Kategoria: Emocje

Mindfulness jako praktyka uważności

W jaki sposób praktyka mindfulness może wspierać samopoczucie psychiczne?

Mindfulness, po polsku najczęściej nazywane uważnością, to świadome kierowanie uwagi na to, co dzieje się w tej chwili — w ciele, emocjach, myślach i otoczeniu — z możliwie życzliwą, nieoceniającą postawą. Nie chodzi więc o bycie stale spokojną czy spokojnym, ale o nauczenie się zauważania własnego doświadczenia takim, jakie jest, bez natychmiastowego wciągania się w każdą myśl czy impuls.

Uważność można rozwijać na kilka sposobów. Najbardziej znane są ustrukturyzowane programy, takie jak MBSR i MBCT. Zwykle trwają około ośmiu tygodni, obejmują regularne spotkania, ćwiczenia na zajęciach i praktykę własną między spotkaniami. Obok nich istnieją też krótsze formy: nagrania audio, kursy online, aplikacje, krótkie ćwiczenia wplatane w codzienność, a także psychoterapia, w której elementy uważności są używane jako część szerszej pracy nad emocjami, stresem, nawykowymi reakcjami i sposobem myślenia.

Same programy są dość konkretne. Pojawiają się w nich ćwiczenia takie jak skupianie uwagi na oddechu, body scan, czyli spokojne kierowanie uwagi kolejno na różne części ciała, uważne chodzenie, łagodny ruch lub rozciąganie, a także przenoszenie uważności do zwykłych czynności, na przykład jedzenia, stania, spaceru czy mycia naczyń. Ważnym elementem jest też regularność, bo w klasycznych programach podkreśla się znaczenie codziennej praktyki i wracania z tym, czego uczestniczka lub uczestnik doświadczał między zajęciami.

W samodzielnej praktyce najlepiej sprawdzają się proste formy. Można przez minutę lub kilka minut obserwować oddech, zauważając, kiedy uwaga odpływa, i łagodnie do niego wracać. Można zrobić krótkie skanowanie ciała i sprawdzić, gdzie w ciele jest napięcie, ciężar, ciepło albo niepokój. Można spróbować uważnego chodzenia albo uważnego picia herbaty — wolniej, z większą uwagą na smak, zapach, ruch i odczucia w ciele. W badaniach nad krótkimi programami internetowymi wykorzystywano też codzienne, około dziesięciominutowe nagrania prowadzące przez zauważanie oddechu, ciała, myśli i uczuć, a uczestników zachęcano do przenoszenia uważności do zwykłych aktywności, takich jak jedzenie czy spacer.

W psychoterapii uważność nie zawsze wygląda jak formalna medytacja. Czasem pojawia się w bardzo prostych pytaniach terapeuty: „Co pani teraz czuje w ciele, kiedy o tym mówi?”, „Co właśnie zrobiła ta myśl w pani głowie?”, „Czy możemy to tylko zauważyć, bez oceniania?”, „Co się pojawia, gdy o tym rozmawiamy?”. Taki sposób pracy pomaga przenieść uwagę z samej historii o problemie na bezpośrednie doświadczenie chwili obecnej. Dzięki temu łatwiej zauważyć, że myśl to nie to samo co fakt, a emocja czy napięcie nie muszą od razu prowadzić do automatycznego działania. To właśnie jeden z ważnych celów pracy z uważnością: rozwijanie bardziej obserwującego, mniej odruchowego stosunku do własnych przeżyć.

W tym sensie uważność bywa obecna nie tylko w terapiach z kręgu CBT, ale szerzej — wszędzie tam, gdzie terapeuta pomaga klientce lub klientowi zatrzymać się, zauważyć własne doświadczenie i nie utożsamiać się od razu z każdą myślą. Taka praca może wspierać większą swobodę reagowania: zamiast działać pod wpływem pierwszego impulsu, człowiek ma szansę najpierw zauważyć, co się w nim dzieje, i dopiero potem zdecydować, co chce zrobić.

