Tag: związki

Czym jest mentalizacja i jak ratuje nasze relacje?

Mentalizacja to, mówiąc potocznie, zdolność rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych i przekładania ich na zachowania, a także świadomość, że za obserwowalnymi zachowaniami innych ludzi stoją niewidoczne emocje, pragnienia i potrzeby.

 

 Stany mentalne, których doświadczamy, intencjonalnie przekładają się na zachowania, a jednocześnie rzeczywistość wewnętrzna (świat myśli i uczuć) pozostaje odrębna (nietożsama) od rzeczywistości zewnętrznej (świata działań). Na zachowanie człowieka wpływa jego aktualny stan emocjonalny, kontekst i jego subiektywna interpretacja oraz przeszłe doświadczenia. Świadomość tego oraz ostrożność we wnioskowaniu o stanach mentalnych innych osób (tym, co ukryte) na podstawie ich zachowań (tego, co widoczne) stanowi istotę dobrej mentalizacji.

 

Sytuacja obrazująca mentalizację:

Sytuacja:
Anna wraca zmęczona po całym dniu w pracy. Widzi, że jej partner, Jan, siedzi na kanapie w bałaganie i przegląda telefon, a obiecany obiad nie jest gotowy.

Brak mentalizacji (reakcja automatyczna):
Anna natychmiast wyciąga wniosek: „Jan robi to specjalnie, w ogóle mnie nie szanuje i ma gdzieś moje zmęczenie”. Reaguje złością, trzaska drzwiami od szafek i mówi z ironią: „Jak zwykle wszystko na mojej głowie, dzięki za pomoc”. Jan, słysząc atak, obraża się i zamyka w sobie. Rzeczywistość wewnętrzna Anny (czuje się ignorowana) została uznana za jedyną prawdę o intencjach Jana.

Dobra mentalizacja w praktyce:
Anna czuje narastającą złość, ale zatrzymuje się. Wie, że zachowanie Jana (telefon, brak obiadu) to tylko warstwa widoczna. Zaczyna ostrożnie wnioskować o tym, co ukryte: „Też jestem wściekła, bo jestem głodna. Ale Jan rzadko tak robi. Może miał fatalny dzień w pracy, czuje się przebodźcowany i ten telefon to jego sposób na odcięcie się od stresu?”.

Dzięki tej świadomości Anna nie atakuje. Podchodzi i pyta spokojnie: „Widzę, że obiad niegotowy, a Ty wyglądasz na odciętego od świata. Wszystko okej? Miałeś trudny dzień?”. Taka reakcja otwiera przestrzeń na rozmowę zamiast kłótni.

 

Wymiary mentalizacji:

Mentalizacja automatyczna vs kontrolowana

Mentalizacja kontrolowana to świadomy i refleksyjny proces zastanawiania się nad tym, czego sami doświadczamy oraz co może oznaczać to, co widzimy w zachowaniu innych ludzi. Jest ona ściśle związana z funkcjonowaniem werbalnym, czyli z „myśleniem słowami”. Aktywizuje obszary mózgu odpowiedzialne za myślenie językowe, angażuje procesy uwagi i wymaga czasu. Wyraża się to w refleksyjnych wypowiedziach oraz w głębszym zastanawianiu się nad światem psychicznym swoim i innych osób.

Tymczasem mentalizacja automatyczna to szybki, nierefleksyjny, nieświadomy i utajony proces wnioskowania. Nie angażuje ona wyższych ośrodków mózgu, lecz korzysta z bardziej pierwotnych struktur (np. ciała migdałowatego). W codziennym kontakcie przejawia się to bezwysiłkowym i natychmiastowym formułowaniem sądów.

Nawiązując do wcześniejszego przykładu z parą (Anna i Jan), idealnie pasuje on do tej teorii! Pierwsza, złoścliwa reakcja Anny to właśnie mentalizacja automatyczna (szybka, bezwysiłkowa ocena z ciała migdałowatego), a jej zatrzymanie się i analiza sytuacji to mentalizacja kontrolowana (zaangażowanie uwagi i języka).

 

Mentalizacja poznawcza vs afektywna

Rozróżnienie to odnosi się do ujmowania stanów umysłu w kategoriach przekonań i celów działań (mentalizacja poznawcza) oraz zdolności wnioskowania o stanach emocjonalnych innych osób (mentalizacja afektywna).

Zaburzenia w działaniu poznawczego aspektu mentalizacji przejawiają się „zalewaniem” emocjami, trudnościami w korzystaniu z wiedzy refleksyjnej i poznawczej oraz z przyjęciem innych punktów widzenia. Z kolei trudności w obszarze mentalizacji afektywnej mogą skutkować chłodem emocjonalnym, trudnością we współodczuwaniu lub błędnym odczytywaniem nastroju innych ludzi.

  • W naszym przykładzie: Gdyby Anna uległa zaburzeniu mentalizacji poznawczej, silne emocje (złość, głód) całkowicie odcięłyby ją od logicznego myślenia. Nie potrafiłaby przyjąć perspektywy Jana ani przypomnieć sobie, że on zazwyczaj dba o dom.
  • Z kolei dzięki sprawnej mentalizacji afektywnej, Anna potrafi współodczuwać z partnerem, zanim jeszcze z nim porozmawia. Zamiast chłodu, pojawia się w niej empatia: dostrzega, że Jan wygląda na „odciętego od świata” i domyśla się, że pod tym zachowaniem kryje się jego własne przebodźcowanie lub smutek.

 

Mentalizacja zorientowana na Ja vs zorientowana na Innych

Mentalizacja w kontekście autorefleksyjnym to wnioskowanie na temat własnych stanów emocjonalnych, natomiast w kontekście interpersonalnym – na temat stanów mentalnych innych osób. Aby móc mentalizować o stanach umysłu innych ludzi, trzeba być w stanie uznać odrębność umysłu drugiej osoby od naszego własnego. Trudności w tym aspekcie prowadzą do problemów z tożsamością i braku poczucia odrębności Ja od Innych. Zaburzeniem mentalizacji jest też sztywna koncentracja na jednym z biegunów, czyli brak równowagi w łączeniu tych dwóch perspektyw.

  • W naszym przykładzie: Dobra mentalizacja wymaga od Anny zachowania idealnej równowagi między oboma biegunami.
  • Najpierw stosuje mentalizację zorientowaną na Ja: „Rozumiem, co się ze mną dzieje – jestem wściekła i zmęczona”.
  • Następnie płynnie przechodzi do mentalizacji zorientowanej na Innych, uznając, że Jan to odrębna osoba, która ma w tej samej chwili zupełnie inny stan umysłu: „On nie myśli teraz o mnie, on próbuje poradzić sobie ze swoim ciężkim dniem w pracy”.

