Artykuły

Depresja a grzech

Temat artykułu nawiązuje do szerszego kontekstu w obszarach styku duchowości i psychiki. Jest to pogranicze dość trudne, ponieważ grzech nie jest kategorią psychologiczną, depresję zaś opisujemy w języku medycznym.

Psychologia jako nauka wywodzi się z filozofii. Oznaczała ona dosłownie naukę o duszy. Pojęcie to obecnie w psychologii nie istnieje, co nie oznacza, że nie nawiązuje ona do aksjologii. Niezależnie od tego czy zwraca się bardziej uwagę na podejścia biologiczne czy egzystencjalno-humanistyczne, nie znajdziemy w niej miejsca dla pojęcia grzechu.

Treść artykułu może zainteresować osoby, które swoje przeżywanie problemu depresji czy innych zaburzeń psychicznych odnoszą do religii lub zastanawiają się nad ich związkiem. Zastanawiają się czy np. depresja może przypominać noc wiary, noc ciemną, czy można pomylić objawy choroby z doświadczeniem duchowym. U osób wierzących może pojawić się obawa, czy depresja nie jest konsekwencją ich grzechów czy niewłaściwego sposobu życia. 

Na początku podam definicję obu interesujących nas pojęć by wiedzieć o czym mówimy.

Grzech – definicja pojęcia

Według Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Grzech to wykroczenie przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu. Jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on  naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność”. Grzech został określony jako: ” Słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu”. Dalej w KKK czytamy: ”Grzech śmiertelny niszczy miłość w sercu człowieka wskutek poważnego wykroczenia przeciw prawu Bożemu”. Katechizm mówi o konieczności nawrócenia w sakramencie pojednania , a także że grzechy mają zróżnicowany charakter. Ciężkie są bardziej  świadome , lekkie nie zrywają więzi z Bogiem a wszystkie pochodzą z serca człowieka. 

Depresja

Temat depresji jest bardzo rozległy, a jego medyczna definicja może  sprawiać trudność osobom, które próbują odnieść do niej swoje doświadczenie  cierpienia. W Klasyfikacji Zaburzeń psychicznych – DSM IV wyodrębniono:

– depresyjne/ nawracające zaburzenia afektywne w których występują zespoły depresyjne o wyraźnym natężeniu klinicznym

– zaburzenia dystymiczne (subdepresja) 

– zaburzenia dwubiegunowe – nawracające stany depresyjne i maniakalne – oraz towarzyszące innym chorobom somatycznym,  schorzeniom organicznym o.u.n. i uzależnieniom. 

Depresja typu endogennego (typowa) obejmuje kilka objawów osiowych do których należą:

-obniżenie podstawowego nastroju

– osłabienie tempa procesów psychicznych i ruchowych (zahamowanie psychoruchowe)

– objawy somatyczne, zaburzenia rytmów biologicznych

– lęk

Depresja i grzech – czy są elementy wspólne?

Jeśliby próbować odnajdywać jakieś wspólne elementy, to właśnie poczucie subiektywnego cierpienia może łączyć rzeczywistość przeżywania grzechu i depresji.  Według teologii grzech, zwłaszcza ciężki „zabija” w człowieku coś ważnego, odcina go od źródła życia – Boga, może się więc czuć „jakby martwy” . Podobnie bywa w depresji  kiedy osoba przeżywa wewnętrzną martwotę. 

Jak osoby religijne mogą przeżywać problemy emocjonalne?

Wróćmy jednak  do sposobów, w jaki osoby religijne mogą przeżywać problemy emocjonalne, w tym zaburzenia psychiczne czy inne nieszczęścia. Ks. Jacek Prusak, który jest jezuitą i psychoterapeutą, wyróżnia pięć sposobów reagowania na problemy emocjonalne. Po pierwsze osoby religijne uważają, że ich problemy wynikają z tego, że grzeszą. Po drugie, że na ich życie mają wpływ siły demoniczne. Po trzecie, traktują trudności jako karę Bożą. Po czwarte, uważają , że problemy są oznaką bliskości z Bogiem i po piąte, problemy psychiczne czy choroby traktują jako procesy naturalne, którym można jednak nadać religijny sens. Szukają odniesienia w pytaniach: “Dlaczego ja? Po co to cierpienie?”, jak przy wykorzystaniu religijnych bądź duchowych strategii radzenia sobie z dystresem.  Czasem te sposoby reakcji łączą się ze sobą bądź są w konflikcie.

Jeśli przyjmiemy, że problemy mają naturalne pochodzenie

Jeśli przyjmiemy, że nie są związane ani z grzechem, ani z interwencją istot wyższych, ani z karą czy próbą ze strony Boga, możemy je postrzegać na przykład jako nieuświadomione i nierozwiązane konflikty intra psychiczne. Takie osoby cierpią, bo mają mniej lub bardziej głębokie deficyty emocjonalne, zaburzone wzorce przywiązania, bolesne zranienia z przeszłości (traumy ), czy genetyczne predyspozycje do pewnych chorób, abstrahując od tego, że są osobami wierzącymi. Reakcje mogą być różne – od tych problematycznych, do takich, które pozwalają radzić sobie z cierpieniem. Ludzie wierzący, którzy łączą swoje problemy ze sferą duchową, często szukają usprawiedliwienia bądź próbują nadawać sens trudnym wydarzeniom w łączności ze swoim światem wartości. 

