Kategoria: Artykuły

Depresja u dzieci i młodzieży – jakie są objawy i jak ją wyleczyć? Ujęcie poznawczo – behawioralne

W ostatnich latach temat depresji u dzieci i młodzieży zyskuje coraz większą popularność. Jako społeczeństwo posiadamy coraz większą wiedzę i rozumienie depresji jako choroby, a nie przejawów lenistwa czy też niedojrzałości dziecka. Kiedy dziecko cierpi z powodu depresji, ciężko jest rodzicom znaleźć skuteczne sposoby na poprawę nastroju dziecka – wspólne spacery, czy spędzenie razem czasu nie wystarczają. Konieczne wówczas jest udanie się po pomoc do specjalistów – lekarza psychiatry, psychoterapeuty.

Jakie są objawy tzw. dużej depresji? Czym różni się depresja u dzieci i młodzieży od depresji u osób dorosłych?

Depresję rozpoznajemy zgodnie z kryteriami opisanymi w klasyfikacjach ICD (obowiązuje w Polsce) bądź DSM. Możemy zatem zauważyd, że mamy do czynienia z chorobą a nie „złym zachowaniem dziecka”. O depresji mówimy (za DSM V), jeśli w ciągu dwóch tygodni pojawiła się zmiana w dotychczasowym funkcjonowaniu dziecka i zaobserwowaliśmy u niego pięd lub więcej objawów, w tym jeden z nich to obniżony nastrój lub utrata zainteresowao. Przez większą częśd dnia u dziecka dominuje:

  • obniżony nastrój, bądź też poirytowanie, rozdrażnienie (w tym różni się ona od depresji u osób dorosłych);
  • prawie każdego dnia znacząco osłabiło się zainteresowanie dziecka aktywnościami, czerpaniem z nich przyjemności;
  • możemy zaobserwować również spadek wagi mimo braku diety, jak również spadek, czy też wzrost apetytu. U dzieci możemy obserwowad nie osiąganie wagi adekwatnej do wieku
    rozwojowego (zgodnie z siatką centylową).

 

Do innych objawów depresji należą:

  • wzmożona sennośd lub trudności ze snem,
  • pobudzenie psychoruchowe, bądź spowolnienie,
  • spadek energii,
  • poczucie bezwartościowości, nieadekwatne poczucie winy,
  • osłabiona koncentracja uwagi, trudności z podejmowaniem decyzji,
  • powracające myśli o śmierci.

Leczenie depresji u dzieci i młodzieży

  • Leczenie depresji u dzieci i młodzieży wymaga innych oddziaływań niż w przypadku osób dorosłych. Niezwykle ważne jest angażowanie rodziców w pomoc dziecku, jak również wsparcie dziecka zarówno w środowisku domowym, jak i szkolnym. W terapii depresji u dzieci i młodzieży bardzo ważne jest zrozumienie, co doprowadziło do depresji, jak również to, co ją podtrzymuje.
    Do głównych interwencji terapeutycznych należą:
  • ocena ryzyka samobójstwa, zapewnienie bezpieczeństwa;
  • psychoedukacja (w tym zidentyfikowanie czynników podtrzymujących depresję);
  • edukacja na temat emocji;
  • angażowanie całej rodziny (psychoedukacja, treningi umiejętności rodzicielskich, współpraca z lekarzem);
  • tzw. aktywizacja behawioralna (angażowanie w różne aktywności, które sprawiają przyjemność);
  • nauka rozwiązywania problemów, chwalenia siebie, umiejętności radzenia sobie z porażkami;
  • kształtowanie nowych, bardziej adaptacyjnych przekonań na swój temat.

W pracy z dziećmi i młodzieżą najważniejszym składnikiem terapii jest relacja terapeutyczna.

Przydatna literatura:

Bibliografia:

  • Ambroziak K., Kołakowski A., Siwek K. Depresja nastolatków. Jak ją zrozumieć i pokonać. GWP, Sopot 2018.
  • Kendall P. Terapia dzieci i młodzieży. Procedury poznawczo – behawioralne. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2010.
  • Loose Ch., Graaf P., Zarbock G. Terapia schematów dzieci i młodzieży. GWP, Sopot 2017.
  • Morrison J., Flegel K. Wywiad diagnostyczny z dziećmi i młodzieżą. Rozpoznanie zgodne z DSM – 5. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2018.

Karolina Pietrzak – psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-bahawioralna. W Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych i młodzieży.

Dlaczego stawianie granic jest okey?

