Kategoria: Psychoterapia

Jak pierwsze więzi kształtują nasze życie? – Teoria relacji z obiektem

 

Teoria relacji z obiektem to jedna z najważniejszych teorii psychologicznych, która pomaga zrozumieć, w jaki sposób wczesne doświadczenia z opiekunami wpływają na nasze emocje, relacje i poczucie własnej wartości. Choć nazwa może brzmieć skomplikowanie, jej główna idea jest prosta:

Sposób, w jaki byliśmy traktowani w dzieciństwie, ma ogromny wpływ na to, jak funkcjonujemy jako dorośli. W teorii relacji z obiektem słowo „obiekt” nie oznacza przedmiotu, lecz osobę, wobec której kierujemy swoje uczucia i potrzeby. Najczęściej pierwszym obiektem jest matka lub inny główny opiekun dziecka. To właśnie z tą osobą niemowlę tworzy pierwszą więź emocjonalną, która staje się wzorem dla późniejszych relacji. Dziecko od pierwszych dni życia obserwuje, jak opiekun reaguje na jego potrzeby. Jeśli jest otoczone troską, czułością i zrozumieniem, uczy się, że świat jest bezpieczny, a inni ludzie godni zaufania. Z kolei brak stabilnej opieki, odrzucenie lub nadmierna krytyka mogą prowadzić do powstania negatywnych wzorców relacji.

Psychologowie nazywają te wzorce „wewnętrznymi reprezentacjami obiektów”. Oznacza to, że w naszej psychice tworzą się obrazy siebie i innych ludzi, które wpływają na nasze zachowanie w dorosłym życiu.

Teoria relacji z obiektem pomaga wyjaśnić, dlaczego niektórzy ludzie mają trudności w budowaniu bliskich relacji, odczuwają lęk przed odrzuceniem lub mają niskie poczucie własnej wartości. Pokazuje również, że nasze problemy emocjonalne często mają swoje korzenie w bardzo wczesnych doświadczeniach. Jednym z klasycznych badań, które rzuciło na to nowe światło, jest badanie Rudolpha Schaffera i Peggy Emerson z 1964 roku — dziś wciąż uznawane za fundament wiedzy o tym, jak kształtuje się nasza zdolność do budowania bliskości. Teoria relacji z obiektem Rudolfa Schaffera stanowi istotny wkład w badania nad rozwojem więzi emocjonalnej między dzieckiem a opiekunem. Schaffer, wraz z Peggy Emerson, przeprowadził klasyczne badania nad przywiązaniem u niemowląt, które pozwoliły na wyodrębnienie etapów rozwoju relacji z obiektem oraz zrozumienie mechanizmów tworzenia więzi emocjonalnych.

Schaffer i Emerson przez wiele miesięcy obserwowali 60 niemowląt z Glasgow, śledząc ich rozwój od pierwszych tygodni życia. Rejestrowali, kiedy i wobec kogo pojawiały się pierwsze oznaki silnej więzi — protest przy rozstaniu, lęk wobec obcych, potrzeba bliskości konkretnej osoby. Badanie to obaliło popularne wówczas przekonanie, że najsilniej przywiązujemy się do osoby, która nas karmi lub spędza z nami najwięcej czasu.

Kluczowym czynnikiem okazała się wrażliwość opiekuna — jego zdolność do trafnego odczytywania i reagowania na sygnały dziecka. To właśnie jakość kontaktu emocjonalnego, a nie sama jego ilość, decydowała o sile i charakterze pierwszej więzi.

 

Schaffer i Emerson (1964) wyróżnili cztery podstawowe etapy rozwoju przywiązania:

 

Etap aspołeczny (pre-przywiązania), (0–6 tygodni)

W pierwszych tygodniach życia niemowlę reaguje na ludzi w sposób nieselektywny. Dziecko wykazuje preferencję wobec bodźców społecznych, takich jak twarz ludzka czy głos, jednak nie różnicuje jeszcze wyraźnie poszczególnych osób.

Etap przywiązania nieróżnicującego, (6 tygodni – 7 miesięcy)

W tym okresie dziecko zaczyna rozpoznawać osoby regularnie się nim opiekujące. Niemowlę wykazuje większą radość w kontakcie z opiekunami niż z osobami obcymi, jednak nadal akceptuje opiekę ze strony różnych osób.

Etap przywiązania specyficznego (wybiórczego), (7–9 miesięcy)

Około siódmego miesiąca życia dziecko tworzy silną więź z jedną, wybraną osobą, najczęściej matką. Pojawia się lęk separacyjny oraz lęk przed obcymi, co świadczy o ukształtowaniu się trwałego przywiązania.

Etap przywiązania wielokrotnego, (od 10. miesiąca życia)

Dziecko zaczyna tworzyć więzi z innymi osobami, takimi jak rodzeństwo czy dziadkowie. Schaffer i Emerson podkreślali, że przywiązanie do matki nie wyklucza możliwości tworzenia innych znaczących relacji.

Teoria Schaffera opiera się na kilku kluczowych założeniach:

  1. Przywiązanie jest procesem stopniowym – więź emocjonalna rozwija się etapami, a nie pojawia się nagle.
  2. Responsywność opiekuna jest kluczowa – dziecko przywiązuje się przede wszystkim do osoby, która najtrafniej reaguje na jego potrzeby.
  3. Przywiązanie nie zależy wyłącznie od karmienia – wyniki badań podważyły wcześniejsze przekonanie, że więź z matką wynika głównie z zaspokajania potrzeb biologicznych.
  4. Możliwe są wielokrotne przywiązania – dziecko może tworzyć silne więzi z więcej niż jedną osobą.

