Kategoria: Kryzysy Emocjonalne

Matka i dziecko – pierwsza najważniejsza więź

Więź emocjonalna, jaka kształtuje się tuż po urodzeniu między matką a dzieckiem, jest przedłużeniem pępowiny, która łączyła tych dwoje przez czas ciąży.

Spis treści:

Biologiczne podłoże więzi

Wydzielany po porodzie hormon (oksytocyna) wzmacnia przywiązanie i instynkty opiekuńcze u matki, a szczególnie pomocny w tym jest bezpośredni kontakt skóra do skóry w pierwszych dwóch godzinach po porodzie. Liczne badania psychologiczne potwierdziły, że wczesny kontakt matki i noworodka ułatwia obustronne nawiązywanie więzi. Więzi, która jest podstawą przetrwania dla całkowicie zależnego od innych dorosłych dziecka.


Więź, która kształtuje się między dzieckiem a jego pierwszym opiekunem, to jednak nie tylko gwarancja przetrwania (opieki, odpowiedzi na potrzeby fizjologiczne), ale to także zdolność (bądź jej brak) do rozpoznawania stanów emocjonalnych, radzenia sobie z nimi, skutecznej samoregulacji i zdolności komunikowania swoich emocji i potrzeb innym.

Nieoceniona potrzeba bycia odzwierciedlonym

Potrzeba odzwierciedlenia jest jedną z naszych podstawowych potrzeb. Dzięki zauważaniu przez pierwszych opiekunów naszych potrzeb, nazywaniu ich i odpowiadaniu na nie, dziecko uczy się rozpoznawać i rozróżniać swoje stany emocjonalne, które początkowo są tylko niespecyficznym pobudzeniem. Reakcje innych osób pozwalają nam nie tylko rozpoznawać własne uczucia, ale także uczą nas tego, czy są one ważne, czy nie, dążenia do ich zaspokajania, kojenia bądź pomijana i ignorowania. Adekwatne odzwierciedlenie to także podstawa do samoregulacji, samokojenia oraz zdolności odraczania gratyfikacji. “Samoregulacja niemowlęcia jest kompetencją w dużym stopniu zależną od interakcji z głównymi opiekunami: od ich wrażliwości i responsywności na komunikaty wysyłane przez dziecko.”(1)
Trafne i adekwatne odzwierciedlanie daje możliwość poznania nie tylko siebie, ale także rozumienia innych; pomaga rozwijać neurony lustrzane odpowiedzialne są na naśladownictwo i budowanie relacji oraz więzi społecznych.

Skutki depresji poporodowej

Jak widać, wykształcenie kompetencji rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych i skutecznego radzenia sobie z nimi, zależy od zdolności emocjonalnych opiekunów. Tymczasem depresja poporodowa znacząco osłabia zdolności matki do wrażliwego reagowania na stany emocjonalne dziecka – zdolność do dostrzegania i prawidłowego odczytywania sygnałów wysyłanych przez niemowlę. Powoduje to nie tylko niezaspokojenie emocjonalnych potrzeb dziecka w danym momencie, ale także “uczy” je na przyszłość niekomunikowania swoich potrzeb, emocji, pragnień.
“Niemowlę, przyzwyczajone do braku responsywności opiekuna, może wysyłać mniej komunikatów — co również może wpływać na utrzymujący się brak dostrojenia w diadzie.”(2) Dziecko wycofuje się z kontaktu z matką / opiekunem, ale także wycofuje się z kontaktu z innymi ludźmi.

Eksperyment Edwarda Tronicka

Eksperyment still face Edwarda Tronicka wyraźnie pokazuje, jakie skutki niesie ze sobą brak kontaktu emocjonalnego. Eksperyment ten obrazuje reakcję dzieci, kiedy matka przestaje być zaangażowana w relację, reakcji na jej “maskowatą twarz” – twarz, która nie wyraża żadnych emocji. “Niemowlę, którego komunikatów, zachowań, afektów matka przez dłuższy czas nie odzwierciedla, pozostając w kontakcie z „maskowatą twarzą” głównego opiekuna, doświadcza bolesnych przerw w kontakcie. Jego uczucia, intencje, pragnienia nie są odzwierciedlane i regulowane, a procesy te stanowią kluczowy warunek samodzielnego regulowania doświadczenia przez dziecko. Niemowlęta i małe dzieci potrzebują rodziców — dorosłych, którzy wspierają je w procesie samoregulacji i reagują na wysyłane przez nich sygnały.”(3) Dzieci początkowo reagują zaniepokojeniem, lękiem, później wycofaniem i złością zwróconą przeciwko sobie. Ciągły brak odpowiedzi i zaangażowania rodzica bądź “mijanie się”, nieadekwatne odpowiedzi nasilają i ugruntowują niezrozumienie, doświadczenie chaosu oraz dezorganizację emocjonalną i poznawczą dziecka.