Dzięki zachowaniu tej równowagi Anna nie zatraca siebie w złości, ale też nie unieważnia stanu Jana. Może podejść i zapytać spokojnie: „Widzę, że obiad niegotowy, a Ty wyglądasz na odciętego od świata. Wszystko okej? Miałeś trudny dzień?”. Taka reakcja – oparta na pełnej mentalizacji – zamiast raniącego konfliktu, otwiera bezpieczną przestrzeń na bliskość i rozmowę.

 

Co jest potrzebne do mentalizacji?

Do mentalizowania potrzebne jest zaufanie, a to z kolei wymaga bezpiecznego przywiązania. Podstawowe zaufanie epistemiczne (“epistemic trust” – termin wprowadzony przez Petera Fonagy’ego) oznacza gotowość do uznawania informacji przekazywanych przez innych za wiarygodne, istotne i użyteczne. Jest to niezbędny mechanizm biologiczno-społeczny, który umożliwia naukę, przyswajanie wiedzy o świecie oraz budowanie relacji z innymi ludźmi.

Aby mentalizować, musimy czuć się bezpiecznie. Bezpieczny styl przywiązania pozwala doświadczać, poddawać refleksji i regulować własne emocje. Pozwala także odróżniać swoje myśli i uczucia od stanów psychicznych innych osób, a więc postrzegać siebie i innych ludzi jako odrębne, niezależne istoty. Osoby o bezpiecznym stylu przywiązania mają pozytywny obraz samych siebie – są przekonane, że zasługują na szacunek i miłość. Innych ludzi widzą adekwatnie, wierząc, że są oni zdolni do zaspokojenia ich potrzeby bliskości oraz poczucia bezpieczeństwa. W efekcie obdarzają swoich partnerów większym zaufaniem.

Na poziomie neurologicznym neurobiologia mentalizacji wymaga dobrej komunikacji między układem limbicznym (odpowiedzialnym za przetwarzanie emocji) a korą przedczołową (odpowiedzialną za refleksję). Gdy ta komunikacja zostaje zaburzona, mózg przestawia się na tryb przetrwania, a wyższe funkcje poznawcze są tłumione. Wówczas doświadczenia są przetwarzane w oparciu o obrazy, gesty, dźwięki i zapachy (przetwarzanie typowe dla prawej półkuli). Znaczenia nadawane są intuicyjnie, a ich prawdziwość staje się bezsprzeczna i niepoddawana dyskusji (czyli refleksji). Dzieje się tak, ponieważ ciało migdałowate ocenia informacje ze wzgórza jako zagrażające i uruchamia „szybszą ścieżkę”. Pomija ona korę przedczołową, zwaną mózgiem racjonalnym, która odpowiada za świadomą i szczegółową interpretację bodźców. Prawda emocji staje się wtedy niepodważalna.

Natomiast istotą traumy jest neurobiologiczna odpowiedź mózgu na zagrożenie, która trwale blokuje tę łączność, więzi człowieka w trybie przetrwania i drastycznie ogranicza zdolność do refleksyjnej mentalizacji.

 

Tryby pozamentalizacyjne (prementalne):

 

Tryb ekwiwalencji psychicznej – charakteryzuje się myśleniem konkretnym i załamaniem zdolności do mentalizacji. Następuje tu zrównanie rzeczywistości zewnętrznej z wewnętrzną („to, co myślę, jest dokładnie tym, co istnieje”). Towarzyszy temu niezdolność do uwzględniania stanów mentalnych innych osób oraz brak możliwości skupienia się na ich myślach, uczuciach i pragnieniach. Wnioskowanie o świecie wewnętrznym zostaje zapośredniczone w wydarzeniach fizycznych (czyli czyny i fakty materialne są traktowane jako jedyny dowód na intencje).

  • Sytuacja w sklepie: Kasjerka nie uśmiecha się do Klienta, podaje resztę bez słowa i patrzy zmęczonym wzrokiem.
  • Reakcja w trybie ekwiwalencji: Klient natychmiast myśli: „Ona robi to specjalnie, celowo okazuje mi brak szacunku, bo uważa mnie za gorszego”. Myśl klienta staje się dla niego niepodważalnym faktem. Nie bierze pod uwagę, że kobieta może być skrajnie zmęczona po 10 godzinach pracy lub martwić się chorobą dziecka. Dla niego jej zachowanie (fakt fizyczny) jest absolutnym, bezpośrednim dowodem na jej złe intencje wobec niego.

 

Tryb „na niby” (pretend mode) – w tym stanie myśli i uczucia nie są połączone z rzeczywistością, a stany wewnętrzne pozostają całkowicie oddzielone od doświadczeń ze świata zewnętrznego. Wyraża się to tzw. pseudomentalizacją. Przejawia się ona nadmiernym intelektualizowaniem, opowiadaniem o emocjach zamiast ich przeżywania oraz tworzeniem nużących dla odbiorcy, odciętych od realnych uczuć historii. Towarzyszy temu wyjątkowo silne przekonanie o absolutnej trafności wygłaszanych sądów. Stanowi to całkowite przeciwieństwo prawdziwej mentalizacji, którą z natury charakteryzuje elastyczność, niepewność i wątpliwość co do trafności własnych wniosków, a także stała potrzeba ich weryfikacji (wyrażana w pytaniach typu: „Czy dobrze Cię rozumiem?”, „Czy tak właśnie się czujesz?”).

  • Sytuacja na terapii lub w rozmowie z bliskim: Mężczyzna opowiada o nagłej śmierci swojego ukochanego psa, z którym spędził 15 lat.
  • Reakcja w trybie „na niby”: Mówi monotonnym, spokojnym głosem: „To naturalny proces biologiczny, każde stworzenie umiera. Statystycznie ta rasa żyje krócej, więc podchodzę do tego ze stoickim spokojem. Przeanalizowałem już fazy żałoby i jestem na etapie akceptacji”. Choć używa mądrych słów i opowiada o psychologii, jego historia jest całkowicie odcięta od realnego smutku i bólu. Słuchacz czuje znużenie i sztuczność, ponieważ mężczyzna produkuje potok słów, aby uciec przed prawdziwym przeżywaniem straty. Gdyby ktoś zapytał go: „Czy ty po prostu za nim nie tęsknisz?”, odpowiedziałby z głębokim, sztywnym przekonaniem: „Nie, ja to już w pełni przepracowałem”.