Teoria relacji z obiektem przypomina nam, że człowiek od początku życia potrzebuje bliskości, akceptacji i bezpieczeństwa. Pierwsze relacje z opiekunami nie tylko wpływają na dzieciństwo, ale mogą kształtować całe nasze dorosłe życie. Zrozumienie tych mechanizmów pozwala lepiej poznać siebie i budować bardziej świadome relacje z innymi.

Może się wydawać, że badanie nad niemowlętami niewiele ma wspólnego z życiem dorosłego człowieka. W rzeczywistości to właśnie w tym najwcześniejszym okresie kształtuje się wewnętrzny wzorzec relacji — pewien „szablon” tego, czego możemy oczekiwać od bliskości, czy czujemy się w niej bezpiecznie, czy raczej czujemy potrzebę czujności, kontroli lub dystansu. Wzorzec ten, wykształcony na długo przed tym, zanim zaczęliśmy cokolwiek pamiętać, towarzyszy nam później w relacjach partnerskich, przyjacielskich, zawodowych — a także w gabinecie terapeutycznym.

Wnioski Schaffera i Emerson wpisują się w założenia psychoanalitycznej teorii relacji z obiektem — nurt psychoterapii zakładający, że to jakość wczesnych więzi, a nie zaspokajanie popędów czy potrzeb fizjologicznych, kształtuje strukturę naszej psychiki i sposób, w jaki funkcjonujemy w relacjach jako dorośli ludzie.

  • Donald Winnicott pisał o „wystarczająco dobrym” opiekunie — takim, który nie musi być idealny, lecz wystarczająco uważny i dostrojony. Dorosły, który doświadczył takiej opieki, zwykle łatwiej znosi niedoskonałości bliskich osób bez poczucia zagrożenia. 
  • Wilfred Bion opisywał, jak opiekun pomaga oswoić trudne, przytłaczające emocje dziecka — podobny proces odtwarza się później w dobrej relacji terapeutycznej, w której pacjent uczy się nazywać i rozumieć to, co wcześniej było jedynie chaotycznym napięciem. 
  • Ronald Fairbairn twierdził, że człowiek od początku życia poszukuje nie przyjemności, lecz relacji — co empirycznie potwierdziły obserwacje Schaffera i Emerson: więź nie zależała od zaspokajania potrzeb fizjologicznych, lecz od jakości kontaktu emocjonalnego. 
  • Margaret Mahler opisywała proces stopniowego oddzielania się psychicznego od pierwotnej symbiozy z opiekunem i budowania własnej, odrębnej tożsamości — proces, którego przebieg rzutuje później na to, jak dorosły człowiek radzi sobie z bliskością i autonomią w związku. 

Teoria relacji z obiektem Schaffera miała istotny wpływ na rozwój psychologii rozwojowej. Badania Schaffera i Emerson dostarczyły empirycznych dowodów na to, że jakość relacji między dzieckiem a opiekunem ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju emocjonalnego i społecznego.

Współczesne badania potwierdzają, że bezpieczne przywiązanie we wczesnym dzieciństwie sprzyja rozwojowi kompetencji społecznych, zdolności do regulacji emocji oraz budowaniu satysfakcjonujących relacji interpersonalnych w późniejszym życiu (Ainsworth, 1978; Bowlby, 1969).

Ponadto koncepcja Schaffera znalazła zastosowanie w praktyce klinicznej, pedagogicznej i terapeutycznej. Wiedza na temat etapów rozwoju przywiązania jest wykorzystywana m.in. w terapii psychoanalitycznej, psychodynamicznej i systemowej oraz terapii opartej na mentalizacji (MBT). Terapeuci pomagają pacjentom rozpoznać ich nieświadome wzorce relacji i stopniowo je zmieniać, aby mogli tworzyć zdrowsze i bardziej satysfakcjonujące więzi oraz mieć bardziej adekwatny do relności obraz świata i ludzi.

 

 

 

Autorka: Martyna Korzec – psycholożka, psychoterapeutka

 

 

 

 

 

BIBLIOGRAFIA:

Bion, W. R. (2011). Uczenie się na podstawie doświadczenia (przeł. Danuta Golec, wstęp do wyd. pol. Michał Łapiński). Warszawa: Oficyna Ingenium. (dostępne jest też wyd. 2, 2021).

Bowlby, J. (2007/2016/2022). Przywiązanie (przeł. Magdalena Polaszewska-Nicke). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, seria Biblioteka Klasyków Psychologii. (dostępne kolejne dodruki: 2007, 2016, 2022).

Cierpiałkowska, L., Gościniak, J. (red.), Współczesna psychoanaliza, Wydawnictwo Naukowe UAM.

Schaffer, H. R., Emerson, P. E. (1964). The Development of Social Attachments in Infancy. Monographs of the Society for Research in Child Development, 29(3).

 

Czyje nosimy oblicza i dlaczego warto spróbować je rozmontować – krótko o podejściu ISTDP

Tekst: Weronika Morawiec¹

Rozmówczynie: Elżbieta Brodowska, Renata Komorowska-Pietrzykowska

Wielokrotnie podczas zjazdów w trakcie szkolenia Core Training² ISTDP przypominały mi się słowa Audrey Lorde z wystąpienia na konferencji „Druga płeć” w 1979 roku:

„Albowiem nie zdemontujesz domu Pana przy użyciu jego własnych narzędzi. Można za ich pomocą odnieść tymczasowe zwycięstwo w jego własnej grze, nigdy jednak nie umożliwią nam one dokonania autentycznej zmiany – co polecam szczególnej rozwadze tych kobiet, które wciąż uważają dom Pana za swoje jedyne źródło wsparcia. Toteż chciałabym, abyśmy wszystkie tutaj zgromadzone zajrzały głęboko w siebie, tam gdzie znajduje się nasza wewnętrzna wiedza, i zetknęły się oko w oko (…) Spójrzmy, czyje noszą oblicza.”³

