Tag: zdrowie psychiczne

Czyje nosimy oblicza i dlaczego warto spróbować je rozmontować – krótko o podejściu ISTDP

Tekst: Weronika Morawiec¹

Rozmówczynie: Elżbieta Brodowska, Renata Komorowska-Pietrzykowska

Wielokrotnie podczas zjazdów w trakcie szkolenia Core Training² ISTDP przypominały mi się słowa Audrey Lorde z wystąpienia na konferencji „Druga płeć” w 1979 roku:

„Albowiem nie zdemontujesz domu Pana przy użyciu jego własnych narzędzi. Można za ich pomocą odnieść tymczasowe zwycięstwo w jego własnej grze, nigdy jednak nie umożliwią nam one dokonania autentycznej zmiany – co polecam szczególnej rozwadze tych kobiet, które wciąż uważają dom Pana za swoje jedyne źródło wsparcia. Toteż chciałabym, abyśmy wszystkie tutaj zgromadzone zajrzały głęboko w siebie, tam gdzie znajduje się nasza wewnętrzna wiedza, i zetknęły się oko w oko (…) Spójrzmy, czyje noszą oblicza.”³

Demontaż domu, w którym czujemy się nieszczęśliwe i nieszczęśliwi, odnoszę do wysiłku, jaki pacjent i terapeuta podejmują na rzecz zdrowienia pacjenta, czyli zmiany krzywdzących zachowań, myśli, zniekształconych przekonań wyniesionych z relacji z opiekunami ze swojego dzieciństwa. Narzędzia, jakich używa się do tego psychologicznego demontażu w podejściu ISTDP, to zdecydowanie coś, czego „pan i władca”, czytaj: opresor, rodzic agresywny lub bierny, czy z różnych powodów niezainteresowany światem dziecka, nie miał w swoim narzędziowniku zachowań. To przede wszystkim precyzyjna obserwacja w miejsce nawykowego ignorowania, troska zamiast zaniedbywania, uczciwość zwalczająca półprawdy i kłamstwa „dla świętego spokoju” oraz miłosne spojrzenie na siebie i innych, uwalniające od winy i wściekłości.

With love, care, precision and honesty (z miłością, troską, precyzją i uczciwością), jak wielokrotnie w swoich superwizjach podkreśla dr Josette Ten Have-de Labije – w taki sposób chcemy w ISTDP wspólnie z pacjentem/pacjentką rozprawiać się z autodestrukcyjnymi wzorcami przeżywania siebie i innych ludzi w relacjach. Metaforycznie ujmując relację terapeutyczną, można by zaproponować taki obraz: pacjent, współpracując z terapeutą, zaczyna odkrywać i rozumieć to, czyje „oblicza”, czyje oczy, uszy, słowa zostały w dzieciństwie nieświadomie wmontowane w jej/jego umysł i – w bezpiecznym momencie procesu terapeutycznego – zastępuje je dojrzałymi, zdrowszymi zmysłami. Przeżywając różne uczucia w bezpiecznej relacji terapeutycznej, wreszcie odnajduje swoją prawdziwą twarz, wolną od uległości wobec kogokolwiek. Przejdę teraz do krótkiego opisu modelu ISTDP, a na końcu artykułu umieszczam fragment wywiadu z superwizorkami z ISTDP Szkolenia PL – Elżbietą Brodowską i dr Renatą Komorowską-Pietrzykowską.

Intensywna Krótkoterminowa Psychoterapia Dynamiczna (ISTDP) to forma terapii, która pomaga lepiej zrozumieć siebie i swoje emocje. Opiera się na założeniu, że wiele naszych trudności, takich jak obniżony nastrój, lęk czy problemy w relacjach, ma swoje źródło w uczuciach, które kiedyś były zbyt trudne, by je w pełni przeżyć.

W trakcie terapii stopniowo przyglądamy się temu, co dzieje się „tu i teraz” – w reakcjach, emocjach i sposobie przeżywania relacji „na żywo”, w gabinecie. Celem ISTDP nie jest tylko złagodzenie objawów, ale dotarcie do ich źródła i wprowadzenie trwałej zmiany. Terapeuta w trakcie sesji jest aktywny: pomaga zauważyć mechanizmy, które mogą utrudniać kontakt ze sobą. Może być to unikanie bliskiego kontaktu z terapeutą, nadmierna kontrola czy wycofanie, a z reguły kilka różnych sposobów nieangażowania się w doświadczenie terapeutyczne. Terapeuta wspiera zatem pacjenta w stopniowym odkrywaniu złożonych mechanizmów psychologicznych. Dodatkowo w trakcie sesji używa się nagrań wideo, co wspiera rzetelną superwizję pracy terapeutycznej i daje terapeucie bardziej precyzyjny wgląd w reakcje pacjenta.

Współczesne rozwinięcia tego podejścia, stworzonego na bazie psychoanalizy, teorii psychodynamicznej i technik poznawczo-behawioralnych przez dr. Habiba Davanloo, inspirowane pracą m.in. Roberta Neborsky’ego czy Patricii Coughlin, podkreślają szczególnie znaczenie poczucia bezpieczeństwa i relacji terapeutycznej. Tempo pracy dostosowywane jest do możliwości osoby w terapii, a terapeuta pomaga regulować poziom napięcia tak, aby kontakt z emocjami był możliwy, ale nie przytłaczający.