 

Tryb teleologiczny – w tym stanie stany wewnętrzne nie odgrywają żadnej roli, a wszelkie działania są rozumiane bardzo konkretnie, wyłącznie na podstawie ich fizycznych i widocznych skutków. Model ten odpowiada pierwotnym zdolnościom mentalizacyjnym dziecka między 6. a 12. miesiącem życia, kiedy pojmuje ono jedynie prosty związek przyczynowo-skutkowy między fizycznym działaniem a jego materialnym efektem. W trybie teleologicznym stany wewnętrzne (motywacje, uczucia, intencje) nie mają znaczenia i nie są brane pod uwagę. Drugi człowiek oraz jego zachowania są oceniani i rozliczani jedynie przez pryzmat namacalnych rezultatów ich czynów. Uczucia nie istnieją bez dowodów, a intencje są tożsame z czynami.

  • Sytuacja: Kasia ma za sobą bardzo ciężki, stresujący tydzień w pracy. Przez cały piątek marzy tylko o tym, by po powrocie do domu przytulić się do partnera i poczuć jego wsparcie. Gdy wchodzi do mieszkania, Bartek wita ją w locie, daje szybkiego buziaka w policzek i mówi: „Kochanie, kupiłem pizzę, jest w kuchni. Ja muszę natychmiast wracać do komputera, bo pilnie kończę ważny projekt”.
  • Reakcja w trybie teleologicznym: Dla Kasi w tym momencie liczą się wyłącznie fizyczne, namacalne dowody miłości. Ignoruje fakt, że Bartek kupił jej ulubione jedzenie oraz to, że jest pod silną presją w pracy. W jej umyśle pojawia się konkretny, sztywny wniosek: „Nie przytulił mnie i nie usiadł ze mną przy stole, a to oznacza, że mu na mnie nie zależy i mnie nie kocha”. W trybie teleologicznym intencje Bartka (chęć zadbania o kolację, stres zawodowy) nie mają żadnego znaczenia. Kasia uznaje, że miłość istnieje tylko wtedy, gdy wyraża się poprzez konkretne, fizyczne zachowanie (długie przytulenie, fizyczna obecność). Ponieważ materialny skutek się nie pojawił, Kasia czuje się całkowicie odrzucona.

 

Co przeszkadza w rozwoju mentalizacji?

Na wystąpienie trudności w mentalizowaniu ma wpływ nie tyle samo doświadczenie traumy, ile ogólny klimat emocjonalny w dzieciństwie. Niskie zaangażowanie emocjonalne opiekunów, zaniedbanie dziecka, przemoc emocjonalna, nieadekwatne reakcje (błędne odzwierciedlanie) oraz zaburzona komunikacja nie tylko uniemożliwiają przepracowanie ewentualnych trudnych doświadczeń, ale same w sobie stanowią źródło zaburzeń. Niedostępny bądź wrogi opiekun wywołuje u dziecka silne napięcie i chroniczne pobudzenie. Wysoki poziom stresu hamuje aktywność struktur mózgowych odpowiedzialnych za zdolność do mentalizacji.

Doświadczenie traumatyczne może skutkować również hipermentalizacją. Jest to automatyczne, niekontrolowane i obsesyjne wnioskowanie na temat tego, czego oczekuje druga osoba, połączone z nadmiernym „odczytywaniem” jej myśli i pragnień. Służy to jako mechanizm obronny, którego celem jest zapobieżenie zagrożeniu lub zminimalizowanie go.

  • Sytuacja: Szef wysyła do Marty lakoniczny e-mail o treści: „Marta, podejdź proszę do mojego gabinetu dzisiaj o 15:00. Chcę omówić raport kwartalny”.
  • Reakcja oparta na hipermentalizacji: Marta natychmiast wpada w panikę i zaczyna obsesyjnie analizować intencje przełożonego: „Dlaczego napisał tak oficjalnie? Przecież zwykle dodaje wykrzyknik albo pisze »cześć«. Na pewno uważa, że zawaliłam ten raport. Pewnie rozmawiał już z dyrektorem i chcą mnie zwolnić, a słowo »omówić« to tylko dyplomatyczna przykrywka”. Marta spędza kolejne godziny na gorączkowym domyślaniu się, co szef „naprawdę” miał na myśli. Przegląda każde zdanie w raporcie, szukając błędów i przygotowując strategię obrony. Kiedy o 15:00 wchodzi do gabinetu, jest skrajnie wyczerpana i spięta. Na miejscu okazuje się, że szef chciał jej po prostu podziękować za świetną robotę i zapytać, czy potrzebuje dodatkowego budżetu na kolejny kwartał. Szef napisał krótką wiadomość, ponieważ spieszył się na spotkanie z zarządem.

 

Istotną przeszkodą w rozwoju mentalizacji są także pozabezpieczne style przywiązania:

  • Styl lękowo-unikający – polega na pozostawaniu w zdystansowanym kontakcie i przyjmowaniu postawy „niczego nie potrzebuję”. Zaprzeczanie potrzebie więzi ma chronić przed ponownym odrzuceniem. Przekłada się to na nadmierną regulację (sztywne hamowanie) własnych emocji oraz unikanie sytuacji, które mogą wywołać pobudzenie emocjonalne. Osoba o tym stylu nie oczekuje pomocy, nie wierzy bliskim osobom ani sobie i nie buduje zaufania – zamiast tego stara się dezaktywować więź. Ludzie ci mają tendencję do nierealistycznie pozytywnego postrzegania siebie przy jednoczesnym negatywnym obrazie innych osób.
  • Styl lękowo-ambiwalentny – charakteryzuje się zwiększonym napięciem i niepokojem, w którym złość i lęk stale mieszają się z silnym dążeniem do bliskości. Wiąże się to z obniżoną zdolnością do regulacji emocji i skłonnością do wyolbrzymiania swoich przeżyć. W tym stanie brakuje przestrzeni na autentyczne zaciekawienie drugą osobą. W relacjach dominuje obawa przed rozczarowaniem. Osoby te negatywnie postrzegają same siebie i nie mają do siebie zaufania, a poczucie własnej wartości budują wyłącznie w oparciu o aprobatę ze strony innych.
  • Przywiązanie zdezorganizowane – w tym przypadku osoba nie ufa ani sobie, ani otoczeniu, a w relacjach podświadomie oczekuje nadużycia lub krzywdy. Osoby ze zdezorganizowanym stylem przywiązania postrzegają siebie jako niewarte zainteresowania i miłości, natomiast innych widzą jako niegodnych zaufania, wrogich i zagrażających. Ekstremalny lęk w tym stylu całkowicie paraliżuje proces refleksyjnej mentalizacji.

 

Link do artykułu o STYLACH PRZYWIĄZANIA

 

Jak odzyskać kontrolę nad własnym umysłem?