Demontaż domu, w którym czujemy się nieszczęśliwe i nieszczęśliwi, odnoszę do wysiłku, jaki pacjent i terapeuta podejmują na rzecz zdrowienia pacjenta, czyli zmiany krzywdzących zachowań, myśli, zniekształconych przekonań wyniesionych z relacji z opiekunami ze swojego dzieciństwa. Narzędzia, jakich używa się do tego psychologicznego demontażu w podejściu ISTDP, to zdecydowanie coś, czego „pan i władca”, czytaj: opresor, rodzic agresywny lub bierny, czy z różnych powodów niezainteresowany światem dziecka, nie miał w swoim narzędziowniku zachowań. To przede wszystkim precyzyjna obserwacja w miejsce nawykowego ignorowania, troska zamiast zaniedbywania, uczciwość zwalczająca półprawdy i kłamstwa „dla świętego spokoju” oraz miłosne spojrzenie na siebie i innych, uwalniające od winy i wściekłości.

With love, care, precision and honesty (z miłością, troską, precyzją i uczciwością), jak wielokrotnie w swoich superwizjach podkreśla dr Josette Ten Have-de Labije – w taki sposób chcemy w ISTDP wspólnie z pacjentem/pacjentką rozprawiać się z autodestrukcyjnymi wzorcami przeżywania siebie i innych ludzi w relacjach. Metaforycznie ujmując relację terapeutyczną, można by zaproponować taki obraz: pacjent, współpracując z terapeutą, zaczyna odkrywać i rozumieć to, czyje „oblicza”, czyje oczy, uszy, słowa zostały w dzieciństwie nieświadomie wmontowane w jej/jego umysł i – w bezpiecznym momencie procesu terapeutycznego – zastępuje je dojrzałymi, zdrowszymi zmysłami. Przeżywając różne uczucia w bezpiecznej relacji terapeutycznej, wreszcie odnajduje swoją prawdziwą twarz, wolną od uległości wobec kogokolwiek. Przejdę teraz do krótkiego opisu modelu ISTDP, a na końcu artykułu umieszczam fragment wywiadu z superwizorkami z ISTDP Szkolenia PL – Elżbietą Brodowską i dr Renatą Komorowską-Pietrzykowską.

Intensywna Krótkoterminowa Psychoterapia Dynamiczna (ISTDP) to forma terapii, która pomaga lepiej zrozumieć siebie i swoje emocje. Opiera się na założeniu, że wiele naszych trudności, takich jak obniżony nastrój, lęk czy problemy w relacjach, ma swoje źródło w uczuciach, które kiedyś były zbyt trudne, by je w pełni przeżyć.

W trakcie terapii stopniowo przyglądamy się temu, co dzieje się „tu i teraz” – w reakcjach, emocjach i sposobie przeżywania relacji „na żywo”, w gabinecie. Celem ISTDP nie jest tylko złagodzenie objawów, ale dotarcie do ich źródła i wprowadzenie trwałej zmiany. Terapeuta w trakcie sesji jest aktywny: pomaga zauważyć mechanizmy, które mogą utrudniać kontakt ze sobą. Może być to unikanie bliskiego kontaktu z terapeutą, nadmierna kontrola czy wycofanie, a z reguły kilka różnych sposobów nieangażowania się w doświadczenie terapeutyczne. Terapeuta wspiera zatem pacjenta w stopniowym odkrywaniu złożonych mechanizmów psychologicznych. Dodatkowo w trakcie sesji używa się nagrań wideo, co wspiera rzetelną superwizję pracy terapeutycznej i daje terapeucie bardziej precyzyjny wgląd w reakcje pacjenta.

Współczesne rozwinięcia tego podejścia, stworzonego na bazie psychoanalizy, teorii psychodynamicznej i technik poznawczo-behawioralnych przez dr. Habiba Davanloo, inspirowane pracą m.in. Roberta Neborsky’ego czy Patricii Coughlin, podkreślają szczególnie znaczenie poczucia bezpieczeństwa i relacji terapeutycznej. Tempo pracy dostosowywane jest do możliwości osoby w terapii, a terapeuta pomaga regulować poziom napięcia tak, aby kontakt z emocjami był możliwy, ale nie przytłaczający.

Bardzo ważną rolę w ISTDP odgrywa także rozumienie wpływu wczesnych doświadczeń relacyjnych na ciało i układ nerwowy. Jak pokazują współczesne opracowania⁴, trudne doświadczenia – szczególnie związane z zerwanymi lub niespełnionymi więziami – mogą wpływać na sposób regulowania emocji i napięcia. Gdy emocje są zbyt silne lub nie znajdują bezpiecznego miejsca w relacji, mogą być odcinane, zamieniane w napięcie w ciele lub prowadzić do poczucia odcięcia od siebie. Dlatego w terapii tak ważna jest uważność na sygnały z ciała oraz stopniowe budowanie zdolności do przeżywania emocji w bezpieczny sposób. Spotkania trwają 90 minut, aby wystarczyło czasu na spokojne omówienie oraz przyjrzenie się konkretnym przykładom zachowań z życia pacjenta. Wspólna praca może zacząć się już na pierwszych konsultacjach, podczas których terapeuta robi wywiad wstępny, dlatego i sesje, i konsultacje mają ten sam czas.

ISTDP może być pomocna m.in. w przypadku obniżonego nastroju, lęku, trudności w relacjach, poczucia „utknięcia” w powtarzających się schematach czy problemów z rozumieniem i wyrażaniem emocji. Bardzo często polecana jest osobom, które mają już za sobą nieudane lub niewystarczające doświadczenia w innych podejściach terapeutycznych.