Bardzo ważną rolę w ISTDP odgrywa także rozumienie wpływu wczesnych doświadczeń relacyjnych na ciało i układ nerwowy. Jak pokazują współczesne opracowania⁴, trudne doświadczenia – szczególnie związane z zerwanymi lub niespełnionymi więziami – mogą wpływać na sposób regulowania emocji i napięcia. Gdy emocje są zbyt silne lub nie znajdują bezpiecznego miejsca w relacji, mogą być odcinane, zamieniane w napięcie w ciele lub prowadzić do poczucia odcięcia od siebie. Dlatego w terapii tak ważna jest uważność na sygnały z ciała oraz stopniowe budowanie zdolności do przeżywania emocji w bezpieczny sposób. Spotkania trwają 90 minut, aby wystarczyło czasu na spokojne omówienie oraz przyjrzenie się konkretnym przykładom zachowań z życia pacjenta. Wspólna praca może zacząć się już na pierwszych konsultacjach, podczas których terapeuta robi wywiad wstępny, dlatego i sesje, i konsultacje mają ten sam czas.

ISTDP może być pomocna m.in. w przypadku obniżonego nastroju, lęku, trudności w relacjach, poczucia „utknięcia” w powtarzających się schematach czy problemów z rozumieniem i wyrażaniem emocji. Bardzo często polecana jest osobom, które mają już za sobą nieudane lub niewystarczające doświadczenia w innych podejściach terapeutycznych.

Dla dociekliwych czytelników:

 

 

Wywiad z superwizorkami ISTDP

 

– Dlaczego jako specjalistki zdrowia psychicznego, pracujące już wiele lat, w którymś momencie zdecydowałyście się na podejście ISTDP?

E.B: Na przestrzeni lat wielokrotnie zatrzymywałam się, by sprawdzić, w jakim kierunku chcę rozwijać swoją praktykę. Nowa wiedza i badania nie dawały prostych odpowiedzi, ale skłaniały mnie do stawiania coraz ważniejszych pytań o to, co naprawdę jest spójne ze mną i służy pacjentowi. Szukałam podejścia, które pozwala na autentyczne spotkanie i głębokie rozumienie, wykraczające poza etykiety i powierzchowne wyjaśnienia. Przełom przyniosło doświadczenie jednego z warsztatów u Josette ten Have-de Labije, uczennicy i superwizantki samego Habiba Davanloo, założyciela ISTDP. Wtedy pojawiła się we mnie jasność, że chcę pracować odważnie, uczciwie i w prawdziwej bliskości terapeutycznej. Dziś czuję, że pracuję w nurcie, któremu ufam zarówno z powodów osobistych, jak i naukowych. Nadal się uczę, superwizuję swoją pracę i dzielę się wiedzą, współtworząc przestrzeń szkoleniową oraz towarzysząc innym terapeutom na tej wymagającej, ale niezwykle wartościowej drodze. Szczególną wartością jest dla mnie możliwość współpracy i dzielenia tej drogi z Renatą. Doświadczenie oparte na lojalności, wzajemnym zaufaniu i autentycznej przyjemności współtworzenia jest rzadkim i cennym przywilejem.

R.K-P: Gdy pierwszy raz zetknęłam się z ISTDP, miałam za sobą ponad 20 lat pracy jako psychiatra i psychiatra dzieci i młodzieży. Miałam również za sobą pełne szkolenie z psychoterapii, ale żadne ze znanych mi podejść nie odpowiadało mi w pełni. Identyfikowałam się z rozumieniem psychodynamicznym – problem pacjenta jako rezultat wewnątrzpsychicznego konfliktu. A jednocześnie w klasycznej pracy psychodynamicznej brakowało mi struktury i czytelnych narzędzi, pozwalających przełożyć teoretyczne rozumienie pacjenta na praktykę terapeutyczną. W ISTDP urzekła mnie możliwość diagnozowania tego, co dzieje się z pacjentem z minuty na minutę podczas sesji, i precyzyjnego dopasowywania do tej diagnozy konkretnych interwencji terapeutycznych. Jako lekarka cenię sobie stosowanie interwencji, których cel i powód zastosowania jest dla mnie jasny, a efekt możliwy do natychmiastowej weryfikacji. Uczenie się tej metody i praktykowanie jej wymaga od terapeuty nie tylko rozumienia pacjenta, ale również mierzenia się z własnymi obronami przed bliskością, więc wiąże się z nieustannie pogłębianym poznawczym i emocjonalnym doświadczaniem siebie samej jako wielowymiarowej ludzkiej istoty. Praca z każdym kolejnym pacjentem, podobnie jak każde szkolenie, w którym uczestniczę lub które współprowadzę z Elżbietą, staje się przez to fascynującą przygodą – nie tylko zawodową, ale też osobistą.

– Jak brzmi najczęściej powtarzająca się skarga pacjentów w gabinecie, która wynika z niewystarczająco dobrej relacji z opiekunami z dzieciństwa?