Zaniedbanie emocjonalne to też trauma

Pokazuje to, że trauma to niekoniecznie bicie czy nadużywanie w dzieciństwie. Trauma to także doświadczenie przewlekłego emocjonalnego zaniedbania spowodowanego trudnościami, z jakimi zmagają się opiekunowanie, a które uniemożliwiają im zaangażowanie i adekwatne odzwierciedlenie stanów emocjonalnych dziecka. “Na przykład rodzice z własnymi nieprzepracowanymi traumami mają trudność, aby widzieć dziecko takim, jakie jest, ono staje się dla nich ekranem do różnych projekcji ich własnych demonów. Wtedy potrzebują pomocy, bo inaczej ich nierozwiązane problemy są przekazywane transgeneracyjnie. Czyli dorosły, który jako dziecko nie był rozumiany w kontekście emocjonalnym, będzie miał trudność w rozumieniu siebie i innych ludzi. Trudności te staną się szczególnie wyraźne, gdy przychodzi czas na związki, potem na rodzicielstwo. I jeśli nic się nie zmieni, dzieci w jakimś sensie powrócą do dzieciństwa swojego własnego rodzica. Nawet, jeśli zewnętrzna forma będzie pozornie inna” (4). Tak działa mechanizm dziedziczenia traumy, zaniedbania emocjonalnego. Jest to sytuacja, kiedy kolejne pokolenie staje przed wyzwaniem poradzenia sobie z trudnymi doświadczeniami przez przodków.

Dalekosiężne skutki traumy

Na koniec warto przywołać badania, które pokazują, co dzieje się z nami i z naszym mózgiem, kiedy doświadczamy silnej bądź chronicznej traumy. U osób ze zdiagnozowanym PTSD nie aktywują się obszary mózgu związane z reakcjami społecznymi. Neurony lustrzane, które pozwalają nam reagować na stany emocjonalne innych ludzi, co czyni to nas empatycznymi i umożliwia korzystanie ze wsparcia społecznego, nie aktywują się, gdy badany widzi nową, nieznajomą osobę. Jedyni aktywnymi obszarami w takiej sytuacji są obszary odpowiedzialne za zaskoczenie nadpobudliwość, ukrywanie się i inne zachowania obronne. Pokazuje to, jak bardzo nasze codzienne funkcjonowanie przepełnione jest lękiem, poczuciem zagrożenia i jak dalekosiężne mogą być konsekwencje zaburzeń pierwotnej więzi matki i dziecka. Dlatego każda z osób z tej diady (a następnie bardziej złożonego systemu rodzinnego) wymaga zaopiekowania, wsparcia i troski. Ważne jest to szczególnie po porodzie, ale także i przy późniejszym doświadczeniu rodzicielstwa. Troska i wsparcie potrzebne jest niemowlętom, dzieciom, nastolatkom, rodzicom niemowląt, dzieci i nastolatków. Warto o tym pamiętać.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholożka, psychoterapeutka, w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną i grupową osób dorosłych oraz psychoterapię par.

Bibliografia :

  • “Czując. Rozmowy o emocjach” Agnieszka Jucewicz, Wyd. Agora, 2019
  • (1) (2) (3) “Depresja matki w doświadczeniu jej dziecka. Studia przypadków” Magdalena Chrzan-Dętkoś, PSYCHOTERAPIA 3 (186) 2018
  • “Polacy – naród z PTSD” rozmowa Katarzyny Czarneckiej z Katarzyną Schier [w:] Polityka, Ja-My-Oni, 13 listopada 2018
  • (4) „Psychoterapia dziś. Rozmowy”, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2020
  • “Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy” Bessel van der Kolk, Wyd. Czarna Owca, 2014

Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Depresja u dzieci i młodzieży – jakie są objawy i jak ją wyleczyć? Ujęcie poznawczo – behawioralne

W ostatnich latach temat depresji u dzieci i młodzieży zyskuje coraz większą popularność. Jako społeczeństwo posiadamy coraz większą wiedzę i rozumienie depresji jako choroby, a nie przejawów lenistwa czy też niedojrzałości dziecka. Kiedy dziecko cierpi z powodu depresji, ciężko jest rodzicom znaleźć skuteczne sposoby na poprawę nastroju dziecka – wspólne spacery, czy spędzenie razem czasu nie wystarczają. Konieczne wówczas jest udanie się po pomoc do specjalistów – lekarza psychiatry, psychoterapeuty.

Read More

Dlaczego stawianie granic jest okey?

Doskonale do tej pory pamiętam, jak jedna z osób, którą znam zawodowo, powiedziała mi, że ja “ciągle o tych granicach i granicach”. Pamiętam, jak to mnie zaskoczyło, bo nie miałam takiego poczucia. Zaczęłam się temu przyglądać i wprawdzie nie odnalazłam “wszędzie tych granic”, ale w wielu momentach tak. No bo kiedy pojawia się temat granic?

Spis treści:

Gdzie są nasze granice?

Granice pojawiają się wszędzie tam, gdzie pojawia się relacja z drugim człowiekiem, ba, nawet zaryzykuję twierdzenie, że granice pojawia się tam, gdzie pojawia się po prostu człowiek. Fizycznie naszą granicą jest nasze ciało. Gdy nie zmieścimy się w drzwiach, albo nadziejemy się na wystający kant, bardzo boleśnie odczuwamy naruszenie naszej cielesnej granicy. Możemy odczuwać je także w tłumie, kolejce, gdy ktoś napiera na nas z wózkiem sklepowym, czy w skrajnej sytuacji przemocy fizycznej. Jednak my to nie tylko nasze ciało. Poza sferą cielesną jest jeszcze nasza psychika – coś co trudniej ująć, bo nie jest tak widoczne i namacalne, ale w niezwykle istotny sposób określa to, kim jesteśmy.