Oficjalne nauczanie Kościoła ani bezpośrednio Biblia nie wypowiadają się explicite na temat zaburzeń psychicznych.

Nie przeszkadza to jednak niektórym osobom uznawać swoje własne atrybucje za pochodzące z Biblii i widzieć przyczynę swoich cierpień w świecie nadprzyrodzonym. Błędnie odnoszą się do Boga, mając często Jego niewłaściwy obraz. Cierpiące osoby zadają sobie pytanie „Czy jestem wierząca skoro mam tyle lęku?  Czy mam jeszcze wiarę skoro mam depresję?, albo „czy Bóg mnie karze za moje  grzechy skoro mnie to spotyka? Ks. Jacek Prusak wspomina, że leczył osoby wierzące, które miały depresję , nie zdarzyło mu się natomiast zdiagnozować jej jako przejawu kryzysu religijnego czy duchowego.

Różnicę pomiędzy nocą wiary a depresją ks. Prusak opiera na założeniu, że noc ciemna jak ją opisał św. Jan od Krzyża, jest fazą przejściową w drodze do zjednoczenia z Bogiem, a depresja, kiedyś nazywana melancholią jest chorobowym zaburzenie nastroju. Nawet jeśli oba te stany mogą być do siebie bardzo podobne od strony fenomenologicznej, to źródła przeżywanego cierpienia mają odmienny charakter i wymagają innego podejścia by je przezwyciężyć.  

Depresja jest cierpieniem wymagającym leczenia

Niektórzy współcześni badacze tej problematyki mówią o różnicy pomiędzy „duchową depresją” – czyli takim stanem, który nie jest oznaką choroby psychicznej ani nie ma w niej swoich przyczyn, którego „objawy” są wskaźnikiem świętości czy też bliskości z Bogiem, a więc ostatecznie cierpienia oczyszczającego, będącego przykładem zdrowia duchowego – a depresyjnym zaburzeniem nastroju u osoby religijnej. Są jednak badacze czy myśliciele utrzymujący, że każda postać depresji i innej formy cierpienia jest zawsze czymś negatywnym, zatem niepożądanym, lecz może stać się okazją do duchowej przemiany i wzrostu. Depresja jest bowiem zawsze cierpieniem wymagającym leczenia farmakologicznego i/lub  psychologicznego, ponieważ jest chorobą (zaburzeniem psychicznym). Jednocześnie jest zawsze okazją do rozwoju duchowego i pogłębienia wiary, przez dodanie walce sensu religijnego czy duchowego.

Czasem osoby w głębokiej lub nawracającej depresji mają poczucie, że choruje ich dusza, a modlitwa nie przynosi ulgi. Niewłaściwym jest szukanie winy w cierpiącym, lub instrumentalizowanie tego cierpienia, zapewniając taką osobę, że jej cierpienie służy jakiemuś „większemu dobru”. 

Osoba religijna może zadawać sobie pytanie: czy grzeszne życie może wywołać depresję?

Zaburzenia psychiczne mają więcej niż jedną przyczynę. Na depresję możemy zachorować dlatego, że mamy w organizmie obniżony poziom serotoniny. Może on wynikać z predyspozycji genetycznych, lecz równie dobrze z życia w warunkach nadmiernego stresu. Depresję może też wywołać poważna strata, np. śmierć bliskiej osoby, lub życie w głębokim konflikcie, wynikającym  z lęku przed światem własnych pragnień, potrzeb czy zobowiązań. Od strony psychologicznej, wspólnym mianownikiem będzie cierpienie z powodu bólu utraty czegoś/ kogoś w świecie zewnętrznym i/bądź  w świecie wewnętrznych relacji  z obiektem. 

Powiedzenie, że przyczyną depresji są czyjeś czyny moralne, że jest osobą zepsutą, leniwą, bez „kręgosłupa moralnego” jest nieuprawnione.

Wszechobecne straty w naszym życiu odnoszą się do różnych doświadczeń. Opuszczamy ciało matki stając się oddzielnym „ja”. Stajemy w obliczu różnych ograniczeń.Doświadczamy utraty marzeń o idealnych związkach między ludźmi, godzimy się na więzi niedoskonałe. W drugiej połowie życia również doświadczamy wielu strat, włącznie z ostatecznym odejściem z tego świata godząc się, żeby wszystko mogło odejść. Z psychologicznego punktu widzenia na stratę można zareagować albo żałobą albo depresją. Depresja jest wtedy synonimem nieprzepracowanej żałoby. 

