Kategoria: Relacje

Jak pierwsze więzi kształtują nasze życie? – Teoria relacji z obiektem

 

Teoria relacji z obiektem to jedna z najważniejszych teorii psychologicznych, która pomaga zrozumieć, w jaki sposób wczesne doświadczenia z opiekunami wpływają na nasze emocje, relacje i poczucie własnej wartości. Choć nazwa może brzmieć skomplikowanie, jej główna idea jest prosta:

Sposób, w jaki byliśmy traktowani w dzieciństwie, ma ogromny wpływ na to, jak funkcjonujemy jako dorośli. W teorii relacji z obiektem słowo „obiekt” nie oznacza przedmiotu, lecz osobę, wobec której kierujemy swoje uczucia i potrzeby. Najczęściej pierwszym obiektem jest matka lub inny główny opiekun dziecka. To właśnie z tą osobą niemowlę tworzy pierwszą więź emocjonalną, która staje się wzorem dla późniejszych relacji. Dziecko od pierwszych dni życia obserwuje, jak opiekun reaguje na jego potrzeby. Jeśli jest otoczone troską, czułością i zrozumieniem, uczy się, że świat jest bezpieczny, a inni ludzie godni zaufania. Z kolei brak stabilnej opieki, odrzucenie lub nadmierna krytyka mogą prowadzić do powstania negatywnych wzorców relacji.

Psychologowie nazywają te wzorce „wewnętrznymi reprezentacjami obiektów”. Oznacza to, że w naszej psychice tworzą się obrazy siebie i innych ludzi, które wpływają na nasze zachowanie w dorosłym życiu.

Teoria relacji z obiektem pomaga wyjaśnić, dlaczego niektórzy ludzie mają trudności w budowaniu bliskich relacji, odczuwają lęk przed odrzuceniem lub mają niskie poczucie własnej wartości. Pokazuje również, że nasze problemy emocjonalne często mają swoje korzenie w bardzo wczesnych doświadczeniach. Jednym z klasycznych badań, które rzuciło na to nowe światło, jest badanie Rudolpha Schaffera i Peggy Emerson z 1964 roku — dziś wciąż uznawane za fundament wiedzy o tym, jak kształtuje się nasza zdolność do budowania bliskości. Teoria relacji z obiektem Rudolfa Schaffera stanowi istotny wkład w badania nad rozwojem więzi emocjonalnej między dzieckiem a opiekunem. Schaffer, wraz z Peggy Emerson, przeprowadził klasyczne badania nad przywiązaniem u niemowląt, które pozwoliły na wyodrębnienie etapów rozwoju relacji z obiektem oraz zrozumienie mechanizmów tworzenia więzi emocjonalnych.

Schaffer i Emerson przez wiele miesięcy obserwowali 60 niemowląt z Glasgow, śledząc ich rozwój od pierwszych tygodni życia. Rejestrowali, kiedy i wobec kogo pojawiały się pierwsze oznaki silnej więzi — protest przy rozstaniu, lęk wobec obcych, potrzeba bliskości konkretnej osoby. Badanie to obaliło popularne wówczas przekonanie, że najsilniej przywiązujemy się do osoby, która nas karmi lub spędza z nami najwięcej czasu.

Kluczowym czynnikiem okazała się wrażliwość opiekuna — jego zdolność do trafnego odczytywania i reagowania na sygnały dziecka. To właśnie jakość kontaktu emocjonalnego, a nie sama jego ilość, decydowała o sile i charakterze pierwszej więzi.

 

Schaffer i Emerson (1964) wyróżnili cztery podstawowe etapy rozwoju przywiązania:

 

Etap aspołeczny (pre-przywiązania), (0–6 tygodni)

W pierwszych tygodniach życia niemowlę reaguje na ludzi w sposób nieselektywny. Dziecko wykazuje preferencję wobec bodźców społecznych, takich jak twarz ludzka czy głos, jednak nie różnicuje jeszcze wyraźnie poszczególnych osób.

Etap przywiązania nieróżnicującego, (6 tygodni – 7 miesięcy)

W tym okresie dziecko zaczyna rozpoznawać osoby regularnie się nim opiekujące. Niemowlę wykazuje większą radość w kontakcie z opiekunami niż z osobami obcymi, jednak nadal akceptuje opiekę ze strony różnych osób.

Etap przywiązania specyficznego (wybiórczego), (7–9 miesięcy)

Około siódmego miesiąca życia dziecko tworzy silną więź z jedną, wybraną osobą, najczęściej matką. Pojawia się lęk separacyjny oraz lęk przed obcymi, co świadczy o ukształtowaniu się trwałego przywiązania.

Etap przywiązania wielokrotnego, (od 10. miesiąca życia)

Dziecko zaczyna tworzyć więzi z innymi osobami, takimi jak rodzeństwo czy dziadkowie. Schaffer i Emerson podkreślali, że przywiązanie do matki nie wyklucza możliwości tworzenia innych znaczących relacji.

Teoria Schaffera opiera się na kilku kluczowych założeniach:

  1. Przywiązanie jest procesem stopniowym – więź emocjonalna rozwija się etapami, a nie pojawia się nagle.
  2. Responsywność opiekuna jest kluczowa – dziecko przywiązuje się przede wszystkim do osoby, która najtrafniej reaguje na jego potrzeby.
  3. Przywiązanie nie zależy wyłącznie od karmienia – wyniki badań podważyły wcześniejsze przekonanie, że więź z matką wynika głównie z zaspokajania potrzeb biologicznych.
  4. Możliwe są wielokrotne przywiązania – dziecko może tworzyć silne więzi z więcej niż jedną osobą.

Teoria relacji z obiektem przypomina nam, że człowiek od początku życia potrzebuje bliskości, akceptacji i bezpieczeństwa. Pierwsze relacje z opiekunami nie tylko wpływają na dzieciństwo, ale mogą kształtować całe nasze dorosłe życie. Zrozumienie tych mechanizmów pozwala lepiej poznać siebie i budować bardziej świadome relacje z innymi.

Może się wydawać, że badanie nad niemowlętami niewiele ma wspólnego z życiem dorosłego człowieka. W rzeczywistości to właśnie w tym najwcześniejszym okresie kształtuje się wewnętrzny wzorzec relacji — pewien „szablon” tego, czego możemy oczekiwać od bliskości, czy czujemy się w niej bezpiecznie, czy raczej czujemy potrzebę czujności, kontroli lub dystansu. Wzorzec ten, wykształcony na długo przed tym, zanim zaczęliśmy cokolwiek pamiętać, towarzyszy nam później w relacjach partnerskich, przyjacielskich, zawodowych — a także w gabinecie terapeutycznym.

Wnioski Schaffera i Emerson wpisują się w założenia psychoanalitycznej teorii relacji z obiektem — nurt psychoterapii zakładający, że to jakość wczesnych więzi, a nie zaspokajanie popędów czy potrzeb fizjologicznych, kształtuje strukturę naszej psychiki i sposób, w jaki funkcjonujemy w relacjach jako dorośli ludzie.

  • Donald Winnicott pisał o „wystarczająco dobrym” opiekunie — takim, który nie musi być idealny, lecz wystarczająco uważny i dostrojony. Dorosły, który doświadczył takiej opieki, zwykle łatwiej znosi niedoskonałości bliskich osób bez poczucia zagrożenia. 
  • Wilfred Bion opisywał, jak opiekun pomaga oswoić trudne, przytłaczające emocje dziecka — podobny proces odtwarza się później w dobrej relacji terapeutycznej, w której pacjent uczy się nazywać i rozumieć to, co wcześniej było jedynie chaotycznym napięciem. 
  • Ronald Fairbairn twierdził, że człowiek od początku życia poszukuje nie przyjemności, lecz relacji — co empirycznie potwierdziły obserwacje Schaffera i Emerson: więź nie zależała od zaspokajania potrzeb fizjologicznych, lecz od jakości kontaktu emocjonalnego. 
  • Margaret Mahler opisywała proces stopniowego oddzielania się psychicznego od pierwotnej symbiozy z opiekunem i budowania własnej, odrębnej tożsamości — proces, którego przebieg rzutuje później na to, jak dorosły człowiek radzi sobie z bliskością i autonomią w związku. 