Korzyści z rozwijania uważności są obiecujące, ale warto pamiętać, że badania nad jej efektywnością nadal trwają. Przeglądy badań wskazują, że interwencje mindfulness mogą pomagać w radzeniu sobie ze stresem, bólem przewlekłym, nawrotami depresji, niektórymi trudnościami lękowymi i problemami związanymi z nawykowym reagowaniem. U młodszych osób również obserwowano korzystny efekt, choć przeciętnie niewielki; silniejsze efekty pojawiały się częściej tam, gdzie trudności psychiczne były wyraźniejsze.

Na poziomie codziennego życia korzyści często nie wyglądają spektakularnie, ale bywają bardzo ważne. To może być szybsze wychwycenie, że narasta napięcie, mniejsze „nakręcanie się” myślami, łatwiejszy powrót do tu i teraz, większa zdolność zatrzymania się przed impulsywną reakcją albo zauważanie, czego w danym momencie naprawdę potrzebujemy. Uważność może też pomagać w osłabieniu ruminacji, czyli nawracającego krążenia wokół tych samych trudnych myśli.

Jednocześnie nie wszystko, co poprawia samopoczucie po treningu grupowym czy terapii, musi wynikać wyłącznie z samej uważności. W grupie znaczenie mogą mieć także regularny rytm spotkań, kontakt z prowadzącą lub prowadzącym, poczucie wsparcia, nadzieja, że coś może pomóc, czas poświęcony sobie czy sama praktyka zatrzymania i odpoczynku. W terapii dochodzi do tego relacja terapeutyczna, poczucie zrozumienia oraz inne elementy pracy, które towarzyszą interwencjom rozwijającym uważność. Badacze zwracają uwagę, że wiele interwencji jest wieloskładnikowych, więc nie zawsze łatwo oddzielić, co dokładnie odpowiada za poprawę i dla kogo dana forma będzie najlepsza.

Niejasna pozostaje też kwestia „dawki”. Wiadomo, że krótkie ćwiczenia i krótkie programy online mogą być pomocne, ale zwykle dają skromniejsze i mniej trwałe efekty niż pełne programy prowadzone przez kilka tygodni. Jednocześnie nie ma jednej idealnej recepty dla wszystkich. Dla części osób kilka minut dziennie będzie dobrym początkiem, inne skorzystają bardziej z dłuższej, regularnej praktyki lub pracy w terapii.

Warto też powiedzieć o ostrożności. Choć standardowe programy mindfulness są generalnie uznawane za dość bezpieczne, podczas praktyki mogą pojawić się nieprzyjemne reakcje, takie jak niepokój, pobudzenie, dyskomfort czy dezorientacja. U części osób intensywny kontakt z własnym wnętrzem może uruchamiać trudne wspomnienia lub nasilać objawy, zwłaszcza jeśli mają za sobą doświadczenia o charakterze traumatycznym, są w ostrym kryzysie psychicznym albo zmagają się z bardzo poważnymi trudnościami. Dlatego osoby z nasilonym cierpieniem psychicznym, skłonnością do silnej dysocjacji, świeżymi doświadczeniami traumatycznymi czy objawami psychotycznymi powinny wprowadzać uważność we współpracy ze specjalistką lub specjalistą.

Z drugiej strony drobne, codzienne praktyki nie niosą dużego ryzyka. Krótkie zauważenie oddechu, sprawdzenie napięcia w barkach, wolniejsze wypicie herbaty, kilka uważnych kroków po mieszkaniu czy nazwanie tego, co się teraz dzieje — „widzę, że jest we mnie dużo napięcia” — to łagodne formy kontaktu ze sobą. Są nieskomplikowane i mogą stanowić łagodny pierwszy krok w rozwijaniu uważności.

 

 

 

Autorka: dr Monika Kozłowska – psycholożka, psychoterapeutka

 

 

 

Źródła:

  • Baer, R. A. (2003). Mindfulness training as a clinical intervention: A conceptual and empirical review. Clinical Psychology: Science and Practice, 10(2), 125–143.
  • Bailey, N. W., Nguyen, J., Bialylew, E., Corin, S. E., Gilbertson, T., Chambers, R., & Fitzgerald, P. B. (2018). Effect on well-being from an online mindfulness intervention: “Mindful in May”. Mindfulness, 9(5), 1637–1647.
  • Cavanagh, K., Strauss, C., Cicconi, F., Griffiths, N., Wyper, A., & Jones, F. (2013). A randomised controlled trial of a brief online mindfulness-based intervention. Behaviour Research and Therapy, 51(9), 573–578.
  • Creswell, J. D. (2017). Mindfulness interventions. Annual Review of Psychology, 68, 491–516.
  • Dimidjian, S., & Segal, Z. V. (2015). Prospects for a clinical science of mindfulness-based intervention. American Psychologist, 70(7), 593–620.
  • Zoogman, S., Goldberg, S. B., Hoyt, W. T., & Miller, L. (2015). Mindfulness interventions with youth: A meta-analysis. Mindfulness, 6(2), 290–302.