Osoby charakteryzujące się brakiem poczucia bezpieczeństwa , brakiem akceptacji/miłości ze strony Boga,osoby z niskim poczuciem własnej wartości często są nieszczęśliwe i cierpią na depresję w nerwicy eklezjogennej. Są to zaburzenia mające związek z surowym obrazem Boga, lękiem przed nim i wewnętrznym przymusem wypełniania jego nakazów. Ten rodzaj religijności jest trudny do zmiany, gdyż pełni funkcję mechanizmu obronnego na poziomie nieświadomym.Osoba myli  sumienie z superego, które jest w jej  przypadku archaiczne, sztywne i nadmiarowo represyjne.

Kończąc swoje rozważania  myślę, że nie powinniśmy oczekiwać od terapeutów, że będą definiować co jest lub nie jest grzechem, czy decydować, co jest autentycznym życiem religijnym. Podobnie nie powinniśmy oczekiwać od Kościoła, aby mówił nam, jak definiować  zaburzenia psychiczne lub rozróżniać objawy psychopatologiczne.


Renata Pawłowska – psycholożka, psychoterapeutka, w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię par i psychoterapię indywidualną.


Dowiedz się więcej o depresji:

Jak się czuje osoba w depresji

Depresja

To jedno z najczęściej występujących zaburzeń w obszarze zdrowia psychicznego. Jej główne symptomy to utrzymujące się przez ponad dwa tygodnie poczucie przygnębienia, brak ochoty na podejmowanie codziennych aktywności, utrata energii. 

„Uczucie żadne nie jest ostatnie”.
Reiner Maria Rilke (XX-wieczny poeta austriacki)

Jak się czuje osoba w depresji?

Do objawów depresji zalicza się między innymi pesymistyczne, czarne widzenie przyszłości czy poczucie niskiej wartości. Człowiek przestaje wierzyć w siebie i własne możliwości. Jest skoncentrowany na poczuciu porażki i winy, które w tym przypadku nie ma funkcji korygującej – przestaje być zdrowym sygnałem, że nasze działania wykraczają poza uwewnętrzniony przez nas system wartości czy normy moralne. Depresyjne poczucie winy jest toksyczne i nadmiarowe, a pacjent na nieświadomym poziomie używa go, aby zadręczać samego siebie, a czasem i swoje otoczenie. Osłabienie koncentracji i uwagi to kolejna, częsta skarga osób pogrążonych w depresyjnym stanie. „W pracy jestem mało wydolny, to co wcześniej zabierało mi godzinę, teraz zajmuje mi dwa dni.” Albo: „Oglądam telewizję ale właściwie nie wiem o czym jest program, próbuję czytać gazetę, jednak niewiele do mnie nie dociera” – zdania takie często padają z ust pacjentów ze zdiagnozowaną depresją. Odbiera ona apetyt na życie w sensie przenośnym, ale bywa że i w dosłownym. U niektórych pacjentów obserwuje się spadek masy ciała, bezsenność, a w cięższych stanach mogą pojawiać się myśli i tendencje samobójcze. Osoba będąca w depresji wycofuje się z aktywności, a także z kontaktów z innymi ludźmi. W efekcie człowiek wpada w samonakręcającą się spiralę – pozbawia się wsparcia innych, a nierozwiązane problemy zaczynają się nawarstwiać, co prowadzi do nasilania się objawów depresji. 

Maski depresji

Depresja może przybierać swego rodzaju kamuflaż i przebiegać w ukrytej formie. Najczęstszą maską depresji są zaburzenia snu. Mogą to być trudności z zaśnięciem, częste wybudzanie się w nocy lub nad ranem. Inną formą tak zwanej maski są różnego rodzaju dolegliwości bólowe, na przykład bóle głowy, brzucha czy pojawiające się co jakiś czas pieczenie w klatce piersiowej. Zdarza się, że pacjenci odwiedzają wielu lekarzy, konsultują się na przykład z internistą, kardiologiem czy neurologiem jednak wciąż nie uzyskują diagnozy, lekarz nie stwierdza żadnej choroby. Wtedy czas rozważyć, że odczuwany ból, choć jak najbardziej realny, może mieć jednak inne od somatycznego podłoże – to ból psychiczny, który objawia się w naszym ciele. Czasem jest to też związane z częstymi infekcjami, zapadalnością na grypę i przeziębienie, obniżoną odpornością. 

Przyczyny – zewnętrzne i wewnętrzne 

Czy zapadniemy na depresję zależy nie tylko od tego, co nam się w życiu przydarza, ale też od tak zwanych czynników czy predyspozycji wewnętrznych. Znaczenie ma nasza osobowość – to jak postrzegamy siebie, świat, otaczających nas ludzi. Jakie mamy przekonania i nawyki myślowe, którymi posługujemy się na co dzień. Jak radzimy sobie z różnymi kłopotami i wreszcie, jaki jest nasz stosunek do samych siebie i własnych emocji. Ludzie będący w depresji mają tendencję do ich tłumienia, dotyczy to szczególnie uczucia gniewu i smutku, ale także innych uczuć. Spowolnienie, brak energii, trudności z wykonywaniem najprostszych działań mogą być błędnie interpretowane przez otoczenie jako oznaka lenistwa czy braku zaangażowania. W istocie pacjenci będący w depresji wykonują nieświadomie często ogromną pracę – próbują poradzić sobie z silnymi emocjami, wewnętrznym bólem, a to kosztuje wiele energii. Dlatego nie starcza jej już często na inne sprawy. W skrajnych przypadkach dana osoba może nie mieć siły wstać z łóżka, zrobienie sobie posiłku czy wyjście z psem zaczyna urastać w odczuciu pacjenta do rangi wysokogórskiej wyprawy. 