Nasza psychika to nasze emocje, pragnienia, potrzeby, myśli, przekonania, poglądy, wartości, wierzenia, wspomnienia, doświadczenia i pewnie nie wymieniłam tutaj wszystkich elementów, które składają się na to, kim jesteśmy, na naszą niepowtarzalność i wyjątkowość. Te wszystkie elementy mają swoje granice – to, co jest w środku jest “nasze”, składa się na naszą tożsamość. To, co na zewnątrz przeżywamy jako mniej lub bardziej obce. Może to budzić naszą ciekawość, lęk, niezrozumienie. Pewnie wiele osób w okresie nastoletnim, wczesnej dorosłości czy w zwrotnych momentach swojego życia stawiało sobie pytanie, kim jestem i doświadczyło, jak ważne i potrzebne jest, by umieć sobie na to pytanie odpowiedzieć. Przede wszystkim dla siebie samego. Odpowiedź na pytanie “kim jestem?” to także odpowiedź na pytanie, co zawiera się wewnątrz moich granic psychologicznych, a co poza nimi.

Wyznaczanie granic jest ważne dla nas samych, ale staje się szczególnie istotne, gdy spotykamy drugiego człowieka, a dzieje się to bezustannie, od dnia narodzin, w rzeczywistości realnej i w naszym umyśle, w bezpośrednim kontakcie i w świecie wirtualnym. Dzieje się tak, ponieważ potrzeba kontaktu i budowania relacji jest jedną z ważniejszych potrzeb człowieka.

Granice w relacjach

Granice w relacji z drugim człowiekiem służą do określania swojego terytorium psychologicznego, ale też są pewnego rodzaju wizytówką. To tak jak ogrodzenie posesji. Odgradza teren domu od innych domów, ulicy, nie pozwala wejść każdemu, kto przechodzi obok, ale też może stanowić zaproszenie bądź odstraszać gości. Jednym nasz płot spodoba się i będą chcieli nas odwiedzić, inni uznają teren za zbyt różny od nich samych i niezachęcający.

W podobny sposób działają nasze granice psychologiczne. Kiedy dajemy im wyraz na wiele różnorodnych sposobów, to nie tylko bronimy siebie, swoich wartości, przekonań, ale też pokazujemy innym ludziom, jacy jesteśmy – jednych zapraszamy do siebie, innych trzymamy na dystans. Mówimy i pokazujemy, na co mamy ochotę, a na co nie, co lubimy, czego się boimy, co nas ekscytuje, a co budzi nas dystans. Informujemy innych, co z chęcią wspólnie zrobimy, a kiedy nie mogą liczyć na nasze towarzystwo.

Kiedy nie stawiamy granic, inni zaczynają deptać naszą przestrzeń i nie zawsze muszą to robić w złej wierze. To trochę tak, jak spacer po nieogrodzonej łące. Spacerujemy nią, bo nie wiemy, że może sprawić to komuś przykrość, że depczemy czyjąś trawę, być może troskliwie pielęgnowaną.

Ważnym aspektem jest też ciekawość i potrzeba rozumienia otaczającego nas świata. Dzieci testują innych ludzi, by poznać siebie (ile mogę zrobić), innych (na ile mi pozwolą) oraz świat (gdzie w świecie są granice). Ta potrzeba nie zanika wraz z wiekiem. Zazwyczaj lepiej czujemy się z tym, co znamy, co potrafimy przewidzieć. Bezpieczniej czujemy się w relacjach z ludźmi, których zachowania potrafimy, w jakimś stopniu odgadnąć. Dlatego też sprawdzamy czasem, jacy ludzie są. Czasem może to być sprawdzaniem pod z góry przyjęte założenie podyktowane wcześniejszymi doświadczeniami, czasem podyktowane szczerą ciekawością, a czasem lękiem, strachem i niepokojem.

Korzyści ze stawiania granic

Patrząc z tej perspektywy, stawianie granic jawi się jako pomocne nie tylko nam, ale i innym ludziom. Kiedy stawiamy granice – mówimy to lubię, a na to nie ma ochoty, w to wierzę, a z tymi się nie zgadzam – nie tylko uzyskujemy wpływ na własne życie, na to, jacy ludzie będą nas otaczać, na to, jak będą nas traktować, ale także pozwalamy innych poznać nas, sprawiamy, że mogą poczuć się (z nami) bezpieczniej.

Stawiając granice w odpowiednim momencie, nie narażamy także innych np. na naszą złość, kiedy to czując się bezradni czy postawieni pod murem, wybuchamy, by obronić choć kawałek siebie, z poczuciem bycia nieważnym, nieważną, niezauważonym, niezauważoną przez innych. Nie musimy krzyczeć „nie”, bo czujemy się nieusłyszani, lecz możemy powiedzieć to na spokojnie.

Granice są niezwykle ważne. Nie jest jednak łatwo rozeznać je w sobie i nauczyć się je wyrażać w nieraniący innych sposób. Najłatwiej jest to zrobić z pomocą innych ludzi. Zresztą, w procesie rozwoju, to właśnie dzięki innym osobom, w relacji z nimi uczymy się własnych (i innych) granic. Kiedy jednak z jakiegoś powodu proces ten nie przebiega tak, jak powinien, możemy w życiu dorosłym podjąć próbę, by skorygować to doświadczenie. Wtedy obecność innych ludzi, szczególnie w bezpiecznych warunkach, jakimi są psychoterapia (grupowa i indywidualna), treningi interpersonalne, warsztaty, bywa nieoceniona.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholog, psychoterapeutka. W Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną, par i grupową dla osób dorosłych


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Emocje dzieci w dobie epidemii