Dlaczego walka z emocjami nie pomaga? O cierpieniu psychicznym w ujęciu terapii akceptacji i zaangażowania (ACT)

 

   Większość osób chciałaby doświadczać więcej spokoju, radości i satysfakcji, a mniej lęku, napięcia, wstydu czy smutku. Taka tendencja wydaje się całkowicie zrozumiała. To, co przyjemne, naturalnie odbieramy jako pożądane, natomiast to, co bolesne lub obciążające, próbujemy ograniczać. Z perspektywy psychologicznej nie jest to niczym zaskakującym: zarówno podejścia ewolucyjne, jak i teorie uczenia się pokazują, że człowiek jest skłonny zbliżać się do tego, co korzystne, oraz oddalać od tego, co zagrażające lub nieprzyjemne.

Trudność pojawia się jednak wtedy, gdy tę samą logikę zaczynamy stosować nie tylko do realnych zagrożeń zewnętrznych, lecz także do własnych przeżyć wewnętrznych. Lęk, złość, smutek, napięcie czy wstyd mogą zostać potraktowane przez umysł jak coś, przed czym trzeba się bronić. W konsekwencji człowiek zaczyna nie tyle przeżywać emocje, ile przede wszystkim próbować je kontrolować, tłumić albo eliminować. Właśnie ten proces bywa w podejściu ACT określany mianem unikania doświadczeń. Krótki film „Headstuck! What is Experiential Avoidance?” przedstawia ten mechanizm jako rodzaj utknięcia: im silniej próbujemy uciec od trudnych stanów wewnętrznych, tym bardziej zaczynają one organizować nasze zachowanie.

Na pierwszy rzut oka takie strategie wydają się rozsądne. Jeśli coś boli, chcemy, żeby przestało. Jeśli coś budzi lęk, chcemy odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Jeśli pojawia się napięcie, chcemy poczuć ulgę. Problem polega na tym, że w odniesieniu do życia wewnętrznego kontrola nie zawsze działa tak, jak podpowiada intuicja. Próby usunięcia myśli i emocji nierzadko prowadzą do paradoksalnego efektu: zamiast osłabnąć, stają się one bardziej obecne. W praktyce człowiek zaczyna coraz więcej energii poświęcać nie na życie, lecz na zarządzanie własnym dyskomfortem.

Duże znaczenie ma tu także język. Emocje nie są przez nas jedynie odczuwane — są również nazywane, komentowane i oceniane. Mówimy do siebie: „to jest nie do zniesienia”, „nie dam rady”, „muszę się tego pozbyć”, „nie powinienem tak reagować”. Tego rodzaju komunikaty nie są obojętne. Wpływają na sposób, w jaki odnosimy się do własnych przeżyć. Trudna emocja przestaje być wówczas chwilowym stanem psychicznym, a zaczyna być odbierana jako zagrożenie. Im bardziej człowiek traktuje własne doświadczenie wewnętrzne jak coś niebezpiecznego, tym większe prawdopodobieństwo, że uruchomi kolejne strategie walki i unikania.

W codziennym życiu unikanie doświadczeń może przyjmować bardzo różne formy. Czasem jest to uporczywe rozpraszanie się, czasem nadmierne zajmowanie się pracą, czasem kompulsywne korzystanie z telefonu, sięganie po jedzenie, używki albo wycofywanie się z relacji i sytuacji, które mogłyby wywołać trudne emocje. W krótkiej perspektywie takie działania rzeczywiście przynoszą ulgę. I właśnie dlatego tak łatwo się utrwalają. Jeśli po uniknięciu sytuacji społecznej lęk na chwilę spadnie, umysł otrzymuje prosty komunikat: „to zadziałało, warto zrobić tak ponownie”. W języku teorii uczenia się byłoby to klasycznym przykładem wzmacniania zachowania przez redukcję dyskomfortu.