Bywa, że osoby podatne na depresję posługują się schematem
„z problemami trzeba radzić sobie samemu”.

Jest im bardzo trudno przyjmować pomoc od innych. Zgłoszenie się do specjalisty wymaga od takich osób szczególnie dużej odwagi. Niektórzy aby wydostać się z depresji używają pewnych nawyków myślowych, które paradoksalnie jeszcze bardziej im szkodzą. Ściągają w dół i obniżają samopoczucie. Są to sformułowania typu: „muszę wziąć się w garść”, czy też „inni mają gorsze problemy”. Dlatego też trudno wydobyć się na trwałe z depresji bez podjęcia odpowiedniej psychoterapii.

Nie bez znaczenia bywa nasza kondycja zdrowotna – do depresji mogą prowadzić niektóre choroby somatyczne czy zaburzenia hormonalne, ale i niehigieniczny, nieregularny tryb życia. 

Wewnętrzne czynniki ryzyka:

Cechy osobowości, np. zaniżone poczucie wartości, strach przed odrzuceniem, wrogość skierowana do Ja,
Doświadczenia z dzieciństwa, np. wczesne doświadczenia przemocy, utraty, rozłąki, poczucia bezradności, czy utraty poczucia kontroli, 
Historia rodziny, np. ciężka depresja rodzica lub rodzeństwa,
Czynniki biologiczne i genetyczne np. choroby przewlekłe, astma, cukrzyca, udar, choroby serca, zaburzenia endokrynne, choroby neurologiczne.

Zewnętrzne czynniki ryzyka: 

Problemy w związku, nierozwiązane konflikty,
Ciąża, urodzenie dziecka i nadmierne wymagania wobec młodej matki,
Samotność, izolacja,
Utrata pracy lub bezrobocie, stres związany z finansami,
Długi, zmartwienia związane z finansami,
Uzależnienia i ich konsekwencje zdrowotne oraz społeczne,
Smutek po utracie bliskiej osoby,
Mobbing
Stres, przeciążenie obowiązkami.

Jak sobie pomóc?

Pierwszym krokiem jest udanie się na konsultację do lekarza psychiatry, do psychologa lub psychoterapeuty. Specjalista zaleci odpowiednią ścieżkę leczenia. Jego sposób zależy od rodzaju depresji i jej przyczyn. Najczęściej proponuje się podjęcie psychoterapii, dobre efekty przynosi połączenie jej z leczeniem farmakologicznym. W lekkich przypadkach pomocne może być także podjęcie aktywności fizycznej, zadbanie o odpowiednią dietę i prawidłowy sen. Gdy mamy do czynienia z ciężką odmianą depresji konieczna może być hospitalizacja lub podanie leków przeciwpsychotycznych. 


Aleksandra Karaszewska – psycholożka, psychoterapeutka, w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi  psychoterapię indywidualną i grupową w ujęciu psychodynamicznym, pracuje z młodzieżą i osobami dorosłymi


Bibliografia:

  • Gabbard, G.O. Psychiatria psychodynamiczna w praktyce klinicznej. Kraków, 2009. 
  • Gromnicka, D., Depresja. Jak pomóc sobie i bliskim. Warszawa, 2012.
  • Hemmings, J.;  , Collin, C.;  Ganz, J.G.;  , Lazyan, M.; Black, A.; Psychologie im Alltag. Wie wir denken, fühlen und handeln. München, 2019. 
  • McWilliams, N. Diagnoza psychoanalityczna. Gdańsk 2013.

Czym jest dopasowanie w bliskim związku

Czy chemia wystarcza

Pragnienie znalezienia bratniej duszy czy drugiej połówki jest prawdopodobnie uniwersalnym marzeniem o bliskości, zadajmy sobie jednak pytanie, co się za nim kryje.

Osoby, które zaczynają umawiać się na pierwsze spotkania z kandydatem na partnera, często zachwycają się tym, że druga osoba czytała podobne książki, ma te same ulubione seriale, ma podobne wartości, plany, poglądy polityczne, gust muzyczny, styl ubierania się, dobrze się z nią rozmawia, jest chemia. Zdarza się, że podobieństwa w tych obszarach prowadzą do głębszego porozumienia i sprzyjają utworzeniu emocjonalnej więzi, ale równie często tak się niestety nie dzieje. W ostatnich czasach osoby korzystające z aplikacji randkowych mówią o swoich rozczarowaniach: mieliśmy takie świetne rozmowy, tak dobrze spędzało nam się weekendy, nawet seks był fantastyczny, a on lub ona nagle zaczął lub zaczęła się dystansować, powiało chłodem. Czyli najwidoczniej takie podobieństwa są ważne, ale nie są wystarczające. Gdzie zatem tkwi ten element, który decyduje o tym, że naprawdę „zaskoczy”, a relacja będzie bliska i pełna uczuć?