E.B: Trudno przytoczyć jedną taką ogólną skargę – z reguły skupiamy się na indywidualnym wydźwięku tego, co i w jaki sposób pacjent nam mówi od pierwszej minuty spotkania. Można by jednak spróbować podsumować taką nierzadką sytuację, gdy rodzic jest technicznie „dobry” – dba o dom, jedzenie i bezpieczeństwo – ale jest emocjonalnie ślepy. Nie reaguje na uczucia dziecka, bo nikt go nigdy nie nauczył, że emocje mają jakiekolwiek znaczenie. Skarga takiego dziecka-pacjenta może zatem brzmieć następująco: „nie do końca wiem, jaki/jaka jestem, co bym chciał/a”, jako konsekwencja problemów z rozpoznaniem własnych wartości, preferencji, lub: „głupio mi tak mówić o matce/ojcu”, co może być efektem trudności z sięganiem po autonomię i separacją od rodziny pochodzenia. Zaniedbany emocjonalnie młody człowiek, taki, który długotrwale doświadczał nieobecnego rodzica – a później nasz nawet bardzo dorosły pacjent – może mówić o trudnościach z beztroską i zabawą, radzeniem sobie z frustracją i bolesnymi wydarzeniami. Np. „Nic mnie nie cieszy, często i szybko się nudzę, nie skupiam się na…”. To, co pacjenci nazywają „zawsze tak było, wolę posłuchać o czyichś problemach, niż samej/samemu narzekać”, może być głęboko zakorzenionym przekonaniem: „moje problemy są mniej ważne niż problemy innych, to, co przeżywam, jest nieistotne”. Podsumowując – złożoną traumą relacyjną w takim przypadku nie jest agresja czy nadużycia, ale właśnie brak, niedomiar troski, uważności, uznawania uczuć i pragnień za istotne.

R.K-P: Dodam jeszcze, że to, co wydaje się wspólne dla niemal wszystkich pacjentów, to samotność wynikająca z bycia niewidzianym i nierozumianym w swoim doświadczeniu i przeżywanym bólu. ISTDP daje narzędzia pozwalające widzieć i nazywać to, co dzieje się w wewnętrznym świecie pacjenta, ukrytym za zewnętrzną fasadą obron. Niezmiennie poruszające jest zobaczenie w oczach pacjenta głębokiego wzruszenia związanego z doświadczeniem, że jego cierpienie zostało zobaczone i nazwane.

– Czy w trakcie terapii ISTDP zaleca się dodatkowo farmakoterapię? Czy są może jakieś przeciwwskazania do ISTDP?

R.K-P: Farmakoterapia nie jest przeciwwskazaniem dla terapii ISTDP, może być równolegle prowadzona, jeżeli są do tego wskazania. Przy czym w stosowanej farmakoterapii powinno się unikać stosowania środków natychmiastowo obniżających lęk, takich jak benzodiazepiny. Dobrze jest, jeżeli terapeuta ma możliwość bycia w kontakcie z lekarzem prowadzącym leczenie farmakologiczne. Przeciwwskazaniami do ISTDP są: aktywne uzależnienie od substancji psychoaktywnych oraz stany psychotyczne. U osób uzależnionych wskazane jest w pierwszej kolejności pójście po pomoc pozwalającą na powstrzymanie się od regularnego przyjmowania substancji.

Elżbieta Brodowska Licencjonowana przez międzynarodową organizację IEDTA (International Experiential Dynamic Therapy Association) psychoterapeutka ISTDP. Członek Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Integracji Psychoterapii, Przewodnicząca Sekcji reprezentującej podejście ISTDP. Magistra psychologii z ponad 23-letnim doświadczeniem klinicznym, od 2008 roku prowadząca własną praktykę w ramach Ośrodka Psychoterapii i Psychoprofilaktyki „Zdrowa Psychika” (ISTDP SILESIA) w Katowicach. Absolwentka m.in. Studium Psychoterapii Indywidualnej i Grupowej w Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie oraz Studium Psychoterapii Analitycznej w Warszawie – program oparty na standardach British Association for Psychotherapy i European Federation for Psychoanalytic Psychotherapy.

dr med. Renata Komorowska-Pietrzykowska Specjalistka psychiatra, specjalistka psychiatra dzieci i młodzieży, psychoterapeutka, certyfikowana przez IEDTA nauczycielka i superwizorka ISTDP. Ma wieloletnie doświadczenie kliniczne i dydaktyczne. W latach 1989–2017 pracowała jako lekarz i wykładowca akademicki w Katedrze Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego oraz Klinice Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Poznaniu, prowadziła badania naukowe, uczyła studentów i młodszych lekarzy. Obecnie prowadzi praktykę prywatną w ramach Centrum Terapii JaKto w Poznaniu, zajmuje się diagnostyką i leczeniem zaburzeń psychicznych osób dorosłych oraz dzieci i młodzieży. Prowadzi warsztaty i superwizje w zakresie ISTDP. Razem z Elżbietą Brodowską organizuje i prowadzi 3-letnie specjalistyczne, zaawansowane szkolenie z ISTDP dla psychoterapeutów (Szkolenie Core Training ISTDP akredytowane i certyfikowane przez IEDTA).

Przypisy z tekstu głównego:

¹ Weronika Morawiec – psycholożka, specjalistka terapii uzależnień. Członkini Polskiego Stowarzyszenia Integracji Psychoterapii. Kuratorka projektów sztuki współczesnej związana m.in. z grupą Plenum Osób Opiekujących Się.