Doskonale do tej pory pamiętam, jak jedna z osób, którą znam zawodowo, powiedziała mi, że ja “ciągle o tych granicach i granicach”. Pamiętam, jak to mnie zaskoczyło, bo nie miałam takiego poczucia. Zaczęłam się temu przyglądać i wprawdzie nie odnalazłam “wszędzie tych granic”, ale w wielu momentach tak. No bo kiedy pojawia się temat granic?

Gdzie są nasze granice?

Granice pojawiają się wszędzie tam, gdzie pojawia się relacja z drugim człowiekiem, ba, nawet zaryzykuję twierdzenie, że granice pojawia się tam, gdzie pojawia się po prostu człowiek. Fizycznie naszą granicą jest nasze ciało. Gdy nie zmieścimy się w drzwiach, albo nadziejemy się na wystający kant, bardzo boleśnie odczuwamy naruszenie naszej cielesnej granicy. Możemy odczuwać je także w tłumie, kolejce, gdy ktoś napiera na nas z wózkiem sklepowym, czy w skrajnej sytuacji przemocy fizycznej. Jednak my to nie tylko nasze ciało. Poza sferą cielesną jest jeszcze nasza psychika – coś co trudniej ująć, bo nie jest tak widoczne i namacalne, ale w niezwykle istotny sposób określa to, kim jesteśmy.

Nasza psychika to nasze emocje, pragnienia, potrzeby, myśli, przekonania, poglądy, wartości, wierzenia, wspomnienia, doświadczenia i pewnie nie wymieniłam tutaj wszystkich elementów, które składają się na to, kim jesteśmy, na naszą niepowtarzalność i wyjątkowość. Te wszystkie elementy mają swoje granice – to, co jest w środku jest “nasze”, składa się na naszą tożsamość. To, co na zewnątrz przeżywamy jako mniej lub bardziej obce. Może to budzić naszą ciekawość, lęk, niezrozumienie. Pewnie wiele osób w okresie nastoletnim, wczesnej dorosłości czy w zwrotnych momentach swojego życia stawiało sobie pytanie, kim jestem i doświadczyło, jak ważne i potrzebne jest, by umieć sobie na to pytanie odpowiedzieć. Przede wszystkim dla siebie samego. Odpowiedź na pytanie “kim jestem?” to także odpowiedź na pytanie, co zawiera się wewnątrz moich granic psychologicznych, a co poza nimi.

Wyznaczanie granic jest ważne dla nas samych, ale staje się szczególnie istotne, gdy spotykamy drugiego człowieka, a dzieje się to bezustannie, od dnia narodzin, w rzeczywistości realnej i w naszym umyśle, w bezpośrednim kontakcie i w świecie wirtualnym. Dzieje się tak, ponieważ potrzeba kontaktu i budowania relacji jest jedną z ważniejszych potrzeb człowieka.

Granice w relacjach

Granice w relacji z drugim człowiekiem służą do określania swojego terytorium psychologicznego, ale też są pewnego rodzaju wizytówką. To tak jak ogrodzenie posesji. Odgradza teren domu od innych domów, ulicy, nie pozwala wejść każdemu, kto przechodzi obok, ale też może stanowić zaproszenie bądź odstraszać gości. Jednym nasz płot spodoba się i będą chcieli nas odwiedzić, inni uznają teren za zbyt różny od nich samych i niezachęcający.

W podobny sposób działają nasze granice psychologiczne. Kiedy dajemy im wyraz na wiele różnorodnych sposobów, to nie tylko bronimy siebie, swoich wartości, przekonań, ale też pokazujemy innym ludziom, jacy jesteśmy – jednych zapraszamy do siebie, innych trzymamy na dystans. Mówimy i pokazujemy, na co mamy ochotę, a na co nie, co lubimy, czego się boimy, co nas ekscytuje, a co budzi nas dystans. Informujemy innych, co z chęcią wspólnie zrobimy, a kiedy nie mogą liczyć na nasze towarzystwo.

Kiedy nie stawiamy granic, inni zaczynają deptać naszą przestrzeń i nie zawsze muszą to robić w złej wierze. To trochę tak, jak spacer po nieogrodzonej łące. Spacerujemy nią, bo nie wiemy, że może sprawić to komuś przykrość, że depczemy czyjąś trawę, być może troskliwie pielęgnowaną.

