Aktualności

Kiedy warto się smucić

Pani Anna. Kobieta w średnim wieku, ładna, ale smutna, taka przygaszona. Włosy związane, w dużych brązowych oczach jakby coś zgasło. Przyszła do poradni skierowana przez internistę, który nie mógł znaleźć przyczyny ciągłego zmęczenia i kolejnych przeziębień. “Może skonsultuje się Pani z psychologiem” usłyszała, więc przyszła, ale bez przekonania. Zresztą ostatnimi czasy większość rzeczy robiła bez przekonania. Bo tak trzeba, bo się zobowiązała, bo tak podpowiada rozum. Zaczęła opowiadać o sobie.

“Niedawno wróciła do kraju. Kilka lat pracowała za granicą. Nie, nie w swoim zawodzie. Wyjechała, bo mieli z mężem kredyt, tutaj nie mogła znaleźć pracy po tym jak zwolnili ją z pracy w szpitalu. Zwolnienia grupowe, reorganizacja szpitala. Pracowała jako pielęgniarka na onkologii dziecięcej. Ciężka praca, ale dzieci ją lubiły, przy niej się uspokajały.”

Przez chwilę się ożywia, gdy to mówi.

“Ale nie ma o czym mówić. Już nie wrócę do pracy pielęgniarki. ..nie chcę do tego wracać, to zamknięty rozdział…”

Opowiada dalej o swoim życiu, o tym co robi, jak układa się jej z mężem, ale w reszcie historii nie ma już tego ożywienia. Zapytana, dlaczego nie chce opowiadać o swojej pracy w szpitalu, pyta: 

“Po co? Po co mam wracać do czegoś, co jest już za mną, do czego nie ma powrotu?”

Pani Ania decyduje się podjąć terapię. Przychodzi regularnie na sesje, opowiada o swoim życiu, mówi swoich odczuciach, emocjach. Kilka razy wraca temat pracy. Na jednej z sesji, wspominając dzieci ze swojego oddziału, w jej oczach pojawiają się łzy, które szybko osusza mruganiem powiek.

“No tak, tęsknię – mówi trochę zawstydzona, trochę zła – ale nie chcę. Niepotrzebne mi to.

Kiedy pani Ania nie pozwala sobie na tęsknotę i żal za straconą pracą, która była jej pasją, w którą zaangażowała całą siebie, to tak jakby mówiła

“To nic nie znaczyło, nie miało żadnej wartości.”

W ten sposób odbiera znaczenie i wartość kilku latom swojego życia. Zaprzecza, że coś było dla niej ważne, nadawało sens jej życiu. Pomimo wysiłku, jaki w to wkładała, zyskiwała znacznie więcej. Smutek, żal, tęsknota to bolesne a przez to trudne uczucia. Jednak jak każde emocje pokazują nam ważne rzeczy. Nie tęsknimy za czymś, co nie miało dla nas znaczenia, było obojętne. Tęsknota pokazuje nam, że coś straciliśmy, ale to także przyznanie, że to, co utraciliśmy, miało dla nas znaczenie. Inaczej tak jakbyśmy pozbyli się części siebie. Opłakanie utraty pracy i przeżycie żałoby po tej stracie pozwoliło pani Ani uznać, że pomaganie innym i praca z dziećmi nadal są dla niej ważne. Już nie musiała ukrywać tych informacji sama przed sobą z obawy, że będzie bolało. Pozwoliła sobie na przeżycie tego bólu. Znalazła zajęcie, które znowu pozwoliło się jej realizować, a wychodząc z ostatniego spotkania już nie była szara i przygaszona. Pan Paweł. Po rozwodzie z żoną zamieszkał sam w wynajmowanym mieszkaniu. Nie byli długo małżeństwem. Tak szybko jak się zakochali w sobie miłością od pierwszego wejrzenia, tak szybko znienawidzili się. Rozstawali się w kłótni, walcząc o wspólne mieszkanie, bo wydaje się, że to co ich łączyło, to jedynie kredyt.

“Cieszę się, że się rozwiodłem”

Mówił pan Paweł do znajomych.

