Kategoria: Artykuły

Zaburzenia zachowania u dzieci

Osoby dorosłe szukają pomocy psychologa, kiedy doświadczają objawów depresji lub lęku, natomiast w przypadku dzieci najczęstszym powodem konsultacji ze specjalistą są trudności z zachowaniem. Większość dzieci na różnym etapie rozwoju przejawia zachowania, które mogą budzić nasz niepokój lub być uciążliwe i trudne do opanowania. Dużo zależy od natężenia zachowań problemowych, czasu ich trwania i ich podłoża. Jednak nie każde trudne zachowanie nazwiemy zaburzeniem zachowania. Czym więc one właściwie są? Kiedy należy zwrócić się o pomoc?

Spis treści:

Czym są zaburzenia zachowania?

Zaburzenia zachowania to powtarzający się i trwały wzór zachowania, który charakteryzuje się łamaniem ważnych norm społecznych. Objawiać się będzie częstymi wybuchami złości, gniewem, złośliwością, umyślnym niszczeniem przedmiotów, agresją w stosunku do ludzi i zwierząt. Ponadto może pojawić się późne wracanie do domu, mimo zakazu rodziców lub ucieczki z domu, kradzieże oraz kłamstwa.
Mówiąc o zaburzeniach zachowania, warto wspomnieć również o zaburzeniu opozycyjno-buntowniczym, czyli wzorze zachowania, który także wiąże się z łamaniem norm społecznych. W przypadku zaburzeń opozycyjno-buntowniczych nie zaobserwujemy naruszania przepisów prawa, kradzieży i przemocy fizycznej. Zaburzenie opozycyjno-buntownicze charakteryzuje się natomiast częstymi kłótniami z dorosłymi, łamaniem ustalonych zasad, obwinianiem innych o niewłaściwe zachowanie, drażliwością. Jak sama nazwa wskazuje, działania dziecka będą miały charakter buntowniczy, prowokacyjny. Dużą trudnością jest związany z tym zaburzeniem niski próg tolerancji frustracji oraz brak lub bardzo mała kontrola emocji.

Przyczyny zaburzeń zachowania

Badania pokazują, że osoby, u których występują zaburzenia zachowania, często przypisują innym wrogie intencje i negatywne motywacje ich działań. Nie możemy jednak mówić o jednej przyczynie powstawania tego zaburzenia. Wpływ na jego pojawienie się ma zarówno biologiczna podatność, pewne cechy indywidualne, jak i konflikty, problemy rodzinne oraz nieskuteczne sposoby wychowawcze.

Leczenie zaburzeń zachowania

Terapia, która daje pozytywne efekty w leczeniu tego zaburzenia, to terapia poznawczo-behawioralna. Istotny jest czas, w którym wdrożymy interwencje terapeutyczne. Im wcześniej rozpoczniemy działania terapeutyczne, tym lepsze będą efekty. Leczenie powinno być prowadzone dwutorowo, poprzez terapię indywidualną lub grupową dziecka oraz trening umiejętności rodzicielskich. Terapia nie powinna ograniczać się do leczenia objawów, ważne jest wyposażenie dziecka w umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach społecznych. Trening umiejętności rozwiązywania problemów pomoże nam rozwinąć umiejętności interpersonalne oraz wpłynąć na dezadaptacyjne myśli, kierujące zachowaniem dziecka. W leczeniu zaburzeń zachowania wykorzystuje się również Trening Zastępowania Agresji, który zawiera elementy treningu umiejętności społecznych, kontroli złości oraz treningu wnioskowania moralnego, który pomaga w uwzględnianiu praw i potrzeb innych osób. Ważne jest ustalenie jasnych i stałych zasad oraz dostarczanie informacji zwrotnych dziecku i docenianie jego starań. Pozytywne wzmocnienia są też ważne z uwagi na budowanie poczucia własnej wartości u dzieci i podejmowania przez nich konstruktywnych zadań.
W przypadku zaburzeń zachowania należy pamiętać, że interwencje wychowawcze oparte na karaniu niepożądanego zachowania mogą je nasilać. Należy pamiętać, że nie tylko otoczenie odczuwa uciążliwość zachowań łamiących normy społeczne. Dziecko cierpiące na zaburzenia zachowania ponosi wiele emocjonalnych konsekwencji swojego funkcjonowania w społeczeństwie. Dziecko może czuć się nieakceptowane przez swoich rodziców lub innych dorosłych ze swojego otoczenia. Również rówieśnicy, z powodu jego agresywnych zachowań, mogą unikać z nim kontaktu (szczególnie w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym).

Jeżeli nie zaburzenia zachowania, to co?