Dla dociekliwych czytelników:

 

 

Wywiad z superwizorkami ISTDP

 

– Dlaczego jako specjalistki zdrowia psychicznego, pracujące już wiele lat, w którymś momencie zdecydowałyście się na podejście ISTDP?

E.B: Na przestrzeni lat wielokrotnie zatrzymywałam się, by sprawdzić, w jakim kierunku chcę rozwijać swoją praktykę. Nowa wiedza i badania nie dawały prostych odpowiedzi, ale skłaniały mnie do stawiania coraz ważniejszych pytań o to, co naprawdę jest spójne ze mną i służy pacjentowi. Szukałam podejścia, które pozwala na autentyczne spotkanie i głębokie rozumienie, wykraczające poza etykiety i powierzchowne wyjaśnienia. Przełom przyniosło doświadczenie jednego z warsztatów u Josette ten Have-de Labije, uczennicy i superwizantki samego Habiba Davanloo, założyciela ISTDP. Wtedy pojawiła się we mnie jasność, że chcę pracować odważnie, uczciwie i w prawdziwej bliskości terapeutycznej. Dziś czuję, że pracuję w nurcie, któremu ufam zarówno z powodów osobistych, jak i naukowych. Nadal się uczę, superwizuję swoją pracę i dzielę się wiedzą, współtworząc przestrzeń szkoleniową oraz towarzysząc innym terapeutom na tej wymagającej, ale niezwykle wartościowej drodze. Szczególną wartością jest dla mnie możliwość współpracy i dzielenia tej drogi z Renatą. Doświadczenie oparte na lojalności, wzajemnym zaufaniu i autentycznej przyjemności współtworzenia jest rzadkim i cennym przywilejem.

R.K-P: Gdy pierwszy raz zetknęłam się z ISTDP, miałam za sobą ponad 20 lat pracy jako psychiatra i psychiatra dzieci i młodzieży. Miałam również za sobą pełne szkolenie z psychoterapii, ale żadne ze znanych mi podejść nie odpowiadało mi w pełni. Identyfikowałam się z rozumieniem psychodynamicznym – problem pacjenta jako rezultat wewnątrzpsychicznego konfliktu. A jednocześnie w klasycznej pracy psychodynamicznej brakowało mi struktury i czytelnych narzędzi, pozwalających przełożyć teoretyczne rozumienie pacjenta na praktykę terapeutyczną. W ISTDP urzekła mnie możliwość diagnozowania tego, co dzieje się z pacjentem z minuty na minutę podczas sesji, i precyzyjnego dopasowywania do tej diagnozy konkretnych interwencji terapeutycznych. Jako lekarka cenię sobie stosowanie interwencji, których cel i powód zastosowania jest dla mnie jasny, a efekt możliwy do natychmiastowej weryfikacji. Uczenie się tej metody i praktykowanie jej wymaga od terapeuty nie tylko rozumienia pacjenta, ale również mierzenia się z własnymi obronami przed bliskością, więc wiąże się z nieustannie pogłębianym poznawczym i emocjonalnym doświadczaniem siebie samej jako wielowymiarowej ludzkiej istoty. Praca z każdym kolejnym pacjentem, podobnie jak każde szkolenie, w którym uczestniczę lub które współprowadzę z Elżbietą, staje się przez to fascynującą przygodą – nie tylko zawodową, ale też osobistą.

– Jak brzmi najczęściej powtarzająca się skarga pacjentów w gabinecie, która wynika z niewystarczająco dobrej relacji z opiekunami z dzieciństwa?

E.B: Trudno przytoczyć jedną taką ogólną skargę – z reguły skupiamy się na indywidualnym wydźwięku tego, co i w jaki sposób pacjent nam mówi od pierwszej minuty spotkania. Można by jednak spróbować podsumować taką nierzadką sytuację, gdy rodzic jest technicznie „dobry” – dba o dom, jedzenie i bezpieczeństwo – ale jest emocjonalnie ślepy. Nie reaguje na uczucia dziecka, bo nikt go nigdy nie nauczył, że emocje mają jakiekolwiek znaczenie. Skarga takiego dziecka-pacjenta może zatem brzmieć następująco: „nie do końca wiem, jaki/jaka jestem, co bym chciał/a”, jako konsekwencja problemów z rozpoznaniem własnych wartości, preferencji, lub: „głupio mi tak mówić o matce/ojcu”, co może być efektem trudności z sięganiem po autonomię i separacją od rodziny pochodzenia. Zaniedbany emocjonalnie młody człowiek, taki, który długotrwale doświadczał nieobecnego rodzica – a później nasz nawet bardzo dorosły pacjent – może mówić o trudnościach z beztroską i zabawą, radzeniem sobie z frustracją i bolesnymi wydarzeniami. Np. „Nic mnie nie cieszy, często i szybko się nudzę, nie skupiam się na…”. To, co pacjenci nazywają „zawsze tak było, wolę posłuchać o czyichś problemach, niż samej/samemu narzekać”, może być głęboko zakorzenionym przekonaniem: „moje problemy są mniej ważne niż problemy innych, to, co przeżywam, jest nieistotne”. Podsumowując – złożoną traumą relacyjną w takim przypadku nie jest agresja czy nadużycia, ale właśnie brak, niedomiar troski, uważności, uznawania uczuć i pragnień za istotne.