Ważnym aspektem jest też ciekawość i potrzeba rozumienia otaczającego nas świata. Dzieci testują innych ludzi, by poznać siebie (ile mogę zrobić), innych (na ile mi pozwolą) oraz świat (gdzie w świecie są granice). Ta potrzeba nie zanika wraz z wiekiem. Zazwyczaj lepiej czujemy się z tym, co znamy, co potrafimy przewidzieć. Bezpieczniej czujemy się w relacjach z ludźmi, których zachowania potrafimy, w jakimś stopniu odgadnąć. Dlatego też sprawdzamy czasem, jacy ludzie są. Czasem może to być sprawdzaniem pod z góry przyjęte założenie podyktowane wcześniejszymi doświadczeniami, czasem podyktowane szczerą ciekawością, a czasem lękiem, strachem i niepokojem.

Korzyści ze stawiania granic

Patrząc z tej perspektywy, stawianie granic jawi się jako pomocne nie tylko nam, ale i innym ludziom. Kiedy stawiamy granice – mówimy to lubię, a na to nie ma ochoty, w to wierzę, a z tymi się nie zgadzam – nie tylko uzyskujemy wpływ na własne życie, na to, jacy ludzie będą nas otaczać, na to, jak będą nas traktować, ale także pozwalamy innych poznać nas, sprawiamy, że mogą poczuć się (z nami) bezpieczniej.

Stawiając granice w odpowiednim momencie, nie narażamy także innych np. na naszą złość, kiedy to czując się bezradni czy postawieni pod murem, wybuchamy, by obronić choć kawałek siebie, z poczuciem bycia nieważnym, nieważną, niezauważonym, niezauważoną przez innych. Nie musimy krzyczeć „nie”, bo czujemy się nieusłyszani, lecz możemy powiedzieć to na spokojnie.

Granice są niezwykle ważne. Nie jest jednak łatwo rozeznać je w sobie i nauczyć się je wyrażać w nieraniący innych sposób. Najłatwiej jest to zrobić z pomocą innych ludzi. Zresztą, w procesie rozwoju, to właśnie dzięki innym osobom, w relacji z nimi uczymy się własnych (i innych) granic. Kiedy jednak z jakiegoś powodu proces ten nie przebiega tak, jak powinien, możemy w życiu dorosłym podjąć próbę, by skorygować to doświadczenie. Wtedy obecność innych ludzi, szczególnie w bezpiecznych warunkach, jakimi są psychoterapia (grupowa i indywidualna), treningi interpersonalne, warsztaty, bywa nieoceniona.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholog, psychoterapeutka. W Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną, par i grupową dla osób dorosłych

Kilka słów o potrzebnej złości

Artykuł ten poświęcony będzie złości, tej potrzebnej. Nie będzie tu mowy o złości destrukcyjnej ani niszczącej relacje lub zdrowie, nie będzie też dotyczyć tematu radzenia sobie z nadmiarem agresji, frustracji, wściekłości. Przyjrzymy się raczej tym sytuacjom, kiedy złości jest za mało. Zatrzymamy się nad tymi momentami w życiu, w których złość jest potrzebna a mimo to czasami jej brakuje.

Pozytywne aspekty złości

Pozytywna strona złości to płynąca z niej siła, energia do działania, do zmiany. Może ona wyrywać nas ze stagnacji, stuporu, odrętwienia, braku troski o własne interesy, ale także może ukorzeniać w sobie, to znaczy umacniać we własnym zdaniu, utwierdzać we własnym punkcie widzenia, własnym postrzeganiu danej sytuacji.

Złość jako siła do działania

Złość daje siłę do działania – jakie to zdanie budzi w Tobie odczucia? Czy podoba Ci się ono? Czy budzi sprzeciw? Czy kiedykolwiek kojarzyłeś, kojarzyłaś złość z tarczą służącą do obrony i siłą, która trzyma tę tarczę?
Złość to emocja pierwotna i jako taka pojawia się wówczas, gdy czujemy się zagrożeni lub zaatakowane zostają nasze interesy. Służy do ich obrony, jest niezbędna do obrony nas samych.

Przejawy złości w ciele

Gdzie pojawia się złość? Przyzwyczajeni jesteśmy do kojarzenia złości z tymi zachowaniami, które widoczne są dla innych (podniesiony głos, trzaskanie drzwiami, obrażanie się), tymczasem – jak każda emocja – złość zaczyna się w ciele, jest reakcją ciała na sytuację. Pojawia się jako pobudzenie, gotowość, którą można wyraźnie zauważyć, obserwując swoje ciało od wewnątrz (np. przyśpieszony puls i inne objawy wewnętrzne). Nasze ciało można porównać do turbiny wodnej, a złość do wody, która napędza turbinę i tworzy energię – energię, którą można ją wykorzystać w różny sposób. Czasami, u niektórych osób turbina nie obraca się. Wtedy woda nie płynie, brakuje energii do działania. Osoba taka nie czuje złości, a dokładniej rzecz biorąc, nauczyła się w sytuacji zagrożenia automatycznie wygaszać tę emocję, nie zauważać jej. Obrazowo można to ująć to tak, że zatyka korek i nie pozwala wodzie płynąć. Oczywiście najczęściej dzieje się to poza świadomością i kontrolą.