Jak wspomniałam na początku, nie każde trudne zachowania zostaną zdiagnozowane jako zaburzenie. Często niepożądane zachowania wynikają z braku znajomości zasad, testowania granic (co jest prawidłowym zjawiskiem z punktu widzenia rozwoju) lub braku zrozumienia przez dziecko sytuacji lub emocji, jakich doświadcza. Brak diagnozy zaburzeń zachowania nie oznacza jednak, że nie ma możliwości wsparcia psychologicznego, gdy zachowania dziecka są trudne bądź niezrozumiałe dla otoczenia. Właściwe rozumienie przyczyn, leżących u podstaw problemowego zachowania, jest kluczowe dla wybrania odpowiednich metod terapeutycznych. Bez względu na to, czy mamy do czynienia z zaburzeniem zachowania, czy też nie, ważne jest, aby nauczyć dzieci rozpoznawania swoich stanów emocjonalnych i pomóc im odkryć bezpieczne i skuteczne metody ich wyrażania. Musimy pamiętać, że jako rodzice, opiekunowie, najbliższe otoczenie jesteśmy dla nich wzorem. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele z naszych zachowań i sposobów radzenia sobie z emocjami powielają dzieci.

Lecząca siła więzi

Bardzo ważna jest również więź, jaką codziennie tworzymy z dzieckiem poprzez rozmowy, wspólne spędzanie czasu, interesowanie się jego problemami i rozterkami, bez oceniania i krytycznego podejścia. Pamiętajmy, że poczucie braku zrozumienia często rodzi frustrację i złość. Pozwólmy naszym podopiecznym wyrażać swoje emocje, pokażmy że rozumiemy, dlaczego tak się czują, a jeśli jest nam trudno zrozumieć reakcje emocjonalne dziecka, to znajdźmy czas na to, aby mogło ono nam opowiedzieć o tym, jak się czuje i jak widzi pewne sytuacje. Dzieci oprócz zrozumienia i zainteresowania potrzebują też stabilności i jasnych granic, co daje im poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności.

Katarzyna Urawska – psycholog, psychoterapeutka dzieci i młodzieży


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

O samotności i uzależnieniu w czasie epidemii

W psychodynamicznym sposobie myślenia o człowieku zwraca się uwagę na nieświadome motywy wpływające na funkcjonowanie, np. na nieuświadomione konflikty między sprzecznymi dążeniami albo na deficyty objawiające się brakiem wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa. Nasze wczesne doświadczenia, pierwsze relacje z ludźmi, to, w jakim stopniu nasze potrzeby były zaspokajane, a w jakim frustrowane wraz z naszymi predyspozycjami biologicznymi (czyli np. poziomem wrażliwości na bodźce, reaktywnością) wpływają zarówno na to, jaką osobą się stajemy, jak i na nasze postrzeganie innych ludzi, świata oraz tworzenie sposobów reagowania i radzenia sobie z trudnościami. Pierwsze doświadczenia i to, jak próbujemy sobie z nimi radzić (oraz to, z jaką odpowiedzią środowiska się spotykamy) kształtują w nas wzorce zarówno naszych zachowań jak i reakcji emocjonalnych, są pewną matrycą, na którą nakładają się kolejne doświadczenia.

Read More

Emocje dzieci w dobie epidemii

Nie sposób nie myśleć o sytuacji epidemii na świecie. Chyba wszyscy odczuwamy jej skutki, nie tylko finansowe, ale również, a może przede wszystkim, emocjonalne. Dzieciom i młodzieży również nie pozostaje obcy stres i frustrację wynikające z obecnej sytuacji. Przez długi czas obostrzenia nie pozwalały im na spotkania z rówieśnikami, a musimy pamiętać, że będąc w wieku nastoletnim coraz ważniejsi są dla nas znajomi, przyjaciele, bo to oni zdają się najlepiej rozumieć nasze trudności. Starsze dzieci i nastolatkowie nagle zamiast większej swobody, która przychodzi wraz z wiekiem, otrzymali ograniczenia i zostali zamknięci w domach. Dodatkowo duża część z nich całą dobę przebywa w domu z rodzicami, nierzadko również z rodzeństwem, z którym często łączą ich wielowymiarowe, skomplikowane emocjonalnie, niewolne od rywalizacji więzi. Frustracja w całej rodzinie narasta, a stąd prosta droga do kłótni. Co więc zrobić, aby jakoś przetrwać ten trudny czas izolacji? Po pierwsze zadbajmy o siebie.

Read More

Nastoletnia depresja

Nie ma tak naprawdę jednego jasnego i konkretnego kryterium, na podstawie którego moglibyśmy diagnozować nastoletnią depresję. Łatwo ją przeoczyć, choć jest najczęściej występującą wśród młodych osób chorobą psychiczną. Często mylona ze złym zachowaniem, celowym nieposłuszeństwem, lenistwem czy przejawem niedojrzałości. Jak pokazują statystyki cierpi na nią od 3 do 5% nastolatków, a 20% do osiągnięcia pełnoletności doświadcza przynajmniej jednego jej epizodu.
W kwietniu bieżącego roku badania dotyczące nastoletniej depresji przeprowadzili również psychologowie oraz studenci Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Badania dotyczyły m.in. tego, jak nastolatki znoszą czas ograniczeń podczas pandemii. Ich wyniki są mocno niepokojące. Aż 44% – czyli prawie co drugi badany nastolatek spełniał kryteria przynajmniej łagodnego epizodu depresji.

