Kategoria: Trudności z Życiem Codziennym

Dlaczego stawianie granic jest okey?

Doskonale do tej pory pamiętam, jak jedna z osób, którą znam zawodowo, powiedziała mi, że ja “ciągle o tych granicach i granicach”. Pamiętam, jak to mnie zaskoczyło, bo nie miałam takiego poczucia. Zaczęłam się temu przyglądać i wprawdzie nie odnalazłam “wszędzie tych granic”, ale w wielu momentach tak. No bo kiedy pojawia się temat granic?

Gdzie są nasze granice?

Granice pojawiają się wszędzie tam, gdzie pojawia się relacja z drugim człowiekiem, ba, nawet zaryzykuję twierdzenie, że granice pojawia się tam, gdzie pojawia się po prostu człowiek. Fizycznie naszą granicą jest nasze ciało. Gdy nie zmieścimy się w drzwiach, albo nadziejemy się na wystający kant, bardzo boleśnie odczuwamy naruszenie naszej cielesnej granicy. Możemy odczuwać je także w tłumie, kolejce, gdy ktoś napiera na nas z wózkiem sklepowym, czy w skrajnej sytuacji przemocy fizycznej. Jednak my to nie tylko nasze ciało. Poza sferą cielesną jest jeszcze nasza psychika – coś co trudniej ująć, bo nie jest tak widoczne i namacalne, ale w niezwykle istotny sposób określa to, kim jesteśmy.

Nasza psychika to nasze emocje, pragnienia, potrzeby, myśli, przekonania, poglądy, wartości, wierzenia, wspomnienia, doświadczenia i pewnie nie wymieniłam tutaj wszystkich elementów, które składają się na to, kim jesteśmy, na naszą niepowtarzalność i wyjątkowość. Te wszystkie elementy mają swoje granice – to, co jest w środku jest “nasze”, składa się na naszą tożsamość. To, co na zewnątrz przeżywamy jako mniej lub bardziej obce. Może to budzić naszą ciekawość, lęk, niezrozumienie. Pewnie wiele osób w okresie nastoletnim, wczesnej dorosłości czy w zwrotnych momentach swojego życia stawiało sobie pytanie, kim jestem i doświadczyło, jak ważne i potrzebne jest, by umieć sobie na to pytanie odpowiedzieć. Przede wszystkim dla siebie samego. Odpowiedź na pytanie “kim jestem?” to także odpowiedź na pytanie, co zawiera się wewnątrz moich granic psychologicznych, a co poza nimi.

Wyznaczanie granic jest ważne dla nas samych, ale staje się szczególnie istotne, gdy spotykamy drugiego człowieka, a dzieje się to bezustannie, od dnia narodzin, w rzeczywistości realnej i w naszym umyśle, w bezpośrednim kontakcie i w świecie wirtualnym. Dzieje się tak, ponieważ potrzeba kontaktu i budowania relacji jest jedną z ważniejszych potrzeb człowieka.

Granice w relacjach

Granice w relacji z drugim człowiekiem służą do określania swojego terytorium psychologicznego, ale też są pewnego rodzaju wizytówką. To tak jak ogrodzenie posesji. Odgradza teren domu od innych domów, ulicy, nie pozwala wejść każdemu, kto przechodzi obok, ale też może stanowić zaproszenie bądź odstraszać gości. Jednym nasz płot spodoba się i będą chcieli nas odwiedzić, inni uznają teren za zbyt różny od nich samych i niezachęcający.

W podobny sposób działają nasze granice psychologiczne. Kiedy dajemy im wyraz na wiele różnorodnych sposobów, to nie tylko bronimy siebie, swoich wartości, przekonań, ale też pokazujemy innym ludziom, jacy jesteśmy – jednych zapraszamy do siebie, innych trzymamy na dystans. Mówimy i pokazujemy, na co mamy ochotę, a na co nie, co lubimy, czego się boimy, co nas ekscytuje, a co budzi nas dystans. Informujemy innych, co z chęcią wspólnie zrobimy, a kiedy nie mogą liczyć na nasze towarzystwo.

Kiedy nie stawiamy granic, inni zaczynają deptać naszą przestrzeń i nie zawsze muszą to robić w złej wierze. To trochę tak, jak spacer po nieogrodzonej łące. Spacerujemy nią, bo nie wiemy, że może sprawić to komuś przykrość, że depczemy czyjąś trawę, być może troskliwie pielęgnowaną.