Teoria relacji z obiektem Schaffera miała istotny wpływ na rozwój psychologii rozwojowej. Badania Schaffera i Emerson dostarczyły empirycznych dowodów na to, że jakość relacji między dzieckiem a opiekunem ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju emocjonalnego i społecznego.

Współczesne badania potwierdzają, że bezpieczne przywiązanie we wczesnym dzieciństwie sprzyja rozwojowi kompetencji społecznych, zdolności do regulacji emocji oraz budowaniu satysfakcjonujących relacji interpersonalnych w późniejszym życiu (Ainsworth, 1978; Bowlby, 1969).

Ponadto koncepcja Schaffera znalazła zastosowanie w praktyce klinicznej, pedagogicznej i terapeutycznej. Wiedza na temat etapów rozwoju przywiązania jest wykorzystywana m.in. w terapii psychoanalitycznej, psychodynamicznej i systemowej oraz terapii opartej na mentalizacji (MBT). Terapeuci pomagają pacjentom rozpoznać ich nieświadome wzorce relacji i stopniowo je zmieniać, aby mogli tworzyć zdrowsze i bardziej satysfakcjonujące więzi oraz mieć bardziej adekwatny do relności obraz świata i ludzi.

 

 

 

Autorka: Martyna Korzec – psycholożka, psychoterapeutka

 

 

 

 

 

BIBLIOGRAFIA:

Bion, W. R. (2011). Uczenie się na podstawie doświadczenia (przeł. Danuta Golec, wstęp do wyd. pol. Michał Łapiński). Warszawa: Oficyna Ingenium. (dostępne jest też wyd. 2, 2021).

Bowlby, J. (2007/2016/2022). Przywiązanie (przeł. Magdalena Polaszewska-Nicke). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, seria Biblioteka Klasyków Psychologii. (dostępne kolejne dodruki: 2007, 2016, 2022).

Cierpiałkowska, L., Gościniak, J. (red.), Współczesna psychoanaliza, Wydawnictwo Naukowe UAM.

Schaffer, H. R., Emerson, P. E. (1964). The Development of Social Attachments in Infancy. Monographs of the Society for Research in Child Development, 29(3).

 

Czym jest mentalizacja i jak ratuje nasze relacje?

Mentalizacja to, mówiąc potocznie, zdolność rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych i przekładania ich na zachowania, a także świadomość, że za obserwowalnymi zachowaniami innych ludzi stoją niewidoczne emocje, pragnienia i potrzeby.

 

 Stany mentalne, których doświadczamy, intencjonalnie przekładają się na zachowania, a jednocześnie rzeczywistość wewnętrzna (świat myśli i uczuć) pozostaje odrębna (nietożsama) od rzeczywistości zewnętrznej (świata działań). Na zachowanie człowieka wpływa jego aktualny stan emocjonalny, kontekst i jego subiektywna interpretacja oraz przeszłe doświadczenia. Świadomość tego oraz ostrożność we wnioskowaniu o stanach mentalnych innych osób (tym, co ukryte) na podstawie ich zachowań (tego, co widoczne) stanowi istotę dobrej mentalizacji.

 

Sytuacja obrazująca mentalizację:

Sytuacja:
Anna wraca zmęczona po całym dniu w pracy. Widzi, że jej partner, Jan, siedzi na kanapie w bałaganie i przegląda telefon, a obiecany obiad nie jest gotowy.

Brak mentalizacji (reakcja automatyczna):
Anna natychmiast wyciąga wniosek: „Jan robi to specjalnie, w ogóle mnie nie szanuje i ma gdzieś moje zmęczenie”. Reaguje złością, trzaska drzwiami od szafek i mówi z ironią: „Jak zwykle wszystko na mojej głowie, dzięki za pomoc”. Jan, słysząc atak, obraża się i zamyka w sobie. Rzeczywistość wewnętrzna Anny (czuje się ignorowana) została uznana za jedyną prawdę o intencjach Jana.

Dobra mentalizacja w praktyce:
Anna czuje narastającą złość, ale zatrzymuje się. Wie, że zachowanie Jana (telefon, brak obiadu) to tylko warstwa widoczna. Zaczyna ostrożnie wnioskować o tym, co ukryte: „Też jestem wściekła, bo jestem głodna. Ale Jan rzadko tak robi. Może miał fatalny dzień w pracy, czuje się przebodźcowany i ten telefon to jego sposób na odcięcie się od stresu?”.

Dzięki tej świadomości Anna nie atakuje. Podchodzi i pyta spokojnie: „Widzę, że obiad niegotowy, a Ty wyglądasz na odciętego od świata. Wszystko okej? Miałeś trudny dzień?”. Taka reakcja otwiera przestrzeń na rozmowę zamiast kłótni.

 

Wymiary mentalizacji:

Mentalizacja automatyczna vs kontrolowana

Mentalizacja kontrolowana to świadomy i refleksyjny proces zastanawiania się nad tym, czego sami doświadczamy oraz co może oznaczać to, co widzimy w zachowaniu innych ludzi. Jest ona ściśle związana z funkcjonowaniem werbalnym, czyli z „myśleniem słowami”. Aktywizuje obszary mózgu odpowiedzialne za myślenie językowe, angażuje procesy uwagi i wymaga czasu. Wyraża się to w refleksyjnych wypowiedziach oraz w głębszym zastanawianiu się nad światem psychicznym swoim i innych osób.

Tymczasem mentalizacja automatyczna to szybki, nierefleksyjny, nieświadomy i utajony proces wnioskowania. Nie angażuje ona wyższych ośrodków mózgu, lecz korzysta z bardziej pierwotnych struktur (np. ciała migdałowatego). W codziennym kontakcie przejawia się to bezwysiłkowym i natychmiastowym formułowaniem sądów.

Nawiązując do wcześniejszego przykładu z parą (Anna i Jan), idealnie pasuje on do tej teorii! Pierwsza, złoścliwa reakcja Anny to właśnie mentalizacja automatyczna (szybka, bezwysiłkowa ocena z ciała migdałowatego), a jej zatrzymanie się i analiza sytuacji to mentalizacja kontrolowana (zaangażowanie uwagi i języka).

 

Mentalizacja poznawcza vs afektywna

Rozróżnienie to odnosi się do ujmowania stanów umysłu w kategoriach przekonań i celów działań (mentalizacja poznawcza) oraz zdolności wnioskowania o stanach emocjonalnych innych osób (mentalizacja afektywna).

Zaburzenia w działaniu poznawczego aspektu mentalizacji przejawiają się „zalewaniem” emocjami, trudnościami w korzystaniu z wiedzy refleksyjnej i poznawczej oraz z przyjęciem innych punktów widzenia. Z kolei trudności w obszarze mentalizacji afektywnej mogą skutkować chłodem emocjonalnym, trudnością we współodczuwaniu lub błędnym odczytywaniem nastroju innych ludzi.

  • W naszym przykładzie: Gdyby Anna uległa zaburzeniu mentalizacji poznawczej, silne emocje (złość, głód) całkowicie odcięłyby ją od logicznego myślenia. Nie potrafiłaby przyjąć perspektywy Jana ani przypomnieć sobie, że on zazwyczaj dba o dom.
  • Z kolei dzięki sprawnej mentalizacji afektywnej, Anna potrafi współodczuwać z partnerem, zanim jeszcze z nim porozmawia. Zamiast chłodu, pojawia się w niej empatia: dostrzega, że Jan wygląda na „odciętego od świata” i domyśla się, że pod tym zachowaniem kryje się jego własne przebodźcowanie lub smutek.