² Szkolenie w modelu Intensywnej Krótkoterminowej Terapii Psychodynamicznej (ISTDP) polega na przejściu już praktykujących lekarzy, psychologów, terapeutów przez kolejne etapy: pre-core, czyli warsztaty wprowadzające, core training – trzyletnie szkolenie podstawowe, a następnie doskonalenie się podczas advance training lub regularnych superwizji u osób z certyfikatem, np. IEDTA (International Experiential Dynamic Therapy Association).

³ „Pan” w cytacie odnosi się do słowa „Master”, czyli władca, właściciel niewolników, pisownia zgodna z oryginałem. Cytat w przekładzie Katarzyny Szumlewicz, całość tekstu wystąpienia Lorde można znaleźć na stronie Codziennika Feministycznego [dostęp 10.04.2026]. ⁴ Zachęcam do przeczytania np. artykułów Elżbiety Brodowskiej dostępnych na jej stronie www.zdrowapsychika.pl [dostęp: 15.04.26]. (w tekście oryginalnie oznaczone jako przypis 3)

Koterapia w terapii par – czym jest i dlaczego tak pracujemy.

W naszym Ośrodku praca z parami najczęściej prowadzona jest w koterapii.

Co to oznacza?

Jakie są korzyści dla pacjentów z takiej formy psychoterapii?

Dlaczego wspieramy i promujemy prowadzenia terapii partnerskiej w koterapii?

 

      Prowadzenie psychoterapii w koterapii oznacza, że w cały proces konsultacyjny, diagnostyczny i psychoterapeutyczny zaangażowanych jest dwoje psychoterapeutów. Oboje są obecni na sesjach tworząc wspólną parę terapeutyczną, czyli nawiązując ze sobą relację w celu pomocy parze pacjentów. Wspólnie pracują nad rozpoznaniem problemów pary, omawiają przebieg konsultacji a poźniej sesji terapeutycznych, dzielą się spostrzeżeniami oraz odczuciami emocjonalnymi względem pary, uczestniczą w superwizji pracy z parami. Nasze obserwacje i doświadczenie doprowadziły do wniosków, że takie rozwiązanie wiąże się z korzyściami dla pacjentów, procesu psychoterapeutycznego a także dla samych psychoterapeutów.

         Obecność dwóch terapeutów przede wszystkim poszerza perspektywę rozumienia problematyki pary. Umożliwia przyjrzenie się jej z dwóch perspektyw, co pozwala zobaczyć więcej i zobrazować mechanizmy lub siły działające w parze, które czasem są przeciwstawne i trudne do zobaczenia w czasie sesji przez jednego psychoterapeutę. To wzbogacenie perspektyw przyspiesza i ułatwia proces diagnostyczny, a rozumienie problematyki pary czyni bardziej wielowymiarowym. Przetwarzanie procesu terapeutycznego przez dwa umysły terapeutów pozwala na lepsze pomieszczanie emocji pojawiających się na sesji, które w terapii pary często mają bardzo wysoką temperaturę. Jest to pozytywne zjawisko zarówno dla pacjentów, którzy mogą poczuć się dobrze zrozumiani i wysłuchani, a także dla terapeutów, którzy „dzieląc między sobą” ciężar emocjonalny, mają większą swobodę reagowania oraz teoretycznego rozumienia, tego co dzieje się aktualnie na sesji.

         Para terapeutyczna pozwala uniknąć u pacjentów poczucia, że psychoterapeuta „faworyzuje” któregoś z partnerów, ponieważ zazwyczaj jeśli nie udaje się nawiązać chwilowego porozumienia z jednym z terapeutów, można go poszukać u drugiego. To wyrównuje szanse na dobre dobranie się między pacjentami a terapeutami i stworzenie sojuszu terapeutycznego, niezbędnego do udanej psychoterapii.

         Interakcje zachodzące w parze koterapeutycznej są obserwowane przez pacjentów i pozwalają na modelowanie stylu komunikacji, wzajemnego rozumienia się, reagowania na różnice oraz zaciekawienia perspektywą drugiego człowieka. Para może przyglądać się różnym strategią radzenia sobie z różnicą zdań, dzielenia się innymi perspektywami czy szanowania odmiennej opinii, ponieważ prędzej czy później w parze terapeutycznej ujawniają się różnice.

         Psychoterapia par prowadzona w koterapii to sposób pracy, który w naszym Ośrodku nie jest przypadkowy – wynika z doświadczenia i przekonania, że obecność dwóch terapeutów realnie wspiera proces zmiany. Dzięki podwójnej perspektywie możliwe jest pełniejsze zrozumienie dynamiki relacji, trafniejsze rozpoznanie trudności oraz bardziej adekwatne reagowanie na to, co pojawia się w trakcie sesji.

         Dla pacjentów oznacza to przede wszystkim większe poczucie bycia zauważonym i wysłuchanym, mniejsze ryzyko poczucia stronniczości oraz bezpieczniejszą przestrzeń do wyrażania emocji – nawet tych najbardziej intensywnych. Koterapia sprzyja budowaniu silniejszego sojuszu terapeutycznego oraz daje możliwość obserwowania i uczenia się konstruktywnej komunikacji w praktyce.

         Z naszej perspektywy jest to forma pracy, która zwiększa skuteczność terapii, pogłębia jej zakres i wspiera trwałe zmiany w relacji. Dlatego świadomie ją wybieramy i rekomendujemy parom, które chcą nie tylko rozwiązać bieżące trudności, ale również budować bardziej świadomy, dojrzały i satysfakcjonujący związek.