Ważnym aspektem jest też ciekawość i potrzeba rozumienia otaczającego nas świata. Dzieci testują innych ludzi, by poznać siebie (ile mogę zrobić), innych (na ile mi pozwolą) oraz świat (gdzie w świecie są granice). Ta potrzeba nie zanika wraz z wiekiem. Zazwyczaj lepiej czujemy się z tym, co znamy, co potrafimy przewidzieć. Bezpieczniej czujemy się w relacjach z ludźmi, których zachowania potrafimy, w jakimś stopniu odgadnąć. Dlatego też sprawdzamy czasem, jacy ludzie są. Czasem może to być sprawdzaniem pod z góry przyjęte założenie podyktowane wcześniejszymi doświadczeniami, czasem podyktowane szczerą ciekawością, a czasem lękiem, strachem i niepokojem.

Korzyści ze stawiania granic

Patrząc z tej perspektywy, stawianie granic jawi się jako pomocne nie tylko nam, ale i innym ludziom. Kiedy stawiamy granice – mówimy to lubię, a na to nie ma ochoty, w to wierzę, a z tymi się nie zgadzam – nie tylko uzyskujemy wpływ na własne życie, na to, jacy ludzie będą nas otaczać, na to, jak będą nas traktować, ale także pozwalamy innych poznać nas, sprawiamy, że mogą poczuć się (z nami) bezpieczniej.

Stawiając granice w odpowiednim momencie, nie narażamy także innych np. na naszą złość, kiedy to czując się bezradni czy postawieni pod murem, wybuchamy, by obronić choć kawałek siebie, z poczuciem bycia nieważnym, nieważną, niezauważonym, niezauważoną przez innych. Nie musimy krzyczeć „nie”, bo czujemy się nieusłyszani, lecz możemy powiedzieć to na spokojnie.

Granice są niezwykle ważne. Nie jest jednak łatwo rozeznać je w sobie i nauczyć się je wyrażać w nieraniący innych sposób. Najłatwiej jest to zrobić z pomocą innych ludzi. Zresztą, w procesie rozwoju, to właśnie dzięki innym osobom, w relacji z nimi uczymy się własnych (i innych) granic. Kiedy jednak z jakiegoś powodu proces ten nie przebiega tak, jak powinien, możemy w życiu dorosłym podjąć próbę, by skorygować to doświadczenie. Wtedy obecność innych ludzi, szczególnie w bezpiecznych warunkach, jakimi są psychoterapia (grupowa i indywidualna), treningi interpersonalne, warsztaty, bywa nieoceniona.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholog, psychoterapeutka. W Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną, par i grupową dla osób dorosłych

Kilka słów o potrzebnej złości

Artykuł ten poświęcony będzie złości, tej potrzebnej. Nie będzie tu mowy o złości destrukcyjnej ani niszczącej relacje lub zdrowie, nie będzie też dotyczyć tematu radzenia sobie z nadmiarem agresji, frustracji, wściekłości. Przyjrzymy się raczej tym sytuacjom, kiedy złości jest za mało. Zatrzymamy się nad tymi momentami w życiu, w których złość jest potrzebna a mimo to czasami jej brakuje.

Pozytywne aspekty złości

Pozytywna strona złości to płynąca z niej siła, energia do działania, do zmiany. Może ona wyrywać nas ze stagnacji, stuporu, odrętwienia, braku troski o własne interesy, ale także może ukorzeniać w sobie, to znaczy umacniać we własnym zdaniu, utwierdzać we własnym punkcie widzenia, własnym postrzeganiu danej sytuacji.

Złość jako siła do działania

Złość daje siłę do działania – jakie to zdanie budzi w Tobie odczucia? Czy podoba Ci się ono? Czy budzi sprzeciw? Czy kiedykolwiek kojarzyłeś, kojarzyłaś złość z tarczą służącą do obrony i siłą, która trzyma tę tarczę?
Złość to emocja pierwotna i jako taka pojawia się wówczas, gdy czujemy się zagrożeni lub zaatakowane zostają nasze interesy. Służy do ich obrony, jest niezbędna do obrony nas samych.