Mentalizacja nie jest stałą cechą, którą się ma lub której się nie ma – to dynamiczna zdolność, która zmienia się w zależności od naszego poziomu stresu, poczucia bezpieczeństwa i historii relacyjnej. Kiedy nasz system nerwowy wchodzi w tryb przetrwania, a ciało migdałowate odcina racjonalną korę przedczołową, wszyscy mamy tendencję do wpadania w pułapki pozamentalizacyjne. Zaczynamy traktować swoje lęki jako obiektywne fakty (ekwiwalencja psychiczna), uciekamy w chłodny intelektualizm (tryb „na niby”) lub wyczerpujemy się obsesyjnym zgadywaniem intencji innych ludzi (hipermentalizacja).

Kluczem do zdrowych relacji z samym sobą i z innymi ludźmi jest przejście od mentalizacji automatycznej do mentalizacji kontrolowanej. Wymaga to czasu, uważności i przede wszystkim odwagi do stanięcia w pozycji „nie-wiedzy”. Dobra mentalizacja to akceptacja faktu, że umysł drugiego człowieka jest dla nas zawsze częściowo tajemnicą. Zamiast zakładać, że wiemy, co partner, szef czy przyjaciel „miał na myśli”, bezpieczniej i zdrowiej jest zatrzymać automatyczny osąd, sprawdzić własne emocje i zapytać. W ten sposób budujemy zaufanie epistemiczne i tworzymy bezpieczną przestrzeń, w której złość ma szansę ustąpić miejsca autentycznemu zrozumieniu. Czasem jednak nie jest łatwo zatrzymać się i potrzebne jest wsparcie, by wyrobić w sobie ten nawyk. Wtedy z pomocą przychodzi psychoterapia.

 

 

Autorka: Agata Hensoldt – Jankowska – psycholożka, certyfikowana psychoterapeutka PTP, absolwentka Studium Psychoterapii i Studium Psychoterapii Grupowej w Laboratorium Psychoedukacji oraz I edycji Akademii Mentalizacji prowadzonej przez Pracownię HUMANI, międzynarodową placówkę partnerską Anna Freud Centre w Londynie w zakresie MBT  oraz partnera Norweskiego Instytutu Mentalizacji. W Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną, par i grupową osób dorosłych oraz superwizję psychoterapii i pomocy psychologicznej.

 

 

BIBLIOGRAFIA:

  • Allen, J. G., Fonagy, P., Bateman, A. W. (2014). Mentalizowanie w praktyce klinicznej (tłum. M. Cierpisz). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  • Asen, E., Fonagy, P. (2024). Terapia rodzin oparta na mentalizacji (tłum. J. Okuniewski). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  • Bateman, A. W., Unruh, B. T., Drozek, R. P. (2025). Terapia oparta na mentalizacji w leczeniu zaburzeń narcystycznych (tłum. J. Okuniewski). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  • Beck, H., Anastasiadou, S., Meyer zu Reckendorf, C. (2022). Fascynujący mózg (tłum. A. Władyka-Leittretter). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  • Józefik, B., Iniewicz, G. (red.). (2008). Koncepcja przywiązania. Od teorii do praktyki klinicznej. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  • Król-Kuczkowska, A. (2022). Mentalizacja w diagnozie par – możliwe zastosowania. W: H. Pinkowska-Zielińska, B. Zalewski (red.), Diagnoza w psychoterapii par. Tom 2. Specyficzne zjawiska w diagnostyce par. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  • Malinowski, P. (2025). Flashback emocjonalny – multimodalne rozumienie w kontekście relacyjnej traumy rozwojowej. W: H. Pinkowska-Zielińska, B. Zalewski (red.), Terapia par. Od rezygnacji do nadziei. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  • Marszał, M. (2015). Mentalizacja w kontekście przywiązania. Zdolność do rozumienia siebie i innych u osób z osobowością borderline. Warszawa: Difin.

 

 

 

Style przywiązania – jak relacje z dzieciństwa wpływają na nasze związki?

 

Sposób, w jaki tworzymy bliskie relacje jako dorośli, jest głęboko zakorzeniony w naszych pierwszych doświadczeniach z opiekunami.

Teoria przywiązania tłumaczy, dlaczego jedni z nas czują się bezpiecznie w bliskich związkach, a inni — mimo pragnienia bliskości — wciąż się od niej oddalają.

Bowlby i jego rewolucyjna idea

Brytyjski psychiatra John Bowlby zaobserwował w latach 50. XX wieku, że dzieci odseparowane od matek w szpitalach przeżywają coś znacznie głębszego niż chwilowy smutek — reagują rozpaczą, protestem, a następnie emocjonalnym wycofaniem. Z tego spostrzeżenia zrodziła się teoria przywiązania: więź z opiekunem to nie tylko dodatek do życia dziecka, lecz jego biologiczna potrzeba, ukształtowana
przez ewolucję jako mechanizm przetrwania. Bowlby opisał tzw. bezpieczną bazę — gdy opiekun jest dostępny i responsywny czyli odpowiadający na potrzeby, dziecko może swobodnie eksplorować świat, wiedząc, że w razie zagrożenia ma do kogo wrócić. To wczesnodziecięce doświadczenie staje się szablonem dla wszystkich późniejszych bliskich relacji.

Cztery style przywiązania

Psycholożka Mary Ainsworth przebadała setki par matka–dziecko w laboratorium i odkryła, że niemowlęta reagują na krótkie rozstania według wyraźnych wzorców. Z jej badań — i późniejszych prac Mary Main — wyłoniły się cztery style przywiązania, które towarzyszą nam przez całe życie:

Bezpieczny: Cechuje się swobodnym wyrażaniem potrzeby bliskości i niezależności. Umiejętnością nawiązywania intymnych relacji bez lęku przed odrzuceniem. W dzieciństwie opiekun był przewidywalny i dostępny – dziecko doświadczyło tego, że może liczyć na pomoc. W dorosłości: stabilne, satysfakcjonujące relacje, dobra regulacja emocji.

Lękowo-ambiwalentny: Silna potrzeba bliskości, lęk przed odrzuceniem, zazdrość, trudność z uspokojeniem się po kłótni. Wdzieciństwie opiekun był nieprzewidywalny – raz dostępny, raz nieobecny. Dziecko doświadczyło tego, że trzeba głośno i intensywnie sygnalizować potrzeby, bo inaczej zostaną zignorowane. W dorosłości: relacje pełna napięcia, niepewności i nadmiernej kontroli.

Unikający: Pozorny chłód emocjonalny, dystans wobec bliskości, chęć bycia niezależnym. W dzieciństwie opiekunsystematycznie ignorował emocje dziecko lub był niedostępny emocjonalnie – dziecko doświadczyłoodrzucenia, poszukiwanie bliskości pozostawało bez odpowiedzi. W dorosłości: trudności z zaufaniem iwyrażaniem potrzeb, ucieczka w pracę lub samotność.

