Kategoria: Artykuły

Skazani na bliskość?

Czy koniecznie trzeba zacieśniać więzy w rodzinie w czasie kwarantanny?

Ostatnie tygodnie wprowadziły wiele zmian do naszego życia, często takich, na jakie nie byliśmy przygotowani. Poza zmianą w sposobie pracy, zachwianiem stabilności finansowej i zwiększonym niepokojem o zdrowie i życie swoje i swoich bliskich, koronawirus wpłynął też na nasze relacje z domownikami. Wcześniej, w większym stopniu mieliśmy możliwość regulowania dystansu i bliskości. Wyjście do pracy, na sport, spotkania ze znajomymi pozwalały z jednej strony na wpuszczenie „świeżego powietrza” do relacji, z drugiej zaś były sposobem na zaspokajanie swoich potrzeb w relacjach innych niż ta z najbliższa osobą, co bywało odciążeniem dla relacji. W ostatnim czasie wiele z tych możliwości zostało organicznych albo wręcz zablokowanych. Prawie z dnia na dzień zostaliśmy postawieni w sytuacji, w której ograniczone zostały sposoby zaspokajania naszych różnorodnych potrzeb (np. bezpieczeństwa, ruchu, zabawy, spontaniczności, kreatywności, kontaktu z innymi) oraz postawieni przed faktem przymusowej bliskości z rodziną.

Read More

Lęk nie zawsze taki straszny jak go malują

Lęk to jedna z wielu emocji, która sama w sobie nie jest ani zła, ale dobra. Lęk, tak jak i pozostałe emocje jest drogowskazem, pokazującym, w którą stronę iść, a których ścieżek unikać. Odpowiedni poziom niepokoju może być bardzo pomocny. Motywuje do doskonalenia swoich działań, włożenia wysiłku, szukania nowych rozwiązań. Obawa przed niepowodzeniem może nie tylko mobilizować, ale też skłaniać do zastanowienia się, co jest dla mnie tak naprawdę ważne, czego się boję i jakie to ma dla mnie znaczenie. Z pytań tych może rodzić się głębsza refleksja nad swoim życiem.
Odpowiedni poziom lęku pozwala też na powstrzymanie się od działań ryzykownych i podejmowanie bezpiecznych wyborów. Chociażby tak aktualne w dzisiejszych dniach „boję się (zakażenia wirusem), więc nie będę podejmować ryzykownych działań”. W tej perspektywie emocje przeplatają się z racjonalnym osądem i wyobraźnią podsuwającą nam obrazy możliwych konsekwencji naszych decyzji.

Pozorna strefa komfortu

Gorzej, gdy lęk jest zbyt duży – zamyka nas wtedy w pozornie bezpiecznej strefie komfortu, która nie daje jednak możliwości rozwoju, przekraczania własnych ograniczeń, czy próbowania i sprawdzania własnych możliwości. Silny lęk działa natomiast jak paralizator, który nie tylko uniemożliwia podejmowanie działań, ale także nie pozostawia w spokoju naszego ciała, mecząc je bólami, spłyconym oddechem, zawrotami głowy, szumami w uszach, dolegliwościami ze strony żołądka.

Lęk to ważny drogowskaz, ale dobrze, kiedy w życiu korzystamy nie tylko z jednego narzędzia. Ważną cechą zdrowia jest elastyczność, rozumiana jako przeciwieństwo sztywności. Gdy lęk to główna emocja, która rządzi naszym życiem i decyduje o naszych wyborach bądź zaniechaniach, mamy do czynienia ze sztywnością. Lęk staje się wtedy takimi okularami przeciwsłonecznymi, które chronią, gdy słońce razi oczy, ale nie pozwalają dostrzec wszystkich kolorów, a po ciemku czynią nas prawie ślepymi, co może być nie tylko nie rozwojowe, ale i niebezpieczne. Czasem w takie okulary wyposażają nas rodzice, czasem wydarza się coś tak znaczącego w naszym życiu, że (nieświadomie) decydujemy się ubrać je i ich nie zdejmować. Lęk może stać się „prezentem” od rodziców na dalsze życie albo wtedy, kiedy oni oni sami przepełnieni są niepokojem, obawami i troskami o codzienność i znają tylko taką perspektywę patrzenia na świat, albo gdy – z drugiej strony – nie dają nam oparcia i poczucia bezpieczeństwa w przerażającym na początku dla dziecka świecie. Wtedy lęk towarzyszy nam „od kołyski”.

Lęk sprzymierzeńcem?

Pomoc w radzeniu sobie z lękiem nie polega na całkowitym pozbyciu się go, lecz uczynieniu z tej emocji swojego sprzymierzeńca. Ważną rolę w tym procesie odgrywa doświadczenie
bezpiecznej relacji. O tyle jest to trudne, że często osoby bojąc się zranienia, porzucenia, mają trudności z zaufaniem i wzięciem tego, co oferują im inni ludzie.