Read More

Skazani na bliskość?

Czy koniecznie trzeba zacieśniać więzy w rodzinie w czasie kwarantanny?

Ostatnie tygodnie wprowadziły wiele zmian do naszego życia, często takich, na jakie nie byliśmy przygotowani. Poza zmianą w sposobie pracy, zachwianiem stabilności finansowej i zwiększonym niepokojem o zdrowie i życie swoje i swoich bliskich, koronawirus wpłynął też na nasze relacje z domownikami. Wcześniej, w większym stopniu mieliśmy możliwość regulowania dystansu i bliskości. Wyjście do pracy, na sport, spotkania ze znajomymi pozwalały z jednej strony na wpuszczenie „świeżego powietrza” do relacji, z drugiej zaś były sposobem na zaspokajanie swoich potrzeb w relacjach innych niż ta z najbliższa osobą, co bywało odciążeniem dla relacji. W ostatnim czasie wiele z tych możliwości zostało organicznych albo wręcz zablokowanych. Prawie z dnia na dzień zostaliśmy postawieni w sytuacji, w której ograniczone zostały sposoby zaspokajania naszych różnorodnych potrzeb (np. bezpieczeństwa, ruchu, zabawy, spontaniczności, kreatywności, kontaktu z innymi) oraz postawieni przed faktem przymusowej bliskości z rodziną.

Read More

Lęk nie zawsze taki straszny jak go malują

Lęk to jedna z wielu emocji, która sama w sobie nie jest ani zła, ale dobra. Lęk, tak jak i pozostałe emocje jest drogowskazem, pokazującym, w którą stronę iść, a których ścieżek unikać. Odpowiedni poziom niepokoju może być bardzo pomocny. Motywuje do doskonalenia swoich działań, włożenia wysiłku, szukania nowych rozwiązań. Obawa przed niepowodzeniem może nie tylko mobilizować, ale też skłaniać do zastanowienia się, co jest dla mnie tak naprawdę ważne, czego się boję i jakie to ma dla mnie znaczenie. Z pytań tych może rodzić się głębsza refleksja nad swoim życiem.
Odpowiedni poziom lęku pozwala też na powstrzymanie się od działań ryzykownych i podejmowanie bezpiecznych wyborów. Chociażby tak aktualne w dzisiejszych dniach „boję się (zakażenia wirusem), więc nie będę podejmować ryzykownych działań”. W tej perspektywie emocje przeplatają się z racjonalnym osądem i wyobraźnią podsuwającą nam obrazy możliwych konsekwencji naszych decyzji.

Pozorna strefa komfortu

Gorzej, gdy lęk jest zbyt duży – zamyka nas wtedy w pozornie bezpiecznej strefie komfortu, która nie daje jednak możliwości rozwoju, przekraczania własnych ograniczeń, czy próbowania i sprawdzania własnych możliwości. Silny lęk działa natomiast jak paralizator, który nie tylko uniemożliwia podejmowanie działań, ale także nie pozostawia w spokoju naszego ciała, mecząc je bólami, spłyconym oddechem, zawrotami głowy, szumami w uszach, dolegliwościami ze strony żołądka.

Lęk to ważny drogowskaz, ale dobrze, kiedy w życiu korzystamy nie tylko z jednego narzędzia. Ważną cechą zdrowia jest elastyczność, rozumiana jako przeciwieństwo sztywności. Gdy lęk to główna emocja, która rządzi naszym życiem i decyduje o naszych wyborach bądź zaniechaniach, mamy do czynienia ze sztywnością. Lęk staje się wtedy takimi okularami przeciwsłonecznymi, które chronią, gdy słońce razi oczy, ale nie pozwalają dostrzec wszystkich kolorów, a po ciemku czynią nas prawie ślepymi, co może być nie tylko nie rozwojowe, ale i niebezpieczne. Czasem w takie okulary wyposażają nas rodzice, czasem wydarza się coś tak znaczącego w naszym życiu, że (nieświadomie) decydujemy się ubrać je i ich nie zdejmować. Lęk może stać się „prezentem” od rodziców na dalsze życie albo wtedy, kiedy oni oni sami przepełnieni są niepokojem, obawami i troskami o codzienność i znają tylko taką perspektywę patrzenia na świat, albo gdy – z drugiej strony – nie dają nam oparcia i poczucia bezpieczeństwa w przerażającym na początku dla dziecka świecie. Wtedy lęk towarzyszy nam „od kołyski”.

Lęk sprzymierzeńcem?