Przejawy złości w ciele

Gdzie pojawia się złość? Przyzwyczajeni jesteśmy do kojarzenia złości z tymi zachowaniami, które widoczne są dla innych (podniesiony głos, trzaskanie drzwiami, obrażanie się), tymczasem – jak każda emocja – złość zaczyna się w ciele, jest reakcją ciała na sytuację. Pojawia się jako pobudzenie, gotowość, którą można wyraźnie zauważyć, obserwując swoje ciało od wewnątrz (np. przyśpieszony puls i inne objawy wewnętrzne). Nasze ciało można porównać do turbiny wodnej, a złość do wody, która napędza turbinę i tworzy energię – energię, którą można ją wykorzystać w różny sposób. Czasami, u niektórych osób turbina nie obraca się. Wtedy woda nie płynie, brakuje energii do działania. Osoba taka nie czuje złości, a dokładniej rzecz biorąc, nauczyła się w sytuacji zagrożenia automatycznie wygaszać tę emocję, nie zauważać jej. Obrazowo można to ująć to tak, że zatyka korek i nie pozwala wodzie płynąć. Oczywiście najczęściej dzieje się to poza świadomością i kontrolą.

Może też być tak, że ktoś nie zauważa zagrożeń świadomie – usuwa automatycznie bodźce wywołujące złość np. nie dostrzega, że jest oszukiwany, oszukiwana, że często sytuacje układają się na jego bądź jej niekorzyść. Mogą to na przykład być sytuacje, w których ktoś w porównaniu do innych pracowników wykonuje cięższą pracę za niższe wynagrodzenie. Gdy szef poleca zostać po godzinach, zgadza się, bo sytuacja nie wywołuje złości w ciele. Brak złości w ciele oznacza brak energii do protestu, do walki o swoje, negocjacji, bycia nieustępliwym w dbaniu o siebie i swój czas pracy. Osoba taka nie czuje siły, a jedynie zmęczenie, rezygnację, może bezsilność. By poradzić sobie z tym dyskomfortem osoba taka często znajduje tysiące usprawiedliwień i wytłumaczeń swojego zachowania, które nie służą zmianie, a wręcz przeciwnie – powodują, że i trwa w niekorzystnej dla siebie sytuacji za długo.

Złość jako wyraz rożnorodności

Pojawienie się złości oznacza także, że moje interesy są inne niż interesy osoby, której zachowanie złość wywołało, że chcę czegoś innego, nie zgadzam się na to, co się dzieje albo co ktoś inny proponuje. Jest to naturalne, ponieważ ludzie różnią się od siebie. Każdy ma inne potrzeby, inne drogi ich realizacji, czasem interesy się ścierają, stoją ze sobą w sprzeczności. Złość naturalnie powstaje w każdej relacji, w relacji z matką, ojcem, rodzeństwem, narzeczonym, sąsiadką, przyjacielem – w KAŻDEJ relacji. Złość powstaje, ponieważ różnimy się i jest naturalną siłą pomocną w jawnym komunikowaniu swoich potrzeb, w konfrontacji, przy negocjacjach, przy wyrażaniu swojego zdania w sytuacji konfliktu interesów. Gdy zamiast złości czujemy lęk, nie będziemy negocjować, nie będziemy mieć siły, by powiedzieć „nie zgadzam się” i wytrzymać to, co się będzie działo po wypowiedzeniu tych słów. Nie wydarzy się to, gdyż brakuje wewnętrznej siły trzymającej tarczę. Czy czujesz w sobie tęsknotę za taką siłą?

Monika Drela – psychoterapeutka. W Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych oraz warsztat pracy z emocjami „W mocy złości czy moc złości?”

Grupa psychoterapeutyczna

Grupa dla osób z trudnościami w relacjach

Relacje z innymi odgrywają ważną rolę w życiu każdego człowieka już od dnia narodzin. Potrzeba kontaktu jest jedną z podstawowych potrzeb. Reakcje innych kształtują w nas postrzeganie siebie, innych ludzi i świata. Rodzina, a następnie grupa rówieśnicza w szkole i kolejne grupy, do których przynależymy lub chcielibyśmy przynależeć, mogą wzmacniać nasze mocne strony i stwarzać możliwości, by rozwijać talenty. Mogą też podkopywać wiarę w nasze siły i poczucie własnej wartości. To w oczach innych ludzi przeglądamy się, by odpowiedzieć sobie na pytanie kim oraz jaki / jaka jestem. Dlatego grupy terapeutyczne mają w sobie tak duży potencjał.

