Kategoria: Depresja

Matka i dziecko – pierwsza najważniejsza więź

Więź emocjonalna, jaka kształtuje się tuż po urodzeniu między matką a dzieckiem, jest przedłużeniem pępowiny, która łączyła tych dwoje przez czas ciąży.

Spis treści:

Biologiczne podłoże więzi

Wydzielany po porodzie hormon (oksytocyna) wzmacnia przywiązanie i instynkty opiekuńcze u matki, a szczególnie pomocny w tym jest bezpośredni kontakt skóra do skóry w pierwszych dwóch godzinach po porodzie. Liczne badania psychologiczne potwierdziły, że wczesny kontakt matki i noworodka ułatwia obustronne nawiązywanie więzi. Więzi, która jest podstawą przetrwania dla całkowicie zależnego od innych dorosłych dziecka.


Więź, która kształtuje się między dzieckiem a jego pierwszym opiekunem, to jednak nie tylko gwarancja przetrwania (opieki, odpowiedzi na potrzeby fizjologiczne), ale to także zdolność (bądź jej brak) do rozpoznawania stanów emocjonalnych, radzenia sobie z nimi, skutecznej samoregulacji i zdolności komunikowania swoich emocji i potrzeb innym.

Nieoceniona potrzeba bycia odzwierciedlonym

Potrzeba odzwierciedlenia jest jedną z naszych podstawowych potrzeb. Dzięki zauważaniu przez pierwszych opiekunów naszych potrzeb, nazywaniu ich i odpowiadaniu na nie, dziecko uczy się rozpoznawać i rozróżniać swoje stany emocjonalne, które początkowo są tylko niespecyficznym pobudzeniem. Reakcje innych osób pozwalają nam nie tylko rozpoznawać własne uczucia, ale także uczą nas tego, czy są one ważne, czy nie, dążenia do ich zaspokajania, kojenia bądź pomijana i ignorowania. Adekwatne odzwierciedlenie to także podstawa do samoregulacji, samokojenia oraz zdolności odraczania gratyfikacji. “Samoregulacja niemowlęcia jest kompetencją w dużym stopniu zależną od interakcji z głównymi opiekunami: od ich wrażliwości i responsywności na komunikaty wysyłane przez dziecko.”(1)
Trafne i adekwatne odzwierciedlanie daje możliwość poznania nie tylko siebie, ale także rozumienia innych; pomaga rozwijać neurony lustrzane odpowiedzialne są na naśladownictwo i budowanie relacji oraz więzi społecznych.

Skutki depresji poporodowej

Jak widać, wykształcenie kompetencji rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych i skutecznego radzenia sobie z nimi, zależy od zdolności emocjonalnych opiekunów. Tymczasem depresja poporodowa znacząco osłabia zdolności matki do wrażliwego reagowania na stany emocjonalne dziecka – zdolność do dostrzegania i prawidłowego odczytywania sygnałów wysyłanych przez niemowlę. Powoduje to nie tylko niezaspokojenie emocjonalnych potrzeb dziecka w danym momencie, ale także “uczy” je na przyszłość niekomunikowania swoich potrzeb, emocji, pragnień.
“Niemowlę, przyzwyczajone do braku responsywności opiekuna, może wysyłać mniej komunikatów — co również może wpływać na utrzymujący się brak dostrojenia w diadzie.”(2) Dziecko wycofuje się z kontaktu z matką / opiekunem, ale także wycofuje się z kontaktu z innymi ludźmi.