Pomoc w radzeniu sobie z lękiem nie polega na całkowitym pozbyciu się go, lecz uczynieniu z tej emocji swojego sprzymierzeńca. Ważną rolę w tym procesie odgrywa doświadczenie
bezpiecznej relacji. O tyle jest to trudne, że często osoby bojąc się zranienia, porzucenia, mają trudności z zaufaniem i wzięciem tego, co oferują im inni ludzie.

Na koniec rodzi się też pytanie, co w tak niecodziennych sytuacjach, jak obecna, jak doświadczyć kojącego poczucia bezpieczeństwa, kiedy świat jest tak nieprzyjazny i zagrażający. Ważne jest stworzenie i dbanie o w miarę stały rytm dnia i drobne rytuały. Regularność i przewidywalność to to, co obniża niepokój i napięcie. Należy też dbać o siebie – zarówno w aspekcie fizycznym dobrze odżywiając się, wysypiając i pamiętając o aktywności fizycznej, jak i emocjonalnym – selektywny odbiór informacji jak i korzystanie z dostępnego wsparcia psychologicznego to czynniki działające kojąco. Warto spojrzeć na lęk, także i w obecnej sytuacji, jako na informację o tym, że potrzebujemy zaopiekowania i spróbować zadbać o siebie na tyle, na ile to możliwe.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholog, certyfikowana psychoterapeutka

Doświadczasz silnego KORONAlęku?

Obecny czas sprzyja nasileniu odczuwanego lęku. Wielu z nas ma trudności w radzeniu sobie z kwarantanną, niepewnością co do przyszłości, izolacją od osób bliskich, jak również z konsekwencjami finansowymi spowodowanymi sytuacją gospodarczą w kraju i na świecie.
Większość z nas ma jednak problem ze spojrzeniem na treść swoich myśli lękowych – nadmiernie skupiamy się na tym, jak źle czujemy się w obecnej sytuacji. Powoduje to ogólne poczucie przytłoczenia i bezsilności. Jak zatem odzyskać chociaż w jakimś stopniu kontrolę w obecnej sytuacji?
Jednym ze sposobów radzenia sobie z lękiem, jak i innymi emocjami pojawiającymi się podczas pandemii, może być prowadzenie dziennika oceny lęku.

Read More

LĘK

Lęk nie zawsze taki straszny jak go malują

Lęk to jedna z wielu emocji, która sama w sobie nie jest ani zła, ale dobra. Lęk, tak jak i pozostałe emocje jest drogowskazem, pokazującym, w którą stronę iść, a których ścieżek unikać. Odpowiedni poziom niepokoju może być bardzo pomocny.

Spis treści:

Po co nam lęk?

Motywuje do doskonalenia swoich działań, włożenia wysiłku, szukania nowych rozwiązań. Obawa przed niepowodzeniem może nie tylko mobilizować, ale też skłaniać do zastanowienia się, co jest dla mnie tak naprawdę ważne, czego się boję i jakie to ma dla mnie znaczenie. Z pytań tych może rodzić się głębsza refleksja nad swoim życiem.

Odpowiedni poziom lęku pozwala też na powstrzymanie się od działań ryzykownych i podejmowanie bezpiecznych wyborów. Chociażby tak aktualne w dzisiejszych dniach „boję się (zakażenia wirusem), więc nie będę podejmować ryzykownych działań”. W tej perspektywie emocje przeplatają się z racjonalnym osądem i wyobraźnią podsuwającą nam obrazy możliwych konsekwencji naszych decyzji.

Destrukcyjny lęk

Gorzej, gdy lęk jest zbyt duży – zamyka nas wtedy w pozornie bezpiecznej strefie komfortu, która nie daje jednak możliwości rozwoju, przekraczania własnych ograniczeń, czy próbowania i sprawdzania własnych możliwości. Silny lęk działa natomiast jak paralizator, który nie tylko uniemożliwia podejmowanie działań, ale także nie pozostawia w spokoju naszego ciała, mecząc je bólami, spłyconym oddechem, zawrotami głowy, szumami w uszach, dolegliwościami ze strony żołądka.


Lęk to ważny drogowskaz, ale dobrze, kiedy w życiu korzystamy nie tylko z jednego narzędzia. Ważną cechą zdrowia jest elastyczność, rozumiana jako przeciwieństwo sztywności. Gdy lęk to główna emocja, która rządzi naszym życiem i decyduje o naszych wyborach bądź zaniechaniach, mamy do czynienia ze sztywnością. Lęk staje się wtedy takimi okularami przeciwsłonecznymi, które chronią, gdy słońce razi oczy, ale nie pozwalają dostrzec wszystkich kolorów, a po ciemku czynią nas prawie ślepymi, co może być nie tylko nie rozwojowe, ale i niebezpieczne. Czasem w takie okulary wyposażają nas rodzice, czasem wydarza się coś tak znaczącego w naszym życiu, że (nieświadomie) decydujemy się ubrać je i ich nie zdejmować. Lęk może stać się „prezentem” od rodziców na dalsze życie albo wtedy, kiedy oni oni sami przepełnieni są niepokojem, obawami i troskami o codzienność i znają tylko taką perspektywę patrzenia na świat, albo gdy – z drugiej strony – nie dają nam oparcia i poczucia bezpieczeństwa w przerażającym na początku dla dziecka świecie. Wtedy lęk towarzyszy nam „od kołyski”.