Dla kogo wskazana jest psychoterapia grupowa:
– dla osób, które mają trudność w nawiązywaniu nowych relacji lub ich utrzymywaniu,
– dla osób, które obawiają się bliskości,
– dla osób, które w relacjach z innymi mają tendencję do wycofywania się,
– dla osób, które zbyt mocno angażują się w relacje z innymi, pozwalają im decydować o swoim życiu i obawiają się samodzielności,
– dla tych, którzy są impulsywni, którym trudno zapanować nad swoimi emocjami i zachowaniami,
– dla tych, którzy nie rozumieją swoich emocji, nie umieją ich nazwać, nie wiedzą, jak je adekwatnie wyrażać,
– dla osób odczuwających pustkę w życiu, zmagających się z brakiem celu i motywacji do działania,
– dla osób doświadczających stanów lękowych, obniżonego nastroju i nawracających kryzysów psychicznych,
– dla osób mających trudność z samoakceptacją i odczuwających silną presję oczekiwań innych.

W grupach, zwłaszcza psychoterapeutycznych, zazwyczaj odtwarza się większość ważnych dla nas relacji z innymi ludźmi. Daje to możliwość doświadczania ich w bezpiecznym środowisku – przeżywania, przyglądania się i rozumienia emocji, które temu towarzyszą. To także odpowiednie miejsce, by poznać i zrozumieć siebie, swoje obawy, lęki, trudności i zahamowania. Charter grupy pozwala na próbowanie nowych zachowań, przełamywanie dotychczasowych schematów działań, eksperymentowanie z nowymi sposobami bycia.

Celem grupy jest zwiększenie świadomości tego kim jestem i jakich wyborów dokonuję, pewności siebie, stabilności emocjonalnej i wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa.

Grupa przeznaczona jest dla osób dorosłych.

Czas trwania grupy: 12 miesięcy.

Grupa ma charakter zamknięty. Oznacza to, że można zapisać się do niej, do czasu zamknięcia listy uczestników. Po tym terminie dołączenie do grupy nie będzie możliwe.

Grupa rozpocznie się po zebraniu się 8 uczestników.

KIEDY: czwartki 19.15 – 21.00

GDZIE: Ośrodek Psychoterapii Przystań
Nowowiejska 114/1, Wrocław

KOSZT: 350 zł / miesiąc

Udział w grupie poprzedzony jest konsultacjami indywidualnymi u prowadzących grupę.
Koszt konsultacji to 90 zł/ spotkanie.

ZAPISY do grupy:

telefonicznie: 603 493 2888, 696 086 745

mailowo: martyna@korz.ec, agata.hensoldt@osrodekprzystan.com

Grupę prowadzić będą:

Agata Hensoldt – Jankowska

psycholog, certyfikowana psychoterapeutka, absolwentka Studium Psychoterapii i Studium Psychoterapii Grupowej w Laboratorium Psychoedukacji, pracuje w nurcie psychodynamicznym z osobami dorosłymi .

Martyna Korzec

psycholożka, psychoterapeutka, absolwentka Całościowego Kursu Psychoterapii we Wrocławskim Instytutu Psychoterapii, pracuje w nurcie integracyjnym z osobami dorosłymi.

Emocje dzieci w dobie epidemii

Nie sposób nie myśleć o sytuacji epidemii na świecie. Chyba wszyscy odczuwamy jej skutki, nie tylko finansowe, ale również, a może przede wszystkim, emocjonalne. Dzieciom i młodzieży również nie pozostaje obcy stres i frustrację wynikające z obecnej sytuacji. Przez długi czas obostrzenia nie pozwalały im na spotkania z rówieśnikami, a musimy pamiętać, że będąc w wieku nastoletnim coraz ważniejsi są dla nas znajomi, przyjaciele, bo to oni zdają się najlepiej rozumieć nasze trudności. Starsze dzieci i nastolatkowie nagle zamiast większej swobody, która przychodzi wraz z wiekiem, otrzymali ograniczenia i zostali zamknięci w domach. Dodatkowo duża część z nich całą dobę przebywa w domu z rodzicami, nierzadko również z rodzeństwem, z którym często łączą ich wielowymiarowe, skomplikowane emocjonalnie, niewolne od rywalizacji więzi. Frustracja w całej rodzinie narasta, a stąd prosta droga do kłótni. Co więc zrobić, aby jakoś przetrwać ten trudny czas izolacji? Po pierwsze zadbajmy o siebie.