Co to jest intymność

Jedną z psychologicznych odpowiedzi przynosi teoria przywiązania. Mówi ona o tym, że o dobrej więzi rodzica i dziecka decyduje zdolność tego pierwszego do rozpoznawania potrzeb dziecka i odpowiadania na nie. Mama albo tata nie muszą zawsze zgadywać, dlaczego ich niemowlę płacze, wystarczy, że z zaciekawieniem i zaangażowaniem będą starali się to robić. Gdy przychodzi do wieku nastoletniego i rodzic stara się dowiedzieć, dlaczego jego dziecko siedzi smutne albo naburmuszone, z tym zgadywaniem wcale nie jest łatwiej. Ale, na szczęście, do dobrej więzi nie potrzeba zdolności telepatii, wystarczy uwaga i troska, które stoją za tymi pytaniami. Nie inaczej jest w relacjach przyjacielskich i partnerskich.

Kluczem jest wzajemne okazywanie sobie zainteresowania samopoczuciem, doświadczeniami, emocjami.

W relacjach pacjentów i pacjentek z doświadczeń randkowania powtarzają się rozczarowania, że druga osoba już na bardzo początkowym etapie nie zadaje sama pytań, odpowiada zdawkowo na osobiste komunikaty, ogólnie sprawia wrażenie, że nie zależy jej na kontakcie – a jednak chce być w tym kontakcie, nie do końca wiadomo, w jakim celu. Moim zdaniem warto na tym etapie mieć w głowie pytanie: czy ta osoba naprawdę się mną interesuje? Nie w takim sensie, że interesuje ją, czy ładnie wyglądam w tym swetrze albo w tej sukience, albo czy dobrze wyszłam na zdjęciu, ale czy naprawdę ciekawi ją, co przeżywam. Przechodzenie do porządku dziennego nad frustracją z powodu braku takiego zaciekawienia najczęściej nie prowadzi w dobrą stronę. Wtedy osoba emocjonalnie zaniedbywana może zacząć starać się dopasować do oczekiwań partnera, aby zasłużyć na jego uwagę, udawać kogoś, kim nie jest i zapominać o swoich potrzebach, a stąd już mały krok do zabicia intymności – czyli możliwości szczerego dzielenia się własnymi stanami psychicznymi i spontanicznego bycia sobą w czyimś towarzystwie.

Nasze domy

To może nie jest bardzo optymistyczna wiadomość, ale doświadczenie pokazuje, że tak rozumiana intymność jest prawdopodobna między osobami, które miały podobne trudne doświadczenia w przeszłości. Jeżeli obie osoby wiedzą, „jak to jest” – opiekować się rodzicem, który nie zawsze zachowywał się odpowiedzialnie, być zostawionym samemu sobie, opuszczonym, znajdować się pod presją wyśrubowanych rodzicielskich oczekiwań, czuć się niechcianą albo niechcianym – mają szansę zawiązać więź poprzez dzielenie się swoim największym bólem, którego inni dookoła mogą nie rozumieć. Wtedy nawet jeśli nie miało się rodziców, którzy dobrze odzwierciedlali potrzeby, czyli zabrało wzorców dobrej bliskości, dzięki zrozumieniu ze strony kogoś z podobnym nieszczęściem w swojej historii można nauczyć się dzielić rzeczami obciążonymi wcześniej lękiem i wstydem, a tym samym budować intymność niedostępną dla postronnych.

Partnerski „spisek”

Kolejne nieoczywiste spoiwo bliskiej relacji jest związane z tym, czy jakaś cecha partnera albo partnerki odzwierciedla nasze głębokie pragnienia, tak głębokie, że nie do końca zdajemy sobie z nich sprawę. Często można obserwować pary, do których bardzo pasuje powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają: kobieta wydaje się dominująca, a mężczyzna „pod pantoflem”, mężczyzna lubi błyszczeć w towarzystwie, a kobieta jest skromna i cicha, jedna osoba jest wyważona i spokojna, a druga „szalona” i ekspresyjna, jedna – bardzo opiekuńcza, nastawiona na dawanie, a druga nieco rozkapryszona i egoistyczna. Porozumienie osób z wydawałoby się kontrastowymi cechami tłumaczy w pewnej mierze teoria „spisku” między partnerami. Taki spisek polega na tym, że druga osoba przejawia cechy, które są naszym pragnieniem, którego do końca do siebie nie dopuszczamy. W głębi duszy osoby ciche i wycofane mogą marzyć o tym, że są przebojowe i stanowcze, a osoby dominujące pragnąć tego, aby wreszcie ktoś się nimi zaopiekował.

Skrajne cechy mogą budzić złość lub zazdrość

W pracy psychologicznej świadomość tych głębokich potrzeb jest bardzo ważna, dlatego taki spisek bywa dobrym punktem wyjścia do zawiązania relacji, ale jego utrzymywanie się może nie być rozwojowe dla obu stron, ponieważ skrajne rozłożenie cech może budzić złość albo zazdrość. W takich sytuacjach z pomocą może przyjść terapeuta i pracować z parą nad tym, aby, na przykład, jeden z partnerów pozwolił sobie na odpuszczenie kontroli, a drugi – na większą stanowczość i decyzyjność.

