Depresja a grzech

Temat artykułu nawiązuje do szerszego kontekstu w obszarach styku duchowości i psychiki. Jest to pogranicze dość trudne, ponieważ grzech nie jest kategorią psychologiczną, depresję zaś opisujemy w języku medycznym.

Psychologia jako nauka wywodzi się z filozofii. Oznaczała ona dosłownie naukę o duszy. Pojęcie to obecnie w psychologii nie istnieje, co nie oznacza, że nie nawiązuje ona do aksjologii. Niezależnie od tego czy zwraca się bardziej uwagę na podejścia biologiczne czy egzystencjalno-humanistyczne, nie znajdziemy w niej miejsca dla pojęcia grzechu.

Treść artykułu może zainteresować osoby, które swoje przeżywanie problemu depresji czy innych zaburzeń psychicznych odnoszą do religii lub zastanawiają się nad ich związkiem. Zastanawiają się czy np. depresja może przypominać noc wiary, noc ciemną, czy można pomylić objawy choroby z doświadczeniem duchowym. U osób wierzących może pojawić się obawa, czy depresja nie jest konsekwencją ich grzechów czy niewłaściwego sposobu życia. 

Na początku podam definicję obu interesujących nas pojęć by wiedzieć o czym mówimy.

Grzech – definicja pojęcia

Według Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Grzech to wykroczenie przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu. Jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on  naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność”. Grzech został określony jako: ” Słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu”. Dalej w KKK czytamy: ”Grzech śmiertelny niszczy miłość w sercu człowieka wskutek poważnego wykroczenia przeciw prawu Bożemu”. Katechizm mówi o konieczności nawrócenia w sakramencie pojednania , a także że grzechy mają zróżnicowany charakter. Ciężkie są bardziej  świadome , lekkie nie zrywają więzi z Bogiem a wszystkie pochodzą z serca człowieka. 

Depresja

Temat depresji jest bardzo rozległy, a jego medyczna definicja może  sprawiać trudność osobom, które próbują odnieść do niej swoje doświadczenie  cierpienia. W Klasyfikacji Zaburzeń psychicznych – DSM IV wyodrębniono:

– depresyjne/ nawracające zaburzenia afektywne w których występują zespoły depresyjne o wyraźnym natężeniu klinicznym

– zaburzenia dystymiczne (subdepresja) 

– zaburzenia dwubiegunowe – nawracające stany depresyjne i maniakalne – oraz towarzyszące innym chorobom somatycznym,  schorzeniom organicznym o.u.n. i uzależnieniom. 

Depresja typu endogennego (typowa) obejmuje kilka objawów osiowych do których należą:

-obniżenie podstawowego nastroju

– osłabienie tempa procesów psychicznych i ruchowych (zahamowanie psychoruchowe)

– objawy somatyczne, zaburzenia rytmów biologicznych

– lęk

Depresja i grzech – czy są elementy wspólne?

Jeśliby próbować odnajdywać jakieś wspólne elementy, to właśnie poczucie subiektywnego cierpienia może łączyć rzeczywistość przeżywania grzechu i depresji.  Według teologii grzech, zwłaszcza ciężki „zabija” w człowieku coś ważnego, odcina go od źródła życia – Boga, może się więc czuć „jakby martwy” . Podobnie bywa w depresji  kiedy osoba przeżywa wewnętrzną martwotę. 

Jak osoby religijne mogą przeżywać problemy emocjonalne?

Wróćmy jednak  do sposobów, w jaki osoby religijne mogą przeżywać problemy emocjonalne, w tym zaburzenia psychiczne czy inne nieszczęścia. Ks. Jacek Prusak, który jest jezuitą i psychoterapeutą, wyróżnia pięć sposobów reagowania na problemy emocjonalne. Po pierwsze osoby religijne uważają, że ich problemy wynikają z tego, że grzeszą. Po drugie, że na ich życie mają wpływ siły demoniczne. Po trzecie, traktują trudności jako karę Bożą. Po czwarte, uważają , że problemy są oznaką bliskości z Bogiem i po piąte, problemy psychiczne czy choroby traktują jako procesy naturalne, którym można jednak nadać religijny sens. Szukają odniesienia w pytaniach: “Dlaczego ja? Po co to cierpienie?”, jak przy wykorzystaniu religijnych bądź duchowych strategii radzenia sobie z dystresem.  Czasem te sposoby reakcji łączą się ze sobą bądź są w konflikcie.