Nie sposób nie myśleć o sytuacji epidemii na świecie. Chyba wszyscy odczuwamy jej skutki, nie tylko finansowe, ale również, a może przede wszystkim, emocjonalne. Dzieciom i młodzieży również nie pozostaje obcy stres i frustrację wynikające z obecnej sytuacji. Przez długi czas obostrzenia nie pozwalały im na spotkania z rówieśnikami, a musimy pamiętać, że będąc w wieku nastoletnim coraz ważniejsi są dla nas znajomi, przyjaciele, bo to oni zdają się najlepiej rozumieć nasze trudności. Starsze dzieci i nastolatkowie nagle zamiast większej swobody, która przychodzi wraz z wiekiem, otrzymali ograniczenia i zostali zamknięci w domach. Dodatkowo duża część z nich całą dobę przebywa w domu z rodzicami, nierzadko również z rodzeństwem, z którym często łączą ich wielowymiarowe, skomplikowane emocjonalnie, niewolne od rywalizacji więzi. Frustracja w całej rodzinie narasta, a stąd prosta droga do kłótni. Co więc zrobić, aby jakoś przetrwać ten trudny czas izolacji? Po pierwsze zadbajmy o siebie.

Read More

Nastoletnia depresja

Nie ma tak naprawdę jednego jasnego i konkretnego kryterium, na podstawie którego moglibyśmy diagnozować nastoletnią depresję. Łatwo ją przeoczyć, choć jest najczęściej występującą wśród młodych osób chorobą psychiczną. Często mylona ze złym zachowaniem, celowym nieposłuszeństwem, lenistwem czy przejawem niedojrzałości. Jak pokazują statystyki cierpi na nią od 3 do 5% nastolatków, a 20% do osiągnięcia pełnoletności doświadcza przynajmniej jednego jej epizodu.
W kwietniu bieżącego roku badania dotyczące nastoletniej depresji przeprowadzili również psychologowie oraz studenci Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Badania dotyczyły m.in. tego, jak nastolatki znoszą czas ograniczeń podczas pandemii. Ich wyniki są mocno niepokojące. Aż 44% – czyli prawie co drugi badany nastolatek spełniał kryteria przynajmniej łagodnego epizodu depresji.

Read More

Skazani na bliskość?

Czy koniecznie trzeba zacieśniać więzy w rodzinie w czasie kwarantanny?

Ostatnie tygodnie wprowadziły wiele zmian do naszego życia, często takich, na jakie nie byliśmy przygotowani. Poza zmianą w sposobie pracy, zachwianiem stabilności finansowej i zwiększonym niepokojem o zdrowie i życie swoje i swoich bliskich, koronawirus wpłynął też na nasze relacje z domownikami. Wcześniej, w większym stopniu mieliśmy możliwość regulowania dystansu i bliskości. Wyjście do pracy, na sport, spotkania ze znajomymi pozwalały z jednej strony na wpuszczenie „świeżego powietrza” do relacji, z drugiej zaś były sposobem na zaspokajanie swoich potrzeb w relacjach innych niż ta z najbliższa osobą, co bywało odciążeniem dla relacji. W ostatnim czasie wiele z tych możliwości zostało organicznych albo wręcz zablokowanych. Prawie z dnia na dzień zostaliśmy postawieni w sytuacji, w której ograniczone zostały sposoby zaspokajania naszych różnorodnych potrzeb (np. bezpieczeństwa, ruchu, zabawy, spontaniczności, kreatywności, kontaktu z innymi) oraz postawieni przed faktem przymusowej bliskości z rodziną.

Read More

smutek

Kiedy warto się smucić

Ja jestem smutna inaczej niż Ty, inaczej niż Twoje dzieci są smutne i inaczej niż człowiek bezdomny. Smutek w nas przekłada się tak, jak perfumy na ciele. Na każdym te same perfumy będą inaczej pachnieć. W tym artykule opisuję dwie historie o smutku. Każda pachnie inaczej.

Spis treści:

Kiedy warto się smucić – historia Pani Anny

Pani Anna. Kobieta w średnim wieku, ładna, ale smutna, taka przygaszona. Włosy związane, w dużych brązowych oczach jakby coś zgasło. Przyszła do poradni skierowana przez internistę, który nie mógł znaleźć przyczyny ciągłego zmęczenia i kolejnych przeziębień.

„Może skonsultuje się Pani z psychologiem” usłyszała, więc przyszła, ale bez przekonania. Zresztą ostatnimi czasy większość rzeczy robiła bez przekonania. Bo tak trzeba, bo się zobowiązała, bo tak podpowiada rozum. Zaczęła opowiadać o sobie.

„Niedawno wróciła do kraju. Kilka lat pracowała za granicą. Nie, nie w swoim zawodzie. Wyjechała, bo mieli z mężem kredyt, tutaj nie mogła znaleźć pracy po tym jak zwolnili ją z pracy w szpitalu. Zwolnienia grupowe, reorganizacja szpitala. Pracowała jako pielęgniarka na onkologii dziecięcej. Ciężka praca, ale dzieci ją lubiły, przy niej się uspokajały.” Przez chwilę się ożywia, gdy to mówi.

„Ale nie ma o czym mówić. Już nie wrócę do pracy pielęgniarki. Nie chcę do tego wracać, to zamknięty rozdział.”

Opowiada dalej o swoim życiu, o tym co robi, jak układa się jej z mężem, ale w reszcie historii nie ma już tego ożywienia. Zapytana, dlaczego nie chce opowiadać o swojej pracy w szpitalu, pyta: „Po co? Po co mam wracać do czegoś, co jest już za mną, do czego nie ma powrotu?”