Ktoś może spytać: czy w całym tym procesie nie ma miejsca „uderzenie pioruna”, fascynację seksualną, feromony? Oczywiście tak – zauroczenie fizyczne pełni bardzo ważną rolę na początku znajomości. W cyklu życia związku ten czynnik jednak szybko traci kluczowe znaczenie, co jest frustracją wielu par. Dlatego tak ważne jest, aby już od początku znajomości dbać o „długoterminowe” składniki intymności, czyli wzajemne zaciekawienie życiem wewnętrznym, szczere dzielenie się myślami i przeżyciami, współczucie dla cierpienia pochodzącego z przeszłości oraz wspólne eksplorowanie własnych potrzeb i pragnień.


Joanna Stryjczyk – psycholożka, psychoterapeutka, w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi  psychoterapię indywidualną i grupową oraz psychoterapię par.

Psychoterapia par – kiedy warto o niej pomyśleć

Do gabinetów psychoterapeutycznych coraz częściej zgłaszają się pary. Są one bardzo różne – Młodzi Dorośli i osoby starsze, pary z krótkim stażem i mające za sobą wiele wspólnie spędzanych lat, żyjące w sformalizowanej relacji i nie, z dziećmi, czasem wnukami oraz te bez nich. Zgłaszają się osoby, dla których aktualny związek jest pierwszą bliską relacją oraz takie, które próbują zbudować bliską relację po raz kolejny. Co łączy te osoby o różnym wykształceniu, różnych zawodach, różnym wieku, stażu związku, różnych sposobach spędzania wolnego czasu?

Wszyscy pragną zbudować bliską, bezpieczną relację, w której będą czuć się akceptowani, kochani i ważni dla drugiej osoby. Dlaczego więc pomimo najszczerszych chęci i często wielkiego zauroczenia i miłości na początku, pary poszukują pomocy u specjalisty?

Problemy, z jakimi się zgłaszają, podobnie jak same pary, są różnorodne

Często kryje się za nimi poczucie bycia nieważnym, niezauważonym, towarzyszące jednej bądź obydwu stronom. Wyrażać się to może w kłótniach o codzienne drobiazgi, niezgodzie dotyczącej wychowania dzieci, ucieczce w pracę czy uzależnienie, bądź zdradzie. Kiedy para zmaga się z takimi trudnościami, towarzyszą temu silne uczucia – często poczucie zranienia, rozczarowanie, smutek, niekiedy złość. Kiedy pary zgłaszają się do psychoterapeuty, mogą przeżywać silną niezgodę na to, że ich relacja tak się układa, lub być blisko rezygnacji i poddania się. Prawie zawsze jednak pojawia się niezrozumienie, dlaczego do tego doszło. To pytanie oraz chęć naprawy relacji (bądź jej zakończenia) powodują, że pary sięgają się po pomoc.

Podobieństwa i różnice

Rodzi się pytanie, skąd biorą się te niepowodzenia w budowaniu bliskiej relacji? Często myśleniu o związku towarzyszy romantyczne wyobrażenie dwóch połówek pomarańczy tworzących jedność. Za wyobrażeniem tym kryje się pragnienie znalezienia kogoś, kto będzie idealnie do nas dopasowany, a co więcej idealnie odpowie na wszystkie nasze potrzeby i zaleczy wszystkie nasze zranienia. Tymczasem w naszym życiu spotykamy ludzi, do których nam dalej lub bliżej, z którymi łączy nas mniej lub więcej, zawsze jednak pozostają jakieś różnice, niedopasowania. Rożnica bowiem wpisana jest nieodłącznie w życie i rozwój wszystkich organizmów, bowiem sam rozwój jest zmianą. W związkach i relacjach ważne jest zarówno to, jak duże są te różnice (zbyt duże różnice trudno nam tolerować) oraz jak do nich podchodzimy – czy budzą w nas zaciekawienie, inspirują, czy raczej przerażają i zniechęcają, czy potrafimy z nich korzystać, czy staramy się za wszelką cenę je zniwelować. Lęk przed różnicami i niechęć, by je dostrzegać, a czasem usilne działania, by je zatrzeć różnice, nie widzieć odmienności to jeden z powodów trudności w relacji.