Na koniec rodzi się też pytanie, co w tak niecodziennych sytuacjach, jak obecna, jak doświadczyć kojącego poczucia bezpieczeństwa, kiedy świat jest tak nieprzyjazny i zagrażający. Ważne jest stworzenie i dbanie o w miarę stały rytm dnia i drobne rytuały. Regularność i przewidywalność to to, co obniża niepokój i napięcie. Należy też dbać o siebie – zarówno w aspekcie fizycznym dobrze odżywiając się, wysypiając i pamiętając o aktywności fizycznej, jak i emocjonalnym – selektywny odbiór informacji jak i korzystanie z dostępnego wsparcia psychologicznego to czynniki działające kojąco. Warto spojrzeć na lęk, także i w obecnej sytuacji, jako na informację o tym, że potrzebujemy zaopiekowania i spróbować zadbać o siebie na tyle, na ile to możliwe.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholog, certyfikowana psychoterapeutka

Doświadczasz silnego KORONAlęku?

Obecny czas sprzyja nasileniu odczuwanego lęku. Wielu z nas ma trudności w radzeniu sobie z kwarantanną, niepewnością co do przyszłości, izolacją od osób bliskich, jak również z konsekwencjami finansowymi spowodowanymi sytuacją gospodarczą w kraju i na świecie.
Większość z nas ma jednak problem ze spojrzeniem na treść swoich myśli lękowych – nadmiernie skupiamy się na tym, jak źle czujemy się w obecnej sytuacji. Powoduje to ogólne poczucie przytłoczenia i bezsilności. Jak zatem odzyskać chociaż w jakimś stopniu kontrolę w obecnej sytuacji?
Jednym ze sposobów radzenia sobie z lękiem, jak i innymi emocjami pojawiającymi się podczas pandemii, może być prowadzenie dziennika oceny lęku.

Read More

LĘK

Lęk nie zawsze taki straszny jak go malują

Lęk to jedna z wielu emocji, która sama w sobie nie jest ani zła, ale dobra. Lęk, tak jak i pozostałe emocje jest drogowskazem, pokazującym, w którą stronę iść, a których ścieżek unikać. Odpowiedni poziom niepokoju może być bardzo pomocny.

Spis treści:

Po co nam lęk?

Motywuje do doskonalenia swoich działań, włożenia wysiłku, szukania nowych rozwiązań. Obawa przed niepowodzeniem może nie tylko mobilizować, ale też skłaniać do zastanowienia się, co jest dla mnie tak naprawdę ważne, czego się boję i jakie to ma dla mnie znaczenie. Z pytań tych może rodzić się głębsza refleksja nad swoim życiem.

Odpowiedni poziom lęku pozwala też na powstrzymanie się od działań ryzykownych i podejmowanie bezpiecznych wyborów. Chociażby tak aktualne w dzisiejszych dniach „boję się (zakażenia wirusem), więc nie będę podejmować ryzykownych działań”. W tej perspektywie emocje przeplatają się z racjonalnym osądem i wyobraźnią podsuwającą nam obrazy możliwych konsekwencji naszych decyzji.

Destrukcyjny lęk

Gorzej, gdy lęk jest zbyt duży – zamyka nas wtedy w pozornie bezpiecznej strefie komfortu, która nie daje jednak możliwości rozwoju, przekraczania własnych ograniczeń, czy próbowania i sprawdzania własnych możliwości. Silny lęk działa natomiast jak paralizator, który nie tylko uniemożliwia podejmowanie działań, ale także nie pozostawia w spokoju naszego ciała, mecząc je bólami, spłyconym oddechem, zawrotami głowy, szumami w uszach, dolegliwościami ze strony żołądka.


Lęk to ważny drogowskaz, ale dobrze, kiedy w życiu korzystamy nie tylko z jednego narzędzia. Ważną cechą zdrowia jest elastyczność, rozumiana jako przeciwieństwo sztywności. Gdy lęk to główna emocja, która rządzi naszym życiem i decyduje o naszych wyborach bądź zaniechaniach, mamy do czynienia ze sztywnością. Lęk staje się wtedy takimi okularami przeciwsłonecznymi, które chronią, gdy słońce razi oczy, ale nie pozwalają dostrzec wszystkich kolorów, a po ciemku czynią nas prawie ślepymi, co może być nie tylko nie rozwojowe, ale i niebezpieczne. Czasem w takie okulary wyposażają nas rodzice, czasem wydarza się coś tak znaczącego w naszym życiu, że (nieświadomie) decydujemy się ubrać je i ich nie zdejmować. Lęk może stać się „prezentem” od rodziców na dalsze życie albo wtedy, kiedy oni oni sami przepełnieni są niepokojem, obawami i troskami o codzienność i znają tylko taką perspektywę patrzenia na świat, albo gdy – z drugiej strony – nie dają nam oparcia i poczucia bezpieczeństwa w przerażającym na początku dla dziecka świecie. Wtedy lęk towarzyszy nam „od kołyski”.

Jak poradzić sobie z lękiem?

Pomoc w radzeniu sobie z lękiem nie polega na całkowitym pozbyciu się go, lecz uczynieniu z tej emocji swojego sprzymierzeńca. Ważną rolę w tym procesie odgrywa doświadczenie bezpiecznej relacji. O tyle jest to trudne, że często osoby bojąc się zranienia, porzucenia, mają trudności z zaufaniem i wzięciem tego, co oferują im inni ludzie.
Na koniec rodzi się też pytanie, co w tak niecodziennych sytuacjach, jak obecna, jak doświadczyć kojącego poczucia bezpieczeństwa, kiedy świat jest tak nieprzyjazny i zagrażający. Ważne jest stworzenie i dbanie o w miarę stały rytm dnia i drobne rytuały. Regularność i przewidywalność to to, co obniża niepokój i napięcie. Należy też dbać o siebie – zarówno w aspekcie fizycznym dobrze odżywiając się, wysypiając i pamiętając o aktywności fizycznej, jak i emocjonalnym – selektywny odbiór informacji jak i korzystanie z dostępnego wsparcia psychologicznego to czynniki działające kojąco. Warto spojrzeć na lęk, także i w obecnej sytuacji, jako na informację o tym, że potrzebujemy zaopiekowania i spróbować zadbać o siebie na tyle, na ile to możliwe.