Poznaj psychoterapeutki par pracujące w koterapii naszego Ośrodka! 

Autorka: Martyna Korzec – psycholożka, psychoterapeutka par

 

Dlaczego warto się przytulać?

Przytulanie jest jednym z najprostszych gestów bliskości. Nie wymaga długich wyjaśnień, specjalnych umiejętności ani wielu słów. A jednak potrafi przekazać bardzo dużo: obecność, życzliwość, wsparcie, troskę i ulgę. Nic dziwnego, że psychologia interesuje się tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy doświadcza bezpiecznego, ciepłego kontaktu z drugą osobą.

Badacze opisują przytulanie jako formę afektywnego dotyku, czyli takiego kontaktu, który niesie znaczenie emocjonalne. Przytulenie może być powitaniem, pożegnaniem, gestem wdzięczności, pocieszenia albo empatii. Może też pomagać regulować napięcie w sytuacjach stresu i wspierać odzyskiwanie poczucia bezpieczeństwa. Forsell i Åström pokazują, że ten gest pełni funkcję nie tylko społeczną, ale także psychologiczną i fizjologiczną.

Jednym z powodów, dla których przytulanie wydaje się tak ważne, jest jego związek z regulacją stresu. W badaniach nad dotykiem od dawna pojawia się obserwacja, że życzliwy kontakt cielesny może działać jak sygnał bezpieczeństwa. Nie usuwa problemów i nie zmienia automatycznie trudnej sytuacji, ale może sprawić, że organizm nie pozostaje w niej tak silnie pobudzony. Dreisoerner i współpracownicy pokazali, że po stresującej sytuacji reakcja fizjologiczna była łagodniejsza, gdy wcześniej pojawiał się wspierający dotyk, w tym przytulenie. Autorzy sugerują, że dotyk może osłabiać odpowiedź stresową organizmu, nawet jeśli nie zawsze przekłada się to natychmiast na wyraźną poprawę samopoczucia.

To ważne rozróżnienie. Człowiek nie zawsze po przytuleniu doświadcza natychmiastowej, wyraźnej poprawy nastroju. Czasem nadal czuje lęk, smutek czy napięcie. A jednak jego organizm może reagować spokojniej. Z punktu widzenia psychologii i psychoterapii to cenna obserwacja, ponieważ pokazuje, że wsparcie nie zawsze działa w spektakularny sposób. Niekiedy działa subtelniej: przez obniżanie pobudzenia, zmniejszenie czujności i przywracanie większego poczucia bezpieczeństwa w ciele.

Badania sugerują również, że regularne przytulanie może wiązać się z korzyściami zdrowotnymi. Cohen i współpracownicy wykazali, że częstsze przytulanie wiązało się z mniejszym ryzykiem zachorowania po ekspozycji na wirusa przeziębienia. Badacze interpretowali ten wynik jako możliwy efekt buforowania stresu przez wsparcie społeczne. Innymi słowy, przytulanie może być jednym z prostych sposobów, w jakie bliskie relacje wspierają zdrowie i odporność psychiczną. Należy jednak pamiętać, że przytulanie nie jest lekarstwem, a wyniki badań nie zawsze są jednoznaczne. Niektóre nowsze analizy nie potwierdziły wyraźnych związków między częstotliwością przytulania a biologicznymi wskaźnikami  odporności. 

Dlaczego przytulanie może mieć tak korzystny dla ludzi wpływ?

Jedno z wyjaśnień odwołuje się do tego, że afiliacyjny dotyk komunikuje bliskość i brak zagrożenia. W literaturze opisuje się, że taki kontakt może być odbierany jako sygnał bezpieczeństwa i wsparcia społecznego. W tym kontekście zwraca się również uwagę na rolę oksytocyny oraz aktywności układu przywspółczulnego, które mogą uczestniczyć w kojącym działaniu życzliwego kontaktu fizycznego. Jest to złożony proces, w którym ciało, emocje i bezpieczna relacja wzajemnie na siebie oddziałują.

Warto też pamiętać, że przytulenie jest doświadczeniem konstruktywnym, gdy jest chciane, bezpieczne i osadzone w odpowiednim kontekście. Jego znaczenie zależy od relacji, zaufania, sytuacji i granic drugiej osoby. Ten sam gest może być kojący w jednej relacji, a niekomfortowy w innej. Warto zaznaczyć, że dla części osób, zwłaszcza tych, które mają za sobą trudne doświadczenia relacyjne, cielesna bliskość może wiązać się z napięciem, dyskomfortem albo potrzebą zachowania większego dystansu. 

Dlatego znaczenie przytulenia zawsze zależy od kontekstu, relacji i wyraźnej gotowości drugiej osoby. 

Pamiętajmy, zatem, że nie chodzi o proste zalecenie, że wszyscy powinni częściej się przytulać, ale raczej o dostrzeżenie, że człowiek potrzebuje bezpiecznej bliskości, a ciało odgrywa w niej istotną rolę. Warto więc myśleć o przytulaniu nie jako o uniwersalnym „przepisie” na poprawę samopoczucia, lecz jako o jednej z możliwych form bezpiecznego kontaktu. Gdy jest chciane i akceptowane, może wzmacniać więź, obniżać napięcie i wspierać poczucie bezpieczeństwa. Nie należy jednak stawiać znaku równości między takim gestem a profesjonalną pomocą. Bliskość może koić, ale gdy trudności emocjonalne są nasilone, długotrwałe lub nawracające, potrzebne bywa coś więcej niż doraźna ulga — potrzebna może być psychoterapia.