 

Mentalizacja zorientowana na Ja vs zorientowana na Innych

Mentalizacja w kontekście autorefleksyjnym to wnioskowanie na temat własnych stanów emocjonalnych, natomiast w kontekście interpersonalnym – na temat stanów mentalnych innych osób. Aby móc mentalizować o stanach umysłu innych ludzi, trzeba być w stanie uznać odrębność umysłu drugiej osoby od naszego własnego. Trudności w tym aspekcie prowadzą do problemów z tożsamością i braku poczucia odrębności Ja od Innych. Zaburzeniem mentalizacji jest też sztywna koncentracja na jednym z biegunów, czyli brak równowagi w łączeniu tych dwóch perspektyw.

  • W naszym przykładzie: Dobra mentalizacja wymaga od Anny zachowania idealnej równowagi między oboma biegunami.
  • Najpierw stosuje mentalizację zorientowaną na Ja: „Rozumiem, co się ze mną dzieje – jestem wściekła i zmęczona”.
  • Następnie płynnie przechodzi do mentalizacji zorientowanej na Innych, uznając, że Jan to odrębna osoba, która ma w tej samej chwili zupełnie inny stan umysłu: „On nie myśli teraz o mnie, on próbuje poradzić sobie ze swoim ciężkim dniem w pracy”.

Dzięki zachowaniu tej równowagi Anna nie zatraca siebie w złości, ale też nie unieważnia stanu Jana. Może podejść i zapytać spokojnie: „Widzę, że obiad niegotowy, a Ty wyglądasz na odciętego od świata. Wszystko okej? Miałeś trudny dzień?”. Taka reakcja – oparta na pełnej mentalizacji – zamiast raniącego konfliktu, otwiera bezpieczną przestrzeń na bliskość i rozmowę.

 

Co jest potrzebne do mentalizacji?

Do mentalizowania potrzebne jest zaufanie, a to z kolei wymaga bezpiecznego przywiązania. Podstawowe zaufanie epistemiczne (“epistemic trust” – termin wprowadzony przez Petera Fonagy’ego) oznacza gotowość do uznawania informacji przekazywanych przez innych za wiarygodne, istotne i użyteczne. Jest to niezbędny mechanizm biologiczno-społeczny, który umożliwia naukę, przyswajanie wiedzy o świecie oraz budowanie relacji z innymi ludźmi.

Aby mentalizować, musimy czuć się bezpiecznie. Bezpieczny styl przywiązania pozwala doświadczać, poddawać refleksji i regulować własne emocje. Pozwala także odróżniać swoje myśli i uczucia od stanów psychicznych innych osób, a więc postrzegać siebie i innych ludzi jako odrębne, niezależne istoty. Osoby o bezpiecznym stylu przywiązania mają pozytywny obraz samych siebie – są przekonane, że zasługują na szacunek i miłość. Innych ludzi widzą adekwatnie, wierząc, że są oni zdolni do zaspokojenia ich potrzeby bliskości oraz poczucia bezpieczeństwa. W efekcie obdarzają swoich partnerów większym zaufaniem.

Na poziomie neurologicznym neurobiologia mentalizacji wymaga dobrej komunikacji między układem limbicznym (odpowiedzialnym za przetwarzanie emocji) a korą przedczołową (odpowiedzialną za refleksję). Gdy ta komunikacja zostaje zaburzona, mózg przestawia się na tryb przetrwania, a wyższe funkcje poznawcze są tłumione. Wówczas doświadczenia są przetwarzane w oparciu o obrazy, gesty, dźwięki i zapachy (przetwarzanie typowe dla prawej półkuli). Znaczenia nadawane są intuicyjnie, a ich prawdziwość staje się bezsprzeczna i niepoddawana dyskusji (czyli refleksji). Dzieje się tak, ponieważ ciało migdałowate ocenia informacje ze wzgórza jako zagrażające i uruchamia „szybszą ścieżkę”. Pomija ona korę przedczołową, zwaną mózgiem racjonalnym, która odpowiada za świadomą i szczegółową interpretację bodźców. Prawda emocji staje się wtedy niepodważalna.

Natomiast istotą traumy jest neurobiologiczna odpowiedź mózgu na zagrożenie, która trwale blokuje tę łączność, więzi człowieka w trybie przetrwania i drastycznie ogranicza zdolność do refleksyjnej mentalizacji.

 

Tryby pozamentalizacyjne (prementalne):

 

Tryb ekwiwalencji psychicznej – charakteryzuje się myśleniem konkretnym i załamaniem zdolności do mentalizacji. Następuje tu zrównanie rzeczywistości zewnętrznej z wewnętrzną („to, co myślę, jest dokładnie tym, co istnieje”). Towarzyszy temu niezdolność do uwzględniania stanów mentalnych innych osób oraz brak możliwości skupienia się na ich myślach, uczuciach i pragnieniach. Wnioskowanie o świecie wewnętrznym zostaje zapośredniczone w wydarzeniach fizycznych (czyli czyny i fakty materialne są traktowane jako jedyny dowód na intencje).

  • Sytuacja w sklepie: Kasjerka nie uśmiecha się do Klienta, podaje resztę bez słowa i patrzy zmęczonym wzrokiem.
  • Reakcja w trybie ekwiwalencji: Klient natychmiast myśli: „Ona robi to specjalnie, celowo okazuje mi brak szacunku, bo uważa mnie za gorszego”. Myśl klienta staje się dla niego niepodważalnym faktem. Nie bierze pod uwagę, że kobieta może być skrajnie zmęczona po 10 godzinach pracy lub martwić się chorobą dziecka. Dla niego jej zachowanie (fakt fizyczny) jest absolutnym, bezpośrednim dowodem na jej złe intencje wobec niego.

 

Tryb „na niby” (pretend mode) – w tym stanie myśli i uczucia nie są połączone z rzeczywistością, a stany wewnętrzne pozostają całkowicie oddzielone od doświadczeń ze świata zewnętrznego. Wyraża się to tzw. pseudomentalizacją. Przejawia się ona nadmiernym intelektualizowaniem, opowiadaniem o emocjach zamiast ich przeżywania oraz tworzeniem nużących dla odbiorcy, odciętych od realnych uczuć historii. Towarzyszy temu wyjątkowo silne przekonanie o absolutnej trafności wygłaszanych sądów. Stanowi to całkowite przeciwieństwo prawdziwej mentalizacji, którą z natury charakteryzuje elastyczność, niepewność i wątpliwość co do trafności własnych wniosków, a także stała potrzeba ich weryfikacji (wyrażana w pytaniach typu: „Czy dobrze Cię rozumiem?”, „Czy tak właśnie się czujesz?”).

  • Sytuacja na terapii lub w rozmowie z bliskim: Mężczyzna opowiada o nagłej śmierci swojego ukochanego psa, z którym spędził 15 lat.
  • Reakcja w trybie „na niby”: Mówi monotonnym, spokojnym głosem: „To naturalny proces biologiczny, każde stworzenie umiera. Statystycznie ta rasa żyje krócej, więc podchodzę do tego ze stoickim spokojem. Przeanalizowałem już fazy żałoby i jestem na etapie akceptacji”. Choć używa mądrych słów i opowiada o psychologii, jego historia jest całkowicie odcięta od realnego smutku i bólu. Słuchacz czuje znużenie i sztuczność, ponieważ mężczyzna produkuje potok słów, aby uciec przed prawdziwym przeżywaniem straty. Gdyby ktoś zapytał go: „Czy ty po prostu za nim nie tęsknisz?”, odpowiedziałby z głębokim, sztywnym przekonaniem: „Nie, ja to już w pełni przepracowałem”.