Eksperyment Edwarda Tronicka

Eksperyment still face Edwarda Tronicka wyraźnie pokazuje, jakie skutki niesie ze sobą brak kontaktu emocjonalnego. Eksperyment ten obrazuje reakcję dzieci, kiedy matka przestaje być zaangażowana w relację, reakcji na jej “maskowatą twarz” – twarz, która nie wyraża żadnych emocji. “Niemowlę, którego komunikatów, zachowań, afektów matka przez dłuższy czas nie odzwierciedla, pozostając w kontakcie z „maskowatą twarzą” głównego opiekuna, doświadcza bolesnych przerw w kontakcie. Jego uczucia, intencje, pragnienia nie są odzwierciedlane i regulowane, a procesy te stanowią kluczowy warunek samodzielnego regulowania doświadczenia przez dziecko. Niemowlęta i małe dzieci potrzebują rodziców — dorosłych, którzy wspierają je w procesie samoregulacji i reagują na wysyłane przez nich sygnały.”(3) Dzieci początkowo reagują zaniepokojeniem, lękiem, później wycofaniem i złością zwróconą przeciwko sobie. Ciągły brak odpowiedzi i zaangażowania rodzica bądź “mijanie się”, nieadekwatne odpowiedzi nasilają i ugruntowują niezrozumienie, doświadczenie chaosu oraz dezorganizację emocjonalną i poznawczą dziecka.

Zaniedbanie emocjonalne to też trauma

Pokazuje to, że trauma to niekoniecznie bicie czy nadużywanie w dzieciństwie. Trauma to także doświadczenie przewlekłego emocjonalnego zaniedbania spowodowanego trudnościami, z jakimi zmagają się opiekunowanie, a które uniemożliwiają im zaangażowanie i adekwatne odzwierciedlenie stanów emocjonalnych dziecka. “Na przykład rodzice z własnymi nieprzepracowanymi traumami mają trudność, aby widzieć dziecko takim, jakie jest, ono staje się dla nich ekranem do różnych projekcji ich własnych demonów. Wtedy potrzebują pomocy, bo inaczej ich nierozwiązane problemy są przekazywane transgeneracyjnie. Czyli dorosły, który jako dziecko nie był rozumiany w kontekście emocjonalnym, będzie miał trudność w rozumieniu siebie i innych ludzi. Trudności te staną się szczególnie wyraźne, gdy przychodzi czas na związki, potem na rodzicielstwo. I jeśli nic się nie zmieni, dzieci w jakimś sensie powrócą do dzieciństwa swojego własnego rodzica. Nawet, jeśli zewnętrzna forma będzie pozornie inna” (4). Tak działa mechanizm dziedziczenia traumy, zaniedbania emocjonalnego. Jest to sytuacja, kiedy kolejne pokolenie staje przed wyzwaniem poradzenia sobie z trudnymi doświadczeniami przez przodków.

Dalekosiężne skutki traumy

Na koniec warto przywołać badania, które pokazują, co dzieje się z nami i z naszym mózgiem, kiedy doświadczamy silnej bądź chronicznej traumy. U osób ze zdiagnozowanym PTSD nie aktywują się obszary mózgu związane z reakcjami społecznymi. Neurony lustrzane, które pozwalają nam reagować na stany emocjonalne innych ludzi, co czyni to nas empatycznymi i umożliwia korzystanie ze wsparcia społecznego, nie aktywują się, gdy badany widzi nową, nieznajomą osobę. Jedyni aktywnymi obszarami w takiej sytuacji są obszary odpowiedzialne za zaskoczenie nadpobudliwość, ukrywanie się i inne zachowania obronne. Pokazuje to, jak bardzo nasze codzienne funkcjonowanie przepełnione jest lękiem, poczuciem zagrożenia i jak dalekosiężne mogą być konsekwencje zaburzeń pierwotnej więzi matki i dziecka. Dlatego każda z osób z tej diady (a następnie bardziej złożonego systemu rodzinnego) wymaga zaopiekowania, wsparcia i troski. Ważne jest to szczególnie po porodzie, ale także i przy późniejszym doświadczeniu rodzicielstwa. Troska i wsparcie potrzebne jest niemowlętom, dzieciom, nastolatkom, rodzicom niemowląt, dzieci i nastolatków. Warto o tym pamiętać.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholożka, psychoterapeutka, w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną i grupową osób dorosłych oraz psychoterapię par.