“To była pomyłka “

To, czyli co? Nieudane małżeństwo, trudności w związku, czy może związek w ogóle? Bo pan Paweł ciągle jest sam. Nie związał się z nikim. Twierdzi, że to jego świadomy wybór, że tak mu lepiej. Jedynie ostatnio ma problemy ze spaniem, czuje się poddenerwowany z byle powodu i przytył, bo wieczorami zajada. Pytanie, co? Samotność? Potrzebę bliskości? Potrzebę bycia ważnym i kochanym? Zapytany o to, zaprzecza, że ma takie potrzeby. Czasami trudno nam przyznać się do tego, że chcemy być kochani, kiedy mamy za sobą doświadczenie zranienia. Nie jest łatwo otworzyć się przed kolejną osobą, kiedy pamiętamy, z jakim cierpieniem wiązało się to poprzednim razem. W takiej sytuacji wydaje się, że łatwiej nie czuć, nie potrzebować. Warto jednak postawić pytanie, co to znaczy :łatwiej” i jakie są tego rzeczywiste koszty. Pan Paweł nie uznawał, że stracił coś dla siebie ważnego. A przecież z jakiegoś powodu się związał, czegoś szukał w bliskiej relacji, która okazała się raniąca, ale zaangażował się w nią mocno. Pragnienia bliskości, bycia dla kogoś ważnym, akceptowany nadal w nim były. Nie realizując ich, popadał w depresję. Emocje, jakich doświadczamy, to ważna dla nas informacja na temat otaczającego nas świata, w tym innych ludzi i nas samych. Pokazują nam, czy coś nam zagraża, co jest dla nas ważne. Emocje to też siła, która pozwala np. oddzielać się, separować, tworzyć własne, niezależnie Ja. Dzieje się to już w pierwszych latach życia. Często jednak zdarza się, że najbliższe otoczenie dziecka nie ma dość siły bądź umiejętności, by przyjąć, nazwać i pomóc wyrazić wszystkie emocje jakich ono doświadcza. Niekiedy dotyczy to złości, kiedy indziej smutku, ale może też i radości. Dziecko nie tylko nie uczy się wtedy jak rozpoznawać w sobie, w swoim ciele poszczególne uczucia, że ale często uczy się, że wspominane emocje są zagrażające, nieprzyjemne czy niewłaściwe. Ważniejsze od tego, co dziecko słyszy jest to, co obserwuje, jak zachowuje się jego otoczenie – czy najbliższe osoby umieją w bezpieczny sposób wyrażać złość, czy pozwalają sobie na przeżywanie smutku czy radości. Własnego smutku możemy się obawiać zarówno wtedy, gdy nigdy się z nim zetknęliśmy u ważnych dla nas osób. Kiedy rodzice czy opiekunowie nie pozwalali sobie na przeżywanie straty, rozczarowania żalu, starali się za wszelką cenę być silni. U podłoża lęku przed własnym smutkiem może też kryć się doświadczenie nieporadzenia sobie ze stratą. Kiedy dziecko widzi, że dorosły nie radzi sobie z rozpaczą, przytłacza ona go, zaczyna bać się smutku jako destrukcyjnej siły. Wtedy uczy się nie dopuszczać do siebie tych emocji smutku, bo boi się, że rozpadnie się on sam i jego życie. Pani Ania bała się poczuć, że tęskni za dawną pracą, bo bała się bólu związanego ze stratą. Bała się, że cierpienie uniemożliwi jej codzienne funkcjonowanie, chodzenie do pracy, zarabianie na dom. Paradoksalnie starając nie przeżywać smutku po utracie ważnej dla niej pracy, coraz bardziej popadła w zniechęcenie i niemoc. Blokując smutek, nie dopuszczała do siebie też radości, przyjemności. Pan Paweł starał się być silny, w ten sposób chciał odpowiedzieć na oczekiwania ojca, który nie pozwalał sobie na słabość i tego oczekiwał od syna. Zresztą i tak nie wiedział, co zrobić z żalem, poczuciem straty, zawiedzionymi pragnieniami. Nie wiedząc, co zrobić z tymi emocjami, udawał przede wszystkim sam przez sobą, że ich nie doświadcza. Trudno mu też było się pogodzić z tym, że ważna dla niego osoba nie odpowiedziała na jego potrzeby i pragnienia. Uznanie straty, przyznanie się przed sobą samym do tęsknoty, żalu, zranienia, otworzyło drogę obojgu do ponownego przeżywania radości, bliskości, spełnienia. Żałoba po stracie (bliskiej osoby, pracy, zdrowia, marzeń itp.) jest po to, by po jej zakończeniu móc stanąć na nogi i żyć dalej.

 

Autor:

Agata Hensoldt-Jankowska – psycholog, certyfikowany psychoterapeuta

Udostępnij
Share on FacebookEmail this to someoneShare on Google+Tweet about this on Twitter
Comments for this post are closed.

Grupa wsparcia dla osób z trudnościami w relacjach

Grupa przeznaczona jest dla osób, które mają trudności z : nawiązywaniem relacji z innymi ludżmi, budowaniem satysfakcjonujących …

Trzymiesięczna grupa wsparcia

Już od kwietnia w naszym Ośrodku rozpoczyna się trzymiesięczna grupa wsparcia. Grupa przeznaczona jest dla osób: z wahaniami …

Re: akcja w Depresji 2018 r.

Depresja, Kryzysy Emocjonalne, Stres Już 23 lutego 2018 r. w Ogólnopolskim Dniu Walki z Depresją rozpocznie się kolejna …