Jeśli przyjmiemy, że problemy mają naturalne pochodzenie

Jeśli przyjmiemy, że nie są związane ani z grzechem, ani z interwencją istot wyższych, ani z karą czy próbą ze strony Boga, możemy je postrzegać na przykład jako nieuświadomione i nierozwiązane konflikty intra psychiczne. Takie osoby cierpią, bo mają mniej lub bardziej głębokie deficyty emocjonalne, zaburzone wzorce przywiązania, bolesne zranienia z przeszłości (traumy ), czy genetyczne predyspozycje do pewnych chorób, abstrahując od tego, że są osobami wierzącymi. Reakcje mogą być różne – od tych problematycznych, do takich, które pozwalają radzić sobie z cierpieniem. Ludzie wierzący, którzy łączą swoje problemy ze sferą duchową, często szukają usprawiedliwienia bądź próbują nadawać sens trudnym wydarzeniom w łączności ze swoim światem wartości. 

Oficjalne nauczanie Kościoła ani bezpośrednio Biblia nie wypowiadają się explicite na temat zaburzeń psychicznych.

Nie przeszkadza to jednak niektórym osobom uznawać swoje własne atrybucje za pochodzące z Biblii i widzieć przyczynę swoich cierpień w świecie nadprzyrodzonym. Błędnie odnoszą się do Boga, mając często Jego niewłaściwy obraz. Cierpiące osoby zadają sobie pytanie „Czy jestem wierząca skoro mam tyle lęku?  Czy mam jeszcze wiarę skoro mam depresję?, albo „czy Bóg mnie karze za moje  grzechy skoro mnie to spotyka? Ks. Jacek Prusak wspomina, że leczył osoby wierzące, które miały depresję , nie zdarzyło mu się natomiast zdiagnozować jej jako przejawu kryzysu religijnego czy duchowego.

Różnicę pomiędzy nocą wiary a depresją ks. Prusak opiera na założeniu, że noc ciemna jak ją opisał św. Jan od Krzyża, jest fazą przejściową w drodze do zjednoczenia z Bogiem, a depresja, kiedyś nazywana melancholią jest chorobowym zaburzenie nastroju. Nawet jeśli oba te stany mogą być do siebie bardzo podobne od strony fenomenologicznej, to źródła przeżywanego cierpienia mają odmienny charakter i wymagają innego podejścia by je przezwyciężyć.  

Depresja jest cierpieniem wymagającym leczenia

Niektórzy współcześni badacze tej problematyki mówią o różnicy pomiędzy „duchową depresją” – czyli takim stanem, który nie jest oznaką choroby psychicznej ani nie ma w niej swoich przyczyn, którego „objawy” są wskaźnikiem świętości czy też bliskości z Bogiem, a więc ostatecznie cierpienia oczyszczającego, będącego przykładem zdrowia duchowego – a depresyjnym zaburzeniem nastroju u osoby religijnej. Są jednak badacze czy myśliciele utrzymujący, że każda postać depresji i innej formy cierpienia jest zawsze czymś negatywnym, zatem niepożądanym, lecz może stać się okazją do duchowej przemiany i wzrostu. Depresja jest bowiem zawsze cierpieniem wymagającym leczenia farmakologicznego i/lub  psychologicznego, ponieważ jest chorobą (zaburzeniem psychicznym). Jednocześnie jest zawsze okazją do rozwoju duchowego i pogłębienia wiary, przez dodanie walce sensu religijnego czy duchowego.