 

 

Aktorka: dr Monika Kozłowska  – psychoterapeutka

 

Źródła

Forsell, L. M., & Åström, J. A. (2012). Meanings of hugging: From greeting behavior to touching implications. Comprehensive Psychology, 1, Article 13. https://doi.org/10.2466/02.17.21.CP.1.13

Dreisoerner, A., Junker, N. M., Schlotz, W., Heimrich, J., Bloemeke, S., Ditzen, B., & van Dick, R. (2021). Self-soothing touch and being hugged reduce cortisol responses to stress: A randomized controlled trial on stress, physical touch, and social identity. Comprehensive Psychoneuroendocrinology, 8, 100091.

Cohen, S., Janicki-Deverts, D., Turner, R. B., & Doyle, W. J. (2015). Does hugging provide stress-buffering social support? A study of susceptibility to upper respiratory infection and illness. Psychological Science, 26(2), 135–147. 

Light, K. C., Grewen, K. M., & Amico, J. A. (2005). More frequent partner hugs and higher oxytocin levels are linked to lower blood pressure and heart rate in premenopausal women. Biological Psychology, 69(1), 5–21. 

Dueren, A. L., Vafeiadou, A., Edgar, C., & Banissy, M. J. (2021). The influence of duration, arm crossing style, gender, and emotional closeness on hugging behaviour. Acta Psychologica, 221, 103441. 

Toth, W. M. (2023). Effects of daily hugging on four proinflammatory cytokines [Bachelor’s thesis, University of Arizona]. University of Arizona Campus Repository. 

Język pomagania osobom z problemem uzależnienia i ich bliskim

Myśląc o psychoterapii – w kontekście ostatnich zmian i burzliwych dyskusji w Sejmie oraz mediach społecznościowych różnych towarzystw zajmujących się zdrowiem psychicznym – bardzo często odnoszę wrażenie, że umyka nam istota: czyli człowiek, do którego kierowane są oddziaływania psychoterapeutyczne i/lub psychologiczne. Skupiamy się na omówieniu warunków, prawa, diagnoz zbyt ogólnych, by móc się z nimi identyfikować. Szukamy uniwersalnych prawd, takich które łatwo podać i łatwo ocenić – co mija się z założeniem nauk (psychologii, psychiatrii, neurologii, socjologii), które uznane są za fundamentalne dla pracy w obszarze pomagania. Zapraszam zatem do krótkiej refleksji o jednym z podstawowych i najważniejszym narzędzi, jakie zawsze sortujemy w gabinecie terapeutycznym: o języku, jakim mówimy. Parafrazując językoznawcę Piotra Bąka możemy uznać, że język jest nie tylko składnikiem kultury terapii, ale zarazem najlepszym odbiciem tej kultury (czyli podejścia i osoby terapeuty).

Jak dziś definiuje się uzależnienie?

Zgodnie z klasyfikacją ICD-11 uzależnienie to zaburzenie, w którym osoba traci kontrolę nad używaniem substancji lub wykonywaniem określonego zachowania. Pojawia się silne pragnienie sięgania po substancję lub powtarzania danej czynności. Trudno jest ograniczyć częstotliwość lub ilość używania. Zachowanie to jest kontynuowane mimo szkód zdrowotnych, psychicznych lub społecznych. Uzależnienie wpływa na relacje, pracę i codzienne funkcjonowanie. Mechanizm jest podobny – dana substancja lub czynność zaczyna regulować emocje i redukować napięcie. Z czasem staje się głównym sposobem radzenia sobie z trudnościami. Problem może rozwijać się stopniowo i długo pozostawać niezauważony. Uzależnienia mogą dotyczyć alkoholu, nikotyny, narkotyków oraz leków, zwłaszcza uspokajających i przeciwbólowych. Nie możemy też zapomnieć o coraz częściej występujących uzależnieniach behawioralnych, takich jak hazard czy granie w gry. Skala zjawiska jest duża; najlepiej obrazuje to używanie legalnie usankcjonowanej w większości świata substancji – alkoholu. Wg World Health Organization ponad 3 miliony osób rocznie na świecie umiera z powodu nadużywania alkoholu i substancji psychoaktywnych. W Polsce setki tysięcy osób spełniają kryteria uzależnienia od alkoholu, a kilka milionów pije w sposób ryzykowny lub szkodliwy.

Jak zmienia się język opisujący obszar uzależnień?