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Psychoterapia w leczeniu przewlekłego bólu

Każdy człowiek przeżywa ból w inny sposób. Te same uszkodzenia powodują różne nasilenie bólu u różnych osób, co stanowi kontrę dla teorii specyficzności mówiącej o tym, że nasilenie bólu odczuwane przez człowieka jest wprost proporcjonalne do zakesu uszkodzenia tkanek (za: Otis, 2018). Istnieją osoby, które nie odczuwają bólu, mimo ciężkiego urazu. Obserwacje lekarzy, m.in. żołnierzy i zgłaszanych przez nich dolegliwości w porównianiu do innych pacjentów, pozwoliły wysunąć wnioski, iż istotny czynnik w przypadku odczuwania bólu stanowią myśli towarzyszące danej osobie.

Spis treści:

Jakie mamy rodzaje bólu i jak go odczuwamy?

Ból możemy podzielić na nocyteptywny- somatyczny (np. ból odczuwany na skórze – poparzenie, skaleczenie lub w mięśniach) i trzewny (odczuwany np. w trakcie złamań, w trakcie choroby nowotworowej), jak również neuropatyczny (wynikający z uszkodzenia nerwów przewodzących informacje o bólu)

Głęboki ból somatyczny odczuwany jest zazwyczaj jako konkretnie umiejscowiony ćmiący lub tępy ból, powierzchniowy ból somatyczny opisywany jest jako kłucie lub pieczenie. Ból trzewny zazwyczaj odczuwany jest jako rozlany, słabo zlokalizowany skurcz, czy silny ucisk.

Ból neuropatyczny opisywany jest przez osoby doświadczające go jako palący, przeszywający, czy elektryzujący.

Najpowszechniejszym zaburzeniem bólowym jest ból odcinka lędźwiowo – krzyżowego kręgosłupa, jak również bóle głowy – napięciowe i migrenowe.

Jak nasze myślenie wpływa na doświadczanie bólu?

Na badania nad bólem wywarła wpływ teoria Melzacka i Walla (1965, za Otis, 2018). Podkreśla ona znaczenie psychologicznych czynników w doświadczaniu bólu. Według tej teorii sygnał bólowy przechodzi przez bramkę kontrolną, która otwiera się i zamyka w zależności od informacji zwrotnych przesyłanych z włókien nerwowych w ciele.

Co może otwierać bramkę kontrolną bólu?

  • zmiany zwyrodnieniowe, napinanie mięśni,
  • koncentracja uwagi na bólu,
  • brak wsparcia ze strony otoczenia,
  • emocje, takie jak złość, lęk/strach
  • niezdrowe nawyki, zła dieta, brak aktywności.

Co może zamykać brakmę kontrolną bólu?

  • operacja, leki, rozluźnienie mięśni,
  • przekonanie o kontroli nad bólem,
  • spokój,
  • odwracanie uwagi od bólu,
  • aktywność,
  • korzystanie ze wsparcia otoczenia.

Psychoterapia leczenia bólu przewlekłego – podejście poznawczo – behawioralne

Jednym z nurtów terapii zajmującym się m.in. leczeniem bólu przewlekłego jest terapia poznawczo – behawioralna.

W trakcie takiej terapii można nauczyć się technik relaksacji, m.in. pogresywnej relaksacji mięśni. Jest to szczególnie ważna umiejętność, ponieważ automatyczną reakcją na ból jest zazwyczaj napinanie mięśni. Sesje poświęcone są także nauce odróżniania oddechu przeponowego od płytkiego oddechu, który możemy u siebie obserwować np. kiedy jesteśmy zestresowani. Pomocna w redukcji stresu jest także technika wizualizacji, dzięki której pacjent tworzy swoje odprężające wyobrażenie. Może do niego wracać zawsze, gdy odczuwa napięcie w ciele.

Kolejną ważną składową pracy terapeutycznej jest rozpoznanie swojego sposobu myślenia, nadawania znaczenia neutralnym sytuacjom. Pokazanie zależności między myślami a emocjami, czyli sposobem w jaki myślimy o danej sytuacji i tym, jaki wpływ ma to na doświadczane emocje.