Lękowo-unikający (zdezorganizowany): Równoczesne pragnienie bliskości i lęk przed nią. Chaotyczne wzorce w relacjach, trudność w regulacji emocji. W dzieciństwie opiekun był źródłem zagrożenia – dziecko stało przed nierozwiązywalnym konfliktem: z jednej strony pojawiał się w nim lęk przed opiekunem a równocześnie chęć bliskości z nim. Ukształtowanie się takiego stylu przywiązania najsilniej jest powiązane z późniejszymi trudnościami psychologicznymi.

Czy to oznacza, że jesteśmy skazani na powtarzanie wzorców?

Nie. Styl przywiązania to nie wyrok — to mapa, która pokazuje, skąd pochodzi nasze zachowanie w relacjach. Badania podłużne, m.in. wieloletnie Minnesota Longitudinal Study, pokazują, że choć wzorce przywiązania są stosunkowo trwałe, mogą ulec zmianie pod wpływem nowych doświadczeń: bezpiecznego związku, bliskiej przyjaźni, a przede wszystkim — psychoterapii.

Mary Main opisała zjawisko tzw. nabytego bezpieczeństwa (earned security): osoby, które w dzieciństwie doświadczyły trudnych relacji z opiekunami, mogą jako dorośli osiągnąć bezpieczny styl przywiązania, jeśli przepracują te doświadczenia — najczęściej właśnie w terapii.

Jak terapia może pomóc?

Relacja terapeutyczna sama w sobie jest doświadczeniem korektywnym. Terapeuta pełni rolę bezpiecznej bazy — dostępnej, przewidywalnej osoby, przy której można eksplorować własne emocje i wzorce bez ryzyka odrzucenia. Regularność, bezpieczeństwo i empatia  psychoterapeuty stopniowo „przepisują” wewnętrzne przekonania o tym, czego można oczekiwać od bliskich. Terapie takie jak terapia oparta na mentalizacji (MBT), podejście psychodynamiczne i psychoanalityczne, terapia schematu czy emotionally focused therapy (EFT) dla par bezpośrednio odwołują się do teorii przywiązania. Pomagają rozpoznać, kiedy zachowujemy się według starych wzorców, rozumieć, skąd one
pochodzą, i — krok po kroku — budować nowe sposoby bycia w relacji. Czy rozpoznajesz u siebie któryś z wzorców? Świadomość własnego stylu przywiązania to pierwszy krok do zmiany. Jeśli zauważasz, że trudno ci być blisko innych, że relacje cię przytłaczają albo że wciąż się boisz porzucenia — nie jesteś na to skazany. To wyuczony wzorzec, który można przepracować.

 

 

 

Autorka: Martyna Korzec – psycholożka, psychoterapeutka

 

 

Koterapia w terapii par – czym jest i dlaczego tak pracujemy.

W naszym Ośrodku praca z parami najczęściej prowadzona jest w koterapii.

Co to oznacza?

Jakie są korzyści dla pacjentów z takiej formy psychoterapii?

Dlaczego wspieramy i promujemy prowadzenia terapii partnerskiej w koterapii?

 

      Prowadzenie psychoterapii w koterapii oznacza, że w cały proces konsultacyjny, diagnostyczny i psychoterapeutyczny zaangażowanych jest dwoje psychoterapeutów. Oboje są obecni na sesjach tworząc wspólną parę terapeutyczną, czyli nawiązując ze sobą relację w celu pomocy parze pacjentów. Wspólnie pracują nad rozpoznaniem problemów pary, omawiają przebieg konsultacji a poźniej sesji terapeutycznych, dzielą się spostrzeżeniami oraz odczuciami emocjonalnymi względem pary, uczestniczą w superwizji pracy z parami. Nasze obserwacje i doświadczenie doprowadziły do wniosków, że takie rozwiązanie wiąże się z korzyściami dla pacjentów, procesu psychoterapeutycznego a także dla samych psychoterapeutów.

         Obecność dwóch terapeutów przede wszystkim poszerza perspektywę rozumienia problematyki pary. Umożliwia przyjrzenie się jej z dwóch perspektyw, co pozwala zobaczyć więcej i zobrazować mechanizmy lub siły działające w parze, które czasem są przeciwstawne i trudne do zobaczenia w czasie sesji przez jednego psychoterapeutę. To wzbogacenie perspektyw przyspiesza i ułatwia proces diagnostyczny, a rozumienie problematyki pary czyni bardziej wielowymiarowym. Przetwarzanie procesu terapeutycznego przez dwa umysły terapeutów pozwala na lepsze pomieszczanie emocji pojawiających się na sesji, które w terapii pary często mają bardzo wysoką temperaturę. Jest to pozytywne zjawisko zarówno dla pacjentów, którzy mogą poczuć się dobrze zrozumiani i wysłuchani, a także dla terapeutów, którzy „dzieląc między sobą” ciężar emocjonalny, mają większą swobodę reagowania oraz teoretycznego rozumienia, tego co dzieje się aktualnie na sesji.

         Para terapeutyczna pozwala uniknąć u pacjentów poczucia, że psychoterapeuta „faworyzuje” któregoś z partnerów, ponieważ zazwyczaj jeśli nie udaje się nawiązać chwilowego porozumienia z jednym z terapeutów, można go poszukać u drugiego. To wyrównuje szanse na dobre dobranie się między pacjentami a terapeutami i stworzenie sojuszu terapeutycznego, niezbędnego do udanej psychoterapii.

         Interakcje zachodzące w parze koterapeutycznej są obserwowane przez pacjentów i pozwalają na modelowanie stylu komunikacji, wzajemnego rozumienia się, reagowania na różnice oraz zaciekawienia perspektywą drugiego człowieka. Para może przyglądać się różnym strategią radzenia sobie z różnicą zdań, dzielenia się innymi perspektywami czy szanowania odmiennej opinii, ponieważ prędzej czy później w parze terapeutycznej ujawniają się różnice.

         Psychoterapia par prowadzona w koterapii to sposób pracy, który w naszym Ośrodku nie jest przypadkowy – wynika z doświadczenia i przekonania, że obecność dwóch terapeutów realnie wspiera proces zmiany. Dzięki podwójnej perspektywie możliwe jest pełniejsze zrozumienie dynamiki relacji, trafniejsze rozpoznanie trudności oraz bardziej adekwatne reagowanie na to, co pojawia się w trakcie sesji.

         Dla pacjentów oznacza to przede wszystkim większe poczucie bycia zauważonym i wysłuchanym, mniejsze ryzyko poczucia stronniczości oraz bezpieczniejszą przestrzeń do wyrażania emocji – nawet tych najbardziej intensywnych. Koterapia sprzyja budowaniu silniejszego sojuszu terapeutycznego oraz daje możliwość obserwowania i uczenia się konstruktywnej komunikacji w praktyce.