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu osoby uzależnione były często postrzegane przez pryzmat lęku i stereotypu. Używano określeń takich jak „alkoholik” czy „narkoman”. Język ten bywał oceniający i moralizujący. W latach 80. i 90. silny był także strach związany z HIV i AIDS, na który chorowały także osoby uzależnione, co dodatkowo nasilało stygmatyzację. Osoby chore bywały traktowane jako zagrożenie lub jako osoby „słabe”, o niedobrym charakterze. Taki sposób mówienia utrwalał wstyd i izolację, a także utrudniał osobom cierpiącym i ich rodzinom sięgnięcie po profesjonalną pomoc. Publikacja „Słownik Uzależnień” autorstwa dr Michała Bujalskiego i dr hab. Justyny Klingemann proponuje bardziej precyzyjny i niestygmatyzujący język. Powstała na podstawie rozmów z ekspertami oraz osobami w trakcie leczenia. Autorzy wskazują, jakie określenia warto stosować, a jakich unikać. Zamiast „nadużywania alkoholu” rekomendują mówić o „szkodliwym używaniu alkoholu”. Zamiast „alkoholizmu” – o „uzależnieniu od alkoholu” (odnosi się to wszystkich grup substancji psychoaktywnych). W odniesieniu do rodzin proponują określenia takie jak „bliscy osób z uzależnieniem” zamiast etykiet typu „współuzależnienie” czy „DDA”. Zmiana języka ma realne znaczenie. Słowa mogą wzmacniać poczucie winy albo pomagać w budowaniu godności i sprawczości. Ujednolicony, neutralny język ułatwia komunikację między specjalistami. Daje też osobom szukającym pomocy sygnał, że są traktowane z szacunkiem. To ważny krok w kierunku zmniejszania stygmatyzacji. Publikacja jest przejrzysta – a co ważniejsze – dostępna za darmo na stronie Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Dlaczego to ważne?

W swojej praktyce widzę, że coraz więcej osób szuka dziś rzetelnych informacji i bezpiecznego wsparcia. Rośnie świadomość, że uzależnienie ma złożone podłoże: biologiczne, psychologiczne i społeczne. Badania pokazują, że wpływ mają tu m.in. doświadczenia z dzieciństwa, przewlekły stres i sytuacja życiowa. Uzależnienie nie jest więc wyłącznie kwestią silnej woli. Jest złożonym zaburzeniem, które można i warto leczyć, a jeszcze bardziej – można mu zapobiegać. Nie tylko przez nakładanie obostrzeń, ale także propagowanie zdrowych rozwiązań (w obrębie systemu prawnego, edukacyjnego, rodzinnego i językowego właśnie). Psychoterapia była i powinna pozostać dziedziną opartą na relacji, szacunku i aktualnej wiedzy naukowej. Oznacza to gotowość do zmiany podejść, gdy pojawiają się nowe badania i rekomendacje. Oznacza też uważność na język, którym opisujemy doświadczenie drugiego człowieka. Celem terapii jest wszak przede wszystkim stworzenie przestrzeni do nawiązania relacji, która będzie oddziaływać korygująco i prozdrowotnie, przestrzeni, która zaprasza do równego traktowania siebie i innych.    

 

Autorka: Weronika Morawiec       Źródła: – Słownik Uzależnień, M. Bujalski, J. Klingemann, wyd. Ministerstwo Zdrowia, NPZ, KBPN dostęp: https://kcpu.gov.pl/badanie/jezyk-pomocy-w-uzaleznieniach-slownik- terminologiczny-akronim-just-2021/#tresc – Uzależnienia behawioralne, I. Grzegorzewska, L. Cierpiałkowska, PWN „A scoping review of social determinants of health's impact on substance use disorders over the life course”, Lin C., Cousins S.J. i in., w Journal of Substance Use and Addiction Treatment 166/2024 – Uzależnienie jako próba radzenia sobie z traumą, A. Chyłek w: Terapia Osób z Uzależnieniem i ich bliskich, 4/2025

zdrowie psychiczne

Zdrowie psychiczne – czym jest i jak o nie dbać?

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zdrowie psychiczne jest stanem, na który składają się trzy aspekty: dobra kondycja zdrowotna, poczucie komfortu psychicznego oraz utrzymywanie prawidłowych relacji społecznych. Z tego artykułu dowiesz się czym jest zdrowie psychiczne i jak zdrowie psychiczne wpływa na naszą codzienność.

Spis treści:

Czym jest zdrowie psychiczne?

Zdrowie psychiczne można rozumieć jako brak chorób, ale nie tylko – też jako zdolność do rozwoju i samorealizacji. Przejawia się dobrym samopoczuciem, pewnością i wiarą w siebie, poczuciem własnej wartości. Kondycja psychiczna wpływa na sposób myślenia, odczuwania i działania. Zdrowie psychiczne pomaga w życiu codziennym w pełni cieszyć się z życia, pokonywać trudności oraz dokonywać właściwych wyborów. Pomaga również w adaptacji do norm społecznych i kulturowych.

Zdrowie psychiczne a sen

Jedynym z ważnych czynników, aby utrzymać zdrowie psychiczne jest odpowiednia higiena snu. Znaczenie ma tutaj przede wszystkim jego długość, która bezpośrednio rzutuje na jakość. Przyjmuje się, że optymalna długość snu to od 6 do 9 godzin, jednak jest to kwestia indywidualna, każdy powinien wsłuchać się we własny zegar biologiczny. Brak lub niedostateczna ilość snu obniżają szanse na prawidłowe zdrowie psychiczne, gdyż znacząco osłabia koncentrację, powoduje złe samopoczucie, migreny oraz to, że łatwiej wpadamy w zły nastrój.