W leczeniu bólu przewlekłego ważne jest skoncentrowanie się na sytuacjach, w których pojawił się ból – czy kiedykolwiek zauważyliśmy, że ból słabnie, kiedy jesteśmy zrelaksowani i mamy dobry nastrój? Rozpoznanie myśli automatycznych, zależności między myślami, emocjami i zachowaniem pozwala na tzw. restrukturyzację poznawczą. Jest to ważna technika pozwalająca zmieniać negatywne emocje poprzez identyfikowanie nieadaptacyjnych myśli i zastępowanie ich bardziej adaptacyjnymi (opartymi na faktach). Krótkim wstępem do przećwiczenia techniki restrukturyzacji poznawczej może być zastanowienie się nad taką myślą – „Nic nigdy w życiu mi nie wychodzi, to nie ma sensu” – czy możemy poszukać faktów przemawiających za tym, że jest to nieprawdziwa myśl oraz jakie mam dowody za tym, że może to być prawda? Spróbujmy sformułować bardziej prawdziwą myśl, która weźmie pod uwagę obie perspektywy – np. „Codziennie uczę się nowych umiejętności w radzeniu sobie z bólem, które coraz lepiej mi wychodzą” – czy tak sfromułowana myśl wywołuje te same emocje, co poprzednia myśl?

W terapii leczenia bólu przewlekłego poświęca się także uwagę zagadnieniom związanym ze stresem. Pacjent nie tylko zostaje wyposażony w wiedzę na temat stresu, ale również koncentruje się na zależności między stresem, a bólem. Owa zależność polega m. in. na tym, że odczuwając stres spostrzegamy siebie i swoje zasoby jako niewytarczające do poradzenia sobie z daną sytuacją, co wpływa na nasz nastrój – obniża go. Wówczas stajemy się bierni wobec pojawiającego się bólu, czujemy brak wpływu na naszą sytuację. Być może są obszary, w których możemy mieć wpływ na poprawę jakości swojego życia, mimo pojawiającego się bólu – np. nawyki żywieniowe, aktywność społeczna, zawodowa, sposoby rozwiązywania problemów, higiena snu, sposoby radzenia sobie ze złością, asertywność w różnych sferach. Te wszystkie elementy wpływają na nasilanie lub zmniejszanie się bólu. Modyfikując swoje podejście do tych obszarów można zatem mieć wpływ na odczuwany ból.

Istotnym elementem terapii poznawczo – behawioralnej są końcowe sesje poświęcone zapobieganiu nawrotom i wyposażające pacjenta w plan na wypadek zaostrzenia dolegliwości bólowych. Bez wątpienia jest to angażująca terapia, wymagająca od pacjenta dużej motywacji (po każdej sesji zadawana jest praca domowa, tworzony jest plan aktywizacji), jednak pozwala ona na zdobycie przydatnych umiejętności radzenia sobie z bólem przewlekłym. Nawet jeśli pojawią się momenty zaostrzenia dolegliwości, terapia nie jest stratą czasu – wówczas warto ćwiczyć i wykorzystywać to, czego nauczyliśmy się podczas terapii.

Karolina Pietrzak

Źródło:

  • Otis J. Przewlekły ból. Terapia poznawczo – behawioralna. GWP, Warszawa, 2018.

Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

smutek

Kiedy warto się smucić

Ja jestem smutna inaczej niż Ty, inaczej niż Twoje dzieci są smutne i inaczej niż człowiek bezdomny. Smutek w nas przekłada się tak, jak perfumy na ciele. Na każdym te same perfumy będą inaczej pachnieć. W tym artykule opisuję dwie historie o smutku. Każda pachnie inaczej.

Spis treści:

Kiedy warto się smucić – historia Pani Anny

Pani Anna. Kobieta w średnim wieku, ładna, ale smutna, taka przygaszona. Włosy związane, w dużych brązowych oczach jakby coś zgasło. Przyszła do poradni skierowana przez internistę, który nie mógł znaleźć przyczyny ciągłego zmęczenia i kolejnych przeziębień.

„Może skonsultuje się Pani z psychologiem” usłyszała, więc przyszła, ale bez przekonania. Zresztą ostatnimi czasy większość rzeczy robiła bez przekonania. Bo tak trzeba, bo się zobowiązała, bo tak podpowiada rozum. Zaczęła opowiadać o sobie.

„Niedawno wróciła do kraju. Kilka lat pracowała za granicą. Nie, nie w swoim zawodzie. Wyjechała, bo mieli z mężem kredyt, tutaj nie mogła znaleźć pracy po tym jak zwolnili ją z pracy w szpitalu. Zwolnienia grupowe, reorganizacja szpitala. Pracowała jako pielęgniarka na onkologii dziecięcej. Ciężka praca, ale dzieci ją lubiły, przy niej się uspokajały.” Przez chwilę się ożywia, gdy to mówi.

„Ale nie ma o czym mówić. Już nie wrócę do pracy pielęgniarki. Nie chcę do tego wracać, to zamknięty rozdział.”

Opowiada dalej o swoim życiu, o tym co robi, jak układa się jej z mężem, ale w reszcie historii nie ma już tego ożywienia. Zapytana, dlaczego nie chce opowiadać o swojej pracy w szpitalu, pyta: „Po co? Po co mam wracać do czegoś, co jest już za mną, do czego nie ma powrotu?”

Pani Ania decyduje się podjąć terapię. Przychodzi regularnie na sesje, opowiada o swoim życiu, mówi swoich odczuciach, emocjach. Kilka razy wraca temat pracy. Na jednej z sesji, wspominając dzieci ze swojego oddziału, w jej oczach pojawiają się łzy, które szybko osusza mruganiem powiek. „No tak, tęsknię – mówi trochę zawstydzona, trochę zła – ale nie chcę. Niepotrzebne mi to.” Kiedy pani Ania nie pozwala sobie na tęsknotę i żal za straconą pracą, która była jej pasją, w którą zaangażowała całą siebie, to tak jakby mówiła: „To nic nie znaczyło, nie miało żadnej wartości.”