 

Tryb teleologiczny – w tym stanie stany wewnętrzne nie odgrywają żadnej roli, a wszelkie działania są rozumiane bardzo konkretnie, wyłącznie na podstawie ich fizycznych i widocznych skutków. Model ten odpowiada pierwotnym zdolnościom mentalizacyjnym dziecka między 6. a 12. miesiącem życia, kiedy pojmuje ono jedynie prosty związek przyczynowo-skutkowy między fizycznym działaniem a jego materialnym efektem. W trybie teleologicznym stany wewnętrzne (motywacje, uczucia, intencje) nie mają znaczenia i nie są brane pod uwagę. Drugi człowiek oraz jego zachowania są oceniani i rozliczani jedynie przez pryzmat namacalnych rezultatów ich czynów. Uczucia nie istnieją bez dowodów, a intencje są tożsame z czynami.

  • Sytuacja: Kasia ma za sobą bardzo ciężki, stresujący tydzień w pracy. Przez cały piątek marzy tylko o tym, by po powrocie do domu przytulić się do partnera i poczuć jego wsparcie. Gdy wchodzi do mieszkania, Bartek wita ją w locie, daje szybkiego buziaka w policzek i mówi: „Kochanie, kupiłem pizzę, jest w kuchni. Ja muszę natychmiast wracać do komputera, bo pilnie kończę ważny projekt”.
  • Reakcja w trybie teleologicznym: Dla Kasi w tym momencie liczą się wyłącznie fizyczne, namacalne dowody miłości. Ignoruje fakt, że Bartek kupił jej ulubione jedzenie oraz to, że jest pod silną presją w pracy. W jej umyśle pojawia się konkretny, sztywny wniosek: „Nie przytulił mnie i nie usiadł ze mną przy stole, a to oznacza, że mu na mnie nie zależy i mnie nie kocha”. W trybie teleologicznym intencje Bartka (chęć zadbania o kolację, stres zawodowy) nie mają żadnego znaczenia. Kasia uznaje, że miłość istnieje tylko wtedy, gdy wyraża się poprzez konkretne, fizyczne zachowanie (długie przytulenie, fizyczna obecność). Ponieważ materialny skutek się nie pojawił, Kasia czuje się całkowicie odrzucona.

 

Co przeszkadza w rozwoju mentalizacji?

Na wystąpienie trudności w mentalizowaniu ma wpływ nie tyle samo doświadczenie traumy, ile ogólny klimat emocjonalny w dzieciństwie. Niskie zaangażowanie emocjonalne opiekunów, zaniedbanie dziecka, przemoc emocjonalna, nieadekwatne reakcje (błędne odzwierciedlanie) oraz zaburzona komunikacja nie tylko uniemożliwiają przepracowanie ewentualnych trudnych doświadczeń, ale same w sobie stanowią źródło zaburzeń. Niedostępny bądź wrogi opiekun wywołuje u dziecka silne napięcie i chroniczne pobudzenie. Wysoki poziom stresu hamuje aktywność struktur mózgowych odpowiedzialnych za zdolność do mentalizacji.

Doświadczenie traumatyczne może skutkować również hipermentalizacją. Jest to automatyczne, niekontrolowane i obsesyjne wnioskowanie na temat tego, czego oczekuje druga osoba, połączone z nadmiernym „odczytywaniem” jej myśli i pragnień. Służy to jako mechanizm obronny, którego celem jest zapobieżenie zagrożeniu lub zminimalizowanie go.

  • Sytuacja: Szef wysyła do Marty lakoniczny e-mail o treści: „Marta, podejdź proszę do mojego gabinetu dzisiaj o 15:00. Chcę omówić raport kwartalny”.
  • Reakcja oparta na hipermentalizacji: Marta natychmiast wpada w panikę i zaczyna obsesyjnie analizować intencje przełożonego: „Dlaczego napisał tak oficjalnie? Przecież zwykle dodaje wykrzyknik albo pisze »cześć«. Na pewno uważa, że zawaliłam ten raport. Pewnie rozmawiał już z dyrektorem i chcą mnie zwolnić, a słowo »omówić« to tylko dyplomatyczna przykrywka”. Marta spędza kolejne godziny na gorączkowym domyślaniu się, co szef „naprawdę” miał na myśli. Przegląda każde zdanie w raporcie, szukając błędów i przygotowując strategię obrony. Kiedy o 15:00 wchodzi do gabinetu, jest skrajnie wyczerpana i spięta. Na miejscu okazuje się, że szef chciał jej po prostu podziękować za świetną robotę i zapytać, czy potrzebuje dodatkowego budżetu na kolejny kwartał. Szef napisał krótką wiadomość, ponieważ spieszył się na spotkanie z zarządem.

 

Istotną przeszkodą w rozwoju mentalizacji są także pozabezpieczne style przywiązania:

  • Styl lękowo-unikający – polega na pozostawaniu w zdystansowanym kontakcie i przyjmowaniu postawy „niczego nie potrzebuję”. Zaprzeczanie potrzebie więzi ma chronić przed ponownym odrzuceniem. Przekłada się to na nadmierną regulację (sztywne hamowanie) własnych emocji oraz unikanie sytuacji, które mogą wywołać pobudzenie emocjonalne. Osoba o tym stylu nie oczekuje pomocy, nie wierzy bliskim osobom ani sobie i nie buduje zaufania – zamiast tego stara się dezaktywować więź. Ludzie ci mają tendencję do nierealistycznie pozytywnego postrzegania siebie przy jednoczesnym negatywnym obrazie innych osób.
  • Styl lękowo-ambiwalentny – charakteryzuje się zwiększonym napięciem i niepokojem, w którym złość i lęk stale mieszają się z silnym dążeniem do bliskości. Wiąże się to z obniżoną zdolnością do regulacji emocji i skłonnością do wyolbrzymiania swoich przeżyć. W tym stanie brakuje przestrzeni na autentyczne zaciekawienie drugą osobą. W relacjach dominuje obawa przed rozczarowaniem. Osoby te negatywnie postrzegają same siebie i nie mają do siebie zaufania, a poczucie własnej wartości budują wyłącznie w oparciu o aprobatę ze strony innych.
  • Przywiązanie zdezorganizowane – w tym przypadku osoba nie ufa ani sobie, ani otoczeniu, a w relacjach podświadomie oczekuje nadużycia lub krzywdy. Osoby ze zdezorganizowanym stylem przywiązania postrzegają siebie jako niewarte zainteresowania i miłości, natomiast innych widzą jako niegodnych zaufania, wrogich i zagrażających. Ekstremalny lęk w tym stylu całkowicie paraliżuje proces refleksyjnej mentalizacji.

 

Link do artykułu o STYLACH PRZYWIĄZANIA

 

Jak odzyskać kontrolę nad własnym umysłem?

Mentalizacja nie jest stałą cechą, którą się ma lub której się nie ma – to dynamiczna zdolność, która zmienia się w zależności od naszego poziomu stresu, poczucia bezpieczeństwa i historii relacyjnej. Kiedy nasz system nerwowy wchodzi w tryb przetrwania, a ciało migdałowate odcina racjonalną korę przedczołową, wszyscy mamy tendencję do wpadania w pułapki pozamentalizacyjne. Zaczynamy traktować swoje lęki jako obiektywne fakty (ekwiwalencja psychiczna), uciekamy w chłodny intelektualizm (tryb „na niby”) lub wyczerpujemy się obsesyjnym zgadywaniem intencji innych ludzi (hipermentalizacja).