Kłopot polega na tym, że ulga krótkoterminowa może mieć wysoką cenę długoterminową. Człowiek nie uczy się wówczas, że trudną emocję da się pomieścić, wytrzymać ani tego, że nie musi ona automatycznie prowadzić do katastrofy. Zamiast tego utrwala się przekonanie, że bez unikania nie można poradzić sobie z napięciem, smutkiem czy lękiem. Z czasem coraz więcej decyzji jest podporządkowanych nie temu, co ważne i wartościowe, ale temu, czego za wszelką cenę nie chcemy poczuć. Właśnie dlatego w ACT mówi się, że problemem nie jest sam ból psychiczny, lecz często walka z bólem, która dodatkowo usztywnia funkcjonowanie i ogranicza możliwość pełnego życia.

Podejście ACT proponuje w tym miejscu istotną zmianę perspektywy. Nie chodzi w nim o bierne pogodzenie się z losem. Celem nie jest również rezygnacja z troski o dobrostan psychiczny. Chodzi raczej o rozwijanie elastyczności psychologicznej — zdolności do pozostawania w kontakcie z własnym doświadczeniem, nawet jeśli jest ono trudne, oraz do podejmowania działań zgodnych z wartościami. W tym ujęciu emocje są traktowane jako doświadczenia, a nie jako polecenia. Myśli są rozumiane jako zdarzenia psychiczne, a nie zawsze jako fakty, którym trzeba się podporządkować.

Ta zmiana ma duże znaczenie praktyczne. Pytanie przestaje brzmieć: „jak sprawić, żeby nic trudnego nie czuć?”, a zaczyna brzmieć: „jak chcę żyć, nawet gdy trudne emocje są obecne?”. To subtelna, ale fundamentalna różnica. Nie mamy pełnej kontroli nad tym, czy pojawi się lęk lub smutek i jakie myśli uruchomi nasz umysł. Możemy jednak stopniowo uczyć się innej odpowiedzi: mniej opartej na automatycznej walce, a bardziej na uważności, akceptacji i działaniu zgodnym z tym, co dla nas istotne.

W tym sensie celem pracy terapeutycznej nie musi być całkowite usunięcie cierpienia. Taki cel bywa zresztą nierealistyczny, ponieważ trudne emocje są częścią ludzkiego życia. Bardziej pomocne może być dążenie do tego, aby cierpienie nie przejmowało pełnej kontroli nad kierunkiem życia. Psychoterapia nie może sprawić, że człowiek nigdy więcej nie poczuje lęku, smutku czy wstydu. Może jednak pomóc odzyskać sprawczość, poszerzyć repertuar reakcji i przestać organizować życie wyłącznie wokół unikania bólu. To właśnie w tym znaczeniu rezygnacja z walki bywa nie oznaką słabości, lecz początkiem większej wewnętrznej swobody.

 

 

 

 

Autorka: dr Monika Kozłowska – psycholożka, psychoterapeutka

 

 

 

 

Źródła: 

Harris, R. (2024). Pułapka szczęścia: Przestań walczyć, zacznij żyć. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Harris, R. (2024). Zrozumieć ACT: Terapia akceptacji i zaangażowania w praktyce. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Headstuck! What is Experiential Avoidance?
The Struggle Switch – By Dr. Russ Harris

Jak pierwsze więzi kształtują nasze życie? – Teoria relacji z obiektem

Teoria relacji z obiektem to jedna z najważniejszych teorii psychologicznych, która pomaga zrozumieć, w jaki sposób wczesne doświadczenia z opiekunami wpływają na nasze emocje, relacje i poczucie własnej wartości. Choć nazwa może brzmieć skomplikowanie, jej główna idea jest prosta:

Sposób, w jaki byliśmy traktowani w dzieciństwie, ma ogromny wpływ na to, jak funkcjonujemy jako dorośli.

Read more

Style przywiązania – jak relacje z dzieciństwa wpływają na nasze związki?

Sposób, w jaki tworzymy bliskie relacje jako dorośli, jest głęboko zakorzeniony w naszych pierwszych doświadczeniach z opiekunami.