R.K-P: Dodam jeszcze, że to, co wydaje się wspólne dla niemal wszystkich pacjentów, to samotność wynikająca z bycia niewidzianym i nierozumianym w swoim doświadczeniu i przeżywanym bólu. ISTDP daje narzędzia pozwalające widzieć i nazywać to, co dzieje się w wewnętrznym świecie pacjenta, ukrytym za zewnętrzną fasadą obron. Niezmiennie poruszające jest zobaczenie w oczach pacjenta głębokiego wzruszenia związanego z doświadczeniem, że jego cierpienie zostało zobaczone i nazwane.

– Czy w trakcie terapii ISTDP zaleca się dodatkowo farmakoterapię? Czy są może jakieś przeciwwskazania do ISTDP?

R.K-P: Farmakoterapia nie jest przeciwwskazaniem dla terapii ISTDP, może być równolegle prowadzona, jeżeli są do tego wskazania. Przy czym w stosowanej farmakoterapii powinno się unikać stosowania środków natychmiastowo obniżających lęk, takich jak benzodiazepiny. Dobrze jest, jeżeli terapeuta ma możliwość bycia w kontakcie z lekarzem prowadzącym leczenie farmakologiczne. Przeciwwskazaniami do ISTDP są: aktywne uzależnienie od substancji psychoaktywnych oraz stany psychotyczne. U osób uzależnionych wskazane jest w pierwszej kolejności pójście po pomoc pozwalającą na powstrzymanie się od regularnego przyjmowania substancji.

Elżbieta Brodowska Licencjonowana przez międzynarodową organizację IEDTA (International Experiential Dynamic Therapy Association) psychoterapeutka ISTDP. Członek Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Integracji Psychoterapii, Przewodnicząca Sekcji reprezentującej podejście ISTDP. Magistra psychologii z ponad 23-letnim doświadczeniem klinicznym, od 2008 roku prowadząca własną praktykę w ramach Ośrodka Psychoterapii i Psychoprofilaktyki „Zdrowa Psychika” (ISTDP SILESIA) w Katowicach. Absolwentka m.in. Studium Psychoterapii Indywidualnej i Grupowej w Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie oraz Studium Psychoterapii Analitycznej w Warszawie – program oparty na standardach British Association for Psychotherapy i European Federation for Psychoanalytic Psychotherapy.

dr med. Renata Komorowska-Pietrzykowska Specjalistka psychiatra, specjalistka psychiatra dzieci i młodzieży, psychoterapeutka, certyfikowana przez IEDTA nauczycielka i superwizorka ISTDP. Ma wieloletnie doświadczenie kliniczne i dydaktyczne. W latach 1989–2017 pracowała jako lekarz i wykładowca akademicki w Katedrze Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego oraz Klinice Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Poznaniu, prowadziła badania naukowe, uczyła studentów i młodszych lekarzy. Obecnie prowadzi praktykę prywatną w ramach Centrum Terapii JaKto w Poznaniu, zajmuje się diagnostyką i leczeniem zaburzeń psychicznych osób dorosłych oraz dzieci i młodzieży. Prowadzi warsztaty i superwizje w zakresie ISTDP. Razem z Elżbietą Brodowską organizuje i prowadzi 3-letnie specjalistyczne, zaawansowane szkolenie z ISTDP dla psychoterapeutów (Szkolenie Core Training ISTDP akredytowane i certyfikowane przez IEDTA).

Przypisy z tekstu głównego:

¹ Weronika Morawiec – psycholożka, specjalistka terapii uzależnień. Członkini Polskiego Stowarzyszenia Integracji Psychoterapii. Kuratorka projektów sztuki współczesnej związana m.in. z grupą Plenum Osób Opiekujących Się.

² Szkolenie w modelu Intensywnej Krótkoterminowej Terapii Psychodynamicznej (ISTDP) polega na przejściu już praktykujących lekarzy, psychologów, terapeutów przez kolejne etapy: pre-core, czyli warsztaty wprowadzające, core training – trzyletnie szkolenie podstawowe, a następnie doskonalenie się podczas advance training lub regularnych superwizji u osób z certyfikatem, np. IEDTA (International Experiential Dynamic Therapy Association).

³ „Pan” w cytacie odnosi się do słowa „Master”, czyli władca, właściciel niewolników, pisownia zgodna z oryginałem. Cytat w przekładzie Katarzyny Szumlewicz, całość tekstu wystąpienia Lorde można znaleźć na stronie Codziennika Feministycznego [dostęp 10.04.2026]. ⁴ Zachęcam do przeczytania np. artykułów Elżbiety Brodowskiej dostępnych na jej stronie www.zdrowapsychika.pl [dostęp: 15.04.26]. (w tekście oryginalnie oznaczone jako przypis 3)

Koterapia w terapii par – czym jest i dlaczego tak pracujemy.

W naszym Ośrodku praca z parami najczęściej prowadzona jest w koterapii.

Co to oznacza?

Jakie są korzyści dla pacjentów z takiej formy psychoterapii?

Dlaczego wspieramy i promujemy prowadzenia terapii partnerskiej w koterapii?

 

      Prowadzenie psychoterapii w koterapii oznacza, że w cały proces konsultacyjny, diagnostyczny i psychoterapeutyczny zaangażowanych jest dwoje psychoterapeutów. Oboje są obecni na sesjach tworząc wspólną parę terapeutyczną, czyli nawiązując ze sobą relację w celu pomocy parze pacjentów. Wspólnie pracują nad rozpoznaniem problemów pary, omawiają przebieg konsultacji a poźniej sesji terapeutycznych, dzielą się spostrzeżeniami oraz odczuciami emocjonalnymi względem pary, uczestniczą w superwizji pracy z parami. Nasze obserwacje i doświadczenie doprowadziły do wniosków, że takie rozwiązanie wiąże się z korzyściami dla pacjentów, procesu psychoterapeutycznego a także dla samych psychoterapeutów.