Kluczem do zdrowych relacji z samym sobą i z innymi ludźmi jest przejście od mentalizacji automatycznej do mentalizacji kontrolowanej. Wymaga to czasu, uważności i przede wszystkim odwagi do stanięcia w pozycji „nie-wiedzy”. Dobra mentalizacja to akceptacja faktu, że umysł drugiego człowieka jest dla nas zawsze częściowo tajemnicą. Zamiast zakładać, że wiemy, co partner, szef czy przyjaciel „miał na myśli”, bezpieczniej i zdrowiej jest zatrzymać automatyczny osąd, sprawdzić własne emocje i zapytać. W ten sposób budujemy zaufanie epistemiczne i tworzymy bezpieczną przestrzeń, w której złość ma szansę ustąpić miejsca autentycznemu zrozumieniu. Czasem jednak nie jest łatwo zatrzymać się i potrzebne jest wsparcie, by wyrobić w sobie ten nawyk. Wtedy z pomocą przychodzi psychoterapia.

 

 

Autorka: Agata Hensoldt – Jankowska – psycholożka, certyfikowana psychoterapeutka PTP, absolwentka Studium Psychoterapii i Studium Psychoterapii Grupowej w Laboratorium Psychoedukacji oraz I edycji Akademii Mentalizacji prowadzonej przez Pracownię HUMANI, międzynarodową placówkę partnerską Anna Freud Centre w Londynie w zakresie MBT  oraz partnera Norweskiego Instytutu Mentalizacji. W Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną, par i grupową osób dorosłych oraz superwizję psychoterapii i pomocy psychologicznej.

 

 

BIBLIOGRAFIA:

  • Allen, J. G., Fonagy, P., Bateman, A. W. (2014). Mentalizowanie w praktyce klinicznej (tłum. M. Cierpisz). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  • Asen, E., Fonagy, P. (2024). Terapia rodzin oparta na mentalizacji (tłum. J. Okuniewski). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  • Bateman, A. W., Unruh, B. T., Drozek, R. P. (2025). Terapia oparta na mentalizacji w leczeniu zaburzeń narcystycznych (tłum. J. Okuniewski). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  • Beck, H., Anastasiadou, S., Meyer zu Reckendorf, C. (2022). Fascynujący mózg (tłum. A. Władyka-Leittretter). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  • Józefik, B., Iniewicz, G. (red.). (2008). Koncepcja przywiązania. Od teorii do praktyki klinicznej. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  • Król-Kuczkowska, A. (2022). Mentalizacja w diagnozie par – możliwe zastosowania. W: H. Pinkowska-Zielińska, B. Zalewski (red.), Diagnoza w psychoterapii par. Tom 2. Specyficzne zjawiska w diagnostyce par. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  • Malinowski, P. (2025). Flashback emocjonalny – multimodalne rozumienie w kontekście relacyjnej traumy rozwojowej. W: H. Pinkowska-Zielińska, B. Zalewski (red.), Terapia par. Od rezygnacji do nadziei. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  • Marszał, M. (2015). Mentalizacja w kontekście przywiązania. Zdolność do rozumienia siebie i innych u osób z osobowością borderline. Warszawa: Difin.

 

 

 

Style przywiązania – jak relacje z dzieciństwa wpływają na nasze związki?

 

Sposób, w jaki tworzymy bliskie relacje jako dorośli, jest głęboko zakorzeniony w naszych pierwszych doświadczeniach z opiekunami.

Teoria przywiązania tłumaczy, dlaczego jedni z nas czują się bezpiecznie w bliskich związkach, a inni — mimo pragnienia bliskości — wciąż się od niej oddalają.

Bowlby i jego rewolucyjna idea

Brytyjski psychiatra John Bowlby zaobserwował w latach 50. XX wieku, że dzieci odseparowane od matek w szpitalach przeżywają coś znacznie głębszego niż chwilowy smutek — reagują rozpaczą, protestem, a następnie emocjonalnym wycofaniem. Z tego spostrzeżenia zrodziła się teoria przywiązania: więź z opiekunem to nie tylko dodatek do życia dziecka, lecz jego biologiczna potrzeba, ukształtowana
przez ewolucję jako mechanizm przetrwania. Bowlby opisał tzw. bezpieczną bazę — gdy opiekun jest dostępny i responsywny czyli odpowiadający na potrzeby, dziecko może swobodnie eksplorować świat, wiedząc, że w razie zagrożenia ma do kogo wrócić. To wczesnodziecięce doświadczenie staje się szablonem dla wszystkich późniejszych bliskich relacji.

Cztery style przywiązania

Psycholożka Mary Ainsworth przebadała setki par matka–dziecko w laboratorium i odkryła, że niemowlęta reagują na krótkie rozstania według wyraźnych wzorców. Z jej badań — i późniejszych prac Mary Main — wyłoniły się cztery style przywiązania, które towarzyszą nam przez całe życie:

Bezpieczny: Cechuje się swobodnym wyrażaniem potrzeby bliskości i niezależności. Umiejętnością nawiązywania intymnych relacji bez lęku przed odrzuceniem. W dzieciństwie opiekun był przewidywalny i dostępny – dziecko doświadczyło tego, że może liczyć na pomoc. W dorosłości: stabilne, satysfakcjonujące relacje, dobra regulacja emocji.

Lękowo-ambiwalentny: Silna potrzeba bliskości, lęk przed odrzuceniem, zazdrość, trudność z uspokojeniem się po kłótni. Wdzieciństwie opiekun był nieprzewidywalny – raz dostępny, raz nieobecny. Dziecko doświadczyło tego, że trzeba głośno i intensywnie sygnalizować potrzeby, bo inaczej zostaną zignorowane. W dorosłości: relacje pełna napięcia, niepewności i nadmiernej kontroli.

Unikający: Pozorny chłód emocjonalny, dystans wobec bliskości, chęć bycia niezależnym. W dzieciństwie opiekunsystematycznie ignorował emocje dziecko lub był niedostępny emocjonalnie – dziecko doświadczyłoodrzucenia, poszukiwanie bliskości pozostawało bez odpowiedzi. W dorosłości: trudności z zaufaniem iwyrażaniem potrzeb, ucieczka w pracę lub samotność.

Lękowo-unikający (zdezorganizowany): Równoczesne pragnienie bliskości i lęk przed nią. Chaotyczne wzorce w relacjach, trudność w regulacji emocji. W dzieciństwie opiekun był źródłem zagrożenia – dziecko stało przed nierozwiązywalnym konfliktem: z jednej strony pojawiał się w nim lęk przed opiekunem a równocześnie chęć bliskości z nim. Ukształtowanie się takiego stylu przywiązania najsilniej jest powiązane z późniejszymi trudnościami psychologicznymi.

Czy to oznacza, że jesteśmy skazani na powtarzanie wzorców?

Nie. Styl przywiązania to nie wyrok — to mapa, która pokazuje, skąd pochodzi nasze zachowanie w relacjach. Badania podłużne, m.in. wieloletnie Minnesota Longitudinal Study, pokazują, że choć wzorce przywiązania są stosunkowo trwałe, mogą ulec zmianie pod wpływem nowych doświadczeń: bezpiecznego związku, bliskiej przyjaźni, a przede wszystkim — psychoterapii.

Mary Main opisała zjawisko tzw. nabytego bezpieczeństwa (earned security): osoby, które w dzieciństwie doświadczyły trudnych relacji z opiekunami, mogą jako dorośli osiągnąć bezpieczny styl przywiązania, jeśli przepracują te doświadczenia — najczęściej właśnie w terapii.

Jak terapia może pomóc?