Teoria przywiązania tłumaczy, dlaczego jedni z nas czują się bezpiecznie w bliskich związkach, a inni — mimo pragnienia bliskości — wciąż się od niej oddalają.

Read more

smutek

Jak radzić sobie z tym, co nieuniknione – ze stratą?

02 listopada – Zaduszki. To dzień, który ma swoje korzenie jeszcze w wierzeniach i obrzędach pogańskich. Obchody tego dnia, jak i mającego swoje korzenie w kulturze celtyckiej halloween, miały na celu nawiązanie kontaktu z duchami.

Read more

Święta bez stresu

Pusty dom na Święta

W czasie przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia pojawia się wiele tekstów o tym jak ograniczyć stres i napięcie w tym szczególnym czasie, jak wyrwać się z pędu przygotowań, skupić się na rzeczach naprawdę istotnych i znaleźć umiar. Teksty te są kierowane w zasadzie do kobiet, które organizują spotkania rodzinne i uroczyste posiłki np. Wigilię. Pozostałe osoby wydają się nie doświadczać tego szczególnego napięcia, związanego z niepewnością czy starczy czasu aby wszystko przygotować.

Ten artykuł będzie poświęcony właśnie tym dorosłym osobom, które nie pełnią roli gospodyni/gospodarza domu organizujących święta, lecz pozostają w tym czasie głównie w roli gościa lub spędzają święta samotnie lub w niewielkim gronie. 

Read more

JESTEM W CIĄŻY?! O WSPARCIU OKOŁOPORODOWYM

Ciąża to temat wzbudzający całe spektrum emocji – od par usilnie starających się o dziecko, po takie, które przepełnia lęk przed niechcianym potomstwem… Pary w stanie euforii spełniające marzenie o powiększeniu rodziny, a także rozżaleni partnerzy przeżywający żałobę po stracie ciąży… Czym jest stan ciąży, jakie niesie zagrożenia, jakie są możliwości wsparcia?

Read more

CZY MOJE DZIECKO NIE RADZI SOBIE Z EMOCJAMI? O inteligencji emocjonalnej u dzieci

Czym jest inteligencja emocjonalna? Czy można ją wyuczyć? Jak rozwija się ona u dzieci? Czy krzyk dziecka, histerie lub nadmierny płacz z byle powodu to znak, że nie radzi sobie z emocjami, czy właśnie to jest jego sposób radzenia sobie z nimi? Zapraszamy do wspólnej refleksji na temat emocjonalności dzieci.

Read more
emocje

Emocje – czym są i jak sobie z nimi radzić?

Emocje to swojego rodzaju drogowskazy, które pozwalają nam się odnaleźć w świecie. Dlaczego emocje są ważne? Czy prawdziwe doświadczanie wszystkich emocji ma sens? Jak nauczyć się przeżywać emocje? Na te i pokrewne pytania odpowiem w tym artykule. 

Spis treści:

Dlaczego emocje są ważne?

Uznaje się, że emocje rozwinęły się po to, by ludzie radzili sobie skuteczniej z życiowymi zadaniami. W każdym momencie dociera do nas tak dużo informacji, że świadome przetwarzanie ich byłoby niemożliwe. Na poziomie świadomym rejestrujemy tylko część informacji. Jednak reagujemy nie tylko na te sygnały, które dochodzą do naszej świadomości, czyli informacje, które zostały przetworzone przez naszą korę czołową.

Poza mózgiem racjonalnym mamy też mózg emocjonalny czyli starsze części mózgu – mózg gadzi i układ limbiczny, które wysyłają polecenia do naszego ciała bez udziału świadomości. Dlatego też zdarza się, że reagujemy na coś, czego nie rozumie (jeszcze) nasza część racjonalna. Ta wiedza zawarta jest właśnie w emocjach. Dlatego są one tak ważne – są nośnikiem wielu istotnych informacji, które mogą pomóc nam relacjach międzyludzkich, czy nawet – z perspektywy ewolucyjnej – w przetrwaniu.