Pani Ania decyduje się podjąć terapię. Przychodzi regularnie na sesje, opowiada o swoim życiu, mówi swoich odczuciach, emocjach. Kilka razy wraca temat pracy. Na jednej z sesji, wspominając dzieci ze swojego oddziału, w jej oczach pojawiają się łzy, które szybko osusza mruganiem powiek. „No tak, tęsknię – mówi trochę zawstydzona, trochę zła – ale nie chcę. Niepotrzebne mi to.” Kiedy pani Ania nie pozwala sobie na tęsknotę i żal za straconą pracą, która była jej pasją, w którą zaangażowała całą siebie, to tak jakby mówiła: „To nic nie znaczyło, nie miało żadnej wartości.”

W ten sposób odbiera znaczenie i wartość kilku latom swojego życia. Zaprzecza, że coś było dla niej ważne, nadawało sens jej życiu. Pomimo wysiłku, jaki w to wkładała, zyskiwała znacznie więcej. Smutek, żal, tęsknota to bolesne a przez to trudne uczucia. Jednak jak każde emocje pokazują nam ważne rzeczy. Nie tęsknimy za czymś, co nie miało dla nas znaczenia, było obojętne. Tęsknota pokazuje nam, że coś straciliśmy, ale to także przyznanie, że to, co utraciliśmy, miało dla nas znaczenie. Inaczej tak jakbyśmy pozbyli się części siebie. Opłakanie utraty pracy i przeżycie żałoby po tej stracie pozwoliło pani Ani uznać, że pomaganie innym i praca z dziećmi nadal są dla niej ważne. Już nie musiała ukrywać tych informacji sama przed sobą z obawy, że będzie bolało. Pozwoliła sobie na przeżycie tego bólu. Znalazła zajęcie, które znowu pozwoliło się jej realizować, a wychodząc z ostatniego spotkania już nie była szara i przygaszona.

Kiedy warto się smucić – historia Pana Pawła

Pan Paweł. Po rozwodzie z żoną zamieszkał sam w wynajmowanym mieszkaniu. Nie byli długo małżeństwem. Tak szybko jak się zakochali w sobie miłością od pierwszego wejrzenia, tak szybko znienawidzili się. Rozstawali się w kłótni, walcząc o wspólne mieszkanie, bo wydaje się, że to co ich łączyło, to jedynie kredyt.

„Cieszę się, że się rozwiodłem” Mówił pan Paweł do znajomych. „To była pomyłka „ To, czyli co? Nieudane małżeństwo, trudności w związku, czy może związek w ogóle? Bo pan Paweł ciągle jest sam. Nie związał się z nikim. Twierdzi, że to jego świadomy wybór, że tak mu lepiej. Jedynie ostatnio ma problemy ze spaniem, czuje się poddenerwowany z byle powodu i przytył, bo wieczorami zajada. Pytanie, co? Samotność? Potrzebę bliskości? Potrzebę bycia ważnym i kochanym? Zapytany o to, zaprzecza, że ma takie potrzeby.

Czasami trudno nam przyznać się do tego, że chcemy być kochani, kiedy mamy za sobą doświadczenie zranienia. Nie jest łatwo otworzyć się przed kolejną osobą, kiedy pamiętamy, z jakim cierpieniem wiązało się to poprzednim razem. W takiej sytuacji wydaje się, że łatwiej nie czuć, nie potrzebować. Warto jednak postawić pytanie, co to znaczy :łatwiej” i jakie są tego rzeczywiste koszty. Pan Paweł nie uznawał, że stracił coś dla siebie ważnego. A przecież z jakiegoś powodu się związał, czegoś szukał w bliskiej relacji, która okazała się raniąca, ale zaangażował się w nią mocno. Pragnienia bliskości, bycia dla kogoś ważnym, akceptowany nadal w nim były. Nie realizując ich, popadał w depresję.

Jaką funkcję pełni smutek?

Emocje, jakich doświadczamy, to ważna dla nas informacja na temat otaczającego nas świata, w tym innych ludzi i nas samych. Pokazują nam, czy coś nam zagraża, co jest dla nas ważne. Emocje to też siła, która pozwala np. oddzielać się, separować, tworzyć własne, niezależnie Ja. Dzieje się to już w pierwszych latach życia. Często jednak zdarza się, że najbliższe otoczenie dziecka nie ma dość siły bądź umiejętności, by przyjąć, nazwać i pomóc wyrazić wszystkie emocje jakich ono doświadcza. Niekiedy dotyczy to złości, kiedy indziej smutku, ale może też i radości.

Dziecko nie tylko nie uczy się wtedy jak rozpoznawać w sobie, w swoim ciele poszczególne uczucia, że ale często uczy się, że wspominane emocje są zagrażające, nieprzyjemne czy niewłaściwe. Ważniejsze od tego, co dziecko słyszy jest to, co obserwuje, jak zachowuje się jego otoczenie – czy najbliższe osoby umieją w bezpieczny sposób wyrażać złość, czy pozwalają sobie na przeżywanie smutku czy radości.