Może też być tak, że ktoś nie zauważa zagrożeń świadomie – usuwa automatycznie bodźce wywołujące złość np. nie dostrzega, że jest oszukiwany, oszukiwana, że często sytuacje układają się na jego bądź jej niekorzyść. Mogą to na przykład być sytuacje, w których ktoś w porównaniu do innych pracowników wykonuje cięższą pracę za niższe wynagrodzenie. Gdy szef poleca zostać po godzinach, zgadza się, bo sytuacja nie wywołuje złości w ciele. Brak złości w ciele oznacza brak energii do protestu, do walki o swoje, negocjacji, bycia nieustępliwym w dbaniu o siebie i swój czas pracy. Osoba taka nie czuje siły, a jedynie zmęczenie, rezygnację, może bezsilność. By poradzić sobie z tym dyskomfortem osoba taka często znajduje tysiące usprawiedliwień i wytłumaczeń swojego zachowania, które nie służą zmianie, a wręcz przeciwnie – powodują, że i trwa w niekorzystnej dla siebie sytuacji za długo.

Złość jako wyraz rożnorodności

Pojawienie się złości oznacza także, że moje interesy są inne niż interesy osoby, której zachowanie złość wywołało, że chcę czegoś innego, nie zgadzam się na to, co się dzieje albo co ktoś inny proponuje. Jest to naturalne, ponieważ ludzie różnią się od siebie. Każdy ma inne potrzeby, inne drogi ich realizacji, czasem interesy się ścierają, stoją ze sobą w sprzeczności. Złość naturalnie powstaje w każdej relacji, w relacji z matką, ojcem, rodzeństwem, narzeczonym, sąsiadką, przyjacielem – w KAŻDEJ relacji. Złość powstaje, ponieważ różnimy się i jest naturalną siłą pomocną w jawnym komunikowaniu swoich potrzeb, w konfrontacji, przy negocjacjach, przy wyrażaniu swojego zdania w sytuacji konfliktu interesów. Gdy zamiast złości czujemy lęk, nie będziemy negocjować, nie będziemy mieć siły, by powiedzieć „nie zgadzam się” i wytrzymać to, co się będzie działo po wypowiedzeniu tych słów. Nie wydarzy się to, gdyż brakuje wewnętrznej siły trzymającej tarczę. Czy czujesz w sobie tęsknotę za taką siłą?

Monika Drela – psychoterapeutka. W Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych oraz warsztat pracy z emocjami „W mocy złości czy moc złości?”

Potrzeby matek najmłodszych dzieci

Kiedy rodzi się dziecko, dotychczasowe życie jego matki wywraca się do góry nogami. Wcześniej kobieta mogła się wysypiać, chodzić do pracy, czytać książki, delektować się spokojnie jedzonym posiłkiem. Była panią swojego życia.

Teraz, po porodzie, stała się (współ) odpowiedzialna za dziecko, które w pierwszych tygodniach po urodzeniu jest od niej całkowicie zależne i wprost (płaczem i krzykiem) komunikuje, co mu się podoba, a co nie. Ta odpowiedzialność może młodej mamie ciążyć, zwłaszcza, jeśli na co dzień brakuje jej mądrego wsparcia ze strony życzliwych dorosłych.

Jest takie powiedzenie, że do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska. Kiedyś, jeszcze za czasów naszych babek, kobiety mieszkały bliżej siebie, wspierały się po urodzeniu dzieci, pomagały sobie. Można było liczyć na to, że w razie potrzeby ktoś zrobi zakupy, ktoś przypilnuje dziecka, ugotuje obiad, ktoś inny doradzi lub wesprze rozmową. Teraz częstym doświadczeniem matek, zwłaszcza tych mieszkających w dużych miastach, jest samotność, ale też niepewność, czy aby na pewno dobrze opiekuje się swoim dzieckiem, czy dobrze je wychowuje.