Z tej perspektywy nie ma podziału na „pozytywne” czy „negatywne” emocje, jak się przyjęło dzielić potocznie stany emocjonalne. Każda emocja jest istotna i ważna, bo każda jest źródłem informacji o tym, w jakiej sytuacji się znajdujemy, wiele mówią o nas samych i ludziach, jacy nas otaczają. Jak drogowskazy pokazują, gdzie jest zagrożenie, czego nam brakuje, a co nam nie sprzyja. 

Czy prawdziwe doświadczanie wszystkich emocji ma sens?

To trochę jest pytanie, czy lepiej jest nie wiedzieć i błądzić, żyć po omacku, czy być świadomym. Myślę, że każdy z nas miał takie momenty w życiu, kiedy podpisałby się pod stwierdzeniem, że lepiej nie wiedzieć albo z pełnym przekonaniem powiedziałby, że nie chce czuć tych wszystkich emocji. Bo czasem emocje są trudne, bolesne; dlatego od nich uciekamy, wypieramy je, nie chcemy przezywać.  Warto jednak spojrzeć na to, z takiej perspektywy – czy to emocje są trudne i bolesne, czy np. sytuacja, w której się znaleźliśmy, czyjeś zachowanie, strata, której doświadczyliśmy? Emocje to informacje. Czy chcemy z nich zrezygnować w dłuższej perspektywie?

czy złość jest zła

Rezygnacja z emocji, tych trudnych i bolesnych, to także rezygnacja z bliskości, radości, wzruszenia, współczucia. Nie da się bowiem wybiórczo „odciąć” niechcianych, nieprzyjemnych emocji, a w pełni doświadczać tych przyjemnych. Zresztą chyba nie tak łatwo wyizolować czyste pozytywne emocje, ponieważ różnorodne uczucia splatają się w naszym doświadczaniu i przeżywaniu. Bardzo obrazowo pokazane jest to w fenomenalnej kreskówce „W głowie się nie mieści”, gdzie główna bohaterka uświadamia sobie, że radość, miłość i bliskość, których doświadcza, są tak silne i ważne, bo są odpowiedzią na jej smutek. Bez przeżycia smutku i zmierzenia się ze stratą nie byłoby możliwe poczucie tego, że ktoś nas pociesza i wspiera, jest przy nas w trudnych momentach.

Niestety nasza kultura nie wspiera w pełnym przeżywaniu i autentycznym wyrażaniu emocji. Już w pierwszych latach socjalizacji, w domu rodzinnym uczymy się, które emocje są „dobre”, a które „złe”, niewłaściwe. Słyszymy o tym wprost, w komunikatach „tak nie wypada”, „to nieładnie”, albo poprzez nasze doświadczenie, kiedy stykamy się z dezaprobatą, czy nawet karą, gdy zbyt spontanicznie i ekspresyjnie wyrazimy jakieś uczucia. Przez lata uczymy się poprzez doświadczenie i obserwację, jakie emocje są akceptowane, a jakie bywają zakazane. Wchłaniamy to, co uznane w danej kulturze, społeczności czy rodzinie. Bywa, że rodziny mają swoje „zakazane” emocje – w jednych nie można przeżywać radości, w innych się smucić. Czasami zakazana jest złość, a czasami wszelkie przejawy tak zwanej słabości, wrażliwości. Niezwerbalizowana opowieść o emocjach to część przekazu transgeneracyjnego, jaki przechodzi z pokolenia na pokolenie. Zawarte są nich m. in. traumy rodzinne, niedomknięte żałoby, nieprzeżyte emocje, które zostały wyparte i zakazane. 

Później, kiedy opuszczamy rodzinę pochodzenia i wychodzimy w szerszy świat, konfrontujemy się z innymi opowieściami na temat emocji. Czasem inni ludzie utwierdzają nas w przekonaniu, że pewnych emocji „nie opłaca się” przeżywać, wyrażać, a czasem wzbudzają w nas wątpliwości. Dojrzewanie i dorosłość to czas weryfikacji naszego dziedzictwa emocjonalnego. Doświadczamy skutków okazywania bądź nieokazywania emocji, tego, jakie niesie to ze sobą konsekwencje dla naszych relacji z innymi ludźmi, dla nas samych, dla naszego ciała i zdrowia. To taka empiryczna weryfikacja tego, co na sprzyja, a co niesie ze sobą zbyt wielkie koszty.