W ten sposób odbiera znaczenie i wartość kilku latom swojego życia. Zaprzecza, że coś było dla niej ważne, nadawało sens jej życiu. Pomimo wysiłku, jaki w to wkładała, zyskiwała znacznie więcej. Smutek, żal, tęsknota to bolesne a przez to trudne uczucia. Jednak jak każde emocje pokazują nam ważne rzeczy. Nie tęsknimy za czymś, co nie miało dla nas znaczenia, było obojętne. Tęsknota pokazuje nam, że coś straciliśmy, ale to także przyznanie, że to, co utraciliśmy, miało dla nas znaczenie. Inaczej tak jakbyśmy pozbyli się części siebie. Opłakanie utraty pracy i przeżycie żałoby po tej stracie pozwoliło pani Ani uznać, że pomaganie innym i praca z dziećmi nadal są dla niej ważne. Już nie musiała ukrywać tych informacji sama przed sobą z obawy, że będzie bolało. Pozwoliła sobie na przeżycie tego bólu. Znalazła zajęcie, które znowu pozwoliło się jej realizować, a wychodząc z ostatniego spotkania już nie była szara i przygaszona.

Kiedy warto się smucić – historia Pana Pawła

Pan Paweł. Po rozwodzie z żoną zamieszkał sam w wynajmowanym mieszkaniu. Nie byli długo małżeństwem. Tak szybko jak się zakochali w sobie miłością od pierwszego wejrzenia, tak szybko znienawidzili się. Rozstawali się w kłótni, walcząc o wspólne mieszkanie, bo wydaje się, że to co ich łączyło, to jedynie kredyt.

„Cieszę się, że się rozwiodłem” Mówił pan Paweł do znajomych. „To była pomyłka „ To, czyli co? Nieudane małżeństwo, trudności w związku, czy może związek w ogóle? Bo pan Paweł ciągle jest sam. Nie związał się z nikim. Twierdzi, że to jego świadomy wybór, że tak mu lepiej. Jedynie ostatnio ma problemy ze spaniem, czuje się poddenerwowany z byle powodu i przytył, bo wieczorami zajada. Pytanie, co? Samotność? Potrzebę bliskości? Potrzebę bycia ważnym i kochanym? Zapytany o to, zaprzecza, że ma takie potrzeby.

Czasami trudno nam przyznać się do tego, że chcemy być kochani, kiedy mamy za sobą doświadczenie zranienia. Nie jest łatwo otworzyć się przed kolejną osobą, kiedy pamiętamy, z jakim cierpieniem wiązało się to poprzednim razem. W takiej sytuacji wydaje się, że łatwiej nie czuć, nie potrzebować. Warto jednak postawić pytanie, co to znaczy :łatwiej” i jakie są tego rzeczywiste koszty. Pan Paweł nie uznawał, że stracił coś dla siebie ważnego. A przecież z jakiegoś powodu się związał, czegoś szukał w bliskiej relacji, która okazała się raniąca, ale zaangażował się w nią mocno. Pragnienia bliskości, bycia dla kogoś ważnym, akceptowany nadal w nim były. Nie realizując ich, popadał w depresję.

Jaką funkcję pełni smutek?

Emocje, jakich doświadczamy, to ważna dla nas informacja na temat otaczającego nas świata, w tym innych ludzi i nas samych. Pokazują nam, czy coś nam zagraża, co jest dla nas ważne. Emocje to też siła, która pozwala np. oddzielać się, separować, tworzyć własne, niezależnie Ja. Dzieje się to już w pierwszych latach życia. Często jednak zdarza się, że najbliższe otoczenie dziecka nie ma dość siły bądź umiejętności, by przyjąć, nazwać i pomóc wyrazić wszystkie emocje jakich ono doświadcza. Niekiedy dotyczy to złości, kiedy indziej smutku, ale może też i radości.

Dziecko nie tylko nie uczy się wtedy jak rozpoznawać w sobie, w swoim ciele poszczególne uczucia, że ale często uczy się, że wspominane emocje są zagrażające, nieprzyjemne czy niewłaściwe. Ważniejsze od tego, co dziecko słyszy jest to, co obserwuje, jak zachowuje się jego otoczenie – czy najbliższe osoby umieją w bezpieczny sposób wyrażać złość, czy pozwalają sobie na przeżywanie smutku czy radości.

Własnego smutku możemy się obawiać zarówno wtedy, gdy nigdy się z nim zetknęliśmy u ważnych dla nas osób. Kiedy rodzice czy opiekunowie nie pozwalali sobie na przeżywanie straty, rozczarowania żalu, starali się za wszelką cenę być silni. U podłoża lęku przed własnym smutkiem może też kryć się doświadczenie nieporadzenia sobie ze stratą. Kiedy dziecko widzi, że dorosły nie radzi sobie z rozpaczą, przytłacza ona go, zaczyna bać się smutku jako destrukcyjnej siły. Wtedy uczy się nie dopuszczać do siebie tych emocji smutku, bo boi się, że rozpadnie się on sam i jego życie.