Bibliografia :

  • “Czując. Rozmowy o emocjach” Agnieszka Jucewicz, Wyd. Agora, 2019
  • (1) (2) (3) “Depresja matki w doświadczeniu jej dziecka. Studia przypadków” Magdalena Chrzan-Dętkoś, PSYCHOTERAPIA 3 (186) 2018
  • “Polacy – naród z PTSD” rozmowa Katarzyny Czarneckiej z Katarzyną Schier [w:] Polityka, Ja-My-Oni, 13 listopada 2018
  • (4) „Psychoterapia dziś. Rozmowy”, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2020
  • “Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy” Bessel van der Kolk, Wyd. Czarna Owca, 2014

Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Depresja u dzieci i młodzieży – jakie są objawy i jak ją wyleczyć? Ujęcie poznawczo – behawioralne

W ostatnich latach temat depresji u dzieci i młodzieży zyskuje coraz większą popularność. Jako społeczeństwo posiadamy coraz większą wiedzę i rozumienie depresji jako choroby, a nie przejawów lenistwa czy też niedojrzałości dziecka. Kiedy dziecko cierpi z powodu depresji, ciężko jest rodzicom znaleźć skuteczne sposoby na poprawę nastroju dziecka – wspólne spacery, czy spędzenie razem czasu nie wystarczają. Konieczne wówczas jest udanie się po pomoc do specjalistów – lekarza psychiatry, psychoterapeuty.

Read More

Nastoletnia depresja

Nie ma tak naprawdę jednego jasnego i konkretnego kryterium, na podstawie którego moglibyśmy diagnozować nastoletnią depresję. Łatwo ją przeoczyć, choć jest najczęściej występującą wśród młodych osób chorobą psychiczną. Często mylona ze złym zachowaniem, celowym nieposłuszeństwem, lenistwem czy przejawem niedojrzałości. Jak pokazują statystyki cierpi na nią od 3 do 5% nastolatków, a 20% do osiągnięcia pełnoletności doświadcza przynajmniej jednego jej epizodu.
W kwietniu bieżącego roku badania dotyczące nastoletniej depresji przeprowadzili również psychologowie oraz studenci Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Badania dotyczyły m.in. tego, jak nastolatki znoszą czas ograniczeń podczas pandemii. Ich wyniki są mocno niepokojące. Aż 44% – czyli prawie co drugi badany nastolatek spełniał kryteria przynajmniej łagodnego epizodu depresji.

Read More

smutek

Kiedy warto się smucić

Ja jestem smutna inaczej niż Ty, inaczej niż Twoje dzieci są smutne i inaczej niż człowiek bezdomny. Smutek w nas przekłada się tak, jak perfumy na ciele. Na każdym te same perfumy będą inaczej pachnieć. W tym artykule opisuję dwie historie o smutku. Każda pachnie inaczej.

Spis treści:

Kiedy warto się smucić – historia Pani Anny

Pani Anna. Kobieta w średnim wieku, ładna, ale smutna, taka przygaszona. Włosy związane, w dużych brązowych oczach jakby coś zgasło. Przyszła do poradni skierowana przez internistę, który nie mógł znaleźć przyczyny ciągłego zmęczenia i kolejnych przeziębień.

„Może skonsultuje się Pani z psychologiem” usłyszała, więc przyszła, ale bez przekonania. Zresztą ostatnimi czasy większość rzeczy robiła bez przekonania. Bo tak trzeba, bo się zobowiązała, bo tak podpowiada rozum. Zaczęła opowiadać o sobie.

„Niedawno wróciła do kraju. Kilka lat pracowała za granicą. Nie, nie w swoim zawodzie. Wyjechała, bo mieli z mężem kredyt, tutaj nie mogła znaleźć pracy po tym jak zwolnili ją z pracy w szpitalu. Zwolnienia grupowe, reorganizacja szpitala. Pracowała jako pielęgniarka na onkologii dziecięcej. Ciężka praca, ale dzieci ją lubiły, przy niej się uspokajały.” Przez chwilę się ożywia, gdy to mówi.