Matka doświadcza też często zmęczenia, co związane jest nie tylko z niewyspaniem, ale też z tym, że w pierwszym okresie życia dziecko w naturalny sposób potrzebuje ciągłej opieki i uwagi. Dzień kobiety wypełnia się powtarzalnymi, monotonnymi i nie zawsze docenianymi przez otoczenie czynnościami: dziecko trzeba nakarmić, przewinąć, nosić, przebrać, zabawić, ugotować mu lub sobie, wyprać ubranka i znowu: nakarmić, przewinąć… Potrzeby matki schodzą na drugi plan. A przecież, trudno ciągle dawać, bez odpoczynku i zadbania o siebie. Gdy tylko dajemy, łatwo o pójście w stronę bycia mamą poświęcającą się. Stąd krok do wypalenia jako rodzic, do frustracji i nadmiarowej złości na dziecko.

Dobrym sposobem na zadbanie o swoje potrzeby (a w efekcie na zadbanie o całą rodzinę) jest, coraz popularniejsza w dużych miastach, idea grupy wsparcia dla mam. A zatem jeśli nie mamy swojej wioski, możemy ją stworzyć albo ktoś ją nam zorganizuje. Grupa wsparcia umożliwia mamom spotykanie się i rozmowę na ważne dla nich tematy w bezpiecznej, pełnej szacunku atmosferze, przy moderacji prowadzących. Mamy zazwyczaj spotykają się raz w tygodniu przez 8-10 tygodni, każdorazowo spędzając ze sobą 2-3 godziny. W takiej grupie kobieta może zrealizować wiele swoich potrzeb: stać się częścią wspólnoty, podzielić się swoimi sprawami, być zrozumianą, ważną, zauważoną i wysłuchaną, dostać od innych nie oceniającą uwagę. Jeśli w grupie znajdzie się matka starszego dziecka, może ona dać innym uczestniczkom pokrzepiającą perspektywę – Twój trudny czas minie, bo dziecko rośnie i usamodzielnia się.

Beata Balsiewicz-Ulbrich – psycholog, prowadząca Grupę dla mam dzieci do 10-tego miesiąca życia

Zaburzenia zachowania u dzieci

Osoby dorosłe szukają pomocy psychologa, kiedy doświadczają objawów depresji lub lęku, natomiast w przypadku dzieci najczęstszym powodem konsultacji ze specjalistą są trudności z zachowaniem. Większość dzieci na różnym etapie rozwoju przejawia zachowania, które mogą budzić nasz niepokój lub być uciążliwe i trudne do opanowania. Dużo zależy od natężenia zachowań problemowych, czasu ich trwania i ich podłoża. Jednak nie każde trudne zachowanie nazwiemy zaburzeniem zachowania. Czym więc one właściwie są? Kiedy należy zwrócić się o pomoc?


Czym są zaburzenia zachowania?


Zaburzenia zachowania to powtarzający się i trwały wzór zachowania, który charakteryzuje się łamaniem ważnych norm społecznych. Objawiać się będzie częstymi wybuchami złości, gniewem, złośliwością, umyślnym niszczeniem przedmiotów, agresją w stosunku do ludzi i zwierząt. Ponadto może pojawić się późne wracanie do domu, mimo zakazu rodziców lub ucieczki z domu, kradzieże oraz kłamstwa.
Mówiąc o zaburzeniach zachowania, warto wspomnieć również o zaburzeniu opozycyjno-buntowniczym, czyli wzorze zachowania, który także wiąże się z łamaniem norm społecznych. W przypadku zaburzeń opozycyjno-buntowniczych nie zaobserwujemy naruszania przepisów prawa, kradzieży i przemocy fizycznej. Zaburzenie opozycyjno-buntownicze charakteryzuje się natomiast częstymi kłótniami z dorosłymi, łamaniem ustalonych zasad, obwinianiem innych o niewłaściwe zachowanie, drażliwością. Jak sama nazwa wskazuje, działania dziecka będą miały charakter buntowniczy, prowokacyjny. Dużą trudnością jest związany z tym zaburzeniem niski próg tolerancji frustracji oraz brak lub bardzo mała kontrola emocji.


Przyczyny zaburzeń zachowania


Badania pokazują, że osoby, u których występują zaburzenia zachowania, często przypisują innym wrogie intencje i negatywne motywacje ich działań. Nie możemy jednak mówić o jednej przyczynie powstawania tego zaburzenia. Wpływ na jego pojawienie się ma zarówno biologiczna podatność, pewne cechy indywidualne, jak i konflikty, problemy rodzinne oraz nieskuteczne sposoby wychowawcze.