Zdrowie psychiczne a aktywność fizyczna

Niebagatelny wpływ na osiągnięcie zdrowia psychicznego ma regularna aktywność fizyczna. Zapewnia ona nie tylko wigor i utrzymanie odpowiedniej sylwetki, ale również zwiększa uwalnianie endorfin, które łącząc się z receptorami opioidowymi w ośrodkowym układzie nerwowym, działają przeciwbólowo i znacząco podnoszą nasz nastrój. Dbałość o aktywność fizyczną nie musi oznaczać od razu uprawiania sportów wyczynowych, może zatem przybierać różne formy. Ważne jest, aby aktywność ta była podejmowana regularnie, wtedy takie ćwiczenia pozwalają pozbyć się napięcia, redukują stres oraz zmniejszają uczucie irytacji i podenerwowania.

Zdrowie psychiczne a radość z życia

Zdrowie psychiczne stanowi równowagę pomiędzy ciałem, a umysłem, dlatego też, aby je utrzymać, należy zacząć doceniać małe rzeczy, które sprawiają nam radość. Należy również pracować nad tym, aby w trudnych sytuacjach zachowywać zimną krew i starać się znajdować najlepsze dla nas rozwiązanie. Ważne jest, abyśmy unikali ciągłego zamartwienia się o przyszłość, gdyż często w ogóle nie mamy wpływu na to, co nas czeka.

Zdrowie psychiczne a relacje z innymi

Osiągnięcia zdrowia psychicznego oznacza również umiejętność komunikacji z osobami dla nas bliskimi, niezamykanie się na rozmowę o problemach czy emocjach.

Niekiedy duże obciążenie psychiczne stanowią dla nas osoby, które przebywają w naszym bliskim otoczeniu. Może to być osoba z rodziny, przyjaciel lub znajomy, którego zachowanie jest dla nas trudne do przyjęcia, wzbudza silne reakcje emocjonalne. Takie pobudzenie może skutkować zaburzeniem zdrowia psychicznego, przez co może mocno rzutować na nasz nastrój. Jeśli dana osoba wzbudza w nas rozdrażnienie poprzez np. ciągłe narzekanie i skrajnie pesymistyczne nastawienie do świata, może mocno nadwyrężyć równowagę psychiczną. Rozwiązaniem jest budowanie odporności psychicznej i wzmacnianie własnych granic psychicznych, by nie dać się „zarażać” emocjami innych ludzi. Innym rozwiązaniem, choć dość radykalnym, jest odcięcie się od tego typu osoby, gdyż każde kolejne spotkanie może pogłębiać nasz zły nastrój, a nawet doprowadzać do załamania nerwowego czy też depresji.

Zdrowie psychiczne a asertywność

Kolejnym ważnym czynnikiem zdrowia psychicznego jest asertywności, której nie musimy rozumieć tylko jako umiejętności wyrażania swojego zdania i odmawiania innym. W dzisiejszych czasach ma ona o wiele głębsze znaczenie. Podczas gdy ulegamy presji otoczenia, nasza równowaga psychiczna może ulec naruszeniu. Zapominamy o własnych wartościach, wtapiając się w tło, które powinni stanowić dla nas inni. Świadomość siebie to kluczowy aspekt, który umożliwia nam trwanie w dobrym zdrowiu psychicznym. Budujmy swoje poczucie wartości i pamiętajmy przede wszystkim o sobie, zdrowy egoizm jest dobry dla nas.

Dieta dla zdrowia psychicznego

Odżywianie to kolejny bardzo ważny czynnik, który wpływa na nasze zdrowie psychiczne. Warto wspomagać układ nerwowy poprzez spożywanie produktów z witaminą z grupy B, a także kwasów tłuszczowych omega- 3 i omega-6.


Pamiętajmy, że każdy człowiek ma prawo do ochrony i rozwijania zdrowia psychicznego oraz obowiązek utrzymania i działania na rzecz własnego zdrowia psychicznego. Osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne powinny być otoczone szczególną opieką i życzliwością. Choroba psychiczna może dotknąć każdego z nas bez względu na płeć, rasę, stan społeczny czy aktywność zawodową. Styl życia, a także środowisko naturalne i społeczne, w którym żyjemy, powodują, że nasze zdrowie psychiczne narażone jest na wiele zagrożeń. Bardzo duży wpływ na nasze zdrowie psychiczne wywierają również uzależnienia tj. od alkoholu, od substancji psychoaktywnych oraz uzależnienia behawioralne.

Magdalena Tomecka – psycholożka, psychoterapeutka w trakcie szkolenia.

Bibliografia:
“Zdrowie psychiczne. Mity i fakty” – Hal Arkowitz, Scott O. Lilenfeld

Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Czyje nosimy oblicza i dlaczego warto spróbować je rozmontować – krótko o podejściu ISTDP

Tekst: Weronika Morawiec¹ Rozmówczynie: Elżbieta Brodowska, Renata Komorowska-Pietrzykowska Wielokrotnie podczas zjazdów …

Koterapia w terapii par – czym jest i dlaczego tak pracujemy.

W naszym Ośrodku praca z parami najczęściej prowadzona jest w koterapii. Co to oznacza? Jakie są korzyści dla pacjentów …

Grupa psychoterapeutyczna nieograniczona w czasie

Już ruszyły konsultacje do porannej grupy psychoterapeutycznej nieograniczonej w czasie. Grupa przeznaczona jest dla osób …