Związek nie zaspokoi wszystkich naszych potrzeb

W obrazie dwóch połówek pomarańczy kryje się także pragnienie, by najbliższa nam osoba odpowiedziała na wszystkie nasze najgłębsze pragnienia, zaspokoiła wszystkie potrzeby. Tymczasem wiele naszych pragnień zakorzenionych jest w naszej przeszłości i adresowanych do innych ważnych dla nas osób. Pierwszymi najważniejszymi osobami, ze strony których doznajemy frustracji, są rodzice. Nawet ci najbardziej uważni nie zawsze w pełni są w stanie odpowiedzieć na wszystkie potrzeby dziecka. Im mniej rodzice są dostrojeni do dziecka, tym silniej niezaspokojone potrzeby. Rożne sytuacje w domu rodzinnym szkole, grupie rówieśniczej powodują, że w życie dorosłe i bliskie związki wchodzimy z różnorodnymi nie w pełni zaspokojonymi pragnieniami – bycia zaopiekowanym, docenionym, ważnym, kochanym. Trudność polega na tym, że w relacji z partnerem, w relacji dwóch dorosłych osób nie da się zrekompensować dziecięcego pragnienia bycia ważnym i kochanym przez swoich rodziców. Zupełnie inna jest relacja rodzica z dzieckiem (inna z małym dzieckiem, inna z dorosłym), inna szefa i podwładnego, inna bliskich partnerów. Rolą bliskiej nam osoby nie jest naprawianie zranień z przeszłości, lecz wspólne budowanie bezpiecznej relacji osadzonej w teraźniejszości. Zranienia z przeszłości, to bagaż, z którym często lepiej uporać się na własnej psychoterapii indywidualnej, zamiast obsadzać partnera w terapeutycznej roli. Konsultacja par może być pomocna, by rozpoznać trudności leżące u podstaw kłopotów w relacji. Czasami jednak konsultacje zakończyć się mogą zaleceniem psychoterapii indywidualnej i to też jest wspierające dla związku.

Własna przestrzeń

Dwie połówki pomarańczy, które tworzą całość, nie zostawiają miejsca na realizację własnych potrzeb. Często, początkowo w fazie zakochania marzymy o tym, żeby spędzać z bliską osobą każdą chwilę, jednak taka bliskość na dłuższą metę staje się uciążliwa i dusząca. Nie daje też możliwości rozwoju, ograniczając różnorodność i inspirujący wpływ otoczenia.

Związek to coś, co budują i o co dbać powinny dwie osoby. Wtedy taka relacja ma szansę być trwała i wspierająca. Takie zadanie – dbanie o związek – wymaga zaangażowania, pracy i energii, a czasem wsparcia z zewnątrz. To, czego doświadczamy na zewnątrz relacji może ją wzmacniać albo osłabiać, dlatego na dbanie o swój komfort w innych obszarach życia warto spojrzeć jako na inwestycję w związek. Na szczęście to inwestycja, która potrafi zwrócić się z nawiązką – dobra relacja w dłuższej perspektywie potrafi być tak samo wspierająca i lecząca, jak psychoterapia.

Znalezienie równowagi pomiędzy dbaniem o siebie, a dbaniem o relację nie zawsze jest proste. Zarówno nasze potrzeby, jak i potrzeby związku zmieniają się w zależności od sytuacji, momentu w życiu, zewnętrznych i wewnętrznych okoliczności. Tutaj równowaga jest czymś dynamicznym. Dodatkowo potrzeba wolności i niezależności jednego z partnerów może nie pokrywać się z potrzebą drugiej strony. Wtedy para staje przed zadaniem wypracowania wspólnego kompromisu. Często dzieje się to właśnie w procesie psychoterapii pary.

Kiedy starania nie przynoszą efektów

Pomimo wysiłków, jakie pary wkładają w budowanie satysfakcjonującego ich związku, czasem nie udaje się zbudować lub utrzymać relacji takiej, jakiej by pragnęli. Warto w takiej sytuacji skorzystać z pomocy psychoterapeuty par, by wspólnie przyjrzeć się i zrozumieć, co stoi na przeszkodzie i utrudnia osiągnięcie celu. Do specjalisty warto zgłosić się, kiedy pomimo podejmowanych starań, jedna bądź obydwie osoby czują, że związek nie zaspokaja ich potrzeb, rozczarowuje je. Wtedy, kiedy coraz mniej uwagi, zaangażowania i energii pochłania wspólna relacja, a coraz bardziej pociągające wydają się sytuacje na zewnątrz – inne relacje, praca, używki. Wtedy, gdy pojawiają się i powracają jak bumerang niezrozumiałe konflikty, pozornie błahe, ale nie do rozwiązania. Gdy pojawia się poczucie wypalenia i niechęć dbania o relację. Kiedy pojawia się poczucie niezrozumienia i krzywdy.

Mity i obawy w terapii par

Dosyć często konsultacji u psychoterapeuty par towarzyszą obawy, że specjalista „będzie trzymał” stronę jednej z osób, że zbuduje koalicję z partnerem i będzie trzeba tłumaczyć się i „bronić się” zamiast przed jedną osobą, to przed dwiema. Z drugiej strony może kryć się nadzieja, że wreszcie ktoś nas poprze i wpłynie na partnera. Albo „neutralna” nadzieja, że osoba z zewnątrz, powie, co jest właściwe, a co nie, jak się zachowywać i co robić, dokona „obiektywnej” oceny i rozsądzi spór. Psychoterapeuta par nie jest jednak ani adwokatem żadnej ze stron, ani obiektywnym sędzią. Nie wydaje wyroków, lecz pomaga zrozumieć, to, jak obydwie strony zbudowały wspólnie relację. Rolą terapeuty jest przyjęcie trzeciej perspektywy – perspektywy związku, za który odpowiedzialni są obydwoje partnerzy. Dlatego też przed wspólną konsultacją u psychoterapeuty par warto rozważyć z sobie to, na ile gotowi jesteśmy zobaczyć nasz wkład w związek i przyjąć odpowiedzialność za jego współtworzenie, bowiem do takiej perspektywy zostaniemy zaproszeni.