         Obecność dwóch terapeutów przede wszystkim poszerza perspektywę rozumienia problematyki pary. Umożliwia przyjrzenie się jej z dwóch perspektyw, co pozwala zobaczyć więcej i zobrazować mechanizmy lub siły działające w parze, które czasem są przeciwstawne i trudne do zobaczenia w czasie sesji przez jednego psychoterapeutę. To wzbogacenie perspektyw przyspiesza i ułatwia proces diagnostyczny, a rozumienie problematyki pary czyni bardziej wielowymiarowym. Przetwarzanie procesu terapeutycznego przez dwa umysły terapeutów pozwala na lepsze pomieszczanie emocji pojawiających się na sesji, które w terapii pary często mają bardzo wysoką temperaturę. Jest to pozytywne zjawisko zarówno dla pacjentów, którzy mogą poczuć się dobrze zrozumiani i wysłuchani, a także dla terapeutów, którzy „dzieląc między sobą” ciężar emocjonalny, mają większą swobodę reagowania oraz teoretycznego rozumienia, tego co dzieje się aktualnie na sesji.

         Para terapeutyczna pozwala uniknąć u pacjentów poczucia, że psychoterapeuta „faworyzuje” któregoś z partnerów, ponieważ zazwyczaj jeśli nie udaje się nawiązać chwilowego porozumienia z jednym z terapeutów, można go poszukać u drugiego. To wyrównuje szanse na dobre dobranie się między pacjentami a terapeutami i stworzenie sojuszu terapeutycznego, niezbędnego do udanej psychoterapii.

         Interakcje zachodzące w parze koterapeutycznej są obserwowane przez pacjentów i pozwalają na modelowanie stylu komunikacji, wzajemnego rozumienia się, reagowania na różnice oraz zaciekawienia perspektywą drugiego człowieka. Para może przyglądać się różnym strategią radzenia sobie z różnicą zdań, dzielenia się innymi perspektywami czy szanowania odmiennej opinii, ponieważ prędzej czy później w parze terapeutycznej ujawniają się różnice.

         Psychoterapia par prowadzona w koterapii to sposób pracy, który w naszym Ośrodku nie jest przypadkowy – wynika z doświadczenia i przekonania, że obecność dwóch terapeutów realnie wspiera proces zmiany. Dzięki podwójnej perspektywie możliwe jest pełniejsze zrozumienie dynamiki relacji, trafniejsze rozpoznanie trudności oraz bardziej adekwatne reagowanie na to, co pojawia się w trakcie sesji.

         Dla pacjentów oznacza to przede wszystkim większe poczucie bycia zauważonym i wysłuchanym, mniejsze ryzyko poczucia stronniczości oraz bezpieczniejszą przestrzeń do wyrażania emocji – nawet tych najbardziej intensywnych. Koterapia sprzyja budowaniu silniejszego sojuszu terapeutycznego oraz daje możliwość obserwowania i uczenia się konstruktywnej komunikacji w praktyce.

         Z naszej perspektywy jest to forma pracy, która zwiększa skuteczność terapii, pogłębia jej zakres i wspiera trwałe zmiany w relacji. Dlatego świadomie ją wybieramy i rekomendujemy parom, które chcą nie tylko rozwiązać bieżące trudności, ale również budować bardziej świadomy, dojrzały i satysfakcjonujący związek.

Poznaj psychoterapeutki par pracujące w koterapii naszego Ośrodka! 

Autorka: Martyna Korzec – psycholożka, psychoterapeutka par

 

#14 Co może mnie spotkać w gabinecie? Czyli o rodzajach pomocy psychologicznej

Być może zastanawiasz się, jaka forma wsparcia będzie dla Ciebie najlepsza – czy warto wybrać terapię indywidualną, grupową, a może skorzystać z konsultacji online? A co z coachingiem, terapią poznawczo-behawioralną albo interwencją kryzysową? Wraz z gościnią odcinka, Martyną Korzec, postaramy się rozwiać wątpliwości i przybliżyć Ci różnorodność dostępnych możliwości.
Oprócz tego dowiesz się, czy terapia ma być przyjemna, czy może nie? I czy terapeuta ma miarkę do mierzenia jej efektów? 
Bez względu na to, czy dopiero zastanawiasz się nad skorzystaniem z pomocy, czy chcesz dowiedzieć się więcej o zdrowiu psychicznym – ten odcinek jest właśnie dla Ciebie.
Zaparz ulubioną herbatę, usiądź wygodnie i zaczynajmy!

Listen to „#14 Co może mnie spotkać w gabinecie? Czyli o rodzajach pomocy psychologicznej” on Spreaker.

#13 Granice i wartości: o etyce zawodu psychoterapeuty

Etyka zawodu psychoterapeuty to zbiór zasad i standardów, które regulują sposób, w jaki terapeuci powinni postępować w relacji z pacjentem oraz w swojej praktyce zawodowej. Jej celem jest ochrona zarówno pacjentów, jak i psychoterapeutów, zapewnienie jakości terapii oraz utrzymanie zaufania społecznego do tego zawodu.

W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o kluczowych zasadach etycznych, takich jak poufność, granice w relacji terapeutycznej, odpowiedzialność zawodowa oraz dylematy etyczne. 
Co oznacza etyka zawodu? Jakie są granice relacji z pacjentem? I jak radzić sobie w trudnych, niejednoznacznych sytuacjach? Odpowiedzi na te pytania spróbujemy znaleźć wraz z psychoterapeutką Agatą Hensoldt-Jankowską.

Zapraszamy do odsłuchania!

Listen to „#13 Granice i wartości: o etyce zawodu psychoterapeuty” on Spreaker.