Jak nauczyć się przeżywać emocje?

Na początek trzeba rozróżnić przeżywanie i wyrażanie emocji. To nie są tożsame stany. 

Emocje w dużym stopniu są niezależne od naszej woli, pojawiają się jako reakcja na sytuacje, w której się znajdujemy, albo którą antycypujemy. Emocje to specyficzne pobudzenie naszego organizmu, na które składa się komponent fizjologiczny – czyli to, co się dzieje z naszym ciałem, komponent poznawczy – czyli to, jakie znaczenie temu nadajemy, treść emocji oraz komponent afektywny – czyli to, czy dany stan wiąże się z poczuciem przyjemności czy przykrości.  Jak widać, odczuwanie emocji związane jest ze świadomością własnego ciała, a z tym bywa różnie. Często emocji nie odczuwamy w ciele, ale je w nim chowamy. Skutkuje to różnego rodzaju napięciami, bólami, schorzeniami psychosomatycznymi. Coraz częściej w gabinecie pojawiają się pacjenci wysłani na psychoterapię przez fizjoterapeutów, albo korzystający równolegle z psychoterapii i fizjoterapii. Na gruncie podejścia ISTDP przywiązuje się bardzo dużą wagę do tego, gdzie i jak w ciele odczuwane są i blokowane emocje. Psychoterapeuta przygląda się razem z pacjentem odczuciom płynącym z ciała, żeby ten nauczył się je rozpoznawać, badać, rozumieć i pozwalać sobie doświadczać. Równie istotne jest też rozpoznanie obron, czyli blokad – tego, co nie pozwala w pełni czuć i wyrażać siebie.

Jak widać, pierwsze kroki w nauczeniu się przeżywania emocji to zwiększenie samoświadomości i świadomości własnego ciała. Z jednej strony wymaga to uważności na siebie, na to, co się z nami dzieje, czego doświadczamy, jak o tym myślimy, z drugiej uważności na swoje ciało. Treningi uważności i praca z ciałem to pomocne narzędzia w procesie uczenia się swoich emocji. Szczególnie jednak pomocna jest psychoterapia, w tym psychoterapia grupowa, dzięki której nie tylko będziemy mieć większą świadomość przeżywanych przez nas emocji, ale także będziemy mogli zrozumieć ich znaczenie w kontekście relacji z drugim człowiekiem. W grupie możemy doświadczać zarówno tego, jak my reagujemy na różne sytuacje, jak i tego, jak inni reagują na to, co mówimy i robimy, czyli tego, jakie emocje my wzbudzamy w innych. 

Pełne korzystanie z emocji to nie tylko ich odczuwanie (co niewątpliwie jest istotnym pierwszym krokiem), ale także ich wyrażanie w taki sposób, by służyło to naszym potrzebom, pragnieniom, jak i nie raniło innych wokół nas.

Wyrażać emocje można na wiele sposobów. Można ukrywać, że coś nas poruszyło, starać się nie dać tego po sobie poznać. Można bagatelizować swoje uczucia, pomniejszając je – „to nic takiego, nie ma to dla mnie znaczenia”. Można też starać się pokazać, że przeżywamy coś innego niż w rzeczywistości – „nie zdenerwowałam się, zmęczona jestem”. Można też zamienić emocje na inne, bądź odreagować je nie wprost. Można jednak także wprost powiedzieć o tym, co się czuje. Nie zawsze to jest łatwe, jednak jest to jedyna droga do tego, żeby rozmawiać zarówno o emocjach jak i o tym, co do nich doprowadziło, droga do zmiany. Odpowiedzialność za to, co robimy z naszymi uczuciami, jest po naszej stronie. Kiedy stajemy się dorośli, to już od nas zależy, czy będziemy je chować przed światem i czasem samymi sobą, czy podejmiemy próbę poznania ich i uczynienia z nich naszych sojuszników.

Jak pomimo społecznych stereotypów okazywać emocje?

Powszechnie uważa się, że to kobiety są bardziej emocjonalne od mężczyzn, z jednym wyjątkiem – jest nim agresja, na okazywanie której mają przyzwolenie mężczyźni, ale nie kobiety. Biorąc pod uwagę fizjologiczna ścieżkę powstawania emocji, zadziwiającym jest, że ta jedna emocja nie jest dostępna kobietom. Tymczasem okazuje się, że na poziomie fizjologicznym nie obserwuje się różnic rodzajowych. 