Czasem osoby w głębokiej lub nawracającej depresji mają poczucie, że choruje ich dusza, a modlitwa nie przynosi ulgi. Niewłaściwym jest szukanie winy w cierpiącym, lub instrumentalizowanie tego cierpienia, zapewniając taką osobę, że jej cierpienie służy jakiemuś „większemu dobru”. 

Osoba religijna może zadawać sobie pytanie: czy grzeszne życie może wywołać depresję?

Zaburzenia psychiczne mają więcej niż jedną przyczynę. Na depresję możemy zachorować dlatego, że mamy w organizmie obniżony poziom serotoniny. Może on wynikać z predyspozycji genetycznych, lecz równie dobrze z życia w warunkach nadmiernego stresu. Depresję może też wywołać poważna strata, np. śmierć bliskiej osoby, lub życie w głębokim konflikcie, wynikającym  z lęku przed światem własnych pragnień, potrzeb czy zobowiązań. Od strony psychologicznej, wspólnym mianownikiem będzie cierpienie z powodu bólu utraty czegoś/ kogoś w świecie zewnętrznym i/bądź  w świecie wewnętrznych relacji  z obiektem. 

Powiedzenie, że przyczyną depresji są czyjeś czyny moralne, że jest osobą zepsutą, leniwą, bez „kręgosłupa moralnego” jest nieuprawnione.

Wszechobecne straty w naszym życiu odnoszą się do różnych doświadczeń. Opuszczamy ciało matki stając się oddzielnym „ja”. Stajemy w obliczu różnych ograniczeń.Doświadczamy utraty marzeń o idealnych związkach między ludźmi, godzimy się na więzi niedoskonałe. W drugiej połowie życia również doświadczamy wielu strat, włącznie z ostatecznym odejściem z tego świata godząc się, żeby wszystko mogło odejść. Z psychologicznego punktu widzenia na stratę można zareagować albo żałobą albo depresją. Depresja jest wtedy synonimem nieprzepracowanej żałoby. 

Osoby charakteryzujące się brakiem poczucia bezpieczeństwa , brakiem akceptacji/miłości ze strony Boga,osoby z niskim poczuciem własnej wartości często są nieszczęśliwe i cierpią na depresję w nerwicy eklezjogennej. Są to zaburzenia mające związek z surowym obrazem Boga, lękiem przed nim i wewnętrznym przymusem wypełniania jego nakazów. Ten rodzaj religijności jest trudny do zmiany, gdyż pełni funkcję mechanizmu obronnego na poziomie nieświadomym.Osoba myli  sumienie z superego, które jest w jej  przypadku archaiczne, sztywne i nadmiarowo represyjne.

Kończąc swoje rozważania  myślę, że nie powinniśmy oczekiwać od terapeutów, że będą definiować co jest lub nie jest grzechem, czy decydować, co jest autentycznym życiem religijnym. Podobnie nie powinniśmy oczekiwać od Kościoła, aby mówił nam, jak definiować  zaburzenia psychiczne lub rozróżniać objawy psychopatologiczne.

portret Renaty

Renata Pawłowska – psycholożka, psychoterapeutka, w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię par i psychoterapię indywidualną.


Jak się czuje osoba w depresji

Depresja po stracie bliskiej osoby

Depresja u dzieci i młodzieży

Comments for this post are closed.

Powiększamy Zespół – oto nowe psychoterapeutki

Z radością informujemy, że nasz Zespół zyskał kolejnych specjalistów. Miło nam, że od dziś możemy Państwu zaproponować …

Nowi terapeuci w Zespole

Z przyjemnością informujemy, że nasz Zespół się powiększył o kolejnych psychoterapeutów. W Ośrodku Psychoterapii …

Poszukujemy do współpracy

Ośrodek Psychoterapii Przystań podejmie współpracę z: psychoterapeutą osób dorosłych, psychoterapeutą par, psychoterapeutą  …