Relacja terapeutyczna sama w sobie jest doświadczeniem korektywnym. Terapeuta pełni rolę bezpiecznej bazy — dostępnej, przewidywalnej osoby, przy której można eksplorować własne emocje i wzorce bez ryzyka odrzucenia. Regularność, bezpieczeństwo i empatia  psychoterapeuty stopniowo „przepisują” wewnętrzne przekonania o tym, czego można oczekiwać od bliskich. Terapie takie jak terapia oparta na mentalizacji (MBT), podejście psychodynamiczne i psychoanalityczne, terapia schematu czy emotionally focused therapy (EFT) dla par bezpośrednio odwołują się do teorii przywiązania. Pomagają rozpoznać, kiedy zachowujemy się według starych wzorców, rozumieć, skąd one
pochodzą, i — krok po kroku — budować nowe sposoby bycia w relacji. Czy rozpoznajesz u siebie któryś z wzorców? Świadomość własnego stylu przywiązania to pierwszy krok do zmiany. Jeśli zauważasz, że trudno ci być blisko innych, że relacje cię przytłaczają albo że wciąż się boisz porzucenia — nie jesteś na to skazany. To wyuczony wzorzec, który można przepracować.

 

 

 

Autorka: Martyna Korzec – psycholożka, psychoterapeutka

 

 

Koterapia w terapii par – czym jest i dlaczego tak pracujemy.

W naszym Ośrodku praca z parami najczęściej prowadzona jest w koterapii.

Co to oznacza?

Jakie są korzyści dla pacjentów z takiej formy psychoterapii?

Dlaczego wspieramy i promujemy prowadzenia terapii partnerskiej w koterapii?

 

      Prowadzenie psychoterapii w koterapii oznacza, że w cały proces konsultacyjny, diagnostyczny i psychoterapeutyczny zaangażowanych jest dwoje psychoterapeutów. Oboje są obecni na sesjach tworząc wspólną parę terapeutyczną, czyli nawiązując ze sobą relację w celu pomocy parze pacjentów. Wspólnie pracują nad rozpoznaniem problemów pary, omawiają przebieg konsultacji a poźniej sesji terapeutycznych, dzielą się spostrzeżeniami oraz odczuciami emocjonalnymi względem pary, uczestniczą w superwizji pracy z parami. Nasze obserwacje i doświadczenie doprowadziły do wniosków, że takie rozwiązanie wiąże się z korzyściami dla pacjentów, procesu psychoterapeutycznego a także dla samych psychoterapeutów.

         Obecność dwóch terapeutów przede wszystkim poszerza perspektywę rozumienia problematyki pary. Umożliwia przyjrzenie się jej z dwóch perspektyw, co pozwala zobaczyć więcej i zobrazować mechanizmy lub siły działające w parze, które czasem są przeciwstawne i trudne do zobaczenia w czasie sesji przez jednego psychoterapeutę. To wzbogacenie perspektyw przyspiesza i ułatwia proces diagnostyczny, a rozumienie problematyki pary czyni bardziej wielowymiarowym. Przetwarzanie procesu terapeutycznego przez dwa umysły terapeutów pozwala na lepsze pomieszczanie emocji pojawiających się na sesji, które w terapii pary często mają bardzo wysoką temperaturę. Jest to pozytywne zjawisko zarówno dla pacjentów, którzy mogą poczuć się dobrze zrozumiani i wysłuchani, a także dla terapeutów, którzy „dzieląc między sobą” ciężar emocjonalny, mają większą swobodę reagowania oraz teoretycznego rozumienia, tego co dzieje się aktualnie na sesji.

         Para terapeutyczna pozwala uniknąć u pacjentów poczucia, że psychoterapeuta „faworyzuje” któregoś z partnerów, ponieważ zazwyczaj jeśli nie udaje się nawiązać chwilowego porozumienia z jednym z terapeutów, można go poszukać u drugiego. To wyrównuje szanse na dobre dobranie się między pacjentami a terapeutami i stworzenie sojuszu terapeutycznego, niezbędnego do udanej psychoterapii.

         Interakcje zachodzące w parze koterapeutycznej są obserwowane przez pacjentów i pozwalają na modelowanie stylu komunikacji, wzajemnego rozumienia się, reagowania na różnice oraz zaciekawienia perspektywą drugiego człowieka. Para może przyglądać się różnym strategią radzenia sobie z różnicą zdań, dzielenia się innymi perspektywami czy szanowania odmiennej opinii, ponieważ prędzej czy później w parze terapeutycznej ujawniają się różnice.

         Psychoterapia par prowadzona w koterapii to sposób pracy, który w naszym Ośrodku nie jest przypadkowy – wynika z doświadczenia i przekonania, że obecność dwóch terapeutów realnie wspiera proces zmiany. Dzięki podwójnej perspektywie możliwe jest pełniejsze zrozumienie dynamiki relacji, trafniejsze rozpoznanie trudności oraz bardziej adekwatne reagowanie na to, co pojawia się w trakcie sesji.

         Dla pacjentów oznacza to przede wszystkim większe poczucie bycia zauważonym i wysłuchanym, mniejsze ryzyko poczucia stronniczości oraz bezpieczniejszą przestrzeń do wyrażania emocji – nawet tych najbardziej intensywnych. Koterapia sprzyja budowaniu silniejszego sojuszu terapeutycznego oraz daje możliwość obserwowania i uczenia się konstruktywnej komunikacji w praktyce.

         Z naszej perspektywy jest to forma pracy, która zwiększa skuteczność terapii, pogłębia jej zakres i wspiera trwałe zmiany w relacji. Dlatego świadomie ją wybieramy i rekomendujemy parom, które chcą nie tylko rozwiązać bieżące trudności, ale również budować bardziej świadomy, dojrzały i satysfakcjonujący związek.

Poznaj psychoterapeutki par pracujące w koterapii naszego Ośrodka! 

Autorka: Martyna Korzec – psycholożka, psychoterapeutka par

 

Dlaczego warto się przytulać?

Przytulanie jest jednym z najprostszych gestów bliskości. Nie wymaga długich wyjaśnień, specjalnych umiejętności ani wielu słów. A jednak potrafi przekazać bardzo dużo: obecność, życzliwość, wsparcie, troskę i ulgę. Nic dziwnego, że psychologia interesuje się tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy doświadcza bezpiecznego, ciepłego kontaktu z drugą osobą.

Badacze opisują przytulanie jako formę afektywnego dotyku, czyli takiego kontaktu, który niesie znaczenie emocjonalne. Przytulenie może być powitaniem, pożegnaniem, gestem wdzięczności, pocieszenia albo empatii. Może też pomagać regulować napięcie w sytuacjach stresu i wspierać odzyskiwanie poczucia bezpieczeństwa. Forsell i Åström pokazują, że ten gest pełni funkcję nie tylko społeczną, ale także psychologiczną i fizjologiczną.

Jednym z powodów, dla których przytulanie wydaje się tak ważne, jest jego związek z regulacją stresu. W badaniach nad dotykiem od dawna pojawia się obserwacja, że życzliwy kontakt cielesny może działać jak sygnał bezpieczeństwa. Nie usuwa problemów i nie zmienia automatycznie trudnej sytuacji, ale może sprawić, że organizm nie pozostaje w niej tak silnie pobudzony. Dreisoerner i współpracownicy pokazali, że po stresującej sytuacji reakcja fizjologiczna była łagodniejsza, gdy wcześniej pojawiał się wspierający dotyk, w tym przytulenie. Autorzy sugerują, że dotyk może osłabiać odpowiedź stresową organizmu, nawet jeśli nie zawsze przekłada się to natychmiast na wyraźną poprawę samopoczucia.

To ważne rozróżnienie. Człowiek nie zawsze po przytuleniu doświadcza natychmiastowej, wyraźnej poprawy nastroju. Czasem nadal czuje lęk, smutek czy napięcie. A jednak jego organizm może reagować spokojniej. Z punktu widzenia psychologii i psychoterapii to cenna obserwacja, ponieważ pokazuje, że wsparcie nie zawsze działa w spektakularny sposób. Niekiedy działa subtelniej: przez obniżanie pobudzenia, zmniejszenie czujności i przywracanie większego poczucia bezpieczeństwa w ciele.