CZY MOJE DZIECKO NIE RADZI SOBIE Z EMOCJAMI? O inteligencji emocjonalnej u dzieci

Czym jest inteligencja emocjonalna? Czy można ją wyuczyć? Jak rozwija się ona u dzieci? Czy krzyk dziecka, histerie lub nadmierny płacz z byle powodu to znak, że nie radzi sobie z emocjami, czy właśnie to jest jego sposób radzenia sobie z nimi? Zapraszamy do wspólnej refleksji na temat emocjonalności dzieci.

Read more

Wsparcie psychologiczne – na czym polega i czym różni się od psychoterapii?

Wsparcie psychologiczne to jeden z rodzajów pomocy psychologicznej. Jest krótkoterminową i doraźną formą pomocy, która otwiera przed pacjentem zupełnie inną możliwość leczenia niż psychoterapia. Usługi wsparcia ukierunkowane są na pomoc w nagłych zmianach życiowych, dając narzędzia do tego, by radzić sobie skutecznie z nową sytuacją. 

Read more

Psychoterapia par – kiedy warto o niej pomyśleć?

Do gabinetów psychoterapeutycznych coraz częściej zgłaszają się pary. Są one bardzo różne – Młodzi Dorośli i osoby starsze, pary z krótkim stażem i mające za sobą wiele wspólnie spędzanych lat, żyjące w sformalizowanej relacji i nie, z dziećmi, czasem wnukami oraz te bez nich.

Zgłaszają się osoby, dla których aktualny związek jest pierwszą bliską relacją oraz takie, które próbują zbudować bliską relację po raz kolejny. Co łączy te osoby o różnym wykształceniu, różnych zawodach, różnym wieku, stażu związku, różnych sposobach spędzania wolnego czasu?

Wszyscy pragną zbudować bliską, bezpieczną relację, w której będą czuć się akceptowani, kochani i ważni dla drugiej osoby. Dlaczego więc pomimo najszczerszych chęci i często wielkiego zauroczenia i miłości na początku, pary poszukują pomocy u specjalisty?

Spis treści:

Terapia dla par – z jakimi problemami zgłaszają się pary?

Często kryje się za nimi poczucie bycia nieważnym, niezauważonym, towarzyszące jednej bądź obydwu stronom. Wyrażać się to może w kłótniach o codzienne drobiazgi, niezgodzie dotyczącej wychowania dzieci, ucieczce w pracę czy uzależnienie, bądź zdradzie. Kiedy para zmaga się z takimi trudnościami, towarzyszą temu silne uczucia – często poczucie zranienia, rozczarowanie, smutek, niekiedy złość. Kiedy pary zgłaszają się do psychoterapeuty, mogą przeżywać silną niezgodę na to, że ich relacja tak się układa, lub być blisko rezygnacji i poddania się. Prawie zawsze jednak pojawia się niezrozumienie, dlaczego do tego doszło. To pytanie oraz chęć naprawy relacji (bądź jej zakończenia) powodują, że pary sięgają się po pomoc.

Mit dwóch połówek pomarańczy

Rodzi się pytanie, skąd biorą się te niepowodzenia w budowaniu bliskiej relacji? Często myśleniu o związku towarzyszy romantyczne wyobrażenie dwóch połówek pomarańczy tworzących jedność. Za wyobrażeniem tym kryje się pragnienie znalezienia kogoś, kto będzie idealnie do nas dopasowany, a co więcej idealnie odpowie na wszystkie nasze potrzeby i zaleczy wszystkie nasze zranienia. Tymczasem w naszym życiu spotykamy ludzi, do których nam dalej lub bliżej, z którymi łączy nas mniej lub więcej, zawsze jednak pozostają jakieś różnice, niedopasowania. Rożnica bowiem wpisana jest nieodłącznie w życie i rozwój wszystkich organizmów, bowiem sam rozwój jest zmianą. W związkach i relacjach ważne jest zarówno to, jak duże są te różnice (zbyt duże różnice trudno nam tolerować) oraz jak do nich podchodzimy – czy budzą w nas zaciekawienie, inspirują, czy raczej przerażają i zniechęcają, czy potrafimy z nich korzystać, czy staramy się za wszelką cenę je zniwelować. Lęk przed różnicami i niechęć, by je dostrzegać, a czasem usilne działania, by je zatrzeć różnice, nie widzieć odmienności to jeden z powodów trudności w relacji.

Związek, a nasze potrzeby

W obrazie dwóch połówek pomarańczy kryje się także pragnienie, by najbliższa nam osoba odpowiedziała na wszystkie nasze najgłębsze pragnienia, zaspokoiła wszystkie potrzeby. Tymczasem wiele naszych pragnień zakorzenionych jest w naszej przeszłości i adresowanych do innych ważnych dla nas osób. Pierwszymi najważniejszymi osobami, ze strony których doznajemy frustracji, są rodzice. Nawet ci najbardziej uważni nie zawsze w pełni są w stanie odpowiedzieć na wszystkie potrzeby dziecka. Im mniej rodzice są dostrojeni do dziecka, tym silniej niezaspokojone potrzeby. Rożne sytuacje w domu rodzinnym szkole, grupie rówieśniczej powodują, że w życie dorosłe i bliskie związki wchodzimy z różnorodnymi nie w pełni zaspokojonymi pragnieniami – bycia zaopiekowanym, docenionym, ważnym, kochanym. Trudność polega na tym, że w relacji z partnerem, w relacji dwóch dorosłych osób nie da się zrekompensować dziecięcego pragnienia bycia ważnym i kochanym przez swoich rodziców. Zupełnie inna jest relacja rodzica z dzieckiem (inna z małym dzieckiem, inna z dorosłym), inna szefa i podwładnego, inna bliskich partnerów. Rolą bliskiej nam osoby nie jest naprawianie zranień z przeszłości, lecz wspólne budowanie bezpiecznej relacji osadzonej w teraźniejszości. Zranienia z przeszłości, to bagaż, z którym często lepiej uporać się na własnej psychoterapii indywidualnej, zamiast obsadzać partnera w terapeutycznej roli. Konsultacja par może być pomocna, by rozpoznać trudności leżące u podstaw kłopotów w relacji. Czasami jednak konsultacje zakończyć się mogą zaleceniem psychoterapii indywidualnej i to też jest wspierające dla związku.