„Ale nie ma o czym mówić. Już nie wrócę do pracy pielęgniarki. Nie chcę do tego wracać, to zamknięty rozdział.”

Opowiada dalej o swoim życiu, o tym co robi, jak układa się jej z mężem, ale w reszcie historii nie ma już tego ożywienia. Zapytana, dlaczego nie chce opowiadać o swojej pracy w szpitalu, pyta: „Po co? Po co mam wracać do czegoś, co jest już za mną, do czego nie ma powrotu?”

Pani Ania decyduje się podjąć terapię. Przychodzi regularnie na sesje, opowiada o swoim życiu, mówi swoich odczuciach, emocjach. Kilka razy wraca temat pracy. Na jednej z sesji, wspominając dzieci ze swojego oddziału, w jej oczach pojawiają się łzy, które szybko osusza mruganiem powiek. „No tak, tęsknię – mówi trochę zawstydzona, trochę zła – ale nie chcę. Niepotrzebne mi to.” Kiedy pani Ania nie pozwala sobie na tęsknotę i żal za straconą pracą, która była jej pasją, w którą zaangażowała całą siebie, to tak jakby mówiła: „To nic nie znaczyło, nie miało żadnej wartości.”

W ten sposób odbiera znaczenie i wartość kilku latom swojego życia. Zaprzecza, że coś było dla niej ważne, nadawało sens jej życiu. Pomimo wysiłku, jaki w to wkładała, zyskiwała znacznie więcej. Smutek, żal, tęsknota to bolesne a przez to trudne uczucia. Jednak jak każde emocje pokazują nam ważne rzeczy. Nie tęsknimy za czymś, co nie miało dla nas znaczenia, było obojętne. Tęsknota pokazuje nam, że coś straciliśmy, ale to także przyznanie, że to, co utraciliśmy, miało dla nas znaczenie. Inaczej tak jakbyśmy pozbyli się części siebie. Opłakanie utraty pracy i przeżycie żałoby po tej stracie pozwoliło pani Ani uznać, że pomaganie innym i praca z dziećmi nadal są dla niej ważne. Już nie musiała ukrywać tych informacji sama przed sobą z obawy, że będzie bolało. Pozwoliła sobie na przeżycie tego bólu. Znalazła zajęcie, które znowu pozwoliło się jej realizować, a wychodząc z ostatniego spotkania już nie była szara i przygaszona.

Kiedy warto się smucić – historia Pana Pawła

Pan Paweł. Po rozwodzie z żoną zamieszkał sam w wynajmowanym mieszkaniu. Nie byli długo małżeństwem. Tak szybko jak się zakochali w sobie miłością od pierwszego wejrzenia, tak szybko znienawidzili się. Rozstawali się w kłótni, walcząc o wspólne mieszkanie, bo wydaje się, że to co ich łączyło, to jedynie kredyt.

„Cieszę się, że się rozwiodłem” Mówił pan Paweł do znajomych. „To była pomyłka „ To, czyli co? Nieudane małżeństwo, trudności w związku, czy może związek w ogóle? Bo pan Paweł ciągle jest sam. Nie związał się z nikim. Twierdzi, że to jego świadomy wybór, że tak mu lepiej. Jedynie ostatnio ma problemy ze spaniem, czuje się poddenerwowany z byle powodu i przytył, bo wieczorami zajada. Pytanie, co? Samotność? Potrzebę bliskości? Potrzebę bycia ważnym i kochanym? Zapytany o to, zaprzecza, że ma takie potrzeby.