Pani Ania bała się poczuć, że tęskni za dawną pracą, bo bała się bólu związanego ze stratą. Bała się, że cierpienie uniemożliwi jej codzienne funkcjonowanie, chodzenie do pracy, zarabianie na dom. Paradoksalnie starając nie przeżywać smutku po utracie ważnej dla niej pracy, coraz bardziej popadła w zniechęcenie i niemoc. Blokując smutek, nie dopuszczała do siebie też radości, przyjemności.

Pan Paweł starał się być silny, w ten sposób chciał odpowiedzieć na oczekiwania ojca, który nie pozwalał sobie na słabość i tego oczekiwał od syna. Zresztą i tak nie wiedział, co zrobić z żalem, poczuciem straty, zawiedzionymi pragnieniami. Nie wiedząc, co zrobić z tymi emocjami, udawał przede wszystkim sam przez sobą, że ich nie doświadcza. Trudno mu też było się pogodzić z tym, że ważna dla niego osoba nie odpowiedziała na jego potrzeby i pragnienia.

Uznanie straty, przyznanie się przed sobą samym do tęsknoty, żalu, zranienia, otworzyło drogę obojgu do ponownego przeżywania radości, bliskości, spełnienia. Żałoba po stracie (bliskiej osoby, pracy, zdrowia, marzeń itp.) jest po to, by po jej zakończeniu móc stanąć na nogi i żyć dalej.

Agata Hensoldt-Jankowska
psycholog, certyfikowana psychoterapeutka
W Ośrodku Przystań prowadzi psychoterapię osób dorosłych i par

Przeczytaj także:

Depresja po stracie bliskiej osoby – ile może trwać i czy należy ją leczyć?
Od czego zacząć spotkanie z psychoterapeutą?
CHAD – między manią a depresją


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

depresja a głód

Głodna depresja

Jedzenie jest jednym z najbardziej nacechowanych emocjonalnie doświadczeń życiowych. Od pierwszego dnia życia, gdy jako dziecko dostajemy butelkę z mlekiem, wpadamy w emocjonalny rytm jedzenia. Z tego artykułu dowiesz się co wspólnego ma depresja z głodem.

Spis treści:

Stres a głód?

Hormonu stresu jest wytwarzany w momentach identyfikacji zagrożenia przez człowieka. W momencie spostrzeżenia niebezpieczeństwa organizm angażuje się w obrony, czyli przygotowuje się do walki lub ucieczki z miejsca zagrożenia. Towarzyszy temu lęk oraz napięcie całego ciała. Otrzymując sygnał do walki z niebezpieczeństwem sięgamy do naszych zasobów. Chcemy przetrwać. Nasze ciało przygotowuje się na atak z zewnątrz. Problem w tym, że w XXI wieku często niepotrzebnie reagujemy w ten sposób, a nasz stan wzbudzenia okazuje się nieadekwatny do poziomu zagrożenia. Innym rodzajem zagrożenia był kiedyś dziki zwierz w lesie, a innym dziś korek drogowy. Poziom pobudzenia często jednak podobny.

Coraz częściej słyszymy o badaniach dotyczących związku depresji z chorobami autoimmunologicznymi.

Depresja a choroby autoimmunologiczne

Dzieje się tak z powodu osłabienia systemu odpornościowego. Stres, a dokładnie wysoki poziom kortyzolu istotnie wpływa na nasze zdrowie psychiczne oraz fizyczne. Długotrwałe napięcie potrafi rozregulować funkcjonowanie naszego organizmu. Mówi się, że depresja to stan zapalny całego ustroju. Niektórzy twierdzą, że gorączka oraz wycofywanie się z kontaktów społecznych ewolucyjne miały funkcje chronić nas przed infekcjami. („Science Daily”, 1.03. 2012). Stan zapalny traktuje się jako stan gotowości do działania. Długotrwały stan gotowości wyczerpuje zasoby organizmu doprowadzając do wyniszczenia.

Ubytki energetyczne, niedobór składników odżywczych oraz mineralnych skutkuje niedożywieniem oraz chęcią spożywania wysokokalorycznych produktów. Naturalny mechanizm uzupełniania niedoborów motywuje nas do spożywania większych ilości niż zazwyczaj. Innym wytłumaczeniem poczucia nadmiernego głodu w okresie długotrwałego napięcia może być podniesiony poziom cukru oraz tłuszczu we krwi co zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę typu 2 oraz miażdżycę.

Ciekawe jest, że w momencie stresu lub wyczerpania nie sięgamy po produkty zawierające dużą gęstość odżywczą, ale najczęściej słodycze oraz fast foody. W ten sposób nie uzupełniamy niedoborów, o które nasz organizm prosi. Popadając w ten sposób w błędne koło doprowadzamy się do większego niedoboru oraz głodu.

Warto wspomnieć, że obniżony nastrój i niektóre objawy świadczące o depresji są również typowe dla stanu głębokiej niedowagi ( obniżona zdolność koncentracji uwagi, brak energii i siły, niska jakość snu, osłabienie libido, nasilenie cech obsesyjnych). Często spotykane u osób chorujących na zaburzenia odżywiania.

Problemy zdrowotne zwrotnie wpływają na pogorszenie się nastroju oraz coraz większego spadku poziomu energii. Co ciekawe, przewlekły stres wpływając istotnie na zaburzenia metaboliczne doprowadza do odkładania się tkanki tłuszczowej w okolicach brzucha. Mówi się wtedy o otyłości brzusznej. Taki typ otyłości występuje w krajach wysoko rozwiniętych.