Read More

Czy psychoterapia może pomóc radzić sobie ze stresem dnia codziennego?

Stres wymieniany jest wśród problemów dnia codziennego współczesnego człowieka, każdy go doświadcza i każdy sobie z nim radzi na swój sposób. Zaczynamy się nim interesować, szukać informacji i czytać na jego temat wówczas, gdy jest go za dużo, ciąży zbyt mocno, wpływa na nasze samopoczucie zbyt intensywnie. Krótkotrwały stres może sprzyjać mobilizacji, rywalizacji, obronie przed zagrożeniem, jednak przewlekłe, kumulujące się napięcie powoduje że zamiast rozwijać swoje życie powoli wewnątrz kurczymy się i ograniczamy, coraz mniej rzeczy nas cieszy, coraz mniejszą ochotę mamy na kontakty z innymi ludźmi.

Sama nazwa stres nie jest właściwie groźna, jest oswojona; w języku potocznym brzmi znajomo – ot tam, trochę stresu tu, trochę tam – właściwie stres nie jest uznawany za chorobę i mimo że jest wymieniany jako jedna z przyczyn wielu chorób tzw. cywilizacyjnych, nikt nie idzie do specjalisty z tego powodu że się zestresował – nie brzmi to zbyt poważnie, a sam stres nie wydaje się groźny. Zaczynamy szukać pomocy wówczas, gdy dzieje się z nami coś trudnego do opisania, a jedynym wyjaśnieniem tego stanu, którym dysponujemy, jest właśnie słowo „stres”. Słowem tym określamy zwykle napięcie, które nam towarzyszy – napięcie mięśni w ciele, usztywnienie karku, szyi, bóle brzucha, mdłości, zwiększone tętno, ból głowy, itp. Niektórzy zdają sobie sprawę z własnych fizycznych objawów napięcia, inni są tak skupieni na świecie zewnętrznym, że własny stres zauważają po tym, że ich zachowanie wymyka się im spod kontroli; w stresie reagują intensywniej na zwykłe codzienne sytuacje, w stresie zapominają informacje, które zwykle pamiętali, mają problemy z zasypianiem lub wybudzają się nad ranem.

Przyczyny stresu mogą być nam znane, możemy jednak nie wiedzieć skąd ten stres się bierze, co właściwie go wywołuje. Może być też tak, że tabletki uspokajające wyraźnie nam pomagają, jednak nie umiemy wskazać przyczyn napięcia lub niepokoju, których doświadczamy kiedy odstawiamy lekarstwa. Psychoterapia może pomóc w ustalaniu przyczyn doświadczanego niepokoju, a dopiero gdy przyczyna będzie znana będzie można jej zaradzić. Trudno jest kategorycznie wypowiadać się na temat powodów stresu ponieważ każdy z nas ma inną wrażliwość, inną historię, inne sposoby komunikacji z ludźmi, a to wszystko wpływa na częstotliwość i siłę doświadczanego stresu. Najczęściej pacjenci skarżący się na nadmiar stresu i związane z tym problemy zdrowotne doświadczają w istocie niepokoju lub lęku, a ich umysł powtarza utartymi koleinami znajome choć niepokojące myśli. Inni, mianem stresu określają stan, kiedy w istocie doświadczają złości z powodu np. nadmiaru obowiązków lub przemęczenia, nie umieją jednak zmienić ani sytuacji zewnętrznej, ani zająć się tą złością w inny sposób, więc tkwią w przewlekłym napięciu i coraz gorzej funkcjonują na co dzień. Hormony stresu wydzielane przez nadnercza mają wpływ na inne organy i gruczoły ciała, a w dłuższym czasie może to doprowadzić do skrajnego wyczerpania nadnerczy. Warto więc zająć się doświadczanym napięciem: o zestresowane ciało można zadbać różnymi technikami relaksacyjnymi (przez np. łagodny masaż, kontakt z naturą, ćwiczenia fizyczne), a do umysłu wprowadzić spokój i lepsze zrozumienie pojawiających się w życiu doświadczeń. Psychoterapia pomoże pacjentowi w rozumieniu jego świata wewnętrznego – świata myśli i uczuć – co pozwoli mu lepiej rozumieć i przewidywać własne reakcje i reakcje innych ludzi, a tym samym lepiej sobie radzić z nieuchronnymi sytuacjami stresowymi, które życie przynosi.