Czasami trudno nam przyznać się do tego, że chcemy być kochani, kiedy mamy za sobą doświadczenie zranienia. Nie jest łatwo otworzyć się przed kolejną osobą, kiedy pamiętamy, z jakim cierpieniem wiązało się to poprzednim razem. W takiej sytuacji wydaje się, że łatwiej nie czuć, nie potrzebować. Warto jednak postawić pytanie, co to znaczy :łatwiej” i jakie są tego rzeczywiste koszty. Pan Paweł nie uznawał, że stracił coś dla siebie ważnego. A przecież z jakiegoś powodu się związał, czegoś szukał w bliskiej relacji, która okazała się raniąca, ale zaangażował się w nią mocno. Pragnienia bliskości, bycia dla kogoś ważnym, akceptowany nadal w nim były. Nie realizując ich, popadał w depresję.

Jaką funkcję pełni smutek?

Emocje, jakich doświadczamy, to ważna dla nas informacja na temat otaczającego nas świata, w tym innych ludzi i nas samych. Pokazują nam, czy coś nam zagraża, co jest dla nas ważne. Emocje to też siła, która pozwala np. oddzielać się, separować, tworzyć własne, niezależnie Ja. Dzieje się to już w pierwszych latach życia. Często jednak zdarza się, że najbliższe otoczenie dziecka nie ma dość siły bądź umiejętności, by przyjąć, nazwać i pomóc wyrazić wszystkie emocje jakich ono doświadcza. Niekiedy dotyczy to złości, kiedy indziej smutku, ale może też i radości.

Dziecko nie tylko nie uczy się wtedy jak rozpoznawać w sobie, w swoim ciele poszczególne uczucia, że ale często uczy się, że wspominane emocje są zagrażające, nieprzyjemne czy niewłaściwe. Ważniejsze od tego, co dziecko słyszy jest to, co obserwuje, jak zachowuje się jego otoczenie – czy najbliższe osoby umieją w bezpieczny sposób wyrażać złość, czy pozwalają sobie na przeżywanie smutku czy radości.

Własnego smutku możemy się obawiać zarówno wtedy, gdy nigdy się z nim zetknęliśmy u ważnych dla nas osób. Kiedy rodzice czy opiekunowie nie pozwalali sobie na przeżywanie straty, rozczarowania żalu, starali się za wszelką cenę być silni. U podłoża lęku przed własnym smutkiem może też kryć się doświadczenie nieporadzenia sobie ze stratą. Kiedy dziecko widzi, że dorosły nie radzi sobie z rozpaczą, przytłacza ona go, zaczyna bać się smutku jako destrukcyjnej siły. Wtedy uczy się nie dopuszczać do siebie tych emocji smutku, bo boi się, że rozpadnie się on sam i jego życie.

Pani Ania bała się poczuć, że tęskni za dawną pracą, bo bała się bólu związanego ze stratą. Bała się, że cierpienie uniemożliwi jej codzienne funkcjonowanie, chodzenie do pracy, zarabianie na dom. Paradoksalnie starając nie przeżywać smutku po utracie ważnej dla niej pracy, coraz bardziej popadła w zniechęcenie i niemoc. Blokując smutek, nie dopuszczała do siebie też radości, przyjemności.

Pan Paweł starał się być silny, w ten sposób chciał odpowiedzieć na oczekiwania ojca, który nie pozwalał sobie na słabość i tego oczekiwał od syna. Zresztą i tak nie wiedział, co zrobić z żalem, poczuciem straty, zawiedzionymi pragnieniami. Nie wiedząc, co zrobić z tymi emocjami, udawał przede wszystkim sam przez sobą, że ich nie doświadcza. Trudno mu też było się pogodzić z tym, że ważna dla niego osoba nie odpowiedziała na jego potrzeby i pragnienia.

Uznanie straty, przyznanie się przed sobą samym do tęsknoty, żalu, zranienia, otworzyło drogę obojgu do ponownego przeżywania radości, bliskości, spełnienia. Żałoba po stracie (bliskiej osoby, pracy, zdrowia, marzeń itp.) jest po to, by po jej zakończeniu móc stanąć na nogi i żyć dalej.