Istnieje wiele badań, które pokazują, że różnice rodzajowe nie dotyczą  przeżywania, lecz wyrażania emocji. Sprawia to pozorne wrażenie, że np. kobiety nie czują złości. Okazuje się jednak, że kobiety i mężczyźni przeżywają podobne emocje w analogicznych sytuacjach. Kobiety czują złość tak samo jak mężczyźni, ale inaczej ją wyrażają, co czasem może być błędnie odczytywane, mylone np. ze smutkiem albo żalem.  Tymczasem ekspresa emocji to już kwestia silnie uwarunkowana społecznie, wynika ona z odmiennych reguł okazywania emocji. 

Pobudzenie fizjologiczne w przypadku  analogicznych sytuacji jest bardzo podobne u obu płci. Dotyczy to zarówno złości jak i emocji takich jak wzruszenie, bliskość, opiekuńczość. Tak jak kobiety potrafią czuć i przeżywają złość, tak samo mężczyźni reagują troską i opiekuńczością na wyzwalające te emocje sytuacje. Tym, co różnicuje behawioralne przejawy uczuć, są oczekiwania społeczne, reguły określające, kiedy i jak można wyrażać emocje, wychowanie. Na szczęście – dla zdrowia psychicznego i fizycznego oraz pełni relacji – wzorce społeczne związane z rodzajowymi ograniczeniami w wyrażaniu emocji zmieniają się i coraz częściej społecznie akceptowalna jest złość u kobiet i troska u mężczyzn. Jedne i drugie bowiem stanowią ważne zasoby, z których dobrze jest móc korzystać. Złość to nie tylko destrukcyjna moc, ale przede wszystkim siła do wyrażania swojego zdania, bronienia swoich przekonań, stawiania granic i dążenia do realizacji celów. 

Skąd brać odwagę, by wyrażać siebie? Nie zawsze jest to łatwe, ale dobrze jest mieć swoją własną „grupę wsparcia”. To, do jakich relacji zapraszamy innych ludzi, zależy od nas. Decydujemy o tym, czy będą to relacje oparte na szczerości, otwartości i autentyczności, czy na pozorach. Zapraszając innych do budowania opartych na autentyczności relacji, stwarzamy sobie możliwość bezpiecznego poznawania własnych uczuć oraz sprawdzania różnych sposobów ich okazywania. Nawet jeżeli przygodę z własnymi emocjami zaczniemy na psychoterapii, to ta kiedyś się zakończy, a celem jest satysfakcjonujące życie poza gabinetem psychoterapeuty. Od nas zależy, czy będziemy sobie taką bezpieczną przestrzeń budować, sprawdzać różne sposoby wyrażania siebie.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholożka, certyfikowana psychoterapeutka PTP; prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych, par oraz psychoterapię grupową. Pracuje w nurcie psychodynamicznym.

Literatura:

  • Brannon Linda (2002) Psychologia rodzaju, tłum. Kacmajor M., wyd. GWP
  • Frederickson J. (2014) Współtworzenie zmiany. Skuteczne techniki terapii dynamicznej, wyd. Harmonia
  • Jucewicz Agnieszka (2019) Czując. Rozmowy o emocjach, wyd. Agoravan der Kolk Bessel (2018) Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy, wyd. Czarna Owca

Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Popołudniowa grupa psychoterapeutyczna

Grupa psychoterapeutyczna dla osób od 25. roku życia – PRZESTRZEŃ DLA CIEBIE Czy zdarza Ci się czuć, że trudno Ci …

Mindfulness jako praktyka uważności

W jaki sposób praktyka mindfulness może wspierać samopoczucie psychiczne?

Mindfulness, po polsku najczęściej nazywane uważnością, to świadome kierowanie uwagi na to, co dzieje się w tej chwili …

Dlaczego walka z emocjami nie pomaga? O cierpieniu psychicznym w ujęciu terapii akceptacji i zaangażowania (ACT)

     Większość osób chciałaby doświadczać więcej spokoju, radości i satysfakcji, a mniej lęku, napięcia, …