Monika Drela, psychoterapeutka z Ośrodka Psychoterapii Przystań

Lęk nie zawsze taki straszny jak go malują

Lęk to jedna z wielu emocji, która sama w sobie nie jest ani zła, ale dobra. Lęk, tak jak i pozostałe emocje jest drogowskazem, pokazującym, w którą stronę iść, a których ścieżek unikać. Odpowiedni poziom niepokoju może być bardzo pomocny. Motywuje do doskonalenia swoich działań, włożenia wysiłku, szukania nowych rozwiązań. Obawa przed niepowodzeniem może nie tylko mobilizować, ale też skłaniać do zastanowienia się, co jest dla mnie tak naprawdę ważne, czego się boję i jakie to ma dla mnie znaczenie. Z pytań tych może rodzić się głębsza refleksja nad swoim życiem.
Odpowiedni poziom lęku pozwala też na powstrzymanie się od działań ryzykownych i podejmowanie bezpiecznych wyborów. Chociażby tak aktualne w dzisiejszych dniach „boję się (zakażenia wirusem), więc nie będę podejmować ryzykownych działań”. W tej perspektywie emocje przeplatają się z racjonalnym osądem i wyobraźnią podsuwającą nam obrazy możliwych konsekwencji naszych decyzji.
Gorzej, gdy lęk jest zbyt duży – zamyka nas wtedy w pozornie bezpiecznej strefie komfortu, która nie daje jednak możliwości rozwoju, przekraczania własnych ograniczeń, czy próbowania i sprawdzania własnych możliwości. Silny lęk działa natomiast jak paralizator, który nie tylko uniemożliwia podejmowanie działań, ale także nie pozostawia w spokoju naszego ciała, mecząc je bólami, spłyconym oddechem, zawrotami głowy, szumami w uszach, dolegliwościami ze strony żołądka.
Lęk to ważny drogowskaz, ale dobrze, kiedy w życiu korzystamy nie tylko z jednego narzędzia. Ważną cechą zdrowia jest elastyczność, rozumiana jako przeciwieństwo sztywności. Gdy lęk to główna emocja, która rządzi naszym życiem i decyduje o naszych wyborach bądź zaniechaniach, mamy do czynienia ze sztywnością. Lęk staje się wtedy takimi okularami przeciwsłonecznymi, które chronią, gdy słońce razi oczy, ale nie pozwalają dostrzec wszystkich kolorów, a po ciemku czynią nas prawie ślepymi, co może być nie tylko nie rozwojowe, ale i niebezpieczne. Czasem w takie okulary wyposażają nas rodzice, czasem wydarza się coś tak znaczącego w naszym życiu, że (nieświadomie) decydujemy się ubrać je i ich nie zdejmować. Lęk może stać się „prezentem” od rodziców na dalsze życie albo wtedy, kiedy oni oni sami przepełnieni są niepokojem, obawami i troskami o codzienność i znają tylko taką perspektywę patrzenia na świat, albo gdy – z drugiej strony – nie dają nam oparcia i poczucia bezpieczeństwa w przerażającym na początku dla dziecka świecie. Wtedy lęk towarzyszy nam „od kołyski”.
Pomoc w radzeniu sobie z lękiem nie polega na całkowitym pozbyciu się go, lecz uczynieniu z tej emocji swojego sprzymierzeńca. Ważną rolę w tym procesie odgrywa doświadczenie
bezpiecznej relacji. O tyle jest to trudne, że często osoby bojąc się zranienia, porzucenia, mają trudności z zaufaniem i wzięciem tego, co oferują im inni ludzie.
Na koniec rodzi się też pytanie, co w tak niecodziennych sytuacjach, jak obecna, jak doświadczyć kojącego poczucia bezpieczeństwa, kiedy świat jest tak nieprzyjazny i zagrażający. Ważne jest stworzenie i dbanie o w miarę stały rytm dnia i drobne rytuały. Regularność i przewidywalność to to, co obniża niepokój i napięcie. Należy też dbać o siebie – zarówno w aspekcie fizycznym dobrze odżywiając się, wysypiając i pamiętając o aktywności fizycznej, jak i emocjonalnym – selektywny odbiór informacji jak i korzystanie z dostępnego wsparcia psychologicznego to czynniki działające kojąco. Warto spojrzeć na lęk, także i w obecnej sytuacji, jako na informację o tym, że potrzebujemy zaopiekowania i spróbować zadbać o siebie na tyle, na ile to możliwe.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholog, certyfikowana psychoterapeutka