Własnego smutku możemy się obawiać zarówno wtedy, gdy nigdy się z nim zetknęliśmy u ważnych dla nas osób. Kiedy rodzice czy opiekunowie nie pozwalali sobie na przeżywanie straty, rozczarowania żalu, starali się za wszelką cenę być silni. U podłoża lęku przed własnym smutkiem może też kryć się doświadczenie nieporadzenia sobie ze stratą. Kiedy dziecko widzi, że dorosły nie radzi sobie z rozpaczą, przytłacza ona go, zaczyna bać się smutku jako destrukcyjnej siły. Wtedy uczy się nie dopuszczać do siebie tych emocji smutku, bo boi się, że rozpadnie się on sam i jego życie.

Pani Ania bała się poczuć, że tęskni za dawną pracą, bo bała się bólu związanego ze stratą. Bała się, że cierpienie uniemożliwi jej codzienne funkcjonowanie, chodzenie do pracy, zarabianie na dom. Paradoksalnie starając nie przeżywać smutku po utracie ważnej dla niej pracy, coraz bardziej popadła w zniechęcenie i niemoc. Blokując smutek, nie dopuszczała do siebie też radości, przyjemności.

Pan Paweł starał się być silny, w ten sposób chciał odpowiedzieć na oczekiwania ojca, który nie pozwalał sobie na słabość i tego oczekiwał od syna. Zresztą i tak nie wiedział, co zrobić z żalem, poczuciem straty, zawiedzionymi pragnieniami. Nie wiedząc, co zrobić z tymi emocjami, udawał przede wszystkim sam przez sobą, że ich nie doświadcza. Trudno mu też było się pogodzić z tym, że ważna dla niego osoba nie odpowiedziała na jego potrzeby i pragnienia.

Uznanie straty, przyznanie się przed sobą samym do tęsknoty, żalu, zranienia, otworzyło drogę obojgu do ponownego przeżywania radości, bliskości, spełnienia. Żałoba po stracie (bliskiej osoby, pracy, zdrowia, marzeń itp.) jest po to, by po jej zakończeniu móc stanąć na nogi i żyć dalej.

Agata Hensoldt-Jankowska
psycholog, certyfikowana psychoterapeutka
W Ośrodku Przystań prowadzi psychoterapię osób dorosłych i par

Przeczytaj także:

Depresja po stracie bliskiej osoby – ile może trwać i czy należy ją leczyć?
Od czego zacząć spotkanie z psychoterapeutą?
CHAD – między manią a depresją


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

depresja a głód

Głodna depresja

Jedzenie jest jednym z najbardziej nacechowanych emocjonalnie doświadczeń życiowych. Od pierwszego dnia życia, gdy jako dziecko dostajemy butelkę z mlekiem, wpadamy w emocjonalny rytm jedzenia. Z tego artykułu dowiesz się co wspólnego ma depresja z głodem.

Spis treści:

Stres a głód?

Hormonu stresu jest wytwarzany w momentach identyfikacji zagrożenia przez człowieka. W momencie spostrzeżenia niebezpieczeństwa organizm angażuje się w obrony, czyli przygotowuje się do walki lub ucieczki z miejsca zagrożenia. Towarzyszy temu lęk oraz napięcie całego ciała. Otrzymując sygnał do walki z niebezpieczeństwem sięgamy do naszych zasobów. Chcemy przetrwać. Nasze ciało przygotowuje się na atak z zewnątrz. Problem w tym, że w XXI wieku często niepotrzebnie reagujemy w ten sposób, a nasz stan wzbudzenia okazuje się nieadekwatny do poziomu zagrożenia. Innym rodzajem zagrożenia był kiedyś dziki zwierz w lesie, a innym dziś korek drogowy. Poziom pobudzenia często jednak podobny.

Coraz częściej słyszymy o badaniach dotyczących związku depresji z chorobami autoimmunologicznymi.

Depresja a choroby autoimmunologiczne

Dzieje się tak z powodu osłabienia systemu odpornościowego. Stres, a dokładnie wysoki poziom kortyzolu istotnie wpływa na nasze zdrowie psychiczne oraz fizyczne. Długotrwałe napięcie potrafi rozregulować funkcjonowanie naszego organizmu. Mówi się, że depresja to stan zapalny całego ustroju. Niektórzy twierdzą, że gorączka oraz wycofywanie się z kontaktów społecznych ewolucyjne miały funkcje chronić nas przed infekcjami. („Science Daily”, 1.03. 2012). Stan zapalny traktuje się jako stan gotowości do działania. Długotrwały stan gotowości wyczerpuje zasoby organizmu doprowadzając do wyniszczenia.

Ubytki energetyczne, niedobór składników odżywczych oraz mineralnych skutkuje niedożywieniem oraz chęcią spożywania wysokokalorycznych produktów. Naturalny mechanizm uzupełniania niedoborów motywuje nas do spożywania większych ilości niż zazwyczaj. Innym wytłumaczeniem poczucia nadmiernego głodu w okresie długotrwałego napięcia może być podniesiony poziom cukru oraz tłuszczu we krwi co zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę typu 2 oraz miażdżycę.

Ciekawe jest, że w momencie stresu lub wyczerpania nie sięgamy po produkty zawierające dużą gęstość odżywczą, ale najczęściej słodycze oraz fast foody. W ten sposób nie uzupełniamy niedoborów, o które nasz organizm prosi. Popadając w ten sposób w błędne koło doprowadzamy się do większego niedoboru oraz głodu.

Warto wspomnieć, że obniżony nastrój i niektóre objawy świadczące o depresji są również typowe dla stanu głębokiej niedowagi ( obniżona zdolność koncentracji uwagi, brak energii i siły, niska jakość snu, osłabienie libido, nasilenie cech obsesyjnych). Często spotykane u osób chorujących na zaburzenia odżywiania.