Leczenie zaburzeń zachowania


Terapia, która daje pozytywne efekty w leczeniu tego zaburzenia, to terapia poznawczo-behawioralna. Istotny jest czas, w którym wdrożymy interwencje terapeutyczne. Im wcześniej rozpoczniemy działania terapeutyczne, tym lepsze będą efekty. Leczenie powinno być prowadzone dwutorowo, poprzez terapię indywidualną lub grupową dziecka oraz trening umiejętności rodzicielskich. Terapia nie powinna ograniczać się do leczenia objawów, ważne jest wyposażenie dziecka w umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach społecznych. Trening umiejętności rozwiązywania problemów pomoże nam rozwinąć umiejętności interpersonalne oraz wpłynąć na dezadaptacyjne myśli, kierujące zachowaniem dziecka. W leczeniu zaburzeń zachowania wykorzystuje się również Trening Zastępowania Agresji, który zawiera elementy treningu umiejętności społecznych, kontroli złości oraz treningu wnioskowania moralnego, który pomaga w uwzględnianiu praw i potrzeb innych osób. Ważne jest ustalenie jasnych i stałych zasad oraz dostarczanie informacji zwrotnych dziecku i docenianie jego starań. Pozytywne wzmocnienia są też ważne z uwagi na budowanie poczucia własnej wartości u dzieci i podejmowania przez nich konstruktywnych zadań.
W przypadku zaburzeń zachowania należy pamiętać, że interwencje wychowawcze oparte na karaniu niepożądanego zachowania mogą je nasilać. Należy pamiętać, że nie tylko otoczenie odczuwa uciążliwość zachowań łamiących normy społeczne. Dziecko cierpiące na zaburzenia zachowania ponosi wiele emocjonalnych konsekwencji swojego funkcjonowania w społeczeństwie. Dziecko może czuć się nieakceptowane przez swoich rodziców lub innych dorosłych ze swojego otoczenia. Również rówieśnicy, z powodu jego agresywnych zachowań, mogą unikać z nim kontaktu (szczególnie w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym).


Jeżeli nie zaburzenia zachowania, to co?


Jak wspomniałam na początku, nie każde trudne zachowania zostaną zdiagnozowane jako zaburzenie. Często niepożądane zachowania wynikają z braku znajomości zasad, testowania granic (co jest prawidłowym zjawiskiem z punktu widzenia rozwoju) lub braku zrozumienia przez dziecko sytuacji lub emocji, jakich doświadcza. Brak diagnozy zaburzeń zachowania nie oznacza jednak, że nie ma możliwości wsparcia psychologicznego, gdy zachowania dziecka są trudne bądź niezrozumiałe dla otoczenia. Właściwe rozumienie przyczyn, leżących u podstaw problemowego zachowania, jest kluczowe dla wybrania odpowiednich metod terapeutycznych. Bez względu na to, czy mamy do czynienia z zaburzeniem zachowania, czy też nie, ważne jest, aby nauczyć dzieci rozpoznawania swoich stanów emocjonalnych i pomóc im odkryć bezpieczne i skuteczne metody ich wyrażania. Musimy pamiętać, że jako rodzice, opiekunowie, najbliższe otoczenie jesteśmy dla nich wzorem. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele z naszych zachowań i sposobów radzenia sobie z emocjami powielają dzieci.


Lecząca siła więzi


Bardzo ważna jest również więź, jaką codziennie tworzymy z dzieckiem poprzez rozmowy, wspólne spędzanie czasu, interesowanie się jego problemami i rozterkami, bez oceniania i krytycznego podejścia. Pamiętajmy, że poczucie braku zrozumienia często rodzi frustrację i złość. Pozwólmy naszym podopiecznym wyrażać swoje emocje, pokażmy że rozumiemy, dlaczego tak się czują, a jeśli jest nam trudno zrozumieć reakcje emocjonalne dziecka, to znajdźmy czas na to, aby mogło ono nam opowiedzieć o tym, jak się czuje i jak widzi pewne sytuacje. Dzieci oprócz zrozumienia i zainteresowania potrzebują też stabilności i jasnych granic, co daje im poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności.

 

Katarzyna Urawska – psycholog, psychoterapeutka dzieci i młodzieży

Umów wizytę

O samotności i uzależnieniu w czasie epidemii

W psychodynamicznym sposobie myślenia o człowieku zwraca się uwagę na nieświadome motywy wpływające na funkcjonowanie, np. na nieuświadomione konflikty między sprzecznymi dążeniami albo na deficyty objawiające się brakiem wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa. Nasze wczesne doświadczenia, pierwsze relacje z ludźmi, to, w jakim stopniu nasze potrzeby były zaspokajane, a w jakim frustrowane wraz z naszymi predyspozycjami biologicznymi (czyli np. poziomem wrażliwości na bodźce, reaktywnością) wpływają zarówno na to, jaką osobą się stajemy, jak i na nasze postrzeganie innych ludzi, świata oraz tworzenie sposobów reagowania i radzenia sobie z trudnościami. Pierwsze doświadczenia i to, jak próbujemy sobie z nimi radzić (oraz to, z jaką odpowiedzią środowiska się spotykamy) kształtują w nas wzorce zarówno naszych zachowań jak i reakcji emocjonalnych, są pewną matrycą, na którą nakładają się kolejne doświadczenia.