Doświadczasz silnego KORONAlęku?

Obecny czas sprzyja nasileniu odczuwanego lęku. Wielu z nas ma trudności w radzeniu sobie z kwarantanną, niepewnością co do przyszłości, izolacją od osób bliskich, jak również z konsekwencjami finansowymi spowodowanymi sytuacją gospodarczą w kraju i na świecie.
Większość z nas ma jednak problem ze spojrzeniem na treść swoich myśli lękowych – nadmiernie skupiamy się na tym, jak źle czujemy się w obecnej sytuacji. Powoduje to ogólne poczucie przytłoczenia i bezsilności. Jak zatem odzyskać chociaż w jakimś stopniu kontrolę w obecnej sytuacji?
Jednym ze sposobów radzenia sobie z lękiem, jak i innymi emocjami pojawiającymi się podczas pandemii, może być prowadzenie dziennika oceny lęku.

Read More

Jak radzić sobie z destrukcyjną złością

Złość pojawia się naturalnie, gdy doświadczamy ataku – atakowane może być ciało osoby, jej sposób myślenia, zachowania, system wartości, atakowane mogą być inne osoby czy zwierzęta. Skoro złość pojawia się w celu obrony atakowanego dobra, to dlaczego mamy wątpliwości, jak sobie z nią radzić i czy jest to właściwe? Takie pytanie pojawia się zwykle po tym, gdy siła złości przekracza próg adekwatnej obrony i napędza atak oraz gdy doświadczamy problemów w związku z nieadekwatną reakcją. Mogą to być problemy prawne, mogą to być wyrzuty sumienia a także pojawienie się myśli krytycznych na temat własnego zachowania motywowanego złością. Z jednej strony czytamy w różnych miejscach, że złość jest emocją, czyli reakcją ciała na bodziec i jako taka jest naturalną konsekwencją bycia żywym, nie jest więc czymś złym. Z drugiej strony trudność może sprawiać to, w jaki sposób zachowuje się osoba czująca złość – tutaj ludzie mają wiele zachowań i strategii wyrażania złości, a niektóre z nich sprawiają problemy (np. zachowania agresywne czy też autoagresywne). Ten rozdźwięk może rodzić niepewność, co do samej emocji. Dobrym pomysłem wydaje się być praca nad zmianą zachowania, które stwarza problemy, skoro samej złości jako naturalnej emocji nie można uniknąć.

Read More

Kiedy warto się smucić

Pani Anna. Kobieta w średnim wieku, ładna, ale smutna, taka przygaszona. Włosy związane, w dużych brązowych oczach jakby coś zgasło. Przyszła do poradni skierowana przez internistę, który nie mógł znaleźć przyczyny ciągłego zmęczenia i kolejnych przeziębień. „Może skonsultuje się Pani z psychologiem” usłyszała, więc przyszła, ale bez przekonania. Zresztą ostatnimi czasy większość rzeczy robiła bez przekonania. Bo tak trzeba, bo się zobowiązała, bo tak podpowiada rozum. Zaczęła opowiadać o sobie.

Czytaj więcej

W mocy złości czy moc złości?

Zapraszamy osoby, które chcą rozmawiać o emocjach w bezpiecznym środowisku, w klimacie akceptacji i troski o uczuciową …

Grupa psychoterapeutyczna

Relacje z innymi odgrywają ważną rolę w życiu każdego człowieka już od dnia narodzin. Potrzeba kontaktu jest jedną …

Szukając SIEBIE

Młodzieżowa grupa rozwojowa Zadaniem grupy rozwojowej jest wspierania indywidualności każdego z jej członków jak również …