Agata Hensoldt-Jankowska
psycholog, certyfikowana psychoterapeutka
W Ośrodku Przystań prowadzi psychoterapię osób dorosłych i par

Przeczytaj także:

Depresja po stracie bliskiej osoby – ile może trwać i czy należy ją leczyć?
Od czego zacząć spotkanie z psychoterapeutą?
CHAD – między manią a depresją


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

depresja a głód

Głodna depresja

Jedzenie jest jednym z najbardziej nacechowanych emocjonalnie doświadczeń życiowych. Od pierwszego dnia życia, gdy jako dziecko dostajemy butelkę z mlekiem, wpadamy w emocjonalny rytm jedzenia. Z tego artykułu dowiesz się co wspólnego ma depresja z głodem.

Spis treści:

Stres a głód?

Hormonu stresu jest wytwarzany w momentach identyfikacji zagrożenia przez człowieka. W momencie spostrzeżenia niebezpieczeństwa organizm angażuje się w obrony, czyli przygotowuje się do walki lub ucieczki z miejsca zagrożenia. Towarzyszy temu lęk oraz napięcie całego ciała. Otrzymując sygnał do walki z niebezpieczeństwem sięgamy do naszych zasobów. Chcemy przetrwać. Nasze ciało przygotowuje się na atak z zewnątrz. Problem w tym, że w XXI wieku często niepotrzebnie reagujemy w ten sposób, a nasz stan wzbudzenia okazuje się nieadekwatny do poziomu zagrożenia. Innym rodzajem zagrożenia był kiedyś dziki zwierz w lesie, a innym dziś korek drogowy. Poziom pobudzenia często jednak podobny.

Coraz częściej słyszymy o badaniach dotyczących związku depresji z chorobami autoimmunologicznymi.

Depresja a choroby autoimmunologiczne

Dzieje się tak z powodu osłabienia systemu odpornościowego. Stres, a dokładnie wysoki poziom kortyzolu istotnie wpływa na nasze zdrowie psychiczne oraz fizyczne. Długotrwałe napięcie potrafi rozregulować funkcjonowanie naszego organizmu. Mówi się, że depresja to stan zapalny całego ustroju. Niektórzy twierdzą, że gorączka oraz wycofywanie się z kontaktów społecznych ewolucyjne miały funkcje chronić nas przed infekcjami. („Science Daily”, 1.03. 2012). Stan zapalny traktuje się jako stan gotowości do działania. Długotrwały stan gotowości wyczerpuje zasoby organizmu doprowadzając do wyniszczenia.

Ubytki energetyczne, niedobór składników odżywczych oraz mineralnych skutkuje niedożywieniem oraz chęcią spożywania wysokokalorycznych produktów. Naturalny mechanizm uzupełniania niedoborów motywuje nas do spożywania większych ilości niż zazwyczaj. Innym wytłumaczeniem poczucia nadmiernego głodu w okresie długotrwałego napięcia może być podniesiony poziom cukru oraz tłuszczu we krwi co zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę typu 2 oraz miażdżycę.

Ciekawe jest, że w momencie stresu lub wyczerpania nie sięgamy po produkty zawierające dużą gęstość odżywczą, ale najczęściej słodycze oraz fast foody. W ten sposób nie uzupełniamy niedoborów, o które nasz organizm prosi. Popadając w ten sposób w błędne koło doprowadzamy się do większego niedoboru oraz głodu.

Warto wspomnieć, że obniżony nastrój i niektóre objawy świadczące o depresji są również typowe dla stanu głębokiej niedowagi ( obniżona zdolność koncentracji uwagi, brak energii i siły, niska jakość snu, osłabienie libido, nasilenie cech obsesyjnych). Często spotykane u osób chorujących na zaburzenia odżywiania.

Problemy zdrowotne zwrotnie wpływają na pogorszenie się nastroju oraz coraz większego spadku poziomu energii. Co ciekawe, przewlekły stres wpływając istotnie na zaburzenia metaboliczne doprowadza do odkładania się tkanki tłuszczowej w okolicach brzucha. Mówi się wtedy o otyłości brzusznej. Taki typ otyłości występuje w krajach wysoko rozwiniętych.

Zajadanie depresji

Zastanów się, czy gdy sięgasz po jedzenie, to zawsze burczy Ci w brzuchu?

Czy Twój żołądek domaga się zjedzenia deseru po obiedzie? Czy to jednak Twój umysł podpowiada Ci, że byłoby przyjemnie poczuć teraz słodki smak? Gdzie kończy się potrzeba ciała, a zaczyna potrzeba ducha? Wyróżnić zatem możemy dwa rodzaje odczuwanego głodu, ten fizjologiczny i ten psychiczny (apetyt, ochota). Twoje wybory żywieniowe nie są przypadkowe. W zależności od aktualnych potrzeb, zarówno tych fizjologicznych, jak i psychicznych, odczuwamy chęć sięgnięcia po określone jedzenie.

Odróżnianie głodu i sytości przez dorosłego jest uwarunkowane doświadczeniami z dzieciństwa. Rodzice często z lęku o zdrowie swojego dziecka są gotowi karmić je przy braku wyraźnych sygnałów głodu. W takich momentach dziecko może mieć poczucie, że powinno już zjeść, skoro rodzic tak mówi.

W konsekwencji dziecko doświadcza chaosu, wie, że powinno jeść wtedy, kiedy rodzic daje mu znak. W ten sposób dziecko nie uczy się reagowania na swoje potrzeby płynące z ciała, nie traktuje pokarmu jako odpowiedzi na głód. Rodzic w ten sposób pośrednio pozbawia dziecko rozwoju własnych umiejętności.

Warto wspomnieć, że jedzenie spełnia różne funkcje w rodzinie. Zastanów się, jak jest u Ciebie.

Za pomocą jedzenia można: komunikować się z rodziną, okazywać miłość, troskę członkom rodziny, pocieszać siebie lub innych w sytuacjach trudnych, nagradzać dziecko za dobre zachowanie, nie jedząc – zwrócić na siebie uwagę rodziny, otrzymać zainteresowanie, czuć władzę, mieć wpływ na innych – gotowanie określonych dań, ustalanie pory posiłków, nacisk, aby zjeść do końca, integrować się z rodziną przy wspólnym spożywaniu lub przygotowywaniu posiłków, zapewnić rodzinie rozrywkę, przerywnik w wykonywaniu obowiązków, poczuć się potrzebnym – karmiąc bliskich.

Kamila Koziara – psycholog, specjalista psychodietetyki, terapeuta poznawczo-behawioralny

Bibliografia: 

  • Jane Ogden, Psychologia odżywiania się .Od zdrowych do zaburzonych zachowań żywieniowych, WUJ, 2011
  • Christopher G. Fairburn, Jak pokonać objadanie się, WUJ, 2014
  • Robert L. Leahy, Pokonaj depresję, zanim ona pokona ciebie, WUJ, 2014
  • dr n. med. Katarzyna Siewierska-Wasilewska, Układ nerwowy a układ odpornościowy – czyli wpływ emocji na zdrowie
  • Lutz W., Tarkowski M., Dudek B., Psychoneuroimmunologia. Nowe spojrzenie na funkcjonowanie układu odpornościowego. Medycyna Pracy, 2001; 52: 203—209.

Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Czyje nosimy oblicza i dlaczego warto spróbować je rozmontować – krótko o podejściu ISTDP

Tekst: Weronika Morawiec¹ Rozmówczynie: Elżbieta Brodowska, Renata Komorowska-Pietrzykowska Wielokrotnie podczas zjazdów …

Koterapia w terapii par – czym jest i dlaczego tak pracujemy.

W naszym Ośrodku praca z parami najczęściej prowadzona jest w koterapii. Co to oznacza? Jakie są korzyści dla pacjentów …

Grupa psychoterapeutyczna nieograniczona w czasie

Już ruszyły konsultacje do porannej grupy psychoterapeutycznej nieograniczonej w czasie. Grupa przeznaczona jest dla osób …