Read More

Emocje dzieci w dobie epidemii

Nie sposób nie myśleć o sytuacji epidemii na świecie. Chyba wszyscy odczuwamy jej skutki, nie tylko finansowe, ale również, a może przede wszystkim, emocjonalne. Dzieciom i młodzieży również nie pozostaje obcy stres i frustrację wynikające z obecnej sytuacji. Przez długi czas obostrzenia nie pozwalały im na spotkania z rówieśnikami, a musimy pamiętać, że będąc w wieku nastoletnim coraz ważniejsi są dla nas znajomi, przyjaciele, bo to oni zdają się najlepiej rozumieć nasze trudności. Starsze dzieci i nastolatkowie nagle zamiast większej swobody, która przychodzi wraz z wiekiem, otrzymali ograniczenia i zostali zamknięci w domach. Dodatkowo duża część z nich całą dobę przebywa w domu z rodzicami, nierzadko również z rodzeństwem, z którym często łączą ich wielowymiarowe, skomplikowane emocjonalnie, niewolne od rywalizacji więzi. Frustracja w całej rodzinie narasta, a stąd prosta droga do kłótni. Co więc zrobić, aby jakoś przetrwać ten trudny czas izolacji? Po pierwsze zadbajmy o siebie.

Read More

Nastoletnia depresja

Nie ma tak naprawdę jednego jasnego i konkretnego kryterium, na podstawie którego moglibyśmy diagnozować nastoletnią depresję. Łatwo ją przeoczyć, choć jest najczęściej występującą wśród młodych osób chorobą psychiczną. Często mylona ze złym zachowaniem, celowym nieposłuszeństwem, lenistwem czy przejawem niedojrzałości. Jak pokazują statystyki cierpi na nią od 3 do 5% nastolatków, a 20% do osiągnięcia pełnoletności doświadcza przynajmniej jednego jej epizodu.
W kwietniu bieżącego roku badania dotyczące nastoletniej depresji przeprowadzili również psychologowie oraz studenci Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Badania dotyczyły m.in. tego, jak nastolatki znoszą czas ograniczeń podczas pandemii. Ich wyniki są mocno niepokojące. Aż 44% – czyli prawie co drugi badany nastolatek spełniał kryteria przynajmniej łagodnego epizodu depresji.

Read More

Czy psychoterapia może pomóc radzić sobie ze stresem dnia codziennego?

Stres wymieniany jest wśród problemów dnia codziennego współczesnego człowieka, każdy go doświadcza i każdy sobie z nim radzi na swój sposób. Zaczynamy się nim interesować, szukać informacji i czytać na jego temat wówczas, gdy jest go za dużo, ciąży zbyt mocno, wpływa na nasze samopoczucie zbyt intensywnie. Krótkotrwały stres może sprzyjać mobilizacji, rywalizacji, obronie przed zagrożeniem, jednak przewlekłe, kumulujące się napięcie powoduje że zamiast rozwijać swoje życie powoli wewnątrz kurczymy się i ograniczamy, coraz mniej rzeczy nas cieszy, coraz mniejszą ochotę mamy na kontakty z innymi ludźmi.

Sama nazwa stres nie jest właściwie groźna, jest oswojona; w języku potocznym brzmi znajomo – ot tam, trochę stresu tu, trochę tam – właściwie stres nie jest uznawany za chorobę i mimo że jest wymieniany jako jedna z przyczyn wielu chorób tzw. cywilizacyjnych, nikt nie idzie do specjalisty z tego powodu że się zestresował – nie brzmi to zbyt poważnie, a sam stres nie wydaje się groźny. Zaczynamy szukać pomocy wówczas, gdy dzieje się z nami coś trudnego do opisania, a jedynym wyjaśnieniem tego stanu, którym dysponujemy, jest właśnie słowo „stres”. Słowem tym określamy zwykle napięcie, które nam towarzyszy – napięcie mięśni w ciele, usztywnienie karku, szyi, bóle brzucha, mdłości, zwiększone tętno, ból głowy, itp. Niektórzy zdają sobie sprawę z własnych fizycznych objawów napięcia, inni są tak skupieni na świecie zewnętrznym, że własny stres zauważają po tym, że ich zachowanie wymyka się im spod kontroli; w stresie reagują intensywniej na zwykłe codzienne sytuacje, w stresie zapominają informacje, które zwykle pamiętali, mają problemy z zasypianiem lub wybudzają się nad ranem.