Jak poradzić sobie z lękiem?

Pomoc w radzeniu sobie z lękiem nie polega na całkowitym pozbyciu się go, lecz uczynieniu z tej emocji swojego sprzymierzeńca. Ważną rolę w tym procesie odgrywa doświadczenie bezpiecznej relacji. O tyle jest to trudne, że często osoby bojąc się zranienia, porzucenia, mają trudności z zaufaniem i wzięciem tego, co oferują im inni ludzie.
Na koniec rodzi się też pytanie, co w tak niecodziennych sytuacjach, jak obecna, jak doświadczyć kojącego poczucia bezpieczeństwa, kiedy świat jest tak nieprzyjazny i zagrażający. Ważne jest stworzenie i dbanie o w miarę stały rytm dnia i drobne rytuały. Regularność i przewidywalność to to, co obniża niepokój i napięcie. Należy też dbać o siebie – zarówno w aspekcie fizycznym dobrze odżywiając się, wysypiając i pamiętając o aktywności fizycznej, jak i emocjonalnym – selektywny odbiór informacji jak i korzystanie z dostępnego wsparcia psychologicznego to czynniki działające kojąco. Warto spojrzeć na lęk, także i w obecnej sytuacji, jako na informację o tym, że potrzebujemy zaopiekowania i spróbować zadbać o siebie na tyle, na ile to możliwe.


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Psychoterapia w leczeniu przewlekłego bólu

Każdy człowiek przeżywa ból w inny sposób. Te same uszkodzenia powodują różne nasilenie bólu u różnych osób, co stanowi kontrę dla teorii specyficzności mówiącej o tym, że nasilenie bólu odczuwane przez człowieka jest wprost proporcjonalne do zakesu uszkodzenia tkanek (za: Otis, 2018). Istnieją osoby, które nie odczuwają bólu, mimo ciężkiego urazu. Obserwacje lekarzy, m.in. żołnierzy i zgłaszanych przez nich dolegliwości w porównianiu do innych pacjentów, pozwoliły wysunąć wnioski, iż istotny czynnik w przypadku odczuwania bólu stanowią myśli towarzyszące danej osobie.

Spis treści:

Jakie mamy rodzaje bólu i jak go odczuwamy?

Ból możemy podzielić na nocyteptywny- somatyczny (np. ból odczuwany na skórze – poparzenie, skaleczenie lub w mięśniach) i trzewny (odczuwany np. w trakcie złamań, w trakcie choroby nowotworowej), jak również neuropatyczny (wynikający z uszkodzenia nerwów przewodzących informacje o bólu)

Głęboki ból somatyczny odczuwany jest zazwyczaj jako konkretnie umiejscowiony ćmiący lub tępy ból, powierzchniowy ból somatyczny opisywany jest jako kłucie lub pieczenie. Ból trzewny zazwyczaj odczuwany jest jako rozlany, słabo zlokalizowany skurcz, czy silny ucisk.

Ból neuropatyczny opisywany jest przez osoby doświadczające go jako palący, przeszywający, czy elektryzujący.

Najpowszechniejszym zaburzeniem bólowym jest ból odcinka lędźwiowo – krzyżowego kręgosłupa, jak również bóle głowy – napięciowe i migrenowe.

Jak nasze myślenie wpływa na doświadczanie bólu?

Na badania nad bólem wywarła wpływ teoria Melzacka i Walla (1965, za Otis, 2018). Podkreśla ona znaczenie psychologicznych czynników w doświadczaniu bólu. Według tej teorii sygnał bólowy przechodzi przez bramkę kontrolną, która otwiera się i zamyka w zależności od informacji zwrotnych przesyłanych z włókien nerwowych w ciele.

Co może otwierać bramkę kontrolną bólu?

  • zmiany zwyrodnieniowe, napinanie mięśni,
  • koncentracja uwagi na bólu,
  • brak wsparcia ze strony otoczenia,
  • emocje, takie jak złość, lęk/strach
  • niezdrowe nawyki, zła dieta, brak aktywności.

Co może zamykać brakmę kontrolną bólu?

  • operacja, leki, rozluźnienie mięśni,
  • przekonanie o kontroli nad bólem,
  • spokój,
  • odwracanie uwagi od bólu,
  • aktywność,
  • korzystanie ze wsparcia otoczenia.

Psychoterapia leczenia bólu przewlekłego – podejście poznawczo – behawioralne

Jednym z nurtów terapii zajmującym się m.in. leczeniem bólu przewlekłego jest terapia poznawczo – behawioralna.