Agata Hensoldt – Jankowska – psycholożka, psychoterapeutka, w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię par , psychoterapię indywidualną i grupową osób dorosłych.

Zapraszamy także do przeczytania artykułu o pracy systemowej z parą:

Terapia systemowa par

Psychoterapia dzieci – jak wygląda i czym różni się od psychoterapii dorosłych?

Psychoterapia osób dorosłych w głównej mierze polega na rozmowach z psychoterapeutą. Z uwagi na to, duża część osób zastanawia się, w jaki sposób prowadzona jest psychoterapia dzieci. Czy psychoterapia dzieci wygląda podobnie jak terapia osób dorosłych? Jak utrzymać uwagę dziecka i motywować do rozmowy na temat jego przemyśleń i uczuć przez około godzinę? A może terapia dzieci wygląda zupełnie inaczej? Na te pytania postaram się Państwu odpowiedzieć.

Czytaj więcej

Od czego zacząć spotkanie z psychoterapeutą. Terapia systemowa par

Czym charakteryzuje się podejście systemowe w psychoterapii

Psychoterapia systemowa rozumie rodzinę jako złożony system, w którym członkowie oddziaływują na siebie nawzajem. Tworzy to złożoną sieć powiązań i wzajemnych interakcji opartych na sprzężeniach zwrotnych. Jest jak system naczyń połączonych. Zmiana czy problem u jednego z członków rodziny wpływa na innych, prowokując ich reakcje. Trudności w funkcjonowaniu jednej osoby nie pozostają bez wpływu na resztę, a ich reakcja zwrotnie oddziałuje na  zachowanie przejawiającego problem. Kiedy zostaje naruszona homeostaza system reaguje by ją przywrócić.

Czytaj więcej

Od czego zacząć spotkanie z psychoterapeutą psychodynamicznym?

Pierwsza wizyta u psychologa czy psychoterapeuty bardzo często wiąże się z wieloma emocjami i pytaniami. Z jednej strony, często umówieniu się na pierwszą konsultację psychologiczną towarzyszy nadzieja, że wreszcie uda nam się rozwiązać trudności, z którymi osoby zgłaszające się czasami zmagają się przez lata, z drugiej pojawia się niepewność, obawa, wątpliwości, czy nie zostaniemy ocenieni, a może nawet skrytykowani. Emocje te i obawy są zrozumiałe, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że zazwyczaj osoby zgłaszające się do psychologa, czy psychoterapeuty mają za sobą takie doświadczenia. Poczucie bycia niezrozumianym przez innych, najbliższych bywa jednym z powodów umówienia się na konsultację psychologiczną. Wtedy nadzieja na to, że specjalista nas wysłucha, zrozumie i pomoże, ściera się obawami, że po raz kolejny doświadczymy czegoś trudnego.

Czytaj więcej

Postanowienia noworoczne – co może pomóc zamienić je w osiągnięcia?

Postanowienia noworoczne to coś, o czym słyszy się w grudniu każdego roku. Jesteśmy bombardowani hasłami, by coś zmienić w swoim życiu, podnieść jego standard i wreszcie zadbać o siebie. Pytanie, które należy sobie zadać przed podjęciem decyzji o stworzeniu listy postanowień brzmi: czy rzeczywiście warto? Czy będzie to wartością dodaną w naszej egzystencji, czy raczej poddaniem się  chwilowej modzie?

Czytaj więcej

Depresja przed świętami – dlaczego się pojawia?

Depresja ma wiele twarzy. W klinicznym rozumieniu to kilka objawów utrzymujących się przez co najmniej dwa tygodnie. Jednak depresja to także pojęcie potoczne. W codziennym, potocznym rozumieniu używamy tego słowa, mając na myśli obniżony nastrój, zniechęcenie, zmęczenie. „Dopada mnie jesienna depresja”, „moja praca wpędza mnie w depresję” to stwierdzenia, które zdarza nam się słyszeć albo wypowiadać w codziennych rozmowach. Co więc się kryje za „świąteczną depresją” i dlaczego ona w ogóle się pojawia?

Czytaj więcej

Poszukujemy do współpracy

Ośrodek Psychoterapii Przystań podejmie współpracę z: psychoterapeutą osób dorosłych, psychoterapeutą par, psychoterapeutą  …

Terapia niskopłatna dla osób dorosłych

Ośrodek Psychoterapii Przystań proponuje osobom dorosłym potrzebującym profesjonalnego wsparcia psychologicznego, a które …

przycisk do oferty konsultacji dla rodziców

Konsultacje on-line dla rodziców

Konsultacje skierowane są do rodziców dzieci powyżej 1- go roku życia, dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Szczególnie …