Zajadanie depresji

Zastanów się, czy gdy sięgasz po jedzenie, to zawsze burczy Ci w brzuchu?

Czy Twój żołądek domaga się zjedzenia deseru po obiedzie? Czy to jednak Twój umysł podpowiada Ci, że byłoby przyjemnie poczuć teraz słodki smak? Gdzie kończy się potrzeba ciała, a zaczyna potrzeba ducha? Wyróżnić zatem możemy dwa rodzaje odczuwanego głodu, ten fizjologiczny i ten psychiczny (apetyt, ochota). Twoje wybory żywieniowe nie są przypadkowe. W zależności od aktualnych potrzeb, zarówno tych fizjologicznych, jak i psychicznych, odczuwamy chęć sięgnięcia po określone jedzenie.

Odróżnianie głodu i sytości przez dorosłego jest uwarunkowane doświadczeniami z dzieciństwa. Rodzice często z lęku o zdrowie swojego dziecka są gotowi karmić je przy braku wyraźnych sygnałów głodu. W takich momentach dziecko może mieć poczucie, że powinno już zjeść, skoro rodzic tak mówi.

W konsekwencji dziecko doświadcza chaosu, wie, że powinno jeść wtedy, kiedy rodzic daje mu znak. W ten sposób dziecko nie uczy się reagowania na swoje potrzeby płynące z ciała, nie traktuje pokarmu jako odpowiedzi na głód. Rodzic w ten sposób pośrednio pozbawia dziecko rozwoju własnych umiejętności.

Warto wspomnieć, że jedzenie spełnia różne funkcje w rodzinie. Zastanów się, jak jest u Ciebie.

Za pomocą jedzenia można: komunikować się z rodziną, okazywać miłość, troskę członkom rodziny, pocieszać siebie lub innych w sytuacjach trudnych, nagradzać dziecko za dobre zachowanie, nie jedząc – zwrócić na siebie uwagę rodziny, otrzymać zainteresowanie, czuć władzę, mieć wpływ na innych – gotowanie określonych dań, ustalanie pory posiłków, nacisk, aby zjeść do końca, integrować się z rodziną przy wspólnym spożywaniu lub przygotowywaniu posiłków, zapewnić rodzinie rozrywkę, przerywnik w wykonywaniu obowiązków, poczuć się potrzebnym – karmiąc bliskich.

Kamila Koziara – psycholog, specjalista psychodietetyki, terapeuta poznawczo-behawioralny

Bibliografia: 

  • Jane Ogden, Psychologia odżywiania się .Od zdrowych do zaburzonych zachowań żywieniowych, WUJ, 2011
  • Christopher G. Fairburn, Jak pokonać objadanie się, WUJ, 2014
  • Robert L. Leahy, Pokonaj depresję, zanim ona pokona ciebie, WUJ, 2014
  • dr n. med. Katarzyna Siewierska-Wasilewska, Układ nerwowy a układ odpornościowy – czyli wpływ emocji na zdrowie
  • Lutz W., Tarkowski M., Dudek B., Psychoneuroimmunologia. Nowe spojrzenie na funkcjonowanie układu odpornościowego. Medycyna Pracy, 2001; 52: 203—209.

Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Uważność rodzica a otyłość dziecka

Zachowania rodziców odgrywają ważną rolę w procesie uczenia się. Badania wskazują na silny związek między jadłospisami rodziców i ich dzieci. Dziecko obserwując rodzica w codziennych czynnościach, gromadzi informacje, zapamiętuje schematy postępowania, aby móc je wykorzystać w przyszłości.

Spis treści:

Rodzic jako przykład dla dziecka

Rodzic występuje jako model. To wymaga sporo wysiłku, uwagi oraz autorefleksji. Bycie w kontakcie z samym sobą bywa trudne, dlatego bycie uważnym na dziecko wiąże się z dodatkowymi pokładami cierpliwości, zrozumienia oraz empatii. Akceptacja potrzeb dziecka oraz gotowość do odpowiedzi na nie będzie kluczem do wspomagania prawidłowego rozwoju młodego człowieka.

Niezaspokojone potrzeby psychiczne dziecka mają swoje konsekwencje także dla ciała.
Brak uwagi, wspólnej zabawy oraz przede wszystkim rozmowy może istotnie wpływać na brak poczucia bezpieczeństwa oraz wzrost napięcia. Dziecko w napięciu szuka sposobu na rozładowanie nieprzyjemnego stanu. Jedną z dróg jest sięgnięcie po jedzenie. Dobrze znane, skojarzone z przyjemnością oraz poczuciem bliskości z matką. Rodzice często sami proponują dziecku coś słodkiego w momentach dla niego trudnych. Lizak po wizycie u dentysty, czekolada w nagrodę za włożony wysiłek w działanie. Dziecko w ten sposób uczy się, że jedzenie może zaspokajać nie tylko głód fizjologiczny, ale też ten psychiczny.

Pocieszanie jedzeniem doprowadza do skojarzenia przez dziecko jedzenia z ulgą oraz utwierdza rodzica w poczuciu wykonanego obowiązku. Należy podkreślić fakt, że podanie dziecku loda jest o wiele łatwiejsze od rozmowy z dzieckiem na temat przeżywanych trudności.