         Z naszej perspektywy jest to forma pracy, która zwiększa skuteczność terapii, pogłębia jej zakres i wspiera trwałe zmiany w relacji. Dlatego świadomie ją wybieramy i rekomendujemy parom, które chcą nie tylko rozwiązać bieżące trudności, ale również budować bardziej świadomy, dojrzały i satysfakcjonujący związek.

Poznaj psychoterapeutki par pracujące w koterapii naszego Ośrodka! 

Autorka: Martyna Korzec – psycholożka, psychoterapeutka par

 

Rozmowy o pieniądzach w związkach

r. w Wysokich obcasach. Żyć lepiej. Psychologia codziennie. ukazał się wywiad Edyty Bryły z Agatą Hensoldt – Jankowską
Rozmów o pieniądzach w związku jest mało albo prawie wcale ich nie ma. Gdy pytam pary z kilkunastoletnim stażem o sprawy finansowe, nieraz widzę konsternację. Patrzą po sobie, potrafią powierzchownie opisać, jak wygląda sytuacja, ale poza tym zapada krępujące milczenie – mówi psycholożka Agata Hensoldt-Jankowska

Edyta Bryła: Przemoc ekonomiczna zaczyna się od złego modelu zarządzania pieniędzmi w rodzinie?

Agata Hensoldt-Jankowska: Nie tyle modele są złe, ile to, w jaki sposób są używane. Wszystko zależy od tego, na ile jest na nie zgoda, a na ile są przymusowe czy wprowadzane bez świadomej refleksji. A z tym bywa różnie.

Jakie zachowania są przemocą ekonomiczną?

Niepodejmowanie pracy, niedzielenie się pieniędzmi, rozliczanie partnera czy partnerki, zabranianie posiadania własnych pieniędzy lub oszczędności, brak dostępu do kont, do oszczędności i do zabezpieczenia albo zabezpieczenie tylko jednej z osób […] czytaj dalej

 

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholożka, certyfikowana psychoterapeutka PTP, superwizorka w procesie certyfikacji; w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych, par oraz grupową a także superwizje indywidualne oraz małe grupy superwizyjne

związek

Jak ratować związek?

Potrzeba relacji jest jedną z najważniejszych potrzeb ludzi. Ujawnia się już od pierwszych chwil po naszych narodzinach. Wtedy to dziecko poszukuje matki nie tylko jako kogoś, kto będzie w stanie zapewnić pożywienie, ale przede wszystkim dla bliskości, jaką może dać.

Read more

Psychoterapia par – kiedy warto o niej pomyśleć?

Do gabinetów psychoterapeutycznych coraz częściej zgłaszają się pary. Są one bardzo różne – Młodzi Dorośli i osoby starsze, pary z krótkim stażem i mające za sobą wiele wspólnie spędzanych lat, żyjące w sformalizowanej relacji i nie, z dziećmi, czasem wnukami oraz te bez nich.

Zgłaszają się osoby, dla których aktualny związek jest pierwszą bliską relacją oraz takie, które próbują zbudować bliską relację po raz kolejny. Co łączy te osoby o różnym wykształceniu, różnych zawodach, różnym wieku, stażu związku, różnych sposobach spędzania wolnego czasu?

Wszyscy pragną zbudować bliską, bezpieczną relację, w której będą czuć się akceptowani, kochani i ważni dla drugiej osoby. Dlaczego więc pomimo najszczerszych chęci i często wielkiego zauroczenia i miłości na początku, pary poszukują pomocy u specjalisty?

Spis treści:

Terapia dla par – z jakimi problemami zgłaszają się pary?

Często kryje się za nimi poczucie bycia nieważnym, niezauważonym, towarzyszące jednej bądź obydwu stronom. Wyrażać się to może w kłótniach o codzienne drobiazgi, niezgodzie dotyczącej wychowania dzieci, ucieczce w pracę czy uzależnienie, bądź zdradzie. Kiedy para zmaga się z takimi trudnościami, towarzyszą temu silne uczucia – często poczucie zranienia, rozczarowanie, smutek, niekiedy złość. Kiedy pary zgłaszają się do psychoterapeuty, mogą przeżywać silną niezgodę na to, że ich relacja tak się układa, lub być blisko rezygnacji i poddania się. Prawie zawsze jednak pojawia się niezrozumienie, dlaczego do tego doszło. To pytanie oraz chęć naprawy relacji (bądź jej zakończenia) powodują, że pary sięgają się po pomoc.

Mit dwóch połówek pomarańczy

Rodzi się pytanie, skąd biorą się te niepowodzenia w budowaniu bliskiej relacji? Często myśleniu o związku towarzyszy romantyczne wyobrażenie dwóch połówek pomarańczy tworzących jedność. Za wyobrażeniem tym kryje się pragnienie znalezienia kogoś, kto będzie idealnie do nas dopasowany, a co więcej idealnie odpowie na wszystkie nasze potrzeby i zaleczy wszystkie nasze zranienia. Tymczasem w naszym życiu spotykamy ludzi, do których nam dalej lub bliżej, z którymi łączy nas mniej lub więcej, zawsze jednak pozostają jakieś różnice, niedopasowania. Rożnica bowiem wpisana jest nieodłącznie w życie i rozwój wszystkich organizmów, bowiem sam rozwój jest zmianą. W związkach i relacjach ważne jest zarówno to, jak duże są te różnice (zbyt duże różnice trudno nam tolerować) oraz jak do nich podchodzimy – czy budzą w nas zaciekawienie, inspirują, czy raczej przerażają i zniechęcają, czy potrafimy z nich korzystać, czy staramy się za wszelką cenę je zniwelować. Lęk przed różnicami i niechęć, by je dostrzegać, a czasem usilne działania, by je zatrzeć różnice, nie widzieć odmienności to jeden z powodów trudności w relacji.