W trakcie takiej terapii można nauczyć się technik relaksacji, m.in. pogresywnej relaksacji mięśni. Jest to szczególnie ważna umiejętność, ponieważ automatyczną reakcją na ból jest zazwyczaj napinanie mięśni. Sesje poświęcone są także nauce odróżniania oddechu przeponowego od płytkiego oddechu, który możemy u siebie obserwować np. kiedy jesteśmy zestresowani. Pomocna w redukcji stresu jest także technika wizualizacji, dzięki której pacjent tworzy swoje odprężające wyobrażenie. Może do niego wracać zawsze, gdy odczuwa napięcie w ciele.

Kolejną ważną składową pracy terapeutycznej jest rozpoznanie swojego sposobu myślenia, nadawania znaczenia neutralnym sytuacjom. Pokazanie zależności między myślami a emocjami, czyli sposobem w jaki myślimy o danej sytuacji i tym, jaki wpływ ma to na doświadczane emocje.

W leczeniu bólu przewlekłego ważne jest skoncentrowanie się na sytuacjach, w których pojawił się ból – czy kiedykolwiek zauważyliśmy, że ból słabnie, kiedy jesteśmy zrelaksowani i mamy dobry nastrój? Rozpoznanie myśli automatycznych, zależności między myślami, emocjami i zachowaniem pozwala na tzw. restrukturyzację poznawczą. Jest to ważna technika pozwalająca zmieniać negatywne emocje poprzez identyfikowanie nieadaptacyjnych myśli i zastępowanie ich bardziej adaptacyjnymi (opartymi na faktach). Krótkim wstępem do przećwiczenia techniki restrukturyzacji poznawczej może być zastanowienie się nad taką myślą – „Nic nigdy w życiu mi nie wychodzi, to nie ma sensu” – czy możemy poszukać faktów przemawiających za tym, że jest to nieprawdziwa myśl oraz jakie mam dowody za tym, że może to być prawda? Spróbujmy sformułować bardziej prawdziwą myśl, która weźmie pod uwagę obie perspektywy – np. „Codziennie uczę się nowych umiejętności w radzeniu sobie z bólem, które coraz lepiej mi wychodzą” – czy tak sfromułowana myśl wywołuje te same emocje, co poprzednia myśl?

W terapii leczenia bólu przewlekłego poświęca się także uwagę zagadnieniom związanym ze stresem. Pacjent nie tylko zostaje wyposażony w wiedzę na temat stresu, ale również koncentruje się na zależności między stresem, a bólem. Owa zależność polega m. in. na tym, że odczuwając stres spostrzegamy siebie i swoje zasoby jako niewytarczające do poradzenia sobie z daną sytuacją, co wpływa na nasz nastrój – obniża go. Wówczas stajemy się bierni wobec pojawiającego się bólu, czujemy brak wpływu na naszą sytuację. Być może są obszary, w których możemy mieć wpływ na poprawę jakości swojego życia, mimo pojawiającego się bólu – np. nawyki żywieniowe, aktywność społeczna, zawodowa, sposoby rozwiązywania problemów, higiena snu, sposoby radzenia sobie ze złością, asertywność w różnych sferach. Te wszystkie elementy wpływają na nasilanie lub zmniejszanie się bólu. Modyfikując swoje podejście do tych obszarów można zatem mieć wpływ na odczuwany ból.

Istotnym elementem terapii poznawczo – behawioralnej są końcowe sesje poświęcone zapobieganiu nawrotom i wyposażające pacjenta w plan na wypadek zaostrzenia dolegliwości bólowych. Bez wątpienia jest to angażująca terapia, wymagająca od pacjenta dużej motywacji (po każdej sesji zadawana jest praca domowa, tworzony jest plan aktywizacji), jednak pozwala ona na zdobycie przydatnych umiejętności radzenia sobie z bólem przewlekłym. Nawet jeśli pojawią się momenty zaostrzenia dolegliwości, terapia nie jest stratą czasu – wówczas warto ćwiczyć i wykorzystywać to, czego nauczyliśmy się podczas terapii.

Karolina Pietrzak

Źródło:

  • Otis J. Przewlekły ból. Terapia poznawczo – behawioralna. GWP, Warszawa, 2018.

Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

smutek

Kiedy warto się smucić

Ja jestem smutna inaczej niż Ty, inaczej niż Twoje dzieci są smutne i inaczej niż człowiek bezdomny. Smutek w nas przekłada się tak, jak perfumy na ciele. Na każdym te same perfumy będą inaczej pachnieć. W tym artykule opisuję dwie historie o smutku. Każda pachnie inaczej.

Spis treści:

Kiedy warto się smucić – historia Pani Anny

Pani Anna. Kobieta w średnim wieku, ładna, ale smutna, taka przygaszona. Włosy związane, w dużych brązowych oczach jakby coś zgasło. Przyszła do poradni skierowana przez internistę, który nie mógł znaleźć przyczyny ciągłego zmęczenia i kolejnych przeziębień.

„Może skonsultuje się Pani z psychologiem” usłyszała, więc przyszła, ale bez przekonania. Zresztą ostatnimi czasy większość rzeczy robiła bez przekonania. Bo tak trzeba, bo się zobowiązała, bo tak podpowiada rozum. Zaczęła opowiadać o sobie.

„Niedawno wróciła do kraju. Kilka lat pracowała za granicą. Nie, nie w swoim zawodzie. Wyjechała, bo mieli z mężem kredyt, tutaj nie mogła znaleźć pracy po tym jak zwolnili ją z pracy w szpitalu. Zwolnienia grupowe, reorganizacja szpitala. Pracowała jako pielęgniarka na onkologii dziecięcej. Ciężka praca, ale dzieci ją lubiły, przy niej się uspokajały.” Przez chwilę się ożywia, gdy to mówi.

„Ale nie ma o czym mówić. Już nie wrócę do pracy pielęgniarki. Nie chcę do tego wracać, to zamknięty rozdział.”

Opowiada dalej o swoim życiu, o tym co robi, jak układa się jej z mężem, ale w reszcie historii nie ma już tego ożywienia. Zapytana, dlaczego nie chce opowiadać o swojej pracy w szpitalu, pyta: „Po co? Po co mam wracać do czegoś, co jest już za mną, do czego nie ma powrotu?”

Pani Ania decyduje się podjąć terapię. Przychodzi regularnie na sesje, opowiada o swoim życiu, mówi swoich odczuciach, emocjach. Kilka razy wraca temat pracy. Na jednej z sesji, wspominając dzieci ze swojego oddziału, w jej oczach pojawiają się łzy, które szybko osusza mruganiem powiek. „No tak, tęsknię – mówi trochę zawstydzona, trochę zła – ale nie chcę. Niepotrzebne mi to.” Kiedy pani Ania nie pozwala sobie na tęsknotę i żal za straconą pracą, która była jej pasją, w którą zaangażowała całą siebie, to tak jakby mówiła: „To nic nie znaczyło, nie miało żadnej wartości.”

W ten sposób odbiera znaczenie i wartość kilku latom swojego życia. Zaprzecza, że coś było dla niej ważne, nadawało sens jej życiu. Pomimo wysiłku, jaki w to wkładała, zyskiwała znacznie więcej. Smutek, żal, tęsknota to bolesne a przez to trudne uczucia. Jednak jak każde emocje pokazują nam ważne rzeczy. Nie tęsknimy za czymś, co nie miało dla nas znaczenia, było obojętne. Tęsknota pokazuje nam, że coś straciliśmy, ale to także przyznanie, że to, co utraciliśmy, miało dla nas znaczenie. Inaczej tak jakbyśmy pozbyli się części siebie. Opłakanie utraty pracy i przeżycie żałoby po tej stracie pozwoliło pani Ani uznać, że pomaganie innym i praca z dziećmi nadal są dla niej ważne. Już nie musiała ukrywać tych informacji sama przed sobą z obawy, że będzie bolało. Pozwoliła sobie na przeżycie tego bólu. Znalazła zajęcie, które znowu pozwoliło się jej realizować, a wychodząc z ostatniego spotkania już nie była szara i przygaszona.

Kiedy warto się smucić – historia Pana Pawła

Pan Paweł. Po rozwodzie z żoną zamieszkał sam w wynajmowanym mieszkaniu. Nie byli długo małżeństwem. Tak szybko jak się zakochali w sobie miłością od pierwszego wejrzenia, tak szybko znienawidzili się. Rozstawali się w kłótni, walcząc o wspólne mieszkanie, bo wydaje się, że to co ich łączyło, to jedynie kredyt.

„Cieszę się, że się rozwiodłem” Mówił pan Paweł do znajomych. „To była pomyłka „ To, czyli co? Nieudane małżeństwo, trudności w związku, czy może związek w ogóle? Bo pan Paweł ciągle jest sam. Nie związał się z nikim. Twierdzi, że to jego świadomy wybór, że tak mu lepiej. Jedynie ostatnio ma problemy ze spaniem, czuje się poddenerwowany z byle powodu i przytył, bo wieczorami zajada. Pytanie, co? Samotność? Potrzebę bliskości? Potrzebę bycia ważnym i kochanym? Zapytany o to, zaprzecza, że ma takie potrzeby.

Czasami trudno nam przyznać się do tego, że chcemy być kochani, kiedy mamy za sobą doświadczenie zranienia. Nie jest łatwo otworzyć się przed kolejną osobą, kiedy pamiętamy, z jakim cierpieniem wiązało się to poprzednim razem. W takiej sytuacji wydaje się, że łatwiej nie czuć, nie potrzebować. Warto jednak postawić pytanie, co to znaczy :łatwiej” i jakie są tego rzeczywiste koszty. Pan Paweł nie uznawał, że stracił coś dla siebie ważnego. A przecież z jakiegoś powodu się związał, czegoś szukał w bliskiej relacji, która okazała się raniąca, ale zaangażował się w nią mocno. Pragnienia bliskości, bycia dla kogoś ważnym, akceptowany nadal w nim były. Nie realizując ich, popadał w depresję.

Jaką funkcję pełni smutek?

Emocje, jakich doświadczamy, to ważna dla nas informacja na temat otaczającego nas świata, w tym innych ludzi i nas samych. Pokazują nam, czy coś nam zagraża, co jest dla nas ważne. Emocje to też siła, która pozwala np. oddzielać się, separować, tworzyć własne, niezależnie Ja. Dzieje się to już w pierwszych latach życia. Często jednak zdarza się, że najbliższe otoczenie dziecka nie ma dość siły bądź umiejętności, by przyjąć, nazwać i pomóc wyrazić wszystkie emocje jakich ono doświadcza. Niekiedy dotyczy to złości, kiedy indziej smutku, ale może też i radości.

Dziecko nie tylko nie uczy się wtedy jak rozpoznawać w sobie, w swoim ciele poszczególne uczucia, że ale często uczy się, że wspominane emocje są zagrażające, nieprzyjemne czy niewłaściwe. Ważniejsze od tego, co dziecko słyszy jest to, co obserwuje, jak zachowuje się jego otoczenie – czy najbliższe osoby umieją w bezpieczny sposób wyrażać złość, czy pozwalają sobie na przeżywanie smutku czy radości.

Własnego smutku możemy się obawiać zarówno wtedy, gdy nigdy się z nim zetknęliśmy u ważnych dla nas osób. Kiedy rodzice czy opiekunowie nie pozwalali sobie na przeżywanie straty, rozczarowania żalu, starali się za wszelką cenę być silni. U podłoża lęku przed własnym smutkiem może też kryć się doświadczenie nieporadzenia sobie ze stratą. Kiedy dziecko widzi, że dorosły nie radzi sobie z rozpaczą, przytłacza ona go, zaczyna bać się smutku jako destrukcyjnej siły. Wtedy uczy się nie dopuszczać do siebie tych emocji smutku, bo boi się, że rozpadnie się on sam i jego życie.

Pani Ania bała się poczuć, że tęskni za dawną pracą, bo bała się bólu związanego ze stratą. Bała się, że cierpienie uniemożliwi jej codzienne funkcjonowanie, chodzenie do pracy, zarabianie na dom. Paradoksalnie starając nie przeżywać smutku po utracie ważnej dla niej pracy, coraz bardziej popadła w zniechęcenie i niemoc. Blokując smutek, nie dopuszczała do siebie też radości, przyjemności.

Pan Paweł starał się być silny, w ten sposób chciał odpowiedzieć na oczekiwania ojca, który nie pozwalał sobie na słabość i tego oczekiwał od syna. Zresztą i tak nie wiedział, co zrobić z żalem, poczuciem straty, zawiedzionymi pragnieniami. Nie wiedząc, co zrobić z tymi emocjami, udawał przede wszystkim sam przez sobą, że ich nie doświadcza. Trudno mu też było się pogodzić z tym, że ważna dla niego osoba nie odpowiedziała na jego potrzeby i pragnienia.

Uznanie straty, przyznanie się przed sobą samym do tęsknoty, żalu, zranienia, otworzyło drogę obojgu do ponownego przeżywania radości, bliskości, spełnienia. Żałoba po stracie (bliskiej osoby, pracy, zdrowia, marzeń itp.) jest po to, by po jej zakończeniu móc stanąć na nogi i żyć dalej.

Agata Hensoldt-Jankowska
psycholog, certyfikowana psychoterapeutka
W Ośrodku Przystań prowadzi psychoterapię osób dorosłych i par

Przeczytaj także:

Depresja po stracie bliskiej osoby – ile może trwać i czy należy ją leczyć?
Od czego zacząć spotkanie z psychoterapeutą?
CHAD – między manią a depresją


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Style przywiązania – jak relacje z dzieciństwa wpływają na nasze związki?

  Sposób, w jaki tworzymy bliskie relacje jako dorośli, jest głęboko zakorzeniony w naszych pierwszych doświadczeniach …

Czyje nosimy oblicza i dlaczego warto spróbować je rozmontować – krótko o podejściu ISTDP

Tekst: Weronika Morawiec¹ Rozmówczynie: Elżbieta Brodowska, Renata Komorowska-Pietrzykowska Wielokrotnie podczas zjazdów …

Koterapia w terapii par – czym jest i dlaczego tak pracujemy.

W naszym Ośrodku praca z parami najczęściej prowadzona jest w koterapii. Co to oznacza? Jakie są korzyści dla pacjentów …