Badania sugerują również, że regularne przytulanie może wiązać się z korzyściami zdrowotnymi. Cohen i współpracownicy wykazali, że częstsze przytulanie wiązało się z mniejszym ryzykiem zachorowania po ekspozycji na wirusa przeziębienia. Badacze interpretowali ten wynik jako możliwy efekt buforowania stresu przez wsparcie społeczne. Innymi słowy, przytulanie może być jednym z prostych sposobów, w jakie bliskie relacje wspierają zdrowie i odporność psychiczną. Należy jednak pamiętać, że przytulanie nie jest lekarstwem, a wyniki badań nie zawsze są jednoznaczne. Niektóre nowsze analizy nie potwierdziły wyraźnych związków między częstotliwością przytulania a biologicznymi wskaźnikami  odporności. 

Dlaczego przytulanie może mieć tak korzystny dla ludzi wpływ?

Jedno z wyjaśnień odwołuje się do tego, że afiliacyjny dotyk komunikuje bliskość i brak zagrożenia. W literaturze opisuje się, że taki kontakt może być odbierany jako sygnał bezpieczeństwa i wsparcia społecznego. W tym kontekście zwraca się również uwagę na rolę oksytocyny oraz aktywności układu przywspółczulnego, które mogą uczestniczyć w kojącym działaniu życzliwego kontaktu fizycznego. Jest to złożony proces, w którym ciało, emocje i bezpieczna relacja wzajemnie na siebie oddziałują.

Warto też pamiętać, że przytulenie jest doświadczeniem konstruktywnym, gdy jest chciane, bezpieczne i osadzone w odpowiednim kontekście. Jego znaczenie zależy od relacji, zaufania, sytuacji i granic drugiej osoby. Ten sam gest może być kojący w jednej relacji, a niekomfortowy w innej. Warto zaznaczyć, że dla części osób, zwłaszcza tych, które mają za sobą trudne doświadczenia relacyjne, cielesna bliskość może wiązać się z napięciem, dyskomfortem albo potrzebą zachowania większego dystansu. 

Dlatego znaczenie przytulenia zawsze zależy od kontekstu, relacji i wyraźnej gotowości drugiej osoby. 

Pamiętajmy, zatem, że nie chodzi o proste zalecenie, że wszyscy powinni częściej się przytulać, ale raczej o dostrzeżenie, że człowiek potrzebuje bezpiecznej bliskości, a ciało odgrywa w niej istotną rolę. Warto więc myśleć o przytulaniu nie jako o uniwersalnym „przepisie” na poprawę samopoczucia, lecz jako o jednej z możliwych form bezpiecznego kontaktu. Gdy jest chciane i akceptowane, może wzmacniać więź, obniżać napięcie i wspierać poczucie bezpieczeństwa. Nie należy jednak stawiać znaku równości między takim gestem a profesjonalną pomocą. Bliskość może koić, ale gdy trudności emocjonalne są nasilone, długotrwałe lub nawracające, potrzebne bywa coś więcej niż doraźna ulga — potrzebna może być psychoterapia.

 

 

Aktorka: dr Monika Kozłowska  – psychoterapeutka

 

Źródła

Forsell, L. M., & Åström, J. A. (2012). Meanings of hugging: From greeting behavior to touching implications. Comprehensive Psychology, 1, Article 13. https://doi.org/10.2466/02.17.21.CP.1.13

Dreisoerner, A., Junker, N. M., Schlotz, W., Heimrich, J., Bloemeke, S., Ditzen, B., & van Dick, R. (2021). Self-soothing touch and being hugged reduce cortisol responses to stress: A randomized controlled trial on stress, physical touch, and social identity. Comprehensive Psychoneuroendocrinology, 8, 100091.

Cohen, S., Janicki-Deverts, D., Turner, R. B., & Doyle, W. J. (2015). Does hugging provide stress-buffering social support? A study of susceptibility to upper respiratory infection and illness. Psychological Science, 26(2), 135–147. 

Light, K. C., Grewen, K. M., & Amico, J. A. (2005). More frequent partner hugs and higher oxytocin levels are linked to lower blood pressure and heart rate in premenopausal women. Biological Psychology, 69(1), 5–21. 

Dueren, A. L., Vafeiadou, A., Edgar, C., & Banissy, M. J. (2021). The influence of duration, arm crossing style, gender, and emotional closeness on hugging behaviour. Acta Psychologica, 221, 103441. 

Toth, W. M. (2023). Effects of daily hugging on four proinflammatory cytokines [Bachelor’s thesis, University of Arizona]. University of Arizona Campus Repository. 

Jak przetrwać wakacje z dziećmi?

Wreszcie nadchodzą upragnione przez wszystkich wakacje. Widzimy siebie leżących na leżaku na piaszczystej plaży i nasze pociechy radośnie bawiące się w piasku, wznoszące wspaniałe budowle i budujące serpentyny fos wokół zamków. Umorusane, zmęczone ale jakie szczęśliwe. Rodzice w tym czasie albo pomagają dzieciom, albo leżą sobie na leżaku z książką  korzystając ze słońca. Jeśli jesteśmy zwolennikami aktywnego wypoczynku, wspinamy się na górskie szczyty w towarzystwie roześmianych, ścigających się z nami dzieci. Albo zwiedzamy kolejną warownię, płyniemy jachtem po mazurskim jeziorze lub kajakiem po Biebrzy… Wszystko jedno gdzie.  Marzy nam się taki odpoczynek przez cały rok. Czekamy na niego i jesteśmy pewni, że to będzie najlepszy odpoczynek w życiu naszym i naszych dzieci. 

Spis treści:

Wakacje – co to oznacza dla dzieci?

Dzieci również marzą o wakacjach, szczególnie te, które już chodzą do szkoły i wiedzą z czym wakacje się wiążą – wolne dwa miesiące od szkoły. Mniejsze dzieci jeszcze nie są tak bardzo świadome, ale z opowieści rodziców wiedzą, że ten wyjazd oznacza coś absolutnie wyjątkowego. Wakacje oznaczają dobrą zabawę, przeżycie wspaniałej przygody, a przede wszystkim czas wolny i leniuchowanie. Spędzenie większej ilości czasu z własnymi rodzicami.

Wakacje – co to oznacza dla rodziców?

W ciągu roku mamy stałą rutynę – praca, dom, przedszkole, szkoła. Dlatego długo wyczekiwany urlop także i dla rodziców oznacza odpoczynek, leniuchowanie, ładowanie energetycznych „baterii” po wyczerpującym roku pracy. Najczęściej tego oczekują po wspólnym wyjeździe. Poświęcenie czasu dzieciom, możliwość zapewnienia im atrakcji, rozrywek.

Wakacje – równowaga między ich potrzebami a naszymi

Podczas wakacji spędzamy w swoim towarzystwie  24 godziny na dobę. Co może być nieco obciążające ponieważ w ciągu roku spędzamy ze sobą jako rodzina trochę mniej czasu w ciągu doby. Z uwagi na pracę, szkoły, przedszkola bywamy ze sobą wszyscy razem zaledwie kilka godzin, najczęściej wieczorami.

Na wakacjach mamy całe dnie dla siebie. Pojawiają się wówczas różne nowe sytuacje, frustracje, oczekiwania. Różnorodność i ilość wszelkich letnich atrakcji oraz zajęć może wiązać się z przebodźcowaniem. Chociażby przedłużająca się podróż, nowe miejsce, brak swojego łóżka, znanych miejsc i przedmiotów, dużo wrzawy, ludzi, nowych doświadczeń, często rezygnacja z rutyny i rytuałów, które rodzice odpuszczają sobie na czas wakacji (co niekoniecznie może  służyć maluchom).  To oznacza, że dziecko może być po jakimś czasie (krótszym lub dłuższym – w zależności od dziecka) zmęczone. Może bez konkretnego powodu wpadać w histerie, płacz, złość, być bardziej marudne niż wcześniej. Może nic mu się nie chcieć, może chcieć wracać do domu, do swojego łóżeczka itp.