Związek, a nasze potrzeby

W obrazie dwóch połówek pomarańczy kryje się także pragnienie, by najbliższa nam osoba odpowiedziała na wszystkie nasze najgłębsze pragnienia, zaspokoiła wszystkie potrzeby. Tymczasem wiele naszych pragnień zakorzenionych jest w naszej przeszłości i adresowanych do innych ważnych dla nas osób. Pierwszymi najważniejszymi osobami, ze strony których doznajemy frustracji, są rodzice. Nawet ci najbardziej uważni nie zawsze w pełni są w stanie odpowiedzieć na wszystkie potrzeby dziecka. Im mniej rodzice są dostrojeni do dziecka, tym silniej niezaspokojone potrzeby. Rożne sytuacje w domu rodzinnym szkole, grupie rówieśniczej powodują, że w życie dorosłe i bliskie związki wchodzimy z różnorodnymi nie w pełni zaspokojonymi pragnieniami – bycia zaopiekowanym, docenionym, ważnym, kochanym. Trudność polega na tym, że w relacji z partnerem, w relacji dwóch dorosłych osób nie da się zrekompensować dziecięcego pragnienia bycia ważnym i kochanym przez swoich rodziców. Zupełnie inna jest relacja rodzica z dzieckiem (inna z małym dzieckiem, inna z dorosłym), inna szefa i podwładnego, inna bliskich partnerów. Rolą bliskiej nam osoby nie jest naprawianie zranień z przeszłości, lecz wspólne budowanie bezpiecznej relacji osadzonej w teraźniejszości. Zranienia z przeszłości, to bagaż, z którym często lepiej uporać się na własnej psychoterapii indywidualnej, zamiast obsadzać partnera w terapeutycznej roli. Konsultacja par może być pomocna, by rozpoznać trudności leżące u podstaw kłopotów w relacji. Czasami jednak konsultacje zakończyć się mogą zaleceniem psychoterapii indywidualnej i to też jest wspierające dla związku.

Własna przestrzeń w związku

Dwie połówki pomarańczy, które tworzą całość, nie zostawiają miejsca na realizację własnych potrzeb. Często, początkowo w fazie zakochania marzymy o tym, żeby spędzać z bliską osobą każdą chwilę, jednak taka bliskość na dłuższą metę staje się uciążliwa i dusząca. Nie daje też możliwości rozwoju, ograniczając różnorodność i inspirujący wpływ otoczenia.

Związek to coś, co budują i o co dbać powinny dwie osoby. Wtedy taka relacja ma szansę być trwała i wspierająca. Takie zadanie – dbanie o związek – wymaga zaangażowania, pracy i energii, a czasem wsparcia z zewnątrz. To, czego doświadczamy na zewnątrz relacji może ją wzmacniać albo osłabiać, dlatego na dbanie o swój komfort w innych obszarach życia warto spojrzeć jako na inwestycję w związek. Na szczęście to inwestycja, która potrafi zwrócić się z nawiązką – dobra relacja w dłuższej perspektywie potrafi być tak samo wspierająca i lecząca, jak psychoterapia.

Znalezienie równowagi pomiędzy dbaniem o siebie, a dbaniem o relację nie zawsze jest proste. Zarówno nasze potrzeby, jak i potrzeby związku zmieniają się w zależności od sytuacji, momentu w życiu, zewnętrznych i wewnętrznych okoliczności. Tutaj równowaga jest czymś dynamicznym. Dodatkowo potrzeba wolności i niezależności jednego z partnerów może nie pokrywać się z potrzebą drugiej strony. Wtedy para staje przed zadaniem wypracowania wspólnego kompromisu. Często dzieje się to właśnie w procesie psychoterapii pary.

Kiedy starania nie przynoszą efektów

Pomimo wysiłków, jakie pary wkładają w budowanie satysfakcjonującego ich związku, czasem nie udaje się zbudować lub utrzymać relacji takiej, jakiej by pragnęli. Warto w takiej sytuacji skorzystać z pomocy psychoterapeuty par, by wspólnie przyjrzeć się i zrozumieć, co stoi na przeszkodzie i utrudnia osiągnięcie celu. Do specjalisty warto zgłosić się, kiedy pomimo podejmowanych starań, jedna bądź obydwie osoby czują, że związek nie zaspokaja ich potrzeb, rozczarowuje je. Wtedy, kiedy coraz mniej uwagi, zaangażowania i energii pochłania wspólna relacja, a coraz bardziej pociągające wydają się sytuacje na zewnątrz – inne relacje, praca, używki. Wtedy, gdy pojawiają się i powracają jak bumerang niezrozumiałe konflikty, pozornie błahe, ale nie do rozwiązania. Gdy pojawia się poczucie wypalenia i niechęć dbania o relację. Kiedy pojawia się poczucie niezrozumienia i krzywdy.

Mity i obawy w terapii par

Dosyć często konsultacji u psychoterapeuty par towarzyszą obawy, że specjalista „będzie trzymał” stronę jednej z osób, że zbuduje koalicję z partnerem i będzie trzeba tłumaczyć się i „bronić się” zamiast przed jedną osobą, to przed dwiema. Z drugiej strony może kryć się nadzieja, że wreszcie ktoś nas poprze i wpłynie na partnera. Albo „neutralna” nadzieja, że osoba z zewnątrz, powie, co jest właściwe, a co nie, jak się zachowywać i co robić, dokona „obiektywnej” oceny i rozsądzi spór. Psychoterapeuta par nie jest jednak ani adwokatem żadnej ze stron, ani obiektywnym sędzią. Nie wydaje wyroków, lecz pomaga zrozumieć, to, jak obydwie strony zbudowały wspólnie relację. Rolą terapeuty jest przyjęcie trzeciej perspektywy – perspektywy związku, za który odpowiedzialni są obydwoje partnerzy. Dlatego też przed wspólną konsultacją u psychoterapeuty par warto rozważyć z sobie to, na ile gotowi jesteśmy zobaczyć nasz wkład w związek i przyjąć odpowiedzialność za jego współtworzenie, bowiem do takiej perspektywy zostaniemy zaproszeni.

Agata Hensoldt – Jankowska – psycholożka, psychoterapeutka, w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię par , psychoterapię indywidualną i grupową osób dorosłych.


Zapraszamy także do przeczytania artykułu o pracy systemowej z parą:

Terapia systemowa par


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Od czego zacząć spotkanie z psychoterapeutą? Terapia systemowa par

Terapia systemowa rozumie rodzinę jako złożony system, w którym członkowie oddziaływują na siebie nawzajem. Tworzy to złożoną sieć powiązań i wzajemnych interakcji opartych na sprzężeniach zwrotnych. Jest jak system naczyń połączonych. Zmiana czy problem u jednego z członków rodziny wpływa na innych, prowokując ich reakcje. Trudności w funkcjonowaniu jednej osoby nie pozostają bez wpływu na resztę, a ich reakcja zwrotnie oddziałuje na  zachowanie przejawiającego problem. Kiedy zostaje naruszona homeostaza system reaguje by ją przywrócić.

Spis treści:

Jak stosuje się podejście systemowe w terapii par?