Przyczyny stresu mogą być nam znane, możemy jednak nie wiedzieć skąd ten stres się bierze, co właściwie go wywołuje. Może być też tak, że tabletki uspokajające wyraźnie nam pomagają, jednak nie umiemy wskazać przyczyn napięcia lub niepokoju, których doświadczamy kiedy odstawiamy lekarstwa. Psychoterapia może pomóc w ustalaniu przyczyn doświadczanego niepokoju, a dopiero gdy przyczyna będzie znana będzie można jej zaradzić. Trudno jest kategorycznie wypowiadać się na temat powodów stresu ponieważ każdy z nas ma inną wrażliwość, inną historię, inne sposoby komunikacji z ludźmi, a to wszystko wpływa na częstotliwość i siłę doświadczanego stresu. Najczęściej pacjenci skarżący się na nadmiar stresu i związane z tym problemy zdrowotne doświadczają w istocie niepokoju lub lęku, a ich umysł powtarza utartymi koleinami znajome choć niepokojące myśli. Inni, mianem stresu określają stan, kiedy w istocie doświadczają złości z powodu np. nadmiaru obowiązków lub przemęczenia, nie umieją jednak zmienić ani sytuacji zewnętrznej, ani zająć się tą złością w inny sposób, więc tkwią w przewlekłym napięciu i coraz gorzej funkcjonują na co dzień. Hormony stresu wydzielane przez nadnercza mają wpływ na inne organy i gruczoły ciała, a w dłuższym czasie może to doprowadzić do skrajnego wyczerpania nadnerczy. Warto więc zająć się doświadczanym napięciem: o zestresowane ciało można zadbać różnymi technikami relaksacyjnymi (przez np. łagodny masaż, kontakt z naturą, ćwiczenia fizyczne), a do umysłu wprowadzić spokój i lepsze zrozumienie pojawiających się w życiu doświadczeń. Psychoterapia pomoże pacjentowi w rozumieniu jego świata wewnętrznego – świata myśli i uczuć – co pozwoli mu lepiej rozumieć i przewidywać własne reakcje i reakcje innych ludzi, a tym samym lepiej sobie radzić z nieuchronnymi sytuacjami stresowymi, które życie przynosi.

Monika Drela, psychoterapeutka z Ośrodka Psychoterapii Przystań

Skazani na bliskość?

Czy koniecznie trzeba zacieśniać więzy w rodzinie w czasie kwarantanny?

Ostatnie tygodnie wprowadziły wiele zmian do naszego życia, często takich, na jakie nie byliśmy przygotowani. Poza zmianą w sposobie pracy, zachwianiem stabilności finansowej i zwiększonym niepokojem o zdrowie i życie swoje i swoich bliskich, koronawirus wpłynął też na nasze relacje z domownikami. Wcześniej, w większym stopniu mieliśmy możliwość regulowania dystansu i bliskości. Wyjście do pracy, na sport, spotkania ze znajomymi pozwalały z jednej strony na wpuszczenie „świeżego powietrza” do relacji, z drugiej zaś były sposobem na zaspokajanie swoich potrzeb w relacjach innych niż ta z najbliższa osobą, co bywało odciążeniem dla relacji. W ostatnim czasie wiele z tych możliwości zostało organicznych albo wręcz zablokowanych. Prawie z dnia na dzień zostaliśmy postawieni w sytuacji, w której ograniczone zostały sposoby zaspokajania naszych różnorodnych potrzeb (np. bezpieczeństwa, ruchu, zabawy, spontaniczności, kreatywności, kontaktu z innymi) oraz postawieni przed faktem przymusowej bliskości z rodziną.

Read More

W mocy złości czy moc złości?

Zapraszamy osoby, które chcą rozmawiać o emocjach w bezpiecznym środowisku, w klimacie akceptacji i troski o uczuciową …

Grupa psychoterapeutyczna

Relacje z innymi odgrywają ważną rolę w życiu każdego człowieka już od dnia narodzin. Potrzeba kontaktu jest jedną …

Szukając SIEBIE

Młodzieżowa grupa rozwojowa Zadaniem grupy rozwojowej jest wspierania indywidualności każdego z jej członków jak również …