Problemy zdrowotne zwrotnie wpływają na pogorszenie się nastroju oraz coraz większego spadku poziomu energii. Co ciekawe, przewlekły stres wpływając istotnie na zaburzenia metaboliczne doprowadza do odkładania się tkanki tłuszczowej w okolicach brzucha. Mówi się wtedy o otyłości brzusznej. Taki typ otyłości występuje w krajach wysoko rozwiniętych.

Zajadanie depresji

Zastanów się, czy gdy sięgasz po jedzenie, to zawsze burczy Ci w brzuchu?

Czy Twój żołądek domaga się zjedzenia deseru po obiedzie? Czy to jednak Twój umysł podpowiada Ci, że byłoby przyjemnie poczuć teraz słodki smak? Gdzie kończy się potrzeba ciała, a zaczyna potrzeba ducha? Wyróżnić zatem możemy dwa rodzaje odczuwanego głodu, ten fizjologiczny i ten psychiczny (apetyt, ochota). Twoje wybory żywieniowe nie są przypadkowe. W zależności od aktualnych potrzeb, zarówno tych fizjologicznych, jak i psychicznych, odczuwamy chęć sięgnięcia po określone jedzenie.

Odróżnianie głodu i sytości przez dorosłego jest uwarunkowane doświadczeniami z dzieciństwa. Rodzice często z lęku o zdrowie swojego dziecka są gotowi karmić je przy braku wyraźnych sygnałów głodu. W takich momentach dziecko może mieć poczucie, że powinno już zjeść, skoro rodzic tak mówi.

W konsekwencji dziecko doświadcza chaosu, wie, że powinno jeść wtedy, kiedy rodzic daje mu znak. W ten sposób dziecko nie uczy się reagowania na swoje potrzeby płynące z ciała, nie traktuje pokarmu jako odpowiedzi na głód. Rodzic w ten sposób pośrednio pozbawia dziecko rozwoju własnych umiejętności.

Warto wspomnieć, że jedzenie spełnia różne funkcje w rodzinie. Zastanów się, jak jest u Ciebie.

Za pomocą jedzenia można: komunikować się z rodziną, okazywać miłość, troskę członkom rodziny, pocieszać siebie lub innych w sytuacjach trudnych, nagradzać dziecko za dobre zachowanie, nie jedząc – zwrócić na siebie uwagę rodziny, otrzymać zainteresowanie, czuć władzę, mieć wpływ na innych – gotowanie określonych dań, ustalanie pory posiłków, nacisk, aby zjeść do końca, integrować się z rodziną przy wspólnym spożywaniu lub przygotowywaniu posiłków, zapewnić rodzinie rozrywkę, przerywnik w wykonywaniu obowiązków, poczuć się potrzebnym – karmiąc bliskich.

Kamila Koziara – psycholog, specjalista psychodietetyki, terapeuta poznawczo-behawioralny

Bibliografia: 

  • Jane Ogden, Psychologia odżywiania się .Od zdrowych do zaburzonych zachowań żywieniowych, WUJ, 2011
  • Christopher G. Fairburn, Jak pokonać objadanie się, WUJ, 2014
  • Robert L. Leahy, Pokonaj depresję, zanim ona pokona ciebie, WUJ, 2014
  • dr n. med. Katarzyna Siewierska-Wasilewska, Układ nerwowy a układ odpornościowy – czyli wpływ emocji na zdrowie
  • Lutz W., Tarkowski M., Dudek B., Psychoneuroimmunologia. Nowe spojrzenie na funkcjonowanie układu odpornościowego. Medycyna Pracy, 2001; 52: 203—209.

Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Uważność rodzica a otyłość dziecka

Zachowania rodziców odgrywają ważną rolę w procesie uczenia się. Badania wskazują na silny związek między jadłospisami rodziców i ich dzieci. Dziecko obserwując rodzica w codziennych czynnościach, gromadzi informacje, zapamiętuje schematy postępowania, aby móc je wykorzystać w przyszłości.

Spis treści:

Rodzic jako przykład dla dziecka

Rodzic występuje jako model. To wymaga sporo wysiłku, uwagi oraz autorefleksji. Bycie w kontakcie z samym sobą bywa trudne, dlatego bycie uważnym na dziecko wiąże się z dodatkowymi pokładami cierpliwości, zrozumienia oraz empatii. Akceptacja potrzeb dziecka oraz gotowość do odpowiedzi na nie będzie kluczem do wspomagania prawidłowego rozwoju młodego człowieka.

Niezaspokojone potrzeby psychiczne dziecka mają swoje konsekwencje także dla ciała.
Brak uwagi, wspólnej zabawy oraz przede wszystkim rozmowy może istotnie wpływać na brak poczucia bezpieczeństwa oraz wzrost napięcia. Dziecko w napięciu szuka sposobu na rozładowanie nieprzyjemnego stanu. Jedną z dróg jest sięgnięcie po jedzenie. Dobrze znane, skojarzone z przyjemnością oraz poczuciem bliskości z matką. Rodzice często sami proponują dziecku coś słodkiego w momentach dla niego trudnych. Lizak po wizycie u dentysty, czekolada w nagrodę za włożony wysiłek w działanie. Dziecko w ten sposób uczy się, że jedzenie może zaspokajać nie tylko głód fizjologiczny, ale też ten psychiczny.