Podobne mechanizmy obserwujemy na poziomie par. Związek w trakcie swego trwania przechodzi przez różne etapy. Zmieniają  się jego  możliwości, potrzeby i wzajemne oczekiwania. Dotychczasowy, ustalony i wzmacniany przez dużą ilość powtórzeń, schematów, interakcji, sposób funkcjonowania może przestać być wystarczający czy satysfakcjonujący dla jednej z osób. Kiedy wycofuje się ona ze swojego dotychczasowego sposobu  tworzenia swoistego „tańca pary”, ten drugi musi w jakiś sposób zareagować. Może to być  sprzeciw, trudność, lub poczucie  że „nie tak się umawialiśmy na początku”, albo próba konstruktywnego rozwiązania problemu, otwartość na zmianę w sobie i gotowość do ustalenia nowych zasad.  Kryzys, który się pojawia w tym momencie, para może przejść sama korzystając ze swoich zasobów, lub potrzebować do tego wsparcia psychoterapeuty.

Co warto wiedzieć przed pierwszą wizytą u psychoterapeuty par?

Jeśli oboje partnerzy wyrażają wolę oraz chęć skorzystania z tej formy pomocy, często pomimo trwającego konfliktu i  przyjdą razem do gabinetu, spełniają już warunek wstępny do terapii systemowej. Zdarza się , że jedna ze stron może być zainteresowana utrzymaniem związku, ale nie terapią, w znaczeniu zmiany swoich zachowań, lub podejścia. Na wstępnym etapie- kilku pierwszych konsultacji, terapeuta bada motywację pary do terapii i tylko obopólna zgoda na wspólny cel oraz określenie obszarów do pracy jest podstawą podjęcia decyzji o rozpoczęciu terapii systemowej. Jeśli cele są rozbieżne albo jeśli jeden z partnerów oczekuje, że ma zmienić się tylko ten drugi, wtedy nie rozpoczynamy terapii. Wykluczają ją również: aktywne uzależnienie od substancji psychoaktywnych lub trwająca przemoc. Proponowane są wówczas inne formy pomocy, wsparcie innego specjalisty, psychoterapeuty indywidualnego, psychiatry, bądź grup wsparcia.

Co dzieje się podczas terapii systemowej?

W terapii systemowej zakłada się istnienie nadrzędnych mechanizmów odpowiedzialnych za to co się dzieje w parze. W toku terapii rozpoznaje się mechanizmy wzajemnego oddziaływania na siebie każdego z partnerów i identyfikuje się udział każdego z nich w ich utrzymaniu. Takie podejście nie polega na szukaniu winnego i skupianiu się na przyczynach kryzysu, a terapeuta nie jest sędzią, ekspertem, który wie lepiej co jest dobre dla pary. Zachowując neutralną, życzliwą, sprzymierzoną z każdą z osób z pary postawą „niewiedzy”, wspólnie pomaga odkrywać kroki tego „specyficznego tańca” i pomaga go przerwać lub zmodyfikować.

Systemowe konteksty terapii

Terapeuta systemowy szczególną uwagę zwraca na kontekst rodzinny pary. Za pomocą genogramu (rodzaj drzewa genealogicznego rodziny z naniesionymi najważniejszymi wydarzeniami i relacjami  między członkami rodziny ) bada rodzinne obligacje, lojalności, schematy oraz wynikające z tego oczekiwania wobec partnera, które wyniósł jako swoiste dziedzictwo. W tym sensie do gabinetu jest zaproszona cała rodzina obojga partnerów.  Doświadczenia jakie para wyniosła ze swoich domów, wpływają na ich codzienne zachowania i oczekiwania wobec siebie. Podczas interpretacji genogramu każdy może zrozumieć swoje uwarunkowania, ale także zobaczyć jakie cierpienie niejednokrotnie niesie partner. Partnerzy mogą zdecydować co wezmą jako zasób i siłę ze swojej rodziny pochodzenia, a czego nie chcą już kontynuować i przekazywać np. swoim dzieciom. Podczas terapii zwraca się uwagę na inne systemy w jakich funkcjonuje para, na kontekst zmian kulturowych, także w postrzeganiu ról męskich i kobiecych w rodzinie, jej kształcie i funkcjach  w ponowoczesnym świecie. Został w nim  zachwiany dotychczasowy tradycyjny porządek, a nie wykształcił się jeszcze nowy. Współcześnie wokół związku budowane są duże oczekiwania, które wraz z rozpadem rodziny wielopokoleniowej i przesadnym  nadawaniem znaczenia idei miłości romantycznej, tworzą ciśnienie na parę i narażają ją na duże przeciążenia . Obecnie w parze realizować ma się większość naszych potrzeb i oczekiwań, wraz z dużym naciskiem na realizację obojga poza związkiem w sferze zawodowej. Jest to trudne wyzwanie i wymaga często rezygnacji z pewnych wyobrażeń i jednocześnie zaprasza do konstruowania własnego modelu pary i jej miejsca we współczesnym świecie.

Jak wygląda terapia systemowa pary?

Terapia systemowa par to cykl spotkań 80 minutowych, który odbywa się zwykle w odstępach dwutygodniowych. Partnerzy wraz z terapeutą pracują nad lepszym zrozumieniem swojej sytuacji oraz opracowaniem nowych rozwiązań satysfakcjonujących obie strony. Liczba spotkań nie jest z góry ustalona, waha się od kilkunastu do większej ilości spotkań w zależności od potrzeb. Para często pracuje wspólnie z terapeutą nad komunikacją i szukaniem „lepszych słów” aby zmienić na lepszą wspólną opowieść o związku. W modelu terapeutycznym zwanym systemowo – narracyjnym szczególne znaczenie przypisuje się językowi jako czynnikowi, który konstruuje rzeczywistość. W praktyce, na terapii poszukuje się wspólnie jak zrozumieć i przekształcić językową rzeczywistość. Znalezienie odpowiedniego słowa czy frazy staje się kluczem do zmiany opowieści czy rozmowy raniącej na taką, która pozwala wyjść z impasu.  

Renata Pawłowska – psycholożka, psychoterapeutka, w Ośrodku Psychoterapii Przystań prowadzi psychoterapię par i psychoterapię indywidualną.


Psycholog Wrocław – umów wizytę online lub telefonicznie 

Zapraszamy! Ośrodek Psychoterapii Przystań

Jak pierwsze więzi kształtują nasze życie? – Teoria relacji z obiektem

  Teoria relacji z obiektem to jedna z najważniejszych teorii psychologicznych, która pomaga zrozumieć, w jaki sposób …

Czym jest mentalizacja i jak ratuje nasze relacje?

Mentalizacja to, mówiąc potocznie, zdolność rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych i przekładania ich na zachowania, …

Style przywiązania – jak relacje z dzieciństwa wpływają na nasze związki?

  Sposób, w jaki tworzymy bliskie relacje jako dorośli, jest głęboko zakorzeniony w naszych pierwszych doświadczeniach …