Własna przestrzeń w związku

Dwie połówki pomarańczy, które tworzą całość, nie zostawiają miejsca na realizację własnych potrzeb. Często, początkowo w fazie zakochania marzymy o tym, żeby spędzać z bliską osobą każdą chwilę, jednak taka bliskość na dłuższą metę staje się uciążliwa i dusząca. Nie daje też możliwości rozwoju, ograniczając różnorodność i inspirujący wpływ otoczenia.

Związek to coś, co budują i o co dbać powinny dwie osoby. Wtedy taka relacja ma szansę być trwała i wspierająca. Takie zadanie – dbanie o związek – wymaga zaangażowania, pracy i energii, a czasem wsparcia z zewnątrz. To, czego doświadczamy na zewnątrz relacji może ją wzmacniać albo osłabiać, dlatego na dbanie o swój komfort w innych obszarach życia warto spojrzeć jako na inwestycję w związek. Na szczęście to inwestycja, która potrafi zwrócić się z nawiązką – dobra relacja w dłuższej perspektywie potrafi być tak samo wspierająca i lecząca, jak psychoterapia.

Znalezienie równowagi pomiędzy dbaniem o siebie, a dbaniem o relację nie zawsze jest proste. Zarówno nasze potrzeby, jak i potrzeby związku zmieniają się w zależności od sytuacji, momentu w życiu, zewnętrznych i wewnętrznych okoliczności. Tutaj równowaga jest czymś dynamicznym. Dodatkowo potrzeba wolności i niezależności jednego z partnerów może nie pokrywać się z potrzebą drugiej strony. Wtedy para staje przed zadaniem wypracowania wspólnego kompromisu. Często dzieje się to właśnie w procesie psychoterapii pary.

Kiedy starania nie przynoszą efektów

Pomimo wysiłków, jakie pary wkładają w budowanie satysfakcjonującego ich związku, czasem nie udaje się zbudować lub utrzymać relacji takiej, jakiej by pragnęli. Warto w takiej sytuacji skorzystać z pomocy psychoterapeuty par, by wspólnie przyjrzeć się i zrozumieć, co stoi na przeszkodzie i utrudnia osiągnięcie celu. Do specjalisty warto zgłosić się, kiedy pomimo podejmowanych starań, jedna bądź obydwie osoby czują, że związek nie zaspokaja ich potrzeb, rozczarowuje je. Wtedy, kiedy coraz mniej uwagi, zaangażowania i energii pochłania wspólna relacja, a coraz bardziej pociągające wydają się sytuacje na zewnątrz – inne relacje, praca, używki. Wtedy, gdy pojawiają się i powracają jak bumerang niezrozumiałe konflikty, pozornie błahe, ale nie do rozwiązania. Gdy pojawia się poczucie wypalenia i niechęć dbania o relację. Kiedy pojawia się poczucie niezrozumienia i krzywdy.

Mity i obawy w terapii par

Dosyć często konsultacji u psychoterapeuty par towarzyszą obawy, że specjalista „będzie trzymał” stronę jednej z osób, że zbuduje koalicję z partnerem i będzie trzeba tłumaczyć się i „bronić się” zamiast przed jedną osobą, to przed dwiema. Z drugiej strony może kryć się nadzieja, że wreszcie ktoś nas poprze i wpłynie na partnera. Albo „neutralna” nadzieja, że osoba z zewnątrz, powie, co jest właściwe, a co nie, jak się zachowywać i co robić, dokona „obiektywnej” oceny i rozsądzi spór. Psychoterapeuta par nie jest jednak ani adwokatem żadnej ze stron, ani obiektywnym sędzią. Nie wydaje wyroków, lecz pomaga zrozumieć, to, jak obydwie strony zbudowały wspólnie relację. Rolą terapeuty jest przyjęcie trzeciej perspektywy – perspektywy związku, za który odpowiedzialni są obydwoje partnerzy. Dlatego też przed wspólną konsultacją u psychoterapeuty par warto rozważyć z sobie to, na ile gotowi jesteśmy zobaczyć nasz wkład w związek i przyjąć odpowiedzialność za jego współtworzenie, bowiem do takiej perspektywy zostaniemy zaproszeni.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholożka, psychoterapeutka, w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię par , psychoterapię indywidualną i grupową osób dorosłych.


Zapraszamy także do przeczytania artykułu o pracy systemowej z parą:

Terapia systemowa par


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Jak pierwsze więzi kształtują nasze życie? – Teoria relacji z obiektem

  Teoria relacji z obiektem to jedna z najważniejszych teorii psychologicznych, która pomaga zrozumieć, w jaki sposób …

Czym jest mentalizacja i jak ratuje nasze relacje?

Mentalizacja to, mówiąc potocznie, zdolność rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych i przekładania ich na zachowania, …

Style przywiązania – jak relacje z dzieciństwa wpływają na nasze związki?

  Sposób, w jaki tworzymy bliskie relacje jako dorośli, jest głęboko zakorzeniony w naszych pierwszych doświadczeniach …