Pocieszanie jedzeniem doprowadza do skojarzenia przez dziecko jedzenia z ulgą oraz utwierdza rodzica w poczuciu wykonanego obowiązku. Należy podkreślić fakt, że podanie dziecku loda jest o wiele łatwiejsze od rozmowy z dzieckiem na temat przeżywanych trudności.

Dzieci w momentach braku uwagi rodzica często sięgają po znany „zaspokajacz”. Przykładem są słodycze. Dostępność, przyjemny smak, podniesiony cukier – poprawa nastroju gwarantowana. Pułapka! To działa tylko na chwilę. Dziecko poczuje się lepiej, ale nie potrafi zrozumieć co się z nim dzieje w danej chwili. Zachowania, które są powtarzalne ulegają utrwaleniu. Możemy sobie wyobrazić, że kilka lat trwania w takim nawyku może skutkować problemami w wieku dorosłym. W efekcie może to doprowadzić do zaburzeń odżywiania.

Głód dziecka a kontrola rodzica

Odróżnianie głodu i sytości przez dorosłego jest uwarunkowane doświadczeniami z dzieciństwa. Rodzice często z lęku o zdrowie swojego dziecka są gotowi karmić je przy braku wyraźnych sygnałów głodu. W takich momentach dziecko może mieć poczucie, że powinno już zjeść, skoro rodzic tak mówi. W konsekwencji dziecko doświadcza chaosu, mając jedynie poczucie, że powinno jeść wtedy, kiedy rodzic daje mu znak. W ten sposób dziecko nie uczy się reagowania na swoje potrzeby płynące z ciała, nie traktuje pokarmu jako odpowiedzi na głód. Rodzic w ten sposób pośrednio pozbawia dziecko rozwoju własnych umiejętności.

Według badań zdolność do sprawowania kontroli kształtuje się w toku rozwoju, kiedy kontrola jest sprawowana przez rodziców, dziecko nie jest w stanie doświadczyć własnej, samodzielnej kontroli, nie rozwija swoich możliwości w tym zakresie (Radoszewska 1993).

Kolejne badania dowodzą, że rodzice dzieci cierpiących na anoreksję i bardzo otyłych wykazują często skłonność do dominowania i tym samym zakłócają samodzielną regulację pożywienia (Jablow 2000). Dominacja rodzica nie ma zbyt wiele wspólnego z postawą uważności. Podawanie dziecku gotowych instrukcji oraz nacisk na ich wykonanie może przynieść odwrotny skutek.

Zakaz postawiony dziecku dotyczący nie spożywania określonych produktów doprowadza do większego spożycia tych samych produktów (Jansen 2007). „Zakazane produkty stają się bardziej atrakcyjne”, ograniczanie dostępu nie przynosi korzyści, nie uczy kontroli i samoregulacji (Birch 1999). Alternatywą staje się rozmowa, tłumaczenie oraz odzwierciedlenie potrzeb dziecka. Wymaga to uwagi oraz wysiłku rodzica. Zrozumienie zasad, które chcemy dziecku przekazać, jest jedyną drogą do przestrzegania ich w przyszłości.

Warto wspomnieć o wpływie otyłości na poczucie wartości dziecka. Uwaga rodzica wzmacnia poczucie bycia wartym uwagi w przyszłości. Dziecko borykające się z otyłością czuje się inne, gorsze. Przy takim myśleniu nie trudno o zaniżoną samoocenę oraz pogłębiające się nawykowe „zajadanie” negatywnych emocji. Przy braku umiejętności rozmowy na temat trudności, dziecko pozostaje same z napięciem. Rolą rodzica jest bycie uważnym na emocje dziecka oraz trenowanie rozmowy o nich. W innym wypadku możemy spotkać się z poczuciem osamotnienia oraz pogłębiającej się izolacji. Psychiczna dostępność rodzica pozwala na rozładowanie napięcia w sposób konstruktywny.

Co robić kiedy dziecko jest otyłe?

Można inaczej! Ważne, aby dorosły potrafił odróżniać potrzeby psychiczne od fizjologicznych oraz chciał się tą wiedzą dzielić z dzieckiem. Wspólna zabawa przy gotowaniu, sadzenie warzyw – zabawa w małego ogrodnika, a przede wszystkim wspólne jedzenie. Takie strategie pomogą w budowaniu u dziecka zdrowego podejścia do jedzenia, traktowania go przede wszystkim takim, jakim jest, bez zbędnego kojarzenia z emocjami. Mówi się, że stół to centrum kultury rodzinnej. Wspólne spożywanie posiłków, w spokojnej atmosferze, gdy jemy wolno, rozmawiając przy stole, jest istotnym elementem walki z nadwagą.

Materiały zaczerpnięte z książki : Pracując z rodziną dziecka otyłego. Kamila Koziara pod wydawnictwem MJPsychoedukacja

Artykuł terapeutki i psychodietetyka dostępny również na: Psychologia Żywienia


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Regeneracja – grupa wsparciowo-rozwojowa

Badania pokazują, że wypalenie zawodowe dotyka prawie połowy polskich pracowników.* Wielu z nas doświadcza przeciążenia, …

Warsztaty „Macierzyństwo bez filtra”

Zapraszamy MAMY do udziału w warsztatach! Udział w warsztatach dedykowany jest dla kobiet posiadających dzieci, które …

„W cieniu rodziny” – grupa psychoterapeutyczna

  Terapia grupowa jest coraz bardziej popularna. Aż 84% uczestników terapii grupowej zauważa poprawę jakości życia. …