Rodzice potrzebują energii do tego, by wspierać dziecko w trudnych dla niego sytuacjach. Musimy zadbać o własne potrzeby, żeby móc wspierać dziecko i odpowiednio emocjonalnie reagować na jego sygnały i codzienne potrzeby. Zaplanujmy czas tak, aby każde z rodziców mogło choć przez chwilę odpocząć.

Wakacje to też czas, kiedy dzięki temu byciu ciągle razem, możemy wreszcie zadbać o więzi rodzinne, czemu nie sprzyja Życie w ciągłym biegu, a także codzienne obowiązki, szkoła, czy praca. Podróże pozytywnie wpływają nie tylko na więzi i relacje rodzinne , ale także na rozwój dzieci poprzez nowe zabawy i aktywności w nowym otoczeniu razem z rodzicami. Rodzice w nowych sytuacjach poznają swoje pociechy od innej strony, mogą zauważać mocne i słabsze strony dzieci, ale też siebie i swoje zachowania i reakcje. Mogą pozwolić sobie na większą spontaniczność kiedy spędzają czas wspólnie z dziećmi. Podczas rodzinnych wakacji, dzieci także uczą się i przejmują zachowania oraz wzorce od swoich rodziców. Przede wszystkim rodzinne wakacje pozwalają budować wspomnienia, do których można często wracać.

Wakacje z dziećmi – 4 proste rady

Gdy Twoje dziecko jest rozdrażnione

Chociażby podczas podróży nasze dziecko może rożnie znosić dalekie podróże. Być może ma chorobę lokomocyjną, nie lubi długo przebywać w foteliku samochodowym, czy może ma inne upodobania co do podróży i dlatego warto wziąć te z jego potrzeb pod uwagę w planowaniu trasy. Może lepiej będzie zaplanować wypoczynek w niedalekiej odległości, wymagający krótszej podróży. Może dłuższą trasę podzielić na przystanki, żeby maluchy wypoczęły, odetchnęły świeżym powietrzem, zaplanować nocleg w połowie trasy. 

Gdy Twoje dziecko nie jest zadowolone z wakacji

Zaburzenie dotychczasowego rytmu dnia oraz wyrwanie ze znajomego otoczenia u niektórych dzieci mogą powodować stres. Pamiętajmy, że to, co dla dorosłych jest miłym odpoczynkiem od codzienności, dla dziecka może stanowić ogromne wyzwanie w odnalezieniu się w nowej sytuacji. Wówczas potrzebuje naszego wsparcia i uważności i naszej  ciągłej obecności w eksplorowaniu nowych nieznanych miejsc i sytuacji. I to też jest w porządku. 

Gdy jesteś zmęczona/y

Ostatnio przeczytałam w Internecie taki cytat:  „Trudno być uważnym na potrzeby innych, gdy czujemy, że nasze własne nie są zaspokojone. To ważne, aby rodzic miał swoją przestrzeń, czas na relaks i miłość do siebie”. Pamiętajmy o sobie samych. Zadbajmy o własny wypoczynek. Wymieniajmy się partnerem opieką nad dziećmi podczas wakacji, chociażby na godzinę. Żeby się „zrestartować”, zadbać o relaks podczas masażu, pływania w basenie, drzemki, słuchania muzyki – takim czynnościom, które dadzą nam chwilę wytchnienia i przyjemności. Będzie to z korzyścią zarówno dla relacji z dziećmi jak, i dla związku. Być może uda Wam się wygospodarować czas na randkę. Nie od dziś wiadomo, że przemęczeni rodzice to rodzice, którzy łatwo popadają w sprzeczki i napięcia, nieporozumienia między sobą. Warto więc zadbać, żeby nasze wakacyjne wspomnienia nie były nimi naznaczone. 

A co gdy nie jedziemy na wakacje?

Może się też zdarzyć i tak, że nasze wakacje spędzimy z dziećmi w domu, co nie znaczy, że będą to wakacje mniej wartościowe. Może to być czas atrakcyjnie spędzony. Wszystko zależy od pomysłowości rodziców, a czasem od pomysłowości dzieci. Zaplanujcie razem, co będziecie robić w najbliższych Wam okolicach. Coś z propozycji dzieci i coś z propozycji rodziców. Tak, żeby był to czas atrakcyjny i dla dzieci, i dla rodziców. Możliwe, że powyższe wskazówki również przydadzą się podczas wakacji w miejscu zamieszkania, bo relacje mamy ze sobą bez względu na to, czy jedziemy, czy nie jedziemy na wakacje.

Elżbieta Ceremuga – pedagog, socjoterapeutka, psychoterapeutka w trakcie szkolenia

Bibliografia:


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

nieśmiałe dziecko
smutek

Jak radzić sobie z tym, co nieuniknione – ze stratą?

02 listopada – Zaduszki. To dzień, który ma swoje korzenie jeszcze w wierzeniach i obrzędach pogańskich. Obchody tego dnia, jak i mającego swoje korzenie w kulturze celtyckiej halloween, miały na celu nawiązanie kontaktu z duchami.

Read more

Święta bez stresu

Pusty dom na Święta

W czasie przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia pojawia się wiele tekstów o tym jak ograniczyć stres i napięcie w tym szczególnym czasie, jak wyrwać się z pędu przygotowań, skupić się na rzeczach naprawdę istotnych i znaleźć umiar. Teksty te są kierowane w zasadzie do kobiet, które organizują spotkania rodzinne i uroczyste posiłki np. Wigilię. Pozostałe osoby wydają się nie doświadczać tego szczególnego napięcia, związanego z niepewnością czy starczy czasu aby wszystko przygotować.

Ten artykuł będzie poświęcony właśnie tym dorosłym osobom, które nie pełnią roli gospodyni/gospodarza domu organizujących święta, lecz pozostają w tym czasie głównie w roli gościa lub spędzają święta samotnie lub w niewielkim gronie. 

Read more

JESTEM W CIĄŻY?! O WSPARCIU OKOŁOPORODOWYM

Ciąża to temat wzbudzający całe spektrum emocji – od par usilnie starających się o dziecko, po takie, które przepełnia lęk przed niechcianym potomstwem… Pary w stanie euforii spełniające marzenie o powiększeniu rodziny, a także rozżaleni partnerzy przeżywający żałobę po stracie ciąży… Czym jest stan ciąży, jakie niesie zagrożenia, jakie są możliwości wsparcia?

Read more

CZY MOJE DZIECKO NIE RADZI SOBIE Z EMOCJAMI? O inteligencji emocjonalnej u dzieci

Czym jest inteligencja emocjonalna? Czy można ją wyuczyć? Jak rozwija się ona u dzieci? Czy krzyk dziecka, histerie lub nadmierny płacz z byle powodu to znak, że nie radzi sobie z emocjami, czy właśnie to jest jego sposób radzenia sobie z nimi? Zapraszamy do wspólnej refleksji na temat emocjonalności dzieci.

Read more

Jak pierwsze więzi kształtują nasze życie? – Teoria relacji z obiektem

  Teoria relacji z obiektem to jedna z najważniejszych teorii psychologicznych, która pomaga zrozumieć, w jaki sposób …

Czym jest mentalizacja i jak ratuje nasze relacje?

Mentalizacja to, mówiąc potocznie, zdolność rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych i przekładania ich na zachowania, …

Style przywiązania – jak relacje z dzieciństwa wpływają na nasze związki?

  Sposób, w jaki tworzymy bliskie relacje jako dorośli, jest głęboko zakorzeniony w naszych pierwszych doświadczeniach …