Dzieci w momentach braku uwagi rodzica często sięgają po znany „zaspokajacz”. Przykładem są słodycze. Dostępność, przyjemny smak, podniesiony cukier – poprawa nastroju gwarantowana. Pułapka! To działa tylko na chwilę. Dziecko poczuje się lepiej, ale nie potrafi zrozumieć co się z nim dzieje w danej chwili. Zachowania, które są powtarzalne ulegają utrwaleniu. Możemy sobie wyobrazić, że kilka lat trwania w takim nawyku może skutkować problemami w wieku dorosłym. W efekcie może to doprowadzić do zaburzeń odżywiania.

Głód dziecka a kontrola rodzica

Odróżnianie głodu i sytości przez dorosłego jest uwarunkowane doświadczeniami z dzieciństwa. Rodzice często z lęku o zdrowie swojego dziecka są gotowi karmić je przy braku wyraźnych sygnałów głodu. W takich momentach dziecko może mieć poczucie, że powinno już zjeść, skoro rodzic tak mówi. W konsekwencji dziecko doświadcza chaosu, mając jedynie poczucie, że powinno jeść wtedy, kiedy rodzic daje mu znak. W ten sposób dziecko nie uczy się reagowania na swoje potrzeby płynące z ciała, nie traktuje pokarmu jako odpowiedzi na głód. Rodzic w ten sposób pośrednio pozbawia dziecko rozwoju własnych umiejętności.

Według badań zdolność do sprawowania kontroli kształtuje się w toku rozwoju, kiedy kontrola jest sprawowana przez rodziców, dziecko nie jest w stanie doświadczyć własnej, samodzielnej kontroli, nie rozwija swoich możliwości w tym zakresie (Radoszewska 1993).

Kolejne badania dowodzą, że rodzice dzieci cierpiących na anoreksję i bardzo otyłych wykazują często skłonność do dominowania i tym samym zakłócają samodzielną regulację pożywienia (Jablow 2000). Dominacja rodzica nie ma zbyt wiele wspólnego z postawą uważności. Podawanie dziecku gotowych instrukcji oraz nacisk na ich wykonanie może przynieść odwrotny skutek.

Zakaz postawiony dziecku dotyczący nie spożywania określonych produktów doprowadza do większego spożycia tych samych produktów (Jansen 2007). „Zakazane produkty stają się bardziej atrakcyjne”, ograniczanie dostępu nie przynosi korzyści, nie uczy kontroli i samoregulacji (Birch 1999). Alternatywą staje się rozmowa, tłumaczenie oraz odzwierciedlenie potrzeb dziecka. Wymaga to uwagi oraz wysiłku rodzica. Zrozumienie zasad, które chcemy dziecku przekazać, jest jedyną drogą do przestrzegania ich w przyszłości.

Warto wspomnieć o wpływie otyłości na poczucie wartości dziecka. Uwaga rodzica wzmacnia poczucie bycia wartym uwagi w przyszłości. Dziecko borykające się z otyłością czuje się inne, gorsze. Przy takim myśleniu nie trudno o zaniżoną samoocenę oraz pogłębiające się nawykowe „zajadanie” negatywnych emocji. Przy braku umiejętności rozmowy na temat trudności, dziecko pozostaje same z napięciem. Rolą rodzica jest bycie uważnym na emocje dziecka oraz trenowanie rozmowy o nich. W innym wypadku możemy spotkać się z poczuciem osamotnienia oraz pogłębiającej się izolacji. Psychiczna dostępność rodzica pozwala na rozładowanie napięcia w sposób konstruktywny.

Co robić kiedy dziecko jest otyłe?

Można inaczej! Ważne, aby dorosły potrafił odróżniać potrzeby psychiczne od fizjologicznych oraz chciał się tą wiedzą dzielić z dzieckiem. Wspólna zabawa przy gotowaniu, sadzenie warzyw – zabawa w małego ogrodnika, a przede wszystkim wspólne jedzenie. Takie strategie pomogą w budowaniu u dziecka zdrowego podejścia do jedzenia, traktowania go przede wszystkim takim, jakim jest, bez zbędnego kojarzenia z emocjami. Mówi się, że stół to centrum kultury rodzinnej. Wspólne spożywanie posiłków, w spokojnej atmosferze, gdy jemy wolno, rozmawiając przy stole, jest istotnym elementem walki z nadwagą.

Materiały zaczerpnięte z książki : Pracując z rodziną dziecka otyłego. Kamila Koziara pod wydawnictwem MJPsychoedukacja

Artykuł terapeutki i psychodietetyka dostępny również na: Psychologia Żywienia


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Regeneracja – grupa wsparciowo-rozwojowa

Badania pokazują, że wypalenie zawodowe dotyka prawie połowy polskich pracowników.* Wielu z nas doświadcza przeciążenia, …

Warsztaty „Macierzyństwo bez filtra”

Zapraszamy MAMY do udziału w warsztatach! Udział w warsztatach dedykowany jest dla kobiet posiadających dzieci, które …

„W cieniu rodziny” – grupa psychoterapeutyczna

  Terapia grupowa jest coraz bardziej popularna. Aż 84% uczestników terapii grupowej zauważa poprawę jakości życia. …