Własne wybory dzieci wyzwaniem dla rodziców

Własne wybory dzieci, niezależnie od tego, czy mają dwa lata, czy dwanaście, konfrontują rodzica z podstawowymi dylematami dotyczącymi wolności, kontroli, lęku, własnych projekcji i wyobrażeń jakie te dzieci powinny być.

W większym jednak stopniu, kwestia własnych wyborów dzieci stawia rodzica wobec własnego stosunku i ułożenia się z dylematami wolności wyboru, odpowiedzialności, czy zaufania do siebie i świata.

Odpowiedzialność rodzica za trzymiesięczne dziecko jest całkowita, kiedy jednak dziecko ma lat trzydzieści to jest ona już zerowa. Rodzic może już tylko trzymać kciuki i sprzyjać dziecku z boku, potrzebna jest tu pewna komplementarność. Pomiędzy tymi okresami ,w życiu dziecka rodzic powinien stwarzać warunki ku wolności połączonej z odpowiedzialnością jednocześnie wycofując swoją odpowiedzialność. Dla niektórych rodziców może być trudne oddanie kontroli i władzy, chronią one często przed własnymi lękami. Mają one często charakter podświadomy, by nie zrealizowały się destrukcyjne skrypty lub przekazy międzypokoleniowe, które jak muzyka w tle wybrzmiewają z tyłu głowy.

Dorosła wolność – czyli jaka?

To, w jaki sposób dorosły będzie reagował na własne wybory dziecka, będzie zależało od tego, jak sam rozumie i układa się z tą wolnością. Czy może powiedzieć o sobie, że żyje i zachowuje się tak jak tego  chce – czy daje sobie do prawo. Czy jest wewnątrz sterowny, rozpoznaje swoje autentyczne potrzeby, jest w kontakcie ze swoimi emocjami, czy widzi związek między własnymi wyborami, a ich konsekwencjami. Identyfikacja tego czego się chce nie musi oznaczać  ,,chciejstwa” i pogoni za ,,zachciankami”, ale autentyczny namysł nad tym czy tego rzeczywiście potrzebuję i czy mi to służy. Wolność, która opiera się na wartościach, odróżnia się od ,,swawoli” tym, że nie jest reaktywnością, podążaniem za impulsami czy instynktami. Jeśli reflektujemy nad ,, własnymi wyborami”, czy to małego człowieka, czy dorosłego, musimy uznać istnienie wielu ograniczeń: emocjonalnych, społecznych, kulturowych, biologicznych, fizycznych, gdzie wolność może być jedynie lub aż zacnym celem.

To jak dziecko będzie w sobie identyfikować i wyrażać własne wybory, będzie zależało od jego osobniczych cech, ale także od tego, jakie rodzice stworzą mu środowisko. Czy będzie ono bezpieczne na tyle, żeby dziecko mogło, będąc odzwierciedlane w swojej indywidualności i niepowtarzalności, eksperymentować z wyrażaniem własnej woli. Co zatem musi się dziać dookoła dziecka w procesie wychowawczym, żeby miało potencjał i ochotę do realizowania wolności?

Nie będzie zaskoczeniem konstatacja, że warunkiem wolności jest bezpieczna miłość,

Taka która jest także obliczalna, stała i bezwarunkowa. Wychowanie to nie algorytm i procedury, to się po prostu dzieje. Znany terapeuta Jesper Juul o wychowaniu pisze: ,, Marzenie o idealnym naturalnym dzieciństwie, pozbawionym manipulacji i krzywdy ze strony otaczającej kultury, jest iluzją. Żaden człowiek, który skończył dziesięć lat, żyjący w określonym społeczeństwie i w określonej rodzinie, nie pozostanie nietknięty, a granica między rodzicielskim zaniedbaniem, a uciskiem jest tak wąska, że ani rodzice, ani nauczyciele nie są w stanie osiągnąć idealnej równowagi”.

Zwraca on także uwagę, że im więcej wolności i zdrowej równowagi w rozwoju dzieci, tym łatwiej w wieku nastoletnim wystawiają rachunek swoim rodzicom- zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym.  Podczas gdy małe dzieci, w fazie na przykład buntu dwulatka, potrafią swoim uporem wystawić cierpliwość rodzica na próbę, tak nastolatek testuje ją do granic wytrzymałości. Jeśli jest on w stanie wyrażać swoje odmienne zdanie przy rodzicach może to oznaczać, że ma pozwolenie na bezpieczne separowanie się bez obawy nadwyrężenia systemu rodzinnego.

Poczucie nastolatka, że może dyskutować, sprawdzać rodzinne reguły jest testem

Test ten sprawdza, na ile rodzice sami postępują według głoszonych zasad. Jeśli może eksperymentować, budować swoją tożsamość, kwestionując czasem rodzicielskie przekazy, może oznaczać również, że nie obawia się, iż jego indywiduacja pozostawi rodziców w ,,pustym gnieździe”, w konfliktach, lub pustce która zagrozi trwaniu ich związku.

Warunkiem powodzenia dobrej separacji jest także by dorośli nie wciągali dzieci do rozgrywania konfliktów między sobą, nie czynili z nich zastępczych partnerów, powierników, czy ,,odgromników” w napiętej relacji z partnerem. W takiej sytuacji dziecko może zrezygnować z potrzeby rozwoju i ,,utknąć” w misji ratowania rodziny. Głównym powodem trosk i zaniepokojeń rodzica, zwłaszcza nastolatka, jest obawa, że będzie on podejmował niewłaściwe wybory, zaszkodzi sobie i zniweczy swoją przyszłość. Stopień tych ,,czarnowidzeń” zwykle sprzężony jest z poziomem i głębokością świadomych lub nieświadomych lęków rodziców. Jesper Juul twierdzi, że najlepszym lekarstwem na lęki jest zaufanie i wsparcie, jakie może dać dziecku rodzic. Zaufanie to jednak nie oznacza, że dzieci zrobią to co rodzice uznają za słuszne.

Nastolatki potrzebują zaufania, które oznacza, że rodzice wierzą, że dadzą one z siebie wszystko, aby stać się takimi ludźmi, jakimi chcą się stać.

Adolescenci konfrontują rodziców z faktem, że życia dziecka nie da się zaplanować. Można wspierać ich rozwój wyznaczając reguły, będąc w otwartym, pełnym szacunku i zaciekawienia dialogu zwłaszcza wtedy kiedy dzieci te reguły łamią. Mówić do nich osobistym językiem – co oznacza, że wyrażamy czego chcemy, co lubimy, co akceptujemy a czego nie. Rozmowa z dzieckiem nie powinna przypominać przesłuchania czy moralizatorskiego monologu lub straszenia karami z tego prostego powodu, że jest to przeciwskuteczne.

Rzeczowy dialog zakłada otwartość, prawdziwe zainteresowanie i zaangażowanie dwóch stron. Rodzice prezentując własny punkt widzenia, dzielą się swymi doświadczeniami, będąc jednocześnie przygotowanymi na nowy wgląd i zrozumienie. Lepiej jest stawiać mniej pytań, a więcej mówić o sobie: o swoich myślach, opiniach, poglądach na życie, ludzi, świat, tak jakby rozmawiało się z dobrym przyjacielem. Dziecko w nastoletnim wieku potrzebuje ,,sparing partnera”, który stawia opór nie robiąc krzywdy, może się ono z nim ,,pomocować” mając jednocześnie poczucie, że rodzice są osobami które przyjmują je bezwarunkowo i akceptują takie jakie jest.

Dobra relacja z dzieckiem jest podstawą wychowania.

Rodzic rozwija się wraz z dzieckiem i choć jego wybory mogą być zaskakujące, dobrze aby miał z tego radość. Juul twierdzi, że te kilka lat napięcia wokół miłości, potrzeby wolności, różnych lęków i trosk jest potrzebnych aby nastolatek stał się dorosły i mógł się uniezależnić od rodziców. Przekazywanie dziecku głownie komunikatu że się o nie martwimy jest w gruncie rzeczy informacją, że rodzic nie wierzy, że ono sobie poradzi.

Dzieci łatwo internalizują lęki rodziców i potem mogą próbować je przezwyciężać wchodząc w sytuacje niebezpieczne aby zapanować nad tymi obawami. Koncepcja wolności w kontekście dzieci jest stosunkowo nowa, kiedyś uważano, że dziecko należy sobie podporządkować i poddać obróbce by stało się praworządnym obywatelem. Potem były różne doktryny przyswajane przez rodziców, na przykład wychowania bezstresowego, które jednak poniosło porażkę, bo nie przygotowywało dorosłego do trudów codziennego życia. Dla dziecka totalna wolność jest zagrażająca i może budzić niepokój. Do bezpiecznego doświadczania świata potrzebuje ono ram i wskazówek. Rodzic powinien zaciekawiać dziecko światem dając mu poczucie, że jest ono miejscem bezpiecznym, ale też wskazując miejsca niebezpieczne.

Rodzice nadmiernie zatroskani i kontrolujący dziecko podcinają mu skrzydła.

Jeśli jako dorosły w przyszłości ma mieć ono pomysł na siebie, odkryć swój głos, szukać swojej drogi i realizować swój potencjał nie może kroczyć drogą wyznaczoną mu przez silniejszego opiekuna. Profesor Bogdan De Barbaro twierdzi, że zadaniem rodzica jest stworzyć warunki, żeby dziecko rozeznało się w swoim potencjale. Jest to coś zupełnie innego niż delegowanie na dziecko misji spełniania swoich niespełnionych marzeń. Jeśli chcemy by dziecko podejmowało dobre wybory trzeba towarzyszyć mu w odkrywaniu siebie, ucząc także, że jego wybory czy opinie nie muszą być ,, czarno-białe”. Pokazywać, że rzeczywistość jest wielowymiarowa a konsekwencje wyborów jest dużo za i przeciw.

Jak więc wychować dziecko na wolnego człowieka radząc sobie z lękiem, że zrobi sobie ono krzywdę ? Dobrze jest pamiętać , że większość błędów które popełniamy da się zasymilować i wykorzystać do rozwoju jako naukę. Dziecko najwięcej uczy się z obserwacji relacji między rodzicami -co to oznacza bycie kobietą czy mężczyzną w związku, czy rolom tym są przypisane ograniczające stereotypy, czy mogą oni się realizować, oprócz bycia rodzicami także jako para i czy mają też przestrzeń dla osobistego rozwoju i autonomii?

Dużo zależy od tych odpowiedzi. Własne wybory dzieci – jest to na pewno wyzwanie dla rodziców i nie ma jednoznacznych odpowiedzi jak wychować dziecko na wolnego człowieka, tak jak nie ma przepisu na dobre życie. Jedno jest pewne- jeśli uczciwie poszukujemy i pozwalamy sobie na wolność w swoim wewnętrznym świecie tym więcej damy jej innym- w tym naszym dzieciom.

portret Renaty

Renata Pawłowska
Psycholożka i psychoterapeutka.
W Ośrodku Przystań prowadzi psychoterapię dorosłych i par

Bibliografia
Jesper Juul, Nastolatki – kiedy kończy się wychowanie?

Dowiedz się więcej

Nastoletnia depresja

Psychoterapia dzieci – jak wygląda i czym się różni od psychoterapii dorosłych

Emocje dzieci w czasie pandemii

Psychoterapia dzieci i młodzieży

Comments for this post are closed.

WARSZTAT Równowaga wewnętrzna w nierównym świecie

Przewlekły stres, ciągłe napięcie, bez dbania o swoje potrzeby prowadzą do wyczerpania Twoich zasobów, niszczą Ciebie …

WARSZTAT Zbuduj swoją odporność psychiczną

Odporność psychiczna to umiejętność pokonywania wyzwań, wykorzystania możliwości jakie oferuje nam dana sytuacja …

Powiększamy Zespół – oto nowe psychoterapeutki

Z radością informujemy, że nasz Zespół zyskał kolejnych specjalistów. Miło nam, że od dziś możemy Państwu zaproponować …