W naszym Ośrodku praca z parami najczęściej prowadzona jest w koterapii.
Co to oznacza?
Jakie są korzyści dla pacjentów z takiej formy psychoterapii?
Dlaczego wspieramy i promujemy prowadzenia terapii partnerskiej w koterapii?
Prowadzenie psychoterapii w koterapii oznacza, że w cały proces konsultacyjny, diagnostyczny i psychoterapeutyczny zaangażowanych jest dwoje psychoterapeutów. Oboje są obecni na sesjach tworząc wspólną parę terapeutyczną, czyli nawiązując ze sobą relację w celu pomocy parze pacjentów. Wspólnie pracują nad rozpoznaniem problemów pary, omawiają przebieg konsultacji a poźniej sesji terapeutycznych, dzielą się spostrzeżeniami oraz odczuciami emocjonalnymi względem pary, uczestniczą w superwizji pracy z parami. Nasze obserwacje i doświadczenie doprowadziły do wniosków, że takie rozwiązanie wiąże się z korzyściami dla pacjentów, procesu psychoterapeutycznego a także dla samych psychoterapeutów.
Obecność dwóch terapeutów przede wszystkim poszerza perspektywę rozumienia problematyki pary. Umożliwia przyjrzenie się jej z dwóch perspektyw, co pozwala zobaczyć więcej i zobrazować mechanizmy lub siły działające w parze, które czasem są przeciwstawne i trudne do zobaczenia w czasie sesji przez jednego psychoterapeutę. To wzbogacenie perspektyw przyspiesza i ułatwia proces diagnostyczny, a rozumienie problematyki pary czyni bardziej wielowymiarowym. Przetwarzanie procesu terapeutycznego przez dwa umysły terapeutów pozwala na lepsze pomieszczanie emocji pojawiających się na sesji, które w terapii pary często mają bardzo wysoką temperaturę. Jest to pozytywne zjawisko zarówno dla pacjentów, którzy mogą poczuć się dobrze zrozumiani i wysłuchani, a także dla terapeutów, którzy „dzieląc między sobą” ciężar emocjonalny, mają większą swobodę reagowania oraz teoretycznego rozumienia, tego co dzieje się aktualnie na sesji.
Para terapeutyczna pozwala uniknąć u pacjentów poczucia, że psychoterapeuta „faworyzuje” któregoś z partnerów, ponieważ zazwyczaj jeśli nie udaje się nawiązać chwilowego porozumienia z jednym z terapeutów, można go poszukać u drugiego. To wyrównuje szanse na dobre dobranie się między pacjentami a terapeutami i stworzenie sojuszu terapeutycznego, niezbędnego do udanej psychoterapii.
Interakcje zachodzące w parze koterapeutycznej są obserwowane przez pacjentów i pozwalają na modelowanie stylu komunikacji, wzajemnego rozumienia się, reagowania na różnice oraz zaciekawienia perspektywą drugiego człowieka. Para może przyglądać się różnym strategią radzenia sobie z różnicą zdań, dzielenia się innymi perspektywami czy szanowania odmiennej opinii, ponieważ prędzej czy później w parze terapeutycznej ujawniają się różnice.
Psychoterapia par prowadzona w koterapii to sposób pracy, który w naszym Ośrodku nie jest przypadkowy – wynika z doświadczenia i przekonania, że obecność dwóch terapeutów realnie wspiera proces zmiany. Dzięki podwójnej perspektywie możliwe jest pełniejsze zrozumienie dynamiki relacji, trafniejsze rozpoznanie trudności oraz bardziej adekwatne reagowanie na to, co pojawia się w trakcie sesji.
Dla pacjentów oznacza to przede wszystkim większe poczucie bycia zauważonym i wysłuchanym, mniejsze ryzyko poczucia stronniczości oraz bezpieczniejszą przestrzeń do wyrażania emocji – nawet tych najbardziej intensywnych. Koterapia sprzyja budowaniu silniejszego sojuszu terapeutycznego oraz daje możliwość obserwowania i uczenia się konstruktywnej komunikacji w praktyce.
Z naszej perspektywy jest to forma pracy, która zwiększa skuteczność terapii, pogłębia jej zakres i wspiera trwałe zmiany w relacji. Dlatego świadomie ją wybieramy i rekomendujemy parom, które chcą nie tylko rozwiązać bieżące trudności, ale również budować bardziej świadomy, dojrzały i satysfakcjonujący związek.
Przytulanie jest jednym z najprostszych gestów bliskości. Nie wymaga długich wyjaśnień, specjalnych umiejętności ani wielu słów. A jednak potrafi przekazać bardzo dużo: obecność, życzliwość, wsparcie, troskę i ulgę. Nic dziwnego, że psychologia interesuje się tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy doświadcza bezpiecznego, ciepłego kontaktu z drugą osobą.
Badacze opisują przytulanie jako formę afektywnego dotyku, czyli takiego kontaktu, który niesie znaczenie emocjonalne. Przytulenie może być powitaniem, pożegnaniem, gestem wdzięczności, pocieszenia albo empatii. Może też pomagać regulować napięcie w sytuacjach stresu i wspierać odzyskiwanie poczucia bezpieczeństwa. Forsell i Åström pokazują, że ten gest pełni funkcję nie tylko społeczną, ale także psychologiczną i fizjologiczną.
Jednym z powodów, dla których przytulanie wydaje się tak ważne, jest jego związek z regulacją stresu. W badaniach nad dotykiem od dawna pojawia się obserwacja, że życzliwy kontakt cielesny może działać jak sygnał bezpieczeństwa. Nie usuwa problemów i nie zmienia automatycznie trudnej sytuacji, ale może sprawić, że organizm nie pozostaje w niej tak silnie pobudzony. Dreisoerner i współpracownicy pokazali, że po stresującej sytuacji reakcja fizjologiczna była łagodniejsza, gdy wcześniej pojawiał się wspierający dotyk, w tym przytulenie. Autorzy sugerują, że dotyk może osłabiać odpowiedź stresową organizmu, nawet jeśli nie zawsze przekłada się to natychmiast na wyraźną poprawę samopoczucia.
To ważne rozróżnienie. Człowiek nie zawsze po przytuleniu doświadcza natychmiastowej, wyraźnej poprawy nastroju. Czasem nadal czuje lęk, smutek czy napięcie. A jednak jego organizm może reagować spokojniej. Z punktu widzenia psychologii i psychoterapii to cenna obserwacja, ponieważ pokazuje, że wsparcie nie zawsze działa w spektakularny sposób. Niekiedy działa subtelniej: przez obniżanie pobudzenia, zmniejszenie czujności i przywracanie większego poczucia bezpieczeństwa w ciele.
Badania sugerują również, że regularne przytulanie może wiązać się z korzyściami zdrowotnymi. Cohen i współpracownicy wykazali, że częstsze przytulanie wiązało się z mniejszym ryzykiem zachorowania po ekspozycji na wirusa przeziębienia. Badacze interpretowali ten wynik jako możliwy efekt buforowania stresu przez wsparcie społeczne. Innymi słowy, przytulanie może być jednym z prostych sposobów, w jakie bliskie relacje wspierają zdrowie i odporność psychiczną. Należy jednak pamiętać, że przytulanie nie jest lekarstwem, a wyniki badań nie zawsze są jednoznaczne. Niektóre nowsze analizy nie potwierdziły wyraźnych związków między częstotliwością przytulania a biologicznymi wskaźnikami odporności.
Dlaczego przytulanie może mieć tak korzystny dla ludzi wpływ?
Jedno z wyjaśnień odwołuje się do tego, że afiliacyjny dotyk komunikuje bliskość i brak zagrożenia. W literaturze opisuje się, że taki kontakt może być odbierany jako sygnał bezpieczeństwa i wsparcia społecznego. W tym kontekście zwraca się również uwagę na rolę oksytocyny oraz aktywności układu przywspółczulnego, które mogą uczestniczyć w kojącym działaniu życzliwego kontaktu fizycznego. Jest to złożony proces, w którym ciało, emocje i bezpieczna relacja wzajemnie na siebie oddziałują.
Warto też pamiętać, że przytulenie jest doświadczeniem konstruktywnym, gdy jest chciane, bezpieczne i osadzone w odpowiednim kontekście. Jego znaczenie zależy od relacji, zaufania, sytuacji i granic drugiej osoby. Ten sam gest może być kojący w jednej relacji, a niekomfortowy w innej. Warto zaznaczyć, że dla części osób, zwłaszcza tych, które mają za sobą trudne doświadczenia relacyjne, cielesna bliskość może wiązać się z napięciem, dyskomfortem albo potrzebą zachowania większego dystansu.
Dlatego znaczenie przytulenia zawsze zależy od kontekstu, relacji i wyraźnej gotowości drugiej osoby.
Pamiętajmy, zatem, że nie chodzi o proste zalecenie, że wszyscy powinni częściej się przytulać, ale raczej o dostrzeżenie, że człowiek potrzebuje bezpiecznej bliskości, a ciało odgrywa w niej istotną rolę. Warto więc myśleć o przytulaniu nie jako o uniwersalnym „przepisie” na poprawę samopoczucia, lecz jako o jednej z możliwych form bezpiecznego kontaktu. Gdy jest chciane i akceptowane, może wzmacniać więź, obniżać napięcie i wspierać poczucie bezpieczeństwa. Nie należy jednak stawiać znaku równości między takim gestem a profesjonalną pomocą. Bliskość może koić, ale gdy trudności emocjonalne są nasilone, długotrwałe lub nawracające, potrzebne bywa coś więcej niż doraźna ulga — potrzebna może być psychoterapia.
Forsell, L. M., & Åström, J. A. (2012). Meanings of hugging: From greeting behavior to touching implications. Comprehensive Psychology, 1, Article 13. https://doi.org/10.2466/02.17.21.CP.1.13
Dreisoerner, A., Junker, N. M., Schlotz, W., Heimrich, J., Bloemeke, S., Ditzen, B., & van Dick, R. (2021). Self-soothing touch and being hugged reduce cortisol responses to stress: A randomized controlled trial on stress, physical touch, and social identity. Comprehensive Psychoneuroendocrinology, 8, 100091.
Cohen, S., Janicki-Deverts, D., Turner, R. B., & Doyle, W. J. (2015). Does hugging provide stress-buffering social support? A study of susceptibility to upper respiratory infection and illness. Psychological Science, 26(2), 135–147.
Light, K. C., Grewen, K. M., & Amico, J. A. (2005). More frequent partner hugs and higher oxytocin levels are linked to lower blood pressure and heart rate in premenopausal women. Biological Psychology, 69(1), 5–21.
Dueren, A. L., Vafeiadou, A., Edgar, C., & Banissy, M. J. (2021). The influence of duration, arm crossing style, gender, and emotional closeness on hugging behaviour. Acta Psychologica, 221, 103441.
Toth, W. M. (2023). Effects of daily hugging on four proinflammatory cytokines [Bachelor’s thesis, University of Arizona]. University of Arizona Campus Repository.
Wreszcie nadchodzą upragnione przez wszystkich wakacje. Widzimy siebie leżących na leżaku na piaszczystej plaży i nasze pociechy radośnie bawiące się w piasku, wznoszące wspaniałe budowle i budujące serpentyny fos wokół zamków. Umorusane, zmęczone ale jakie szczęśliwe. Rodzice w tym czasie albo pomagają dzieciom, albo leżą sobie na leżaku z książką korzystając ze słońca. Jeśli jesteśmy zwolennikami aktywnego wypoczynku, wspinamy się na górskie szczyty w towarzystwie roześmianych, ścigających się z nami dzieci. Albo zwiedzamy kolejną warownię, płyniemy jachtem po mazurskim jeziorze lub kajakiem po Biebrzy… Wszystko jedno gdzie. Marzy nam się taki odpoczynek przez cały rok. Czekamy na niego i jesteśmy pewni, że to będzie najlepszy odpoczynek w życiu naszym i naszych dzieci.
Dzieci również marzą o wakacjach, szczególnie te, które już chodzą do szkoły i wiedzą z czym wakacje się wiążą – wolne dwa miesiące od szkoły. Mniejsze dzieci jeszcze nie są tak bardzo świadome, ale z opowieści rodziców wiedzą, że ten wyjazd oznacza coś absolutnie wyjątkowego. Wakacje oznaczają dobrą zabawę, przeżycie wspaniałej przygody, a przede wszystkim czas wolny i leniuchowanie. Spędzenie większej ilości czasu z własnymi rodzicami.
Wakacje – co to oznacza dla rodziców?
W ciągu roku mamy stałą rutynę – praca, dom, przedszkole, szkoła. Dlatego długo wyczekiwany urlop także i dla rodziców oznacza odpoczynek, leniuchowanie, ładowanie energetycznych „baterii” po wyczerpującym roku pracy. Najczęściej tego oczekują po wspólnym wyjeździe. Poświęcenie czasu dzieciom, możliwość zapewnienia im atrakcji, rozrywek.
Wakacje – równowaga między ich potrzebami a naszymi
Podczas wakacji spędzamy w swoim towarzystwie 24 godziny na dobę. Co może być nieco obciążające ponieważ w ciągu roku spędzamy ze sobą jako rodzina trochę mniej czasu w ciągu doby. Z uwagi na pracę, szkoły, przedszkola bywamy ze sobą wszyscy razem zaledwie kilka godzin, najczęściej wieczorami.
Na wakacjach mamy całe dnie dla siebie. Pojawiają się wówczas różne nowe sytuacje, frustracje, oczekiwania. Różnorodność i ilość wszelkich letnich atrakcji oraz zajęć może wiązać się z przebodźcowaniem. Chociażby przedłużająca się podróż, nowe miejsce, brak swojego łóżka, znanych miejsc i przedmiotów, dużo wrzawy, ludzi, nowych doświadczeń, często rezygnacja z rutyny i rytuałów, które rodzice odpuszczają sobie na czas wakacji (co niekoniecznie może służyć maluchom). To oznacza, że dziecko może być po jakimś czasie (krótszym lub dłuższym – w zależności od dziecka) zmęczone. Może bez konkretnego powodu wpadać w histerie, płacz, złość, być bardziej marudne niż wcześniej. Może nic mu się nie chcieć, może chcieć wracać do domu, do swojego łóżeczka itp.
Rodzice potrzebują energii do tego, by wspierać dziecko w trudnych dla niego sytuacjach. Musimy zadbać o własne potrzeby, żeby móc wspierać dziecko i odpowiednio emocjonalnie reagować na jego sygnały i codzienne potrzeby. Zaplanujmy czas tak, aby każde z rodziców mogło choć przez chwilę odpocząć.
Wakacje to też czas, kiedy dzięki temu byciu ciągle razem, możemy wreszcie zadbać o więzi rodzinne, czemu nie sprzyja Życie w ciągłym biegu, a także codzienne obowiązki, szkoła, czy praca. Podróże pozytywnie wpływają nie tylko na więzi i relacje rodzinne , ale także na rozwój dzieci poprzez nowe zabawy i aktywności w nowym otoczeniu razem z rodzicami. Rodzice w nowych sytuacjach poznają swoje pociechy od innej strony, mogą zauważać mocne i słabsze strony dzieci, ale też siebie i swoje zachowania i reakcje. Mogą pozwolić sobie na większą spontaniczność kiedy spędzają czas wspólnie z dziećmi. Podczas rodzinnych wakacji, dzieci także uczą się i przejmują zachowania oraz wzorce od swoich rodziców. Przede wszystkim rodzinne wakacje pozwalają budować wspomnienia, do których można często wracać.
Wakacje z dziećmi – 4 proste rady
Gdy Twoje dziecko jest rozdrażnione
Chociażby podczas podróży nasze dziecko może rożnie znosić dalekie podróże. Być może ma chorobę lokomocyjną, nie lubi długo przebywać w foteliku samochodowym, czy może ma inne upodobania co do podróży i dlatego warto wziąć te z jego potrzeb pod uwagę w planowaniu trasy. Może lepiej będzie zaplanować wypoczynek w niedalekiej odległości, wymagający krótszej podróży. Może dłuższą trasę podzielić na przystanki, żeby maluchy wypoczęły, odetchnęły świeżym powietrzem, zaplanować nocleg w połowie trasy.
Gdy Twoje dziecko nie jest zadowolone z wakacji
Zaburzenie dotychczasowego rytmu dnia oraz wyrwanie ze znajomego otoczenia u niektórych dzieci mogą powodować stres. Pamiętajmy, że to, co dla dorosłych jest miłym odpoczynkiem od codzienności, dla dziecka może stanowić ogromne wyzwanie w odnalezieniu się w nowej sytuacji. Wówczas potrzebuje naszego wsparcia i uważności i naszej ciągłej obecności w eksplorowaniu nowych nieznanych miejsc i sytuacji. I to też jest w porządku.
Gdy jesteś zmęczona/y
Ostatnio przeczytałam w Internecie taki cytat: „Trudno być uważnym na potrzeby innych, gdy czujemy, że nasze własne nie są zaspokojone. To ważne, aby rodzic miał swoją przestrzeń, czas na relaks i miłość do siebie”. Pamiętajmy o sobie samych. Zadbajmy o własny wypoczynek. Wymieniajmy się partnerem opieką nad dziećmi podczas wakacji, chociażby na godzinę. Żeby się „zrestartować”, zadbać o relaks podczas masażu, pływania w basenie, drzemki, słuchania muzyki – takim czynnościom, które dadzą nam chwilę wytchnienia i przyjemności. Będzie to z korzyścią zarówno dla relacji z dziećmi jak, i dla związku. Być może uda Wam się wygospodarować czas na randkę. Nie od dziś wiadomo, że przemęczeni rodzice to rodzice, którzy łatwo popadają w sprzeczki i napięcia, nieporozumienia między sobą. Warto więc zadbać, żeby nasze wakacyjne wspomnienia nie były nimi naznaczone.
A co gdy nie jedziemy na wakacje?
Może się też zdarzyć i tak, że nasze wakacje spędzimy z dziećmi w domu, co nie znaczy, że będą to wakacje mniej wartościowe. Może to być czas atrakcyjnie spędzony. Wszystko zależy od pomysłowości rodziców, a czasem od pomysłowości dzieci. Zaplanujcie razem, co będziecie robić w najbliższych Wam okolicach. Coś z propozycji dzieci i coś z propozycji rodziców. Tak, żeby był to czas atrakcyjny i dla dzieci, i dla rodziców. Możliwe, że powyższe wskazówki również przydadzą się podczas wakacji w miejscu zamieszkania, bo relacje mamy ze sobą bez względu na to, czy jedziemy, czy nie jedziemy na wakacje.
Elżbieta Ceremuga – pedagog, socjoterapeutka, psychoterapeutka w trakcie szkolenia
Bibliografia:
Alina Maria Basak, „Zaspokajanie potrzeb i socjalizacja dziecka w rodzinie” Pedagogika Rodziny 1/3/4, 101-109 2011
02 listopada – Zaduszki. To dzień, który ma swoje korzenie jeszcze w wierzeniach i obrzędach pogańskich. Obchody tego dnia, jak i mającego swoje korzenie w kulturze celtyckiej halloween, miały na celu nawiązanie kontaktu z duchami.
W czasie przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia pojawia się wiele tekstów o tym jak ograniczyć stres i napięcie w tym szczególnym czasie, jak wyrwać się z pędu przygotowań, skupić się na rzeczach naprawdę istotnych i znaleźć umiar. Teksty te są kierowane w zasadzie do kobiet, które organizują spotkania rodzinne i uroczyste posiłki np. Wigilię. Pozostałe osoby wydają się nie doświadczać tego szczególnego napięcia, związanego z niepewnością czy starczy czasu aby wszystko przygotować.
Ten artykuł będzie poświęcony właśnie tym dorosłym osobom, które nie pełnią roli gospodyni/gospodarza domu organizujących święta, lecz pozostają w tym czasie głównie w roli gościa lub spędzają święta samotnie lub w niewielkim gronie.
Ciąża to temat wzbudzający całe spektrum emocji – od par usilnie starających się o dziecko, po takie, które przepełnia lęk przed niechcianym potomstwem… Pary w stanie euforii spełniające marzenie o powiększeniu rodziny, a także rozżaleni partnerzy przeżywający żałobę po stracie ciąży… Czym jest stan ciąży, jakie niesie zagrożenia, jakie są możliwości wsparcia?
Czym jest inteligencja emocjonalna? Czy można ją wyuczyć? Jak rozwija się ona u dzieci? Czy krzyk dziecka, histerie lub nadmierny płacz z byle powodu to znak, że nie radzi sobie z emocjami, czy właśnie to jest jego sposób radzenia sobie z nimi? Zapraszamy do wspólnej refleksji na temat emocjonalności dzieci.
Wsparcie psychologiczne to jeden z rodzajów pomocy psychologicznej. Jest krótkoterminową i doraźną formą pomocy, która otwiera przed pacjentem zupełnie inną możliwość leczenia niż psychoterapia. Usługi wsparcia ukierunkowane są na pomoc w nagłych zmianach życiowych, dając narzędzia do tego, by radzić sobie skutecznie z nową sytuacją.
Dzięki mentalizacji możemy tworzyć w swoim umyśle obrazy siebie i innych , które mogą być bogate w szczegóły , niuanse ,wielowymiarowe i uwzględniające szarości. Obrazy te mogą się zmieniać pod wpływem emocji i sytuacji , dzięki mentalizacji możemy poddawać w wątpliwość ich prawdziwość i szukać alternatywnych wyjaśnień.
Z pewnością łatwiej żyje się mając kilka szufladek do których wkładamy innych i garść podręcznych teorii wyjaśniających wszystko, zrobimy także wszystko by zredukować dysonans jakimś szybkim wyjaśnieniem. Dobra mentalizacja zakłada jednak że inni mogą myśleć i przeżywać inaczej od nas choć możemy tego nie rozumieć. Zakłada również, że czujemy się odrębnym, poszczególnym istnieniem dopuszczającym odrębność i autonomię innych mogących mieć ukryte przed nami przymioty, intencje, pragnienia i potrzeby.
Mentalizacja to umysł potrafiący z pozycji zaciekawienia, otwartości i pozycji niewiedzy tolerować niepewność , niejasność lub nawet i mrok. Do zrozumienia doniosłości zjawiska mentalizacji pragnę zaprosić państwa za postmodernistami do królestwa wątpienia, mnożenia hipotez , do których nie należy się przywiązywać , uzgadniając na tyle na ile to możliwe z tzw. rzeczywistością. Mając na uwadze że każdy ma swoją „prawdę”.
Ludzie, aby się porozumiewać i rozumieć wzajemnie, ciągle tworzą teorie umysłu. Zastanawiają się, jak działają umysły innych ludzi – co myślą, czują, jak przeżywają i postrzegają świat. Dzięki temu mogą ostrożnie czytać w myślach innych.
Mentalizowanie dotyczy zarówno ”ja”, jak i innych. Ten rodzaj refleksyjności, możliwy jest dzięki zaawansowanym funkcjom psychicznym. Pozwalają one nam rozumieć różne zachowania, czyny własne i innych w kategoriach stanów mentalnych, czyli tego, czego nie widać gołym okiem.
Nie tylko możemy „wejść w skórę” drugiej osoby , wyobrazić sobie co przeżywa, ale też zobaczyć zjawiska w szerszym kontekście przyczyn i skutków. Jest to więc pojęcie szersze niż empatia.
Czynniki mające wpływ na zdolność do mentalizacji
Mentalizowanie jest zdolnością, której uczymy się wraz z historią więzi w procesie wychowania. Początkiem uczenia się mentalizacji jest moment, gdy dziecko uświadamia sobie swoją odrębność od rodziców i to, że nie podzielają już oni jego myśli i odczuć..
Odzwierciedlanie dziecka przez rodziców uczy je nazywać swoje odczucia. Kiedy dziecko na przykład czuje dyskomfort i płacze, opiekun pyta, domyśla się: „pewnie jest ci zimno?” albo “jesteś głodny?”, “może się zezłościłeś, bo siostra zabrała ci zabawkę?” . Dziecko uczy się wtedy, że pobudzenia w ciele mają swoją przyczynę, a opiekun przyjmuje i oddaje dziecku zinterpretowane,” obrobione”, „przetrawione” uczucia. Jest to możliwe, kiedy dorosły sam dobrze się metalizuje – np. gdy przychodzi zły z pracy i w domu krzyczy, jest w stanie uświadomić sobie źródło tych emocji, zrozumieć to, co się z nim dzieje i jak to może wpływać na dziecko. W takim przypadku jest on w stanie wytłumaczyć dziecku, że to praca wyprowadziła go z równowagi i nie ma to nic wspólnego z dzieckiem. Gdy jeszcze przeprosi, dziecko może odzyskać poczucie bezpieczeństwa i uczyć się, że inni mają swoje emocje, których przyczyny bywają różne i mogą być poza nim. W ten sposób będzie mogło rozpoznawać w miarę adekwatnie stany innych. Rodzic, który nie robi założeń na temat tego, co myśli i czuje dziecko i traktuje je jako odrębny od siebie byt , również nie będzie stronił od dopytywania dziecka o jego stan, zainteresuje się jego przyczyną, poczeka cierpliwie na odpowiedź, stworzy przestrzeń na przeżycia dziecka, nie projektując na nie swojego lęku.
Nie zawsze oczywiście opiekun jest idealny, cierpliwy i otwarty na swoje dziecko, wystarczy jednak, by suma pozytywnych, bezpiecznych doświadczeń była dla dziecka większa niż tych negatywnych.
By dobrze mentalizować swoją pociechę opiekunowie nie mogą być pochłonięci własnymi trudnymi do wytrzymania i zidentyfikowania przeżyciami. Nie widzą oni wtedy ani siebie, ani dziecka z jego potrzebami i własnym wewnętrznym światem. Wówczas dziecko, a potem jako dorosły, tworzy zniekształcone lękiem, uproszczone interpretacje, aby poradzić sobie z chaosem własnych przeżyć i myśli i zyskać choćby pozór zrozumiałego świata. Kiedy człowiek dobrze nie różnicuje się od innych, w skrajnym przypadku przeżyć psychotycznych, inni „wdzierają się” do jego wnętrza, a jemu wydaje się, że potrafi czytać w myślach innych. Przykładem mniej zaburzonej granicy jest ksobne (najczęściej przeciwko sobie) interpretowanie zachowań innych, bądź poczucie omnipotencji, wyrażające się w przekonaniu posiadania wpływu na czyjeś życie – np. możliwości wybawienia kogoś z nałogu lub konieczności kontrolowania swoich nastoletnich dzieci. Mogą także pojawić się myśli i odczucia, że wszystko co odbiega od mojej wizji szczęścia drugiej osoby jest skazane na porażkę i wymierzone przeciwko mnie.
Do czego przydaje się zdolność do mentalizacji?
Może pomóc w osiągnięciu większego spokoju, dobrostanu psychicznego wynikającego z umiejętności oddzielania tego co moje, od tego co nie moje, tego na co mam wpływ, a na co nie.
Na pewno pomoże ustrzec się od pułapek dogmatyzmu, jedynych, słusznych prawd oraz da możliwość smakowania życia w jego różnorodności, której nie będziemy przeżywać jako zagrożenia. Wielowersyjność świata, inność, nieznane, będzie miało szansę nas zaciekawić i wzbogacić. Możemy także sobie i innym dać prawo do indywidualnej, subiektywnej perspektywy, uwolnić się od oczekiwań, że sprawy muszą mieć kształt wyłącznie wymyślony przez nas.
Jest także szansa, że będąc otwartym na to, że druga osoba może „mieć inaczej”, uniknęlibyśmy wielu konfliktów i autentycznie ją poznali.
Kiedy mentalizacja zawodzi
Kiedy mentalizacja zawodzi, lub załamuje się, przywiązujemy się sztywno do jakiejś interpretacji, myślenie staje się czarno – białe, , stawiamy mało pytań, nie kwestionujemy siebie ani rzeczywistości, przypisujemy innym motywy, nawet ich nie sprawdzając.
Przykładowo, kiedy koleżanka podczas rozmowy kręci się na krześle, u osób słabo mentalizujących mogą pojawić się domysły bez szukania innych alternatyw: “na pewno ją nudzę; zaraz się zezłości; to moja wina, że nie potrafię zajmująco mówić; wiem co inni myślą”. Osoba słabo mentalizująca załamuje się także pod wpływem silnych emocji, np. lęku lub zakochania. Nie jest wówczas w stanie się zreflektować. Warto wtedy przypomnieć sobie np. w złości, że bliska osoba, która w tej chwili nas rani i doprowadza do wściekłości, jest jednak tą samą, z którą łączy nas wiele pozytywnych rzeczy.
Na poziomie społecznym również jako naród mamy dość słabą zdolność do mentalizowania, prawdopodobnie na skutek wielu nieprzepracowanych traum z historii. Warto to rozpatrywać nie w kategorii swojej winy i wziąć odpowiedzialność za to, co z tym zrobimy.
Zarówno leczenie indywidualnej, jak i zbiorowej świadomości, odbywa się poprzez snucie opowieści. Konstruowanie jej na nowo poprzez namysł, zadawanie pytań, przyglądanie się trudnym momentom, poszerzanie pola interpretacji, uwalnianie od przymusu powtarzania destrukcyjnych schematów myślenia i zachowania.
Jest to możliwe dzięki dobrej rozmowie, także w formie terapii. Często pozwala ona na odzyskanie, czy zbudowanie funkcji refleksyjnej, tak swoiście ludzkiej, pozwalającej pełniej doświadczać rzeczywistości i siebie samego.
Renata Pawłowska – psycholożka, psychoterapeutka systemowa . Pracuje z pacjentami indywidualnymi i parami. Współprowadzi grupę psychoterapeutyczną dla osób z tzw. syndromem DDA. Prowadzi rehabilitację psychiatryczną w Środowiskowym Domu Samopomocy prowadzonym przez Dolnośląskie Stowarzyszenie Aktywnej Rehabilitacji „ART”.
Bibliografia:
Anna Król –Kuczkowska „Mentalizacja. Jak ”wejść w skórę” drugiej osoby”
Monika Marszał „Mentalizacja w kontekście przywiązania- zdolność do rozumienia siebie i innych u osób z osobowością borderline”
Potrzeba relacji jest jedną z najważniejszych potrzeb ludzi. Ujawnia się już od pierwszych chwil po naszych narodzinach. Wtedy to dziecko poszukuje matki nie tylko jako kogoś, kto będzie w stanie zapewnić pożywienie, ale przede wszystkim dla bliskości, jaką może dać.
Jeśli jesteś mamą i choć raz pomyślałaś „czy tylko ja tak mam?” – ten newsletter jest dla Ciebie.
Subskrybuj nasz newsletter, by przyjrzeć się macierzyństwu z bliska!
Nasze artykuły
Zapoznaj się z ciekawymi artykułami stworzonymi przez członków zespołu Ośrodka Przystań.
Używamy plików cookie, aby personalizować treści i reklamy, udostępniać funkcje mediów społecznościowych i analizować ruch na naszej stronie. Udostępniamy również informacje o Twoim korzystaniu z naszej strony naszym partnerom w mediach społecznościowych, reklamie i analityce. Zobacz więcej
Ustawienia cookies
Akceptuję
Odrzucam
Polityka prywatności i cookies
Polityka prywatności i cookies
Lista cookies
Nazwa cookie
Aktywne
Ośrodek Psychoterapii Przystań informuje, że:
administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Ośrodek Psychoterapii Agata Hensoldt-Jankowska z siedzibą we Wrocławiu, ul. Obornicka 101/4A, zwany dalej Administratorem;
Administrator prowadzi operacje przetwarzania Pani/Pana danych osobowych podanych w umowie/w trakcie wywiadu,
Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu realizacji umowy i nie będą udostępniane innym odbiorcom,
podstawą przetwarzania Pani/Pana danych osobowych jest umowa,
podanie danych jest niezbędne do zawarcia umowy, w przypadku niepodania danych niemożliwe jest zawarcie umowy,
posiada Pani/Pan prawo do:
żądania od Administratora dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych osobowych,
wniesienia sprzeciwu wobec takiego przetwarzania,
przenoszenia danych,
wniesienia skargi do organu nadzorczego,
Pani/Pana dane osobowe nie podlegają zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji, w tym profilowaniu,
Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez 20 lat dla pacjentów